Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania tego tekstu, który mi się kołacze jak dociekliwa sąsiadka do drzwi.

Jeśli jesteś początkującym użytkownikiem systemu linux, to może to być dla ciebie przestrogą, jeśli jesteś zaawansowanym użytkownikiem to powinieneś mnie zrozumieć.

To może napiszę to tak: system linux (ponieważ czasami bywa tak, że instalujemy drugą dystrybucję) po pewnym czasie zaczyna nudzić, powszednieć. Blog, który prowadzę od połowy 2008, a nawet można powiedzieć, że od stycznie 2008, gdzie w między czasie przechodziłem z jednej platformy blogowej na drugą i w 2009 roku osiadłem na stałe na wordpress. Dlatego pierwszy wpis jest od 2009, ale to i tak szmat czasu. Mamy rok 2011 – co daje, że jeśli nie liczyć roku 2008, to przez 3 lata pisze o systemie linux i czasami o innych rzeczach. Zmieniłem się i w tym czasie zmienił się też blog, jak i sam linux.

Ale po dziś dzień pamiętam czasy pierwszego zainstalowanego Ubuntu, Fedory, openSuse, slackware, kurcze… to było coś, coś nowego.

A jak pojawił się problem, to człowiek dostawał furii, roznosiło od wewnątrz – nie, nie z powodu nerwów, ale z braku wiedzy jak to naprawić 🙂

Taaaa dawne czasy, gdzie człowiek się fascynował nