unity8 – Rewolucja, czy porażka?

Majać na uwadze, że lada chwila ubuntu 14.10 pojawi się na świecie w wersji oficjalnej, postanowiłem sprawdzić, jak się ma wersja z Unity8.
Tak, Canonical przygotował obraz płyty z unity8 i systemem 14.10 dla osób, które chcą przetestować nową koncepcję „pulpitu”.

I tu mam cholerny problem, bo Unity8 to ani pulpit z prawdziwego zdarzenia, ani to twór skończony.
A co ja wam będę tutaj pisał, przekonajcie się sami.

Pulpit:

Uruchomienie aplikacji „wiadomości”:

 

Przeglądarka:

 

Opcje wyżej pokazanej przeglądarki:

 

Dock:

 

Panel ustawień:

 

Ustawienia dźwięków/dźwięku:

 

Indickatory (Bluetooth):

 

indicator-keyboard (nie działa jeszcze żadna opcja):

 

Sklep/menadżer aplikacji:

 

Panele tematyczne?, a może panele ala wirtualne pulpity? – nie wiem:

 

Historia/lista uruchomionych aplikacji:

 

OS – Ubuntu 14.10:

Nie możecie zobaczyć działania tego… kodu, ale możecie mi wierzyć, że jest stabilnie.

Jeśli chodzi o problemy, to:
(wiele rzeczy nie działa)
— niektóre paski wyszukiwania nie działają (czyt. nie są aktywne)
— rozwijane indicatory to pomyłka (jakiś czas trwało, aż zrozumiałem, że te gówna się rozwijają)
— wywołanie Historii i usunięcie z niej aplikacji, nie zamyka jej
— nie działa wiele opcji w ustawieniach np. klawiatura, czy inne…
— nie ma możliwości wyboru źródła dźwięku, czy ustawień do zmiany głośników na słuchawki (przecież wiele telefonów ma wtyczkę jack, aby podłączyć zewnętrzne słuchawki)
— wiele opcji odnosi się do telefonu, mimo że „pulpit” został połączony z ubuntu 14.10
— próba instalacji na dysk kończy się zawieszeniem się procedury instalacji (opcja na liście zaraz po uruchomieniu obrazu)
— obowiązek zalogowania się do… Ubuntu one, aby móc zainstalować jakąkolwiek aplikacje ze sklepu, nawet darmową
— błąd instalacji aplikacji ze sklepu

Pierwszym problemem, po załadowaniu się systemu jest to, że instrukcja podana przez Canonical nie działa (chodzi o puste hasło). Aby sobie przetestować unity8, trzeba w momencie pokazania się „samouczka” przeciągnąć kursorem, trzymając wciśnięty LPM przy lewej krawędzi, aż nie zobaczymy ikonek, „pulpitu”. To dziwne, że mimo że nie podaję hasła, nie loguję się, mam możliwość „wejścia” do Unity8.

Druga sprawa to… co tak naprawdę można robić przy pomocy Unity8?
Indicatory rozsuwają się, kiedy przeciągniemy trzymając wciśnięty LPM w dół, po ich wywołaniu. Inaczej nie pokazują żadnych, ale to żadnych informacji. Nie działa PPM (prawy przycisk myszy). Wiele aplikacji jest zubożała lub pewne rzeczy w nich nie działają.

Trzeci problemem jest fakt, że przechodząc na tty1 i logując się do systemu i instalacja synaptic, czy terminala (co przebiega bez problemu), nie jest widoczne to na liście aplikacji. Wiem, że unity8 to „pulpit” mobilny, ale mimo wszystko, powinien pozwalać uruchomić zwykłe programy.

Czwarty problem to fakt, że po zainstalowaniu systemu (ubuntu 14.10) z unity8 na pokładzie otrzymujemy możliwość „normalnego” zalogowania się systemu. Jest to tylko w miarę normalne, bo najpierw widzimy ekran lightdm, a po wpisaniu hasła i zalogowaniu, ukazuje się nam… lightdm w wersji unity8/mobilnej i… ponownie trzeba się zalogować. Czy to oznacza, że unity8 to taki system w systemie?

