inne, Linux, windows

Shotcut 15.04

Gdybym miał napisać coś bezsensu, to napisał bym, że jestem w miarę doświadczony odnośnie programów do edycji filmów na systemie linux.
Z jednej strony jest to prawda, ale z drugiej, to kłamstwo.
Bo z jednej strony, kilka programów przetestowałem, ale nie wszystkie.

Shotcut (15.04) to kolejny, darmowy, nie-liniowy (co to za funkcja, walor?) program do obróbki filmów w systemie linux (choć nie tylko).

I chyba nie zdziwi nikogo fakt, kiedy (a trochę się znam) napiszę, że ten program to niemały hardcore na początku.

Nie wiadomo gdzie kliknąć, aby nie zepsuć ;)

Dopiero kiedy „otworzy” jakiś plik z materiałem filmowym, choć może być np. zdjęcie/grafika, zaczyna pojawiać się obraz tego co zna się z innych programów: lista materiałów:

Podgląd materiału:

Ale macie wrażenia, że czegoś brakuje?
A gdzie pole do organizowania materiałami?
Trzeba sobie je, włączyć ;)

Teraz to wygląda znajomo. Na powyższym rzucie widać też listę „efektów”.

Warto zaznaczyć, że Shotcut to nie byle jaki sobie tam program. Lista formatów, potrafi przygnieść:

Ale koniec z „reklamą”, trzeba przejść do konkretów.
Czy to dobry program?
Na pewno, niedoskonały. To raczej takie połączenie Pitivi (co jest zaletą), z kdenlive (co raczej ani dobre, ani złe nie jest).

Podoba mi się to, że materiał tnę po przez linię wskazania na osi czasu, co posiada pitivi i to jest naprawdę, cholernie dobre i wygodne. Nie ma tutaj tego głupiego, moim zdaniem, systemu jaki mamy w kdenlive, że musimy trafić „nożyczkami” w punkt. Zabawa z linią czasu i przesuwanie materiału… frustrujące.

Gołe okno na starcie, bo później układ jest zapamiętywany, to raczej straszak, a nie walor. Ale to nie problem.

Solą w oku jest fakt, że program u mnie wysypuje się przy byle okazji, bo ma problem z jedną instrukcją. Choć podczas edycji materiału na osi czasu program zachowywał się stabilnie, czego nie mogę powiedzieć np. o pitivi.

Mnie osobiście denerwuje fakt, że okna muszą znajdować się „w programie”. Oznacza to, że: albo umieszczasz coś w obrębie okna programu (program napisany w qt), albo jako osobne okno. „Pokroiliście” film, zrobiliście miksy, chcecie go renderować do pliku: otwiera się okno umieszczone w obrębie okna programu jako zakładka. I teraz człowieku lataj z tym oknem po całym programie, aby znaleźć mu lepsze miejsce. Podobnie z oknem z postępem renderowania – ta sama historia.

Czy program jest wygodny?
Nie bardzo.
Problemem, a może to tylko u mnie, jest fakt, że jest jedynie jedna ścieżka na linii czasu, i aby nałożyć film, albo go jakoś logicznie poukładać, trzeba ręcznie (po przez menu) dodać nową linijkę. Podobna sytuacja jest z cięciem… musiałem robić je po przez menu, bo przestało działać.
I tutaj muszę napisać dobre słowo, bo kiedy wybierzemy kasację jakiegoś kawałka, a obok niego był inny materiał, to zostanie on przesunięty do krańca tego materiału, który pozostał. Mam nadzieję, że to rozumiecie: są 3 kawałki i kasujecie środkowy, to ten trzeci przylegnie automatycznie do tego pierwszego, bez przesuwania, ani zabawy z ustawienie go, po prostu… automatycznie.

Oczywiście są to wstępne wrażenia, które z czasem mogą się zmienić. Ponieważ Shotcut jest cały czas rozwijane, powoli, ale rozwijane.

ps.
Pomyłką jest panel ustawienia renderowania, gdzie: wybór kodeka, przejrzenie wszystkich opcji, ustawień, parametrów ma znaczenia dla wielkości pliku, jego jakości itd. Jeśli ktoś jest „ciemny”, to może nie ogarnąć, przy okazji wygenerować plik o wielkości 500 MB, gdzie w innym programie miałby on jedynie 200 MB, albo najwyżej 100 MB.

ps2.
Oglądając materiał „promocyjny” Shotcut (15.04), widziałem, że w programie można wyszczególnić z jednego materiału np. dwa osobne materiały, które będą traktowane przez program jako nie jeden, ale właśnie 2 materiały.

dystrybucje, inne, Linux, mini-notka, ubuntu, windows

w Ubuntu 15.04 upstart zostanie porzucony

Dokładnie 9 marca 2015 roku, czyli dzisiaj, Canonical zastępuje upstart na rzecz systemd.

Co to zmienia?
Dla normalnego użytkownika to nie wiele znaczy. Choć mogą się pojawić problemy z uruchomieniem pewnych elementów w systemie np. bumblebee.

Wydanie Ubuntu-touch (Unity8) nadal będzie uruchamiać się używając upstart.

Czy uruchamianie systemu zostanie, dzięki systemd, przyspieszone?

Nie u mnie :)
Wykonałem testy, ze stoperem i wyszło mi:
Ubuntu 15.04 (normalne) systemd: 41-43/43-45 sek.
Ubuntu 15.04 (normalne) upstart: 43/45 sek.
Ubuntu 15.04 (touch/unity8) upstart: 43/45 sek.
Windows 8.1 : 36 sek.
Arch linux systemd: 29/30 sek.

Skąd różne czasy, różniące się dwiema sekundami?
To wina odczytywania czasu. Czy uznajemy, że ładowanie systemu kończy się pojawieniem kursora, czy całego menadżera logowania?
Ale jedynie Ubuntu 15.04 (normalne) z systemd wykazuje dziwne czasu ładowania się, ponieważ raz ładuje się szybciej, a raz wolniej. Zauważyłem też, że proces ładowania przy użyciu systemd w Ubuntu dławi się kiedy mamy kilka partycji na dysku. Każda partycja/dysk jest odnajdywana i montowana pojedynczo. Nic takiego nie występuje w Archu, który bez zastanawiania się wykrywa i montuje partycje. Ubuntu na tym dławieniu się traci nawet od 7 do nawet 10 sek. Oczywiście opisuję sytuację u siebie. Gdyby powyższy proces zwalniający załadowanie systemu w Ubuntu 15.04 został poprawiony, albo przyspieszony, czas załadowania się systemu mógłby zbliżyć się do tego, co oferuje Arch.

Canonical powiadomiło, że w razie problemów z systemd, powrócą oni na upstart. Na obecną chwilę, w systemie obowiązkowy staje się systemd.

ps.
Chęć zainstalowania upstart ponownie, po jego usunięciu, kończy się skasowaniem systemd-sysv i ubuntu-standard.
systemd ubuntu 15.04

dystrybucje, internet, komputer, komunikatory, Linux, ubuntu

GG linux

To, że wyszło GG na system linux wiadomo nie od dziś.
To, że Adobe porzuciło rozwijanie wersji na system linux, także większość użytkowników tegoż systemu wie. Ostatnia wersja to: 11.2.

Kiedy pod koniec 2014 roku postanowiłem sprawdzić, co w GG piszczy, na system linux, to pojawił się błąd z flash, ponieważ program wymagał 11.3.
Obecna wersja (GG 12.4.62) na Ubuntu uruchomiła się bez żadnego błędu.

gg linux

Co zabawne, choć numer gg mam od… dobrych kilkunastu lat (do testów), to jednak program wymusza odnowienie danych, oraz wprowadzenie hasła od nowa.
To co zadziwia w ustawieniach to…
g2

Niby fajna opcja, ale nie ma żadnych informacji o tym, czy ktoś nie ma dostępu do tych zapisów, oraz kto może otrzymać dostęp do, jakby nie było, rozmów prywatnych.
(Opcja standardowo włączona)

I choć panel ustawień jest znośny i pozwala na dostosowanie sobie pewnych elementów pod siebie (choć nie wszystkich), to nie zachwyca on ilością ustawień:
gg linux

Jednak największym mankamentem GG na system linux (choć podejrzewam, że nie tylko na ten system. Przecież od zawsze GG ma problem w tym aspekcie), jest zasobożerność:g4

Chrome z trzema otwartymi kartami (w tym okno edycji tego posta) zajmuje mniej, niż okno GG z dwoma kontaktami na krzyż.
Pidgin z kilkunastoma różnymi rodzajami włączonych kont, zajmuje niecałe 90MB.

Muszę też wspomnieć, że GG nie wyzbyło się reklam z okna komunikatora i rozmowy.

gg linux

Z GG otrzymuje się: komunikator, wyszukiwarkę osób (konta GG), wyszukiwarkę losowej osoby do rozmowy, wirtualny dysk o pojemności 5 GB, możliwość połączenia komunikatora z pocztą i aplikacje, które 2 marca 2015 zostaną wyłączone.
W systemie GG są dostępne także… prezenty.

g6

 

 

Co ważne, to to, że pidgin wykrywa kiedy ktoś pisze używając programu GG, choć wysyłanie np. zdjęć wygląda trochę podejrzanie. Polega to na przesłaniu zdjęcia na dysk GG, a nie rzeczywiste przesłanie pliku.
Oczywiście wysłanie zdjęcia przy pomocy pidgin do GG nie działa, nawet sam pidgin nie wykrywa zdjęcia w oknie rozmowy, podobnie z rozmowami wideo, które nie działają (gg << >> pidgin).

GG nie jest złe, jeśli mamy pocztę WP.pl, komunikujemy się z osobami używając konta gg, oraz ochotę używać dysku wirtualnego połączonego z komunikatorem. Przy okazji godząc się na wysokie użycie pamięci itd. to GG będzie skrojone idealnie. Nie oczekuj, że GG na system linux będzie olśnieniem, cudownym pomysłem na komunikację z ludźmi. W dobie komunikacji z poziomu FB, oraz G+/gmail (hangout), GG to raczej alternatywa dla zabicia nudy, niż obowiązkowy element w prowadzeniu rozmów.

System: Ubuntu 15.04 (dev)

internet, komputer, Linux, przeglądarka int.

Vivaldi – Czy nowa, stara Opera coś zmieni?

Pamięta ktoś starą operę, która posiadała wbudowany klient mail i inne, czasami mało potrzebne rzeczy?

Osoba związane wcześniej z Operą (przeglądarka internetowa) postanowiła zebrać grupkę ludzi i stworzyć przeglądarkę dla… Wymagających?

vivaldi W Vivaldi znajdziemy: zakładki, klienta poczty mail, kontakty (…a po co to komu w przeglądarce?), listę pobranych plików i… notatki.

Jest to wersja bardzo, bardzo mocno wczesna. Dlatego podejrzewam, że wiele rzeczy może ulec zmianie. Jednak trzeba przyznać, że choć twórcy opierają się o kod chromium, to strony ładują się naprawdę szybko, mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że szybciej niż w operze. Sęk w tym, że jak dla mnie to nie wystarczy.

Jak napisałem, to bardzo wczesna wersja, ale mimo wszystko, jeśli oddaje się ją do użytku, powinny pewne rzeczy działać choćby znośnie, albo nie wdrażam je wcale, ale dopiero jak już je dopracuję.
Co więc, nie działa w Vivaldi?
— menadżer zakładek: ich organizacja i umieszczanie na panelu (bookmark bar)
— wygląd
— tryby wyglądu stron (błędy)
— nie działają wszystkie skróty klawiszowe
— włączenie trybu wyłączającego grafiki na stronie zostaje uwzględnione dla wszystkich stron, mimo że włączyliśmy tą opcję będąc na innej karcie, to opcja „działa/nie działa” na innych.

vivaldi

Co działa?
— przeglądanie strony
— filmy w html5 (elementy w flash nie działają)
— podgląd miniaturek kart
— dodawanie kart/stron do zakładek

vivaldiCo nowego tu znajdziemy?
— notatki
— możliwość wyłączenia wszystkiego co jest plikiem graficznym lub zdjęciem
— opcja przeglądania stron w różnych formach wizualnych (sepia, czarno-białe, 3D, z wyszczególnieniem elementów, na które najedziemy kursorem,  czy strona stanie się całkiem „rozmazana” itd.) – opcji jest kilkanaście
— grupowanie kart
— brak górnej belki

 

 

 

Tak, to wczesna wersja, zgadza się. Czy zatem Vivaldi jest warte uwagi?
I tak, i nie. Z jednej strony można sobie sprawdzić taką inną starą/nową operę. Z drugiej strony nie oczekujmy, że wszystko będzie tu działać tak jak powinno.
Mnie martwi fakt, że tak jak w operze, nie ma tutaj możliwości przełączania się między kartami kółkiem myszy, którą to opcję posiada chrome, w firefox jest do tego odpowiedni dodatek, a opera i vivaldi kompletnie nie uwzględniają takiej opcji, czy to po przez dodatek, czy wbudowaną opcję w przeglądarkę w wersji na system linux.

Przeglądarka rokuje na przyszłość, ale jeszcze długa droga, aby osiągnęła ona jakąkolwiek pozycję. Na razie, to tylko… nowinka, która możne nawet nie wyjść po za okrąg entuzjastów, czy samych twórców. Wystarczy spojrzeć na operę, która cały czas rozwijana, nie potrafi przebić się po za pewien niski poziom ilości użytkowników.

Testowana wersja: 1.0.105.7 (Build) snapshot
(dostępne wersje: Windows, OS X, Linux)
System: Ubuntu 15.04 (dev)
Strona przeglądarki: https://vivaldi.com