Od jakiegoś czasu słyszę od swojej drugiej połowy, że mój blog i to co robię na nim, to czym się interesuje jest wielkim G, bez przyszłości, bez wizji, że to nic dobrego. Jestem z tego powodu szykanowany, że na jakiś czas zobaczę sobie co w trawie (czyt. systemy, programy, ubuntu i linux) piszczy. Moja ukochana lubuje się w stronie społecznościowej, na której może spędzić cały czas tłumacząc się tym, że ona odpoczywa i to jest coś co nikomu nie szkodzi, a mój blog nikomu nie jest potrzebny a w szczególności mnie, że pisanie na nim to nic potrzebnego, a na dodatek to powinienem go skasować… bo to co robi ona to jest dużo lepsze, ludzi można poznać, zobaczyć co robią i ogólnie super jest, a ja tylko siedzę na tym blogu i nic z tego nie wynika.

I teraz zadaje sobie pytanie: jak można porównywać zainteresowania (chyba dobrze że się czymś interesuje niż mam wypijać masę piwa, chodzić do lokalu i nie wiadomo co robić…) do przeglądania jak inni żyją.
Czy wasze drugie strony rozumieją wasze zainteresowanie, to co robicie…. a może też uważają że kiedy one spędzają czas przed laptopem czy komputerem to jest dobrze, ale kiedy wy siądziecie to słyszycie podobne słowa?

A może ja czegoś nie rozumiem…sam już nie wiem.

ps.
A ja uważam że robię więcej dobrego, niż ona siedząc na swojej stronie i patrząc na życie innych…zamiast uczepić się swojego 🙂

Advertisements

2 myśli na temat “zainteresowania a związek

  1. Dziwne ma podejście Twoja luba. Tzn. dała się wtłoczyć w obecne trendy przymuszające do posiadaniu ‚przyjaciół’, wstawianiu fotek stanu majątkowego i szeroko pojętego ‚easy living’.

    Samo spędzanie czasu w ten sposób nie jest niczym złym, każdy spędza go jak lubi. Ja np. ubieram ubłocone buciory i ciągam swoją lubą po górach, dolinach, bagnach i lasach. I jest git majonez.

    Gorzej, jeśli zainteresowania są sterowane zachowaniem stadnym – ‚robię tak, bo wszyscy tak robią’. Wtedy faktycznie w pewnym momencie człowiek przestaje być jednostką ze zbiorem swoich wad i zalet, a staje się pionkiem w tłumie. Pionek jest pojęciem negatywnym, bo z natury pionki są bezczynne, na dodatek nie wie dokąd zmierza, bo inni mu zasłaniają. Można powiedzieć, że obecna moda na wieczną imprezę i tłum przyjaciół w każdym miejscu jest oznaką zagubienia celu. Człowiek przestaje się rozwijać, przestaje wyznawać SWOJE przekonania, musi być uniwersalny i dopasowany do ogółu.

    W tym świetle osoby interesujące się czymś więcej niż litrażem piwa w lodówce, będą zawsze ‚innymi’ i dziwakami. Ale jak się komuś zepsuje komputer, to przyjdzie do nas 🙂

    Lubię to

  2. właśnie i to samo jej powiedziałem, ale ona nie rozumie… mam zainteresowania i wszystko, ale jak przyjdzie co do czego to jest problem, bo ona siedzi w swojej stronie, a że ja nie robię tego dla znajomości, szybkich pustych znajomości. nie ważne że w czasie kiedy ona siedzi na stronie mnie to nie cieszy, a kiedy ja chce się dowiedzieć co dzieje się na świecie to już jest problem, bo jej to przeszkadza. rozumiem że w związku powinna być równość, ale jeśli moja luba robiła by coś z pasją i interesowała by się tym co robi a nie przeglądanie profili, to o.k, ale znajomości i przeglądanie się jak inni żyją to nie są zainteresowania, to tłumaczenie sobie tego, bo inni tak robią, jak inni używają gadu-sradu, a ja nie to już jestem wg. niej gorszy. No ale może się to zmieni…bo jak napisałeś, jak takiemu się komputer zepsuje to pierwsze co to do mnie.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s