Ubuntu 14.10 na dniach, ale przede wszystkim o przyszłości

Ubuntu 14.10 pojawi się lada dzień już oficjalnie. Oczywiście „w środku” zobaczymy: nowe jądro, aktualizację tego co zainstalowane w systemie, unity7, możliwość uruchamiania systemu przy pomocy systemd, i chyba to wszystko.

Nie liczcie na to, że wszystko będzie działać, kiedy uruchomicie system wykorzystując systemd, bo to tylko opcja do testowania, ale dostępna opcja.

Muszę przyznać, że liczyłem na więcej, ale okazuje się, że to wydanie może być jeszcze bardziej bezpłciowe niż to poprzednie (14.04).
Nie oszukujmy się, ale wciąż to samo Unity7 bez poważnych zmian, nowych opcji, czy ciekawych funkcji, to dock z boku, z panelem u góry (nie do ruszenia). Żenująco słabo. Zaczyna być jeszcze słabiej, gdy spojrzy się na nowe Ubuntu z perspektywy nadchodzącego Windows 10, który wprowadza aplikacje mobilne/kafelkowe jako normalne programy.

To oznacza tylko jedno, że jeśli Canonical nie porzuci prac nad Unity7 i compiz, i nie skupi się tylko i wyłącznie na unity8, mir, czy tym co oni tam jeszcze swojego tworzą, pojawienie się Windows 10 może przyćmić wydania 15.xx, już nie wspominając o wydaniach 16.xx. Bo nie wierzę w to, że Microsoft nie rozpocznie intensywnej akcji promocyjnej. A rozpocznie, bo konkurentem jest Apple i jego OSX, oraz iOS, a nie linux.

Bo Unity 8 nie działa za dobrze, do tego za wiele nie podziałamy w jego obrębie. Mir, podobno, konkurent wayland… Ale czy ten mir działa? Jeśli chodzi o Wayland to można już go sprawdzić w przypadku np. KDE, E17, czy gnome-shell, że to jako tako działa, ale mir. Po co była ta nagonka i stawianie przeciwko sobie wayland i mir? PR i marketing, czy może przechwałki i głupie zagrywki?

Przeczytałem gdzieś, na jakimś blogu, kogoś tam, że unity8 ma pojawić się w Ubuntu dopiero w wydaniu… 16.04, ale najbardziej prawdopodobne to wydanie 16.10. Oznacza to około półtora roku do 2 lat czekania.
Wiecie gdzie jest problem?
Jeśli Canonical chce powalczyć z głównymi konkurentami o rynek mobilny i komputerów, to powinno posiadać na dzień dzisiejszy, nie za dwa lata, czy ponad rok, ale dzień dzisiejszy, w pełni działającą i w miarę funkcjonalną wersję Unity8. Napiszę więcej, że Canonical powinno już w wersji 14.10 pozwolić wybrać, czy ktoś chce używać wydanie 7, działającego i stabilnego, czy może 8, niestabilnej, ale z nowościami.

Wszystko przez to, że rynek się zmienia w szybkim tempie. HP prawdopodobnie zarzuci produkcję komputerów (laptopów), na rzecz chińskiego producenta, czyli Lenovo, które już obecnie jest liderem w tej materii. Wiele producentów widząc spadki sprzedażowe laptopów, netbooków i komputerów stacjonarnych, będzie wycofywać się z rynku światowego.

Takie mam zdanie na temat przyszłości Ubuntu, jego wersji mobilnej, oraz unity8, czy nawet wydania 9. Moim zdaniem Canonical zgubnie dłubie nad unity7, ale to tylko moje zdanie. Uważam także, że Canonical za powoli wprowadza do systemu nowości, czy potrzebne zmiany. System linux przespał rewolucję mobilną, ale ma szansę to nadrobić, bo jest najbardziej elastyczny. Ale jeśli się tego nie zrobi, to linux stanie się tylko i wyłącznie systemem marginalnym, którego używać będą pojedyncze jednostki.

Windows 10 i przyszłość – Czy to początek końca systemu linux?

Wiele osób święcie jest przekonanych, że linux rośnie w siłę.
Prawda jest taka, że większe emocje wzbudza pojawienie się nowe iPhone, Windowsa, Androida, albo jakiegoś wypasionego telefonu z Androidem, Facebook, nowy wygląd Youtube, albo afera z wyciekiem „gołych” zdjęć z chmury Apple. niż… nowe wydanie Ubuntu, albo KDE, już nie wspominając o tym, że nowe wydania jądra linux nawet nie są za bardzo nagłaśniane.

Wystarczy spojrzeć na te wykresy:
Ubuntu-Windows-OS X

https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F04r_8%2C%20%2Fm%2F055yr&cmpt=q

Ubunt-Debian-Fedora-openSuse-Mint linux:

https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F02996%2C%20%2Fm%2F02pxwz1%2C%20%2Fm%2F079d8p%2C%20%2Fm%2F0278lsn&cmpt=q

Canonical-Red Hat-Microsoft-Apple:

https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F045s92%2C%20%2Fm%2F02h5b_x%2C%20%2Fm%2F04sv4%2C%20%2Fm%2F0k8z&cmpt=q

Pokazują one wyraźnie (te wykresy), gdzie jest linux.

Wiele osób staje okoniem słysząc o Windows 10.
Jednak przyjrzyjmy się faktom:
Rok 2009, wychodzi Windows7. Rok 2012, wychodzi Windows 8. Rok 2015, to już Windows 10.

W zeszłym i tym roku (2013/2014) można przeczytać, że sprzedaż komputerów, laptopów, nawet netbooków spada (aby nie dopisać drastycznie). Rośnie za to sprzedaż tabletów, oraz smartfonów, co nie jest bez znaczenia.

Czy system linux jest przygotowany na drastyczne zmiany?
Nie.

Przeczytałem w jednym z komentarzy pod wpisem odnośnie Windows 10, że twórcy KDE są wstanie wprowadzić więcej w pół roku.
Nie mogę się z tym zgodzić.
Windows to cały system, a nie tylko pulpit – warto o tym pamiętać. I chciałbym wiedzieć, jakie innowacyjne zmiany wprowadzili twórcy KDE na przełomie 3 lat w swoim pulpicie, ale chodzi mi o naprawdę innowacyjne zmiany, a nie jakieś poprawki, czy elementy, który można znaleźć gdzieś indziej?

Jednak nie chodzi mi tutaj o to, aby wzbudzać wojny, ale wytłumaczyć: Dlaczego Windows 10 może być końcem systemu linux?

Pojawienie się Windows 8 było chłodne. Ale już informacje o windows 9, który został nazwany Windows 10, rozbudziły opadłe dawno emocje. Dlaczego tak się stało?
Nie oszukujmy się, Windows 8 miał pokazać Microsoftowi, czy ludzie są gotowi na zintegrowany całkowicie system mobilny z desktopem. Okazało się, że ludzie nie chcą tabletu na laptopach, czy komputerach. Mówisz tablet, myślisz iPad, albo coś z Androidem. Microsoft przespał w pewnym sensie zmiany na rynku telefonów, oraz komputerów, i teraz chce to naprawić (czyt. chce wrócić do gry). Microsoft zrozumiał, że komputer to komputer, laptop to laptop, a tablet to tablet, telefon to telefon. Ludzie w Microsofcie nie są tępakami i dobrze widzą co się dzieje na świecie. Smartfony zdobywają rynek, podobnie jak i tablety. Ale ludzie kupując tablet, nie wyrzucają przez okno komputera, czy laptopa, on nadal pozostaje i jest używany. Windows 10 ma naprawić to, co zepsuła „ósemka”, a mianowicie: Integrację mobilną z desktopem. I to prawdopodobnie uda się Microsoftowi, niestety. Przy okazji Microsoft podebrał jedeną z lepszych innowacji w linux, a mianowicie wirtualne pulpity. Teraz już nie będzie można mówić, że Windows nie ma czegoś, co ma linux. Miliony ludzi na całym świecie nigdy nie widziała żadnego systemu linux na oczy, co oznacza, że widząc wirtualne pulpity na systemie Windows, uznają to za pomysł… Microsoftu. Bo kto będzie słuchał małej grupki oszołomów (czyt. użytkowników linux), twierdzących że jest inaczej?

A gdzie w tym wszystkim koniec systemu linux?
To proste, linux obecnie nie ma żadnego zaplecza mobilnego.
Android to nie linux.
Jak napisałem i potwierdzają to różne źródła, sprzedaż komputerów osobistych i laptopów spada, tym samym spadać będzie także ilość sprzętu, na którym będzie można zainstalować linux. Teraz jest to zrozumiałe?
Canonical nie publikuje danych sprzedażowych laptopów ze swoim systemem. Nikt jeszcze nie zainteresował się gnome-shell na tablety. Nikt też nie zainteresował się Unity/Ubuntu na tablety. KDE kompletnie nie nadaje się na tablet, bo nie dość że jest ociężałe, do tego z wieloma zależnościami, to jeszcze na przełomie tych kilku lat nikt nie uprościł panelu ustawień, oraz nie stworzył pełnoprawnego i zintegrowanego pulpitu przyjaznemu ekranom dotykowym.
Twórcy wielu pulpitów, oraz dystrybucji nadal myślą o komputerach, czy laptopach, nie zauważając, że ilość sprzętu na który można zainstalować daną dystrybucję powoli będzie się kurczyć.

Za kilka lat (może 3 lata), wiele osób będzie korzystać z laptopa opcjonalnie, bo wszystko co ktoś robił wcześniej na komputerze, będzie wykonywać na tablecie, komunikującym się z smartwatch-em (czyt. „inteligentnym” zegarkiem). Gdzie wtedy będzie system linux, oraz jego pulpit?

Nikt o zdrowych zmysłach nie wybierze za kilka lat linux, bo nie będzie on kompatybilny z innymi urządzeniami jak: tablety, „inteligentne” zegarki, czy smartfony. Nie bez powodu rośnie także rynek gadżetów do smartfonów.

Co zrobią twórcy poszczególnych dystrybucji, jeśli za jakiś czas kupując laptopa będzie się patrzeć na system, bo będzie następować między nim, a innymi urządzeniami integracja w systemie: wszystkie urządzenia działające pod jednym systemem operacyjnym, komunikujące się miedzy sobą, bez kabli. Chcesz posłuchać sobie utworu, który znalazłeś w internecie – jeden przycisk w programie – słuchasz sobie tego utworu w telefonie, albo „super”-zegarku, choć laptopa lub tablet, a ciebie dzieli 50m. Bo czy ktoś będzie patrzeć na system linux, kiedy odbierzecie rozmowę w smartfonie, przyciśniecie przycisk na nim i cała rozmowa zostanie momentalnie przeniesiona na laptopa lub tablet, gdzie jest lepsza kamerka, do tego rozmowa jest darmowa?

Więc może czas się rozejrzeć, obudzić z letargu. Konkurencja nie śpi i wietrzy zyski właśnie z takich połączeń, jak to opisane akapit wyżej. Co więcej, takie właśnie łączenie się między urządzeniami jest przyszłością, a nie głupotą.
Microsoft wypuścił „ósemkę” i sparzył się, ale w ciągu 3 lat stworzyli system, który naprawia ten błąd, przy okazji jeszcze bardziej integruje system mobilny i desktop-owy ze sobą (aplikacje jako normalne programy w okienku).
A patrząc na ekosystem linux to jedynie… Canonical stara się gonić konkurencje (Windows, OS X) swoim Ubuntu i zapowiedziami o Ubuntu phone. Szkoda tylko, że jako jedyna firma która patrzy w przyszłość jest co chwilę piętnowana za swoje pomysły, czy plany, mimo że inni nie robią nic, dosłownie nic, aby choćby dorównać konkurencyjnym systemom.

Aby zrozumieć moje słowa, wystarczy wypróbować OS X, poczytać o Windows 10 – co piszę się między wierszami, przetestować system iPhona, , albo Windows phone, Android, wystarczy też wziąć do ręki iPada i sprawdzić sobie jego działanie, jego system, albo tablet z Androidem z mnóstwem aplikacji dostępnych od ręki. Wystarczy też dać do ręki dziecku tablet, albo smartfon i zobaczyć, jak szybko ono potrafi zrozumieć, co i gdzie, aby działało. Dopiero wtedy dociera do człowieka, w jakim kierunku idzie cała ta technika, oraz dlaczego linux za nią nie nadąża, albo przestaje nadążać.
A jeśli linux nie będzie nadal nadążać za konkurencją, szybko zostanie… tylko wspomnieniem.

Windows 10 – nowy Start?

Nie będzie Windows 9, a tylko (i aż) Windows 10.

Informacja już obiegła świat, że Windows 10 będzie posiadać „Menu Start”, oraz wyzbędzie się widoku Metro/Kafelków na pełnym ekranie. Gdzieś tam też przeczytałem, że osoby posiadające Windows 8/8.1 otrzymają możliwość aktualizacji systemu do kolejnego wydania… całkiem za darmo.
Dlaczego Windows 7 może nie otrzymać możliwości aktualizacji za darmo do Windows 10?
To proste. Windows 10 będzie, tak jak Windows 8, opierać się o UEFI, a nie BIOS, co za tym idzie, Windows 10 nie będzie bazować na MBR, tak jak to robi „siódemka”.
Oznacza to, że aby posiadać nowy system trzeba go od podstaw zainstalować, a nie „aktualizować”.
Sam Microsoft to zaznacza:

>> Czy mogę przywrócić stary system operacyjny?

Jeśli na komputerze był pierwotnie zainstalowany system Windows 8, możesz spróbować przywrócić system Windows 8 za pomocą funkcji odświeżania komputera. Nie wpłynie to na pliki osobiste, ale aplikacje niezainstalowane fabrycznie na komputerze trzeba będzie zainstalować ponownie. Aby uzyskać więcej informacji, zobacz Jak odświeżyć komputer, zresetować jego ustawienia do stanu początkowego albo przywrócić go do wcześniejszego stanu.

Jeśli na komputerze był zainstalowany system Windows 7, Windows Vista lub Windows XP, trzeba będzie ponownie zainstalować poprzednią wersję systemu Windows za pomocą nośnika odzyskiwania lub instalacyjnego otrzymanego wraz z komputerem (na ogół dysk DVD).

Jeśli nie masz takiego nośnika, możesz go utworzyć przed przeprowadzeniem aktualizacji za pomocą oprogramowania dostarczonego przez producenta komputera z partycji odzyskiwania. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z sekcją pomocy w witrynie producenta komputera. Po zainstalowaniu systemu Windows 8.1 nie będzie można użyć partycji odzyskiwania na komputerze, aby przywrócić poprzednią wersję systemu Windows.

Źródło: http://windows.microsoft.com/pl-pl/windows-8/upgrade-to-windows-8

Jak widać, dokonując „aktualizacji” z poprzednich wersji Windows (XP, Vista, 7) do Windows 8/8.1 stary system jest kasowany, a na jego miejsce instalowany jest nowy. I nie ma możliwości cofnięcia tej decyzji, jak tylko ponowna instalacja starszej wersji z fizycznego nośnika, jeśli ta nowsza (Windows 8/8.1) komuś nie przypadła do gustu.
Oczywiście pojawiły się już narzędzia, które umożliwiają dokonanie kopi systemu, aby później ją przywrócić, ale nie zmiana to faktu, że Windows 7 i poprzednie wydania to co innego, niż Windows 8, z UEFI, brakiem typowego BIOSu, czy wycofaniem się z MBR.

Wracając jednak do Windows 10…
To nie dziwi mnie informacja o wycofaniu się z pomysłu kafelków i wdrożenie ich w formie „skróconej” w menu start.

Jednak największą nowością, moim zdaniem, w „dziesiątce” będą… wirtualne pulpity. Tak jest, element który gości w systemach linux od kilkunastu już lat, dopiero teraz zostanie skopiowany do systemu Windows.

Widać ewidentnie, że Microsoft przyjrzał się dokładnie i OSX, i pulpitom linux, i postanowił w oparciu o trzon Windows 8 zbudować coś nowego, innego i przyciągającego nowego, jak i starego użytkownika komputera.

Jednak nie mogę się zgodzić z tym, aby to Microsoft stworzył całkiem nowy system, ponieważ tak nie jest.
Jedynie co się zmieni w odniesieniu do Windows 8/8.1, to to, że w wydaniu 10 aplikacje kafelkowe nie będą działać w obrębie kafelek, jak i też nie będą tworzyć coś na zasadzie własnej powłoki, ale wszystko będzie się odbywać na pulpicie, tak jak dawniej. To był właśnie minus aplikacji kafelkowych w Windows 8/8.1, że uruchamiając je, operowaliśmy tylko w ich obrębie. Można było wycofać się do listy kafelek, albo pulpitu, ale wracając do aplikacji kafelkowej, nie można było użyć np. 3 innych aplikacji kafelkowych w obrębie jednego ekranu, a najprościej pisząc: wchodzicie do map, nie macie dostępu do aplikacji fitness, albo pogody, chyba że użyjemy bocznego panelu, ale jest to mało intuicyjne i wygodne,  oraz nie każdy pamięta o tej opcji/funkcji.