Po piąte, po co jest ten dock po lewej, kiedy wszystkie ikonki są jako pulpit?

Szósta rzecz, wykrywanie pamięci USB – tak, ale brak narzędzi do jej przeglądnięcia, czy działaniu na plikach.

Po siódme, chcesz zainstalować coś w unity8 – zaloguj się do Ubuntu one, które zostało przez Canonical zamknięte – brawo panowie.

Po ósme, nie potrzebne panele tematyczne ala wirtualne pulpity.

Po dziewiąte, nikła ilość aplikacji w sklepie.

10-te, nie działają polskie znaki, mimo że Canonical dodało do systemu element odnoszący się do klawiatury, to jednak… on nie działa.

11-te, przeglądarka internetowa – Co to jest? Dobrze, że przeglądanie internetu działa.

I na koniec… po dwunaste: Gdzie jest wirtualna klawiatura?

Unity8 choć działa stabilnie i sprawie, to bardzo, ale to bardzo wiele mu brakuje do konkurencji, żeby nie napisać lata świetlne. Podejrzewam, że to w pewnym sensie hybryda, czyli coś co ma być i pulpitem na telefon/mobilnym, a czymś ala desktop na komputerze. Widać ewidentnie, że Canonical nie wie do końca czego chce, albo jak pulpit na telefon przerobić na pulpit na komputery.
Jeśli unity8 ma być desktopem, to Canonical już teraz, na dzień dzisiejszy, powinien umożliwić uruchamianie normalnych programów obok tych mobilnych np. takiego synaptic, normalny terminal, czy normalne chrome, lub firefox. Pozwoliłoby to Canonical wyprzedzić konkurencję, oraz zrobić dobry PR koło swojego projektu.
Jeśli zaś unity8 to pulpit mobilny, to po co łączy się go z Ubuntu 14.10?

Niby „pulpit”, ale tak naprawdę bardzo daleko do tego miana.

obs(-studio) – linux – stan na dzień 21.10.2014

Nowe wydanie Open Broadcaster Software, nadal jest w fazie rozwoju i tworzenia, ale już obecnie posiada wiele opcji, których próżno szukać w innych programach do nagrywania pulpitu/programów, na systemie linux.

Pierwszą nowością jest możliwość „przerobienia” pliku nagranego przy pomocy obs .flv na plik .mp4:

Prosto i bez zbędnego utrudniania jakimiś opcjami, czy ustawieniami.

Zapomniał bym, doszło menu:

Nowością jest też możliwość wstawienia napisu:

Możliwość „czytania” z pliku, dwa kolory odnoszące się do napisu, możliwość włączenia cienia, włączenie zawijanie wierszy, przy dłuższym tekście, albo ustawienie odstępu między wyrazami.

Można też stworzyć sobie takie potworka jak poniżej:

Nagrywanie pulpitu działa bez zarzutu, dwa źródła dźwięku nagrywają się bez problemu, a ustawienie amplitudy każdego ze źródeł nie mobilizuje nas do wchodzenia w ustawienia (jak to się odbywa w kazam), czy ustawienia ich przed nagraniem (inne programy do nagrywania).

Jedynie na co czekam, to możliwość nagrywania wybranego okna, które u mnie nie działa.

Pamiętać warto, że obs(-studio) na linux już obecnie oferuje także możliwość włączenia podglądu z kamerki w trakcie nagrywania pulpitu, czy gry (pełen ekran).

Instalacja – Ubuntu 14.04, i jemu pochodne.
(zmienił się adres ppa dla obs)
Repozytoria:
https://launchpad.net/~jon-severinsson/+archive/ubuntu/ffmpeg
https://launchpad.net/~obsproject/+archive/ubuntu/obs-studio

Po odświeżeniu repo, instalujemy ffmpeg, oraz obs-studio.

Ubuntu 14.10 na dniach, ale przede wszystkim o przyszłości

Ubuntu 14.10 pojawi się lada dzień już oficjalnie. Oczywiście „w środku” zobaczymy: nowe jądro, aktualizację tego co zainstalowane w systemie, unity7, możliwość uruchamiania systemu przy pomocy systemd, i chyba to wszystko.

Nie liczcie na to, że wszystko będzie działać, kiedy uruchomicie system wykorzystując systemd, bo to tylko opcja do testowania, ale dostępna opcja.

Muszę przyznać, że liczyłem na więcej, ale okazuje się, że to wydanie może być jeszcze bardziej bezpłciowe niż to poprzednie (14.04).
Nie oszukujmy się, ale wciąż to samo Unity7 bez poważnych zmian, nowych opcji, czy ciekawych funkcji, to dock z boku, z panelem u góry (nie do ruszenia). Żenująco słabo. Zaczyna być jeszcze słabiej, gdy spojrzy się na nowe Ubuntu z perspektywy nadchodzącego Windows 10, który wprowadza aplikacje mobilne/kafelkowe jako normalne programy.

To oznacza tylko jedno, że jeśli Canonical nie porzuci prac nad Unity7 i compiz, i nie skupi się tylko i wyłącznie na unity8, mir, czy tym co oni tam jeszcze swojego tworzą, pojawienie się Windows 10 może przyćmić wydania 15.xx, już nie wspominając o wydaniach 16.xx. Bo nie wierzę w to, że Microsoft nie rozpocznie intensywnej akcji promocyjnej. A rozpocznie, bo konkurentem jest Apple i jego OSX, oraz iOS, a nie linux.

Bo Unity 8 nie działa za dobrze, do tego za wiele nie podziałamy w jego obrębie. Mir, podobno, konkurent wayland… Ale czy ten mir działa? Jeśli chodzi o Wayland to można już go sprawdzić w przypadku np. KDE, E17, czy gnome-shell, że to jako tako działa, ale mir. Po co była ta nagonka i stawianie przeciwko sobie wayland i mir? PR i marketing, czy może przechwałki i głupie zagrywki?

Przeczytałem gdzieś, na jakimś blogu, kogoś tam, że unity8 ma pojawić się w Ubuntu dopiero w wydaniu… 16.04, ale najbardziej prawdopodobne to wydanie 16.10. Oznacza to około półtora roku do 2 lat czekania.
Wiecie gdzie jest problem?
Jeśli Canonical chce powalczyć z głównymi konkurentami o rynek mobilny i komputerów, to powinno posiadać na dzień dzisiejszy, nie za dwa lata, czy ponad rok, ale dzień dzisiejszy, w pełni działającą i w miarę funkcjonalną wersję Unity8. Napiszę więcej, że Canonical powinno już w wersji 14.10 pozwolić wybrać, czy ktoś chce używać wydanie 7, działającego i stabilnego, czy może 8, niestabilnej, ale z nowościami.

Wszystko przez to, że rynek się zmienia w szybkim tempie. HP prawdopodobnie zarzuci produkcję komputerów (laptopów), na rzecz chińskiego producenta, czyli Lenovo, które już obecnie jest liderem w tej materii. Wiele producentów widząc spadki sprzedażowe laptopów, netbooków i komputerów stacjonarnych, będzie wycofywać się z rynku światowego.

Takie mam zdanie na temat przyszłości Ubuntu, jego wersji mobilnej, oraz unity8, czy nawet wydania 9. Moim zdaniem Canonical zgubnie dłubie nad unity7, ale to tylko moje zdanie. Uważam także, że Canonical za powoli wprowadza do systemu nowości, czy potrzebne zmiany. System linux przespał rewolucję mobilną, ale ma szansę to nadrobić, bo jest najbardziej elastyczny. Ale jeśli się tego nie zrobi, to linux stanie się tylko i wyłącznie systemem marginalnym, którego używać będą pojedyncze jednostki.

Windows 10 i przyszłość – Czy to początek końca systemu linux?

Wiele osób święcie jest przekonanych, że linux rośnie w siłę.
Prawda jest taka, że większe emocje wzbudza pojawienie się nowe iPhone, Windowsa, Androida, albo jakiegoś wypasionego telefonu z Androidem, Facebook, nowy wygląd Youtube, albo afera z wyciekiem „gołych” zdjęć z chmury Apple. niż… nowe wydanie Ubuntu, albo KDE, już nie wspominając o tym, że nowe wydania jądra linux nawet nie są za bardzo nagłaśniane.

Wystarczy spojrzeć na te wykresy:
Ubuntu-Windows-OS X

https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F04r_8%2C%20%2Fm%2F055yr&cmpt=q

Ubunt-Debian-Fedora-openSuse-Mint linux:

https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F02996%2C%20%2Fm%2F02pxwz1%2C%20%2Fm%2F079d8p%2C%20%2Fm%2F0278lsn&cmpt=q

Canonical-Red Hat-Microsoft-Apple:

https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F045s92%2C%20%2Fm%2F02h5b_x%2C%20%2Fm%2F04sv4%2C%20%2Fm%2F0k8z&cmpt=q

Pokazują one wyraźnie (te wykresy), gdzie jest linux.

Wiele osób staje okoniem słysząc o Windows 10.
Jednak przyjrzyjmy się faktom:
Rok 2009, wychodzi Windows7. Rok 2012, wychodzi Windows 8. Rok 2015, to już Windows 10.

W zeszłym i tym roku (2013/2014) można przeczytać, że sprzedaż komputerów, laptopów, nawet netbooków spada (aby nie dopisać drastycznie). Rośnie za to sprzedaż tabletów, oraz smartfonów, co nie jest bez znaczenia.

Czy system linux jest przygotowany na drastyczne zmiany?
Nie.

Przeczytałem w jednym z komentarzy pod wpisem odnośnie Windows 10, że twórcy KDE są wstanie wprowadzić więcej w pół roku.
Nie mogę się z tym zgodzić.
Windows to cały system, a nie tylko pulpit – warto o tym pamiętać. I chciałbym wiedzieć, jakie innowacyjne zmiany wprowadzili twórcy KDE na przełomie 3 lat w swoim pulpicie, ale chodzi mi o naprawdę innowacyjne zmiany, a nie jakieś poprawki, czy elementy, który można znaleźć gdzieś indziej?

Jednak nie chodzi mi tutaj o to, aby wzbudzać wojny, ale wytłumaczyć: Dlaczego Windows 10 może być końcem systemu linux?

Pojawienie się Windows 8 było chłodne. Ale już informacje o windows 9, który został nazwany Windows 10, rozbudziły opadłe dawno emocje. Dlaczego tak się stało?
Nie oszukujmy się, Windows 8 miał pokazać Microsoftowi, czy ludzie są gotowi na zintegrowany całkowicie system mobilny z desktopem. Okazało się, że ludzie nie chcą tabletu na laptopach, czy komputerach. Mówisz tablet, myślisz iPad, albo coś z Androidem. Microsoft przespał w pewnym sensie zmiany na rynku telefonów, oraz komputerów, i teraz chce to naprawić (czyt. chce wrócić do gry). Microsoft zrozumiał, że komputer to komputer, laptop to laptop, a tablet to tablet, telefon to telefon. Ludzie w Microsofcie nie są tępakami i dobrze widzą co się dzieje na świecie. Smartfony zdobywają rynek, podobnie jak i tablety. Ale ludzie kupując tablet, nie wyrzucają przez okno komputera, czy laptopa, on nadal pozostaje i jest używany. Windows 10 ma naprawić to, co zepsuła „ósemka”, a mianowicie: Integrację mobilną z desktopem. I to prawdopodobnie uda się Microsoftowi, niestety. Przy okazji Microsoft podebrał jedeną z lepszych innowacji w linux, a mianowicie wirtualne pulpity. Teraz już nie będzie można mówić, że Windows nie ma czegoś, co ma linux. Miliony ludzi na całym świecie nigdy nie widziała żadnego systemu linux na oczy, co oznacza, że widząc wirtualne pulpity na systemie Windows, uznają to za pomysł… Microsoftu. Bo kto będzie słuchał małej grupki oszołomów (czyt. użytkowników linux), twierdzących że jest inaczej?

A gdzie w tym wszystkim koniec systemu linux?
To proste, linux obecnie nie ma żadnego zaplecza mobilnego.
Android to nie linux.
Jak napisałem i potwierdzają to różne źródła, sprzedaż komputerów osobistych i laptopów spada, tym samym spadać będzie także ilość sprzętu, na którym będzie można zainstalować linux. Teraz jest to zrozumiałe?
Canonical nie publikuje danych sprzedażowych laptopów ze swoim systemem. Nikt jeszcze nie zainteresował się gnome-shell na tablety. Nikt też nie zainteresował się Unity/Ubuntu na tablety. KDE kompletnie nie nadaje się na tablet, bo nie dość że jest ociężałe, do tego z wieloma zależnościami, to jeszcze na przełomie tych kilku lat nikt nie uprościł panelu ustawień, oraz nie stworzył pełnoprawnego i zintegrowanego pulpitu przyjaznemu ekranom dotykowym.
Twórcy wielu pulpitów, oraz dystrybucji nadal myślą o komputerach, czy laptopach, nie zauważając, że ilość sprzętu na który można zainstalować daną dystrybucję powoli będzie się kurczyć.

Za kilka lat (może 3 lata), wiele osób będzie korzystać z laptopa opcjonalnie, bo wszystko co ktoś robił wcześniej na komputerze, będzie wykonywać na tablecie, komunikującym się z smartwatch-em (czyt. „inteligentnym” zegarkiem). Gdzie wtedy będzie system linux, oraz jego pulpit?

Nikt o zdrowych zmysłach nie wybierze za kilka lat linux, bo nie będzie on kompatybilny z innymi urządzeniami jak: tablety, „inteligentne” zegarki, czy smartfony. Nie bez powodu rośnie także rynek gadżetów do smartfonów.

Co zrobią twórcy poszczególnych dystrybucji, jeśli za jakiś czas kupując laptopa będzie się patrzeć na system, bo będzie następować między nim, a innymi urządzeniami integracja w systemie: wszystkie urządzenia działające pod jednym systemem operacyjnym, komunikujące się miedzy sobą, bez kabli. Chcesz posłuchać sobie utworu, który znalazłeś w internecie – jeden przycisk w programie – słuchasz sobie tego utworu w telefonie, albo „super”-zegarku, choć laptopa lub tablet, a ciebie dzieli 50m. Bo czy ktoś będzie patrzeć na system linux, kiedy odbierzecie rozmowę w smartfonie, przyciśniecie przycisk na nim i cała rozmowa zostanie momentalnie przeniesiona na laptopa lub tablet, gdzie jest lepsza kamerka, do tego rozmowa jest darmowa?

Więc może czas się rozejrzeć, obudzić z letargu. Konkurencja nie śpi i wietrzy zyski właśnie z takich połączeń, jak to opisane akapit wyżej. Co więcej, takie właśnie łączenie się między urządzeniami jest przyszłością, a nie głupotą.
Microsoft wypuścił „ósemkę” i sparzył się, ale w ciągu 3 lat stworzyli system, który naprawia ten błąd, przy okazji jeszcze bardziej integruje system mobilny i desktop-owy ze sobą (aplikacje jako normalne programy w okienku).
A patrząc na ekosystem linux to jedynie… Canonical stara się gonić konkurencje (Windows, OS X) swoim Ubuntu i zapowiedziami o Ubuntu phone. Szkoda tylko, że jako jedyna firma która patrzy w przyszłość jest co chwilę piętnowana za swoje pomysły, czy plany, mimo że inni nie robią nic, dosłownie nic, aby choćby dorównać konkurencyjnym systemom.

Aby zrozumieć moje słowa, wystarczy wypróbować OS X, poczytać o Windows 10 – co piszę się między wierszami, przetestować system iPhona, , albo Windows phone, Android, wystarczy też wziąć do ręki iPada i sprawdzić sobie jego działanie, jego system, albo tablet z Androidem z mnóstwem aplikacji dostępnych od ręki. Wystarczy też dać do ręki dziecku tablet, albo smartfon i zobaczyć, jak szybko ono potrafi zrozumieć, co i gdzie, aby działało. Dopiero wtedy dociera do człowieka, w jakim kierunku idzie cała ta technika, oraz dlaczego linux za nią nie nadąża, albo przestaje nadążać.
A jeśli linux nie będzie nadal nadążać za konkurencją, szybko zostanie… tylko wspomnieniem.