To co tu napiszę to moje zdanie, proszę o wyrozumiałość.

Jeśli spojrzeć, co się zmieniło na przełomie kilkunastu lat w systemach linux, można by odpowiedzieć że nie wiele. Poprawiono błędy, dodano obsługę większej ilości urządzeń, niektóre firmy zauważyły istnienie systemów linux, przybyło nam kilka rozwiązań. Ale tak na dobrą sprawę nic większego się nie zdarzyło. Użytkownicy Linux-a cieszą się każdą nowością wprowadzą do ich systemu, nowymi theme, nowym rozwiązaniem. Cieszy nas wszystko co sprawia, że życie i użytkowanie staje się lepsze. Użytkownicy systemów windows jednak mają inaczej. Nowy Windows pokazuje się co około 5 lat, nie piszę o jakiś po pierdółkach pokroju win2000. W ciągu tego czasu propaguje się nowe wydanie, namawia ludzi, poprawia… i tak jest zawsze. Sam pamiętam jak byłem na windows 98se i wyszedł XP. Każdy na niego przechodził, a mi nie przeszkadzało to, że mi wystarcza to co miałem. Przez prawie rok nie musiałem zmieniać systemu na XP, ponieważ użytkowników 98 było na tyle dużo, że firmy wypuszczały sterowniki na oba systemy. Dopiero kiedy firmy całkiem przeszły na system XP, pomyślałem o przesiadce. Tak samo jest teraz: masę firm daje sterowniki dla vist-y i 7, wiec po co mam się przesiadać, jeśli viste użytkuję sporadycznie, a nadal mam możliwość używania programów w najnowszej wersji.
O takiej sytuacji nie ma mowy w świecie linux-a. Tutaj już nowe wydanie powoduje odejście i brak aktualizacji programów do najnowszych, na starsze wydania systemu. Twórcy czy użytkownicy automatycznie porzucają starsze wydania, co kończy się i wymusza aktualizację, czy się tego chce czy nie. Z pomocą przychodzą użytkownicy, którzy czasami wspierają starsze wydania systemu.
Patrząc na perspektywę czasu, to taki windows w przeciągu kilku lat ma czas, aby „dorosnąć”. W świecie linux-a tego czasu nie ma. Dystrybucje wydawane są w przeciągu pół roku, roku albo wydaje się system bazowy, a później się go aktualizuje do momentu jak komuś się zachce wydać całkiem odmłodzone wydanie np. archlinux. Wyobrażacie sobie system windows wydawany co rok pod inną nazwą tylko trochę zmieniony i za mniejsze pieniądze? np. 40 zł. i masz nowego windows-a.
Patrząc na rozwój flagowych produktu konkurencji, jak IE, messenger, word itd. można odnieść wrażenie, że ludzie widząc, że dany program nie jest bezpieczny nadal go używają, ponieważ im on wystarcza. Widać to na przykładzie IE6. A linux, jakie on ma tylko swoje programy? Przeglądarki, które mają największą popularność na systemach linux są multiplatformowe. Programy pocztowe też multiplatformowe. Komunikatory – multiplatformowe, pulpit – też już zaczyna być multiplatformowy np. kde zostało wydane także na system windows. Te same gry co na linux-a są na windows-a. Oczywiście jest baza programów, które są tylko na system linux, ale czy one nie kopiują od innych programów z innych platform? Podobnie jest z windows-em na którego jest masę programów, które nie mają odpowiednika w świecie linux-a.
Co takiego ma linux, czego mógł by mu pozazdrościć MacOS, czy windows? Efekty, przepraszam kilka animacji i efektów występuje na Mac-u. hmmm…
Patrząc na zdjęcie wydania IE9 beta, można odnieść wrażenie, że jeszcze długo linux będzie daleko w tyle, próbując wymyślać rzeczy, które mało kogo obchodzą. Twórcy dystrybucji powinni zrozumieć, że aby zyskać więcej użytkowników, trzeba postawić na jeden program czy pomysł i go rozwijać, udoskonalać. Zmiany co jakiś czas nie służą systemowi. Od kilku wydań przestaje mi się podobać droga Ubuntu, który otrzymuje pomysły i rozwiązania nie mające nic wspólnego z rozwijaniem tego systemu.
Zdjęcia pokazujące integrację IE9 z systemem, zadały mi pytanie: ile jeszcze twórcy linux-a będą się łudzić, że wymyślają coś co komuś jest potrzebne, jeśli nie umieją sprawić, aby system który używam był dla mnie prostszy i ułatwiał mi życie.

IE9 beta:

widzicie integrację z blogiem/stroną internetową, a przecież to tylko przeglądarka.

I pytanie, kiedy użytkownicy linux-a otrzymają taką możliwość, jakie otrzymali obecnie użytkownicy windows-a, którzy pobrali IE9beta?

Kończąc moją wypowiedź, napiszę:
Dlaczego Ubuntu, nie przejdzie na chromium. Nie zacznie chromium wpierać i tworzyć moduły pod tą przeglądarkę, aby wyjść przed szereg dodając coś co będzie przydatne szaremu użytkownikowi, a nie wybranym osobom. Kto posiada system windows i wypróbował już nowego flock-a, ten wie że z chromium można robić cuda (czyt. modyfikować, dodawać).
Dlaczego Canonical nie wpadł na pomysł, połączenia nautilus-a z chromium? Dlaczego nikt nie pomyślał, aby w programie rhythmbox pojawiło się miejsce na twitter-a czy inną stronę społecznościową, gdzie mogli byśmy mieć kontakt ze znajomymi i, przy naszej zgodzie wysłać na swój profil informację: co teraz słuchamy. Dlaczego Canonical nie pomyślał nad tym, aby założyć serwer jabber-a połączony z launchpad.net: przesyłanie własnych paczek przez komunikator, czatami z innymi użytkownikami Ubuntu, możliwością wysyłania błędów przez komunikator, wysyłania własnych pomysłów przez komunikator, kontakt z użytkownikami projektu przez komunikator, pomoc przez komunikator, wyrażaniem opinii na dany temat przez komunikator. A dlaczego nie otrzymywać powiadomienia o aktualizacji przez komunikator? Możliwości jest masę, aby sprawić żeby każda dystrybucja miała coś innego do zaoferowania. Konkurencja nie śpi, za jakiś czas okaże się, że to nad czym niektórzy myśleli u konkurencji jest w fazie „dopieszczania”.

Reklamy

6 myśli na temat “dlaczego Linux nie zdobędzie wielkiej popularności

  1. Pan chyba nie rozumie, że system ma być przede wszystkim platformą do uruchamiania programów. To, co jest pod maską(interfejsy dla programów przestrzeni użytkownika) zwykłego Kowalskiego nie interesują. Interesuje go jedynie jego pulpit, a także ilość obsługiwanych urządzeń. W tym momencie Linux rozwija się błyskawicznie(jeśli uwzględnić tylko te dwa aspekty). Windows na tych polach zaczyna przegrywać, a Microsoft zżynać pomysły nawet już nie tylko z MacOS X, ale także z Linuksa.
    Co się zmieniło dla szarego użytkownika? Przede wszystkim, to zrezygnowano ze środowisk graficznych, jaki były kiedyś. Obecnie środowiska graficzne są znacznie głębiej zintegrowane z aplikacją, a także znacznie bardziej ustandaryzowane. Pulpit KDE jest znacznie bardziej jednolity. Pulpit GNOME też przechodzi niesamowitą metamorfozę. Gdyby Pan spojrzał na to, jak się te projekty rozwijają, to by Pan zdębiał. Te same technologie i wzorce, która wypracowała społeczność OS są już wszędzie. Plasma jest na telefonach komórkowych, komputerach osobistych, różnych gadżetach.

    Wrócę do początku. Dla nas Linux nie jest jednym systemem/jedną dystrybucją. To gwarancja, że raz napisana aplikacja będzie łatwo przenośna na inne platformy. W tym kierunku zmierzają autorzy Linuksa. Windows ze swoim przywiązaniem do x86 tego nie zagwarantuje. Biblioteki typowo Linuksowe, typu QT czy GTK+ są dostępne na Windows, by więcej osób mogło tworzyć programy na Linuksa. Pisanie programów w bibliotece QT4, to dziedzinna zabawa. Pisanie w GTK+ jest o wiele łatwiejsze od pisania pod Windows.

    Podsumowując: Użytkownika nie interesuje to, czy będzie korzystać z systemu GNU czy z innego. Ważne jest, by mógł uruchamiać swoje ulubione programy i mieć dobrze obsługiwany sprzęt. Obecnie jądro Linusa bije na głowę te z Windows – obsługuje znacznie więcej urządzeń, znacznie więcej mechanizmów, ma wbudowany mechanizm wirtualizacji, itd. Dlatego najlepszym wyborem jest Linux. Czy jednak to będzie GNU/Linux, to już nie ma znaczenia – ważne tylko, by było tam dostępne KDE lub GNOME.
    Dodatkowo, dzięki projektom typu PolicyKit, PackageKit, ConsoleKit system uzyskał większą automatyzację – programy mogą zlecić systemowi wykonanie wielu czynności za użytkownika, jak np. instalacja kodeków, czcionek, itd. W Widnows to wszystko spoczywa na użytkownika lub twórcy aplikacji.

    Dlatego wygrywamy. Podczas, gdy Pan obserwował „drobne zmiany dla użytkownika”(jeśli można to tak nazwać), jednak poprawiające jego komfort pracy, to projekty OpenSource osiągnęły przenośność. Dzięki temu mogą zdominować różne rynki, na których obecnie nie ma Windowsa, a często nie ma żadnego gracza. Osiągnięcie czegoś takiego wcale nie było łatwe. Jeżeli uważa Pan, że dla użytkownika nie poczyniono żadnych zmian, to jest Pan ślepcem. Proszę zainteresować się KDE4.

    Polubienie

    1. Pan chyba nie rozumie, że system ma być przede wszystkim platformą do uruchamiania programów. To, co jest pod maską(interfejsy dla programów przestrzeni użytkownika) zwykłego Kowalskiego nie interesują. Interesuje go jedynie jego pulpit, a także ilość obsługiwanych urządzeń. W tym momencie Linux rozwija się błyskawicznie(jeśli uwzględnić tylko te dwa aspekty). Windows na tych polach zaczyna przegrywać, a Microsoft zżynać pomysły nawet już nie tylko z MacOS X, ale także z Linuksa.

      Mam styczność z Gnome od Ubuntu 6.xx i każdy użytkowników Gnome to przyzna, że w tym pulpicie nie wiele się zmieniło, po za naprawą błędów. Co do KDE, też obserwuje jego rozwój i widzę że się zmienia, ale KDE to coś innego. Tam pracuje się w trochę innych kolektywach.
      Co do urządzeń, to proszę mi powiedzieć, dlaczego podłączenie drukarki przez wifi z windows działa dobrze, a w systemach linux trzeba się namęczyć, aby to zadziałało, stosując jakieś obejścia?? I dlaczego podłączając telefon z kartą pamięci, system linux nie potrafi go właściwie rozpoznać?? Dlaczego instalując jakąkolwiek dystrybucję, na laptopie muszę się liczyć z tym, że nie zadziałają mi efekty graficzne. Dlaczego może nie działać mi głos/dźwięk lub program odmówi i posłuszeństwa i się wyłączy.

      Co się zmieniło dla szarego użytkownika? Przede wszystkim, to zrezygnowano ze środowisk graficznych, jaki były kiedyś. Obecnie środowiska graficzne są znacznie głębiej zintegrowane z aplikacją, a także znacznie bardziej ustandaryzowane. Pulpit KDE jest znacznie bardziej jednolity. Pulpit GNOME też przechodzi niesamowitą metamorfozę. Gdyby Pan spojrzał na to, jak się te projekty rozwijają, to by Pan zdębiał. Te same technologie i wzorce, która wypracowała społeczność OS są już wszędzie. Plasma jest na telefonach komórkowych, komputerach osobistych, różnych gadżetach.

      Proszę o dowody. Gdzie widać tą integrację z pulpitem programów w Gnome?? Proszę mi wskazać, bo jakoś nie widzę. Czy instalując openSuse czy Fedora 13 z Gnome zobaczę ikonki jakie zastosowało Ubuntu? Nie… czy uruchamiając komunikator empathy zobaczę integrację z pulpitem? Jak się ona objawi… jeśli bez zainstalowania dodatkowej wtyczki nie mam możliwości rozmowy z osobami, które użytkują – jak na razie – najbardziej popularny komunikator w Polsce. Albo, czy ta integracja z pulpitem może objawia się tym, że totem tak naprawdę nie potrafi nic wyświetlić bez kodeków, podobnie jak windows. Czy prostota systemów linux polega na tym, że idąc do sklepu i kupując jakąkolwiek gazete z płytą mam już kodeki, programy i inne rzeczy użytkowe. Linux bez internetu jest po prostu systemem widmo. Nie posłuchamy muzyki, nie obejrzymy nic, nie zagramy w nic, nie pobawimy się grafiką w programie graficznym, nie nagramy żadnej płyty. Czy to samo można powiedzieć o windows? Gdzie ta integracja z pulpitem programów, które zawiera Gnome. Nie piszę o KDE bo to inna sprawa. Twórcy tego pulpitu integrują i CHWAŁA im za to, każdy moduł, program z pulpitem. Aby użytkowników nie musiał się męczyć, grzebać, zastanawiać się, gdzie co jest. Podobało mi się to w KDE, że pobierając plik firefox pokazał mi się komunikat po przez pulpit, że plik zakończył ściąganie. Podobało mi się to, że po najechaniu na plik graficzny pokazuje mi się jego powiększenie. Tak, to się nazywa integracja z pulpitem programów. Ale sprawa się tyczy się Gnome…

      Wrócę do początku. Dla nas Linux nie jest jednym systemem/jedną dystrybucją. To gwarancja, że raz napisana aplikacja będzie łatwo przenośna na inne platformy. W tym kierunku zmierzają autorzy Linuksa. Windows ze swoim przywiązaniem do x86 tego nie zagwarantuje. Biblioteki typowo Linuksowe, typu QT czy GTK+ są dostępne na Windows, by więcej osób mogło tworzyć programy na Linuksa. Pisanie programów w bibliotece QT4, to dziedzinna zabawa. Pisanie w GTK+ jest o wiele łatwiejsze od pisania pod Windows.

      Będąc kiedyś użytkownikiem systemu windows mało co mnie obchodziły programy z systemów linux. Komunikatorów, przeglądarek, programów pocztowych, programów do rss jest tyle, że miałem w czym wybierać 🙂 I teraz moje pytanie: użytkuję windows jako systemu podstawowego, więc po co mam tworzyć program na linux-a, kiedy mało co mnie interesuje jego rozwój. Jak już to wolę tworzyć na windows, aby mi było lepiej…

      Podsumowując: Użytkownika nie interesuje to, czy będzie korzystać z systemu GNU czy z innego. Ważne jest, by mógł uruchamiać swoje ulubione programy i mieć dobrze obsługiwany sprzęt. Obecnie jądro Linusa bije na głowę te z Windows – obsługuje znacznie więcej urządzeń, znacznie więcej mechanizmów, ma wbudowany mechanizm wirtualizacji, itd. Dlatego najlepszym wyborem jest Linux. Czy jednak to będzie GNU/Linux, to już nie ma znaczenia – ważne tylko, by było tam dostępne KDE lub GNOME.
      Dodatkowo, dzięki projektom typu PolicyKit, PackageKit, ConsoleKit system uzyskał większą automatyzację – programy mogą zlecić systemowi wykonanie wielu czynności za użytkownika, jak np. instalacja kodeków, czcionek, itd. W Widnows to wszystko spoczywa na użytkownika lub twórcy aplikacji.

      Tak wszystko ładnie i pięknie, ale w takim razie: dlaczego użytkownicy windows tak miło i z uśmiechem na twarzach nie przechodzą na jakąkolwiek dystrybucje linux. Problem tkwi w szczegółach: programy i ich konfiguracja. Kolejna rzecz, przyzwyczajenie do pewnych zachowań i postępowania. Posiadając system windows nie potrzebuje internetu, aby go użytkować i posiadać nowe programy, ponieważ za 10 zł. mam płytę gdzie jest wszystko co mnie interesuje, razem z najnowszymi kodekami. Windows stawia na prostotę i funkcjonalność, instaluję program i wiem, że będzie mi działał, a to że cały system mi zwolni jest wynikiem konfiguracji komputera i twórców programu. W systemach linux sprawa jest odmienna. Tutaj za działanie programu nie jednokrotnie odpowiadają zależności, które działają albo i nie. Jakiś program się uruchomi i będzie działał zabierając mi 50% CPU i to tylko dlatego, że inna usługa, która się uruchomi przy okazji będzie obciążać system. Gry FPS pisane na windows i linux: uruchamiając grę na windows, która graficznie jest nastawiona na najlepsze tekstury zabierze mi 100% mocy, ale będzie chodzić płynnie – to samo na system linux, nie da się grać, ponieważ gra będzie tak przycinać i się wieszać, że w ten sposób można zapomnieć o miłym spędzeniu czasu.

      Dlatego wygrywamy. Podczas, gdy Pan obserwował „drobne zmiany dla użytkownika”(jeśli można to tak nazwać), jednak poprawiające jego komfort pracy, to projekty OpenSource osiągnęły przenośność. Dzięki temu mogą zdominować różne rynki, na których obecnie nie ma Windowsa, a często nie ma żadnego gracza. Osiągnięcie czegoś takiego wcale nie było łatwe. Jeżeli uważa Pan, że dla użytkownika nie poczyniono żadnych zmian, to jest Pan ślepcem. Proszę zainteresować się KDE4.

      Jak można porównywać komórki, czy urządzenia przenośne do systemów na normalne komputery??
      Na komórkach różnorodność jest tak wielka… przepraszam: symbian, android i windows mobile i inne pomysły, które nie wiadomo czy pojawią się na rynku lub czy mają choć 1% w rynku, nie piszę i Apple bo to dla mnie coś innego, niż system – ponieważ nie można go zobaczyć nigdzie indziej jak tylko w urządzeniach apple. Oczywiście jest trochę modyfikacji samsunga systemu android, ale to chyba tylko świadczy na korzyść systemu android. Chciał bym zobaczyć sytuację, kiedy android wprowadził by 2 rodzaje pulpitów. Do tego posiadając dany telefon miał bym możliwość instalacji dowolnego systemu operacyjnego. Nie ważne czy mi się on uruchomi czy nie, to że może nie obsługiwać pewnych rzeczy w moim telefonie, np. aparatu, ponieważ system nie będzie posiadał do niego specyfikacji, albo zoom zamiast w oryginalnym systemie był x5 teraz będzie x2. Po prostu chce i zmieniam… ale tak nie jest, decydując się na daną komórkę decyduję się na dany system jaki posiada, nie mam możliwości zmiany, bo mi się tak chce.
      Ponieważ jeśli dany system był by na twardo przypisany do laptopa i komputera, to twórcy dystrybucji bardziej przyłożyli by się do pracy nad systemem, aby ich dystrybucja była lepiej wykorzystująca daną konfigurację sprzętu. To samo się tyczy pulpitu.

      I na koniec napiszę:
      Po co mi widzieć, że twórcy Gnome poprawili błąd np. nie wyświetlania się czegoś, czy poprawili działanie jakiegoś programu, jeśli i tak używam zamiennika. np. takia Ekiga. Nie używam ponieważ używam Skype i to jego rozwój mnie interesuje. Nie używam Empathy, ponieważ użytkuje Pidgin-a, który jest dużo lepszy i funkcjonalny. Nie używam epiphany, ponieważ mam chromium/chrome, firefox. Nie używam Evolution, ponieważ do poczty mam, jak dla mnie dużo lepszy program. I nie potrzebuje integracji programu pocztowego z kalendarzem, bo mi to nie jest potrzebne. Program pocztowy ma mi odbierać pocztę a nie robić za notatnik. Nie używam totem-a, ponieważ vlc jest wizualnie podobny, a oferuje więcej funkcji. Nie używam „centrum aplikacji…” czy menadżera aktualizacji” ponieważ to wszystko mam w synaptic-u. Nie używam cheese, ponieważ znalazłem program, który jest lepszy. Więc gdzie te zmiany… jeśli większość użytkowników wykorzystuje to co system linux ma najlepszego: różnorodność.
      Przy KDE jest inaczej, ponieważ tam pulpit jak i programy są bardziej konfiguracyjne, posiadają one więcej funkcji jak i sami twórcy wspierają na różne sposoby te programy, integrując je z pulpitem, coś na miano windows7 i IE9.

      i odniosę się do słowa, że wygrywamy z windows. To dlaczego windows ma nadal taką popularność?? Dlaczego systemy linux mają jakiś tam 1 do 5 % gdzie samo MacOS ma więcej?? Dlaczego istnieją luki w jądrze linux-a, które nie zostały załatane od 2 lat i są wykorzystywane. Dlaczego wprowadza się do jądra systemu linux, nową obsługę plików niż nie przysiądzie się i nie zniweluje wycieków pamięci na tyle, aby procesory 64 bit zyskały na prędkości, a systemy linux 64 bit posiadały przewagę w działaniu i szybkości nad procesorami 32 bit. To jest rozwój, ponieważ nowy rodzaj plików jakoś mało mnie interesuje… bo co ma do tego szary użytkownik?
      —-
      A jakie pan ma argumenty i dowody na moje słowa napisane w tekście?? Czy nawet w komentarzu…

      Polubienie

  2. Po przeczytaniu tego zdania, odechciało mi się czytać dalszych wypocin, które należy traktować raczej jako FUD:

    „Dystrybucje wydawane są w przeciągu pół roku, roku albo wydaje się system bazowy, a później się go aktualizuje do momentu jak komuś się zachce wydać całkiem odmłodzone wydanie np. archlinux.”

    Po pierwsze, Arch Linux jest tzw. dystrybucją ciągłą, czyli na bieżąco jest aktualizowana (praktycznie codziennie) i jest to jedyna, znana mi dystrybucja, w której są najnowsze wersje oprogramowania, skompilowane na 3-4 dni po wydaniu danego programu. Po drugie, aktuliazacja obrazów ISO Arch Linuksa to tylko i wyłącznie odświeżone obrazy, bo wyobraź sobie zainstalować system w październiku, którego obraz opubliowano, przykładowo, w styczniu, pomyśl ile czasu zajęłaby aktualizacja systemu. Właśnie w tym celu odświeżane są obrazy ISO. Równie dobrze mógłbyś napisać, że Debian Stable wychodzi co pół roku, bo mniej więcej co tyle pojawiają się zaktualizowane obrazy ISO, a pojawiają się tylko po to, aby oszczędzić czas użytkownikom i należy je traktować jako coś na wzór Service Pack, tak samo jest z wydaniami LTS Ubuntu.

    Po tym zdaniu zastanawiam się czy Ty kiedykolwiek miałeś do czynienia z jakąś dystrybucją Linuksa:

    „Tutaj już nowe wydanie powoduje odejście i brak aktualizacji programów do najnowszych, na starsze wydania systemu. Twórcy czy użytkownicy automatycznie porzucają starsze wydania, co kończy się i wymusza aktualizację, czy się tego chce czy nie. Z pomocą przychodzą użytkownicy, którzy czasami wspierają starsze wydania systemu.”

    Debian wspiera wersję Stable przez ok. 5 lat, od wydania do wydania nowej wersji, plus ok. jakiś rok, może dwa. Ubuntu (zwykła wersja) ma wsparcie przez ok. 18 miesięcy, wersje LTS Ubuntu 3 lata edycja Desktop i 5 lat edycja Server. Oczywiście chodzi o aktualizacje, dotyczące bezpieczeństwa. Poza tym dla wielu osób liczy się stabilność, a nie jak najwyższy numerek w wersji danego programu, nie licząć poprawek bezpieczeństwa.

    Polubienie

    1. I tak miałem i mam kontakt z jakąkolwiek dystrybucją linux-a ponieważ zaczynałem od slackware i mandrake swoją przygodę z linux-em, fedora, ubuntu, opensuse, arch linux też użytkowałem, pozostając przy Ubuntu i arch linux (a jak wiadomo, Arch linux nie jest dla początkujących użytkowników).

      I jeśli tak, to dlaczego posiadając starszą wersję systemu Ubuntu posiadam także starsze wersje programów. I mogę zapomnieć o najnowszych jeśli nie launchpad.net. i społeczność. Podobnie się ma sytuacja z Fedora: czy starsze wydania systemu posiadają wsparcie dla programów czy tylko poprawki bezpieczeństwa. Podobna sytuacja ma się na innych dystrybucjach, nie wprowadzając odpowiednich repo – zostaje ze starymi, nie jednokrotnie dziurawymi wersjami.

      Przykład: dlaczego lucid posiada wersję kernel 2.6.32 a maverick 2.6.35? I przecież każdy to wie, że wersja lucid nie doczeka się najnowszego jądra…
      Debian: Po zainstalowaniu i wykonaniu aktualizacji i tak, aby posiadać najnowsze wersję programów i systemu musimy wykonać aktualizację do squeeze lub sid.
      Czy na tym polega wsparcie, dbanie o użytkownika??
      Bo dla mnie wsparcie to programy i system, a nie tylko poprawki bezpieczeństwa.

      A tak po za tym, to tekst jest o czymś innym, a Pan zadaje pytania na całkiem inny temat 🙂
      PONIEWAŻ NIE MAM ZAMIARU ODPOWIADAĆ NA TEMAT czy debian jest lepszy czy Ubuntu, a może fedora… nie jestem fanatykiem jednej dystrybucji!!!! Nie jestem bojownikiem systemu linux, który walczy z niewiernymi użytkownikami systemu windows. Nie namawiam na przejście nikogo na siłę, wciskając mu mój właściwy system.
      Proszę założyć własnego bloga i zacząć publikować swoje wypociny, zobaczymy czy wszyscy się będą z panem zgadzać, ponieważ coś się panu nie podoba i MA PRAWO TO WYRAZIĆ 🙂 a osoba czytająca powinna uszanować pana zdanie na dany temat i w razie czego zostawić komentarz. Ponieważ czytając Pana słowa, nic z nich nie wynika.
      Ponieważ o tym co pan napisał wiem od ponad 4 lat 🙂
      I na koniec dodam: co do stabilności a wyższy numerek. To tak samo jak by zapytać mnie, czy wolę chrome 6.x czy chrome 7.x – odpowiem, wole 7.x ponieważ zawiera mesę poprawek i działa szybciej a że oznaczone dev, u mnie działają stabilnie. Jak zacznie powodować problemy przejdę na wersję stable 🙂 przecież nie jestem zmuszony do jednego programu.
      Ale jak już napisałem, tekst jest o innej tematyce, a Pan wytyka mi rzeczy o których wiem już od jakiś 4 lat, więc nie rozumiem Pana rozgoryczenia…
      Uważam że microsoft lepiej integruje swoje programy z systemem i stronami niż system linux i może na ten temat się pan wypowie 😀
      Nie wspominam o KDE, bo to już wyjaśniłem w poprzednim komentarzu.

      Polubienie

  3. piszac to co napisales o win2000 pokazales tylko swoja niekompetencje w temacie. sam jestes pierdółka, która siedziala na win98 i w czasie kiedy ty sie zastanawiales czy nie przejsc na xp ja juz od dluzszego czasu smigalem na win2000 – mialem klasycznego windowsa w stylu 98, na ktorym moze nie chodzily wszystkie gierki ale posiadal stabilnosc wyzsza od pozniejszego win xp, obsluge dwoch procesorow, ntfs, prawdziwe zarzadzanie uprawnieniami, kontami uzytkownikow czy zdecydowanie lepiej dopracowana obsluge sieci. Skoro piszesz „mi nie przeszkadzało to, że mi wystarcza to co miałem” to widocznie znaczy ze kompa uzywales najwyzej do worda, sokobana i onet.pl
    wobec powyzszego tym bardziej niegodne uwagi jest twoje zdanie dotyczace linuksa, dziekuje, dobranoc

    Polubienie

    1. a mnie zadziwia to, jak użytkownicy porównują swoje lata na windows do systemu linux 🙂 łezka się w oku kręci 😉
      a ja chciał bym coś zaznaczyć: z punktu widzenia szarego człowieka, który nie interesuje się systemami i gówno go obchodzą podzespoły jego komputera, to taki system jak millennium, 2000, 95 – o tych wersjach nikt nie pamięta. To że ja wiem, że były takie wersje windows-a to nie znaczy, że każdy ma to wiedzieć. Nie chce nikogo na siłę uzdrawiać na linux-a, czy na windows-a – nie jestem do tego. Pisze i wyrażam swoje zdanie. A to że używałeś windows 2000 kiedy mnie nie było stać sobie kupić windows 2000 – bo nie obchodził mnie ten system, to już chyba moja sprawa 🙂
      Dodam jeszcze, że ostatnie informacje na temat windows „7” mówią o jego sukcesie, a to przecież poprawiona vista – więc czy ktoś będzie pamiętał, że był windows vista? – nie… a to że ktoś go używał, co kogo to obchodzi.
      A teksty są pisane, aby przedstawić postawę normalnego użytkownika, którego nie interesuje to, jaką ma kartę muzyczną, tylko dlaczego mu dźwięk nie działa, bo wszyscy nie interesują się systemami tak jak maniacy lub fani danego systemu.
      Dlatego zamiast odnieść się do tekstu, czytam komentarz, który nic nie wnosi do tematu 🙂
      To byłem ja, autor bloga 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s