Windows 8 był niewypałem, podobnie jak i aktualizacja 8.1, która w żaden sposób nie pomogła „ósemce” wejść na salony. Powód jest prosty, Windows 8 miał zmienić branżę i dostosować się jednocześnie do nowych trendów, jednak te trendy poszły w inną stronę, a system poniósł porażkę. Oczywiście chodzi o ekrany dotykowe w tabletach, oraz mizerna ilość laptopów/netbooków z tymi że ekranami. Nie wypaliło? Nie wypaliło.
Ale z drugiej strony, Microsoft wykorzystał porażkę „ósemki”, aby dać sobie czas przebudować, przetworzyć i przekonstruować aplikacje kafelkowe tak, aby nie działały jako pełnoekranowe usługi, ale stały się jeszcze bardziej integralną częścią systemu, w postaci „normalnych” programów.

Windows 10 będzie dużo lepszy od 8/8.1, co do tego nie ma cienia wątpliwości. Jednak warto spojrzeć w kontekście „dziesiątki” przez pryzmat pulpitów na systemie linux. Gnome-shell nadal uparcie trzyma się wyglądu desktop-tablet. Jego twórcy ani myślą zmieniać tej koncepcji, choć nie sprawdza się ona, a nawet taki Microsoft wycofuje się z tej koncepcji, jakoby jeden przycisk odnosił nas do listy aplikacji. Nadal żaden producent nie zainteresował się gnome-shell na tablety, mimo że twórcy utworzyli portal z dodatkami.
Podobnie jest z KDE, które zamiast się odchudzać, upraszczać i odnawiać, nadal celuje w edycję najdrobniejszych szczegółów, których początkujący użytkownicy nie ogarną.
Nawet Canonical próbuje coś działać z Unity, ale… ile można, oraz jak długo. Można traktować użytkownika jak idiotę, ale ten idiota kiedyś się wyedukuje i zaczynie zauważać, że Unity jest mocno ograniczone i co wtedy?

W przyszłym roku Windows 10 pojawi się na pułkach sklepowych, zaprezentuje rzeczy, o których próżno może marzyć np. takie Ubuntu – połączenie pulpitów i aplikacji w jednym, ale mimo wszystko osobnym systemie, oraz uruchamianie aplikacji „mobilnych”/kafelkowych nie na pełnym ekranie jak na tablecie, ale okienkowo, jak normalny program – a co od dawna próbuje zrobić Canonical.


(powyżej opcja rozmieszczania aplikacji, przy wykorzystaniu optymalnie miejsca na ekranie)

Konkurencja nie stoi w miejscu, jak się to może wydawać użytkownikom linux, a nadchodzący Windows 10 prezentuje się na tle 7 i 8/8.1 naprawdę dobrze. A jak prezentuje się Windows 10 na tle linux? A czy coś się zmieniło tak bardzo w świecie linux na przełomie 2 lat?

CVE-2014-6271 – Błąd bezpieczeństwa w bash.

Nawet taki linux jest narażony na błędy i wirusy, czy inne świństwo.

W sieci pojawiła się informacja o CVE-2014-6271, czyli błędzie powłoki bash, który pozwala na wykonanie jakiekolwiek kodu, który zostanie wpleciony w zmienne środowiskowe, przed wywołaniem głównej powłoki.

Wszystkie wydania LTS (Ubuntu), otrzymały już stosowną poprawkę, podobnie jak i inne dystrybucje doczekały się załatanych wersji bash. Więc jeśli nie aktualizowałeś jeszcze swojego systemu Ubuntu to warto to zrobić.
Informacja dla osób, które tak jak ja, dokonały przesiadki na repo Ubuntu 14.10: wersja bash w tej wersji Ubuntu nie posiada stosownej poprawki/łatki zabezpieczającej system.

 

Sam sprawdź swoje Ubuntu.
Wkopiuj w Terminal to polecenie: env x='() { :;}; echo jesteś podatny' bash -c 'echo test'

Jeśli uzyskasz taki efekt…
ubuntu 14.10 - CVE-2014-6271

…to jak widzisz, twój system jest podatny.

Rozwiązanie jest proste: wykonanie aktualizacji pakietu bash.

I problem zniknął :)
Więc jeśli posiadasz wersję Ubuntu 14.10, to warto pamiętać, aby nie aktualizować systemu automatycznie, oraz nie zaznaczyć paczki bash do aktualizacji do momentu, aż nie otrzyma ona stosownej łatki.

Obecna wersja bash w Ubuntu 14.10 (na dzień dzisiejszy) to: 4.3-11ubuntu1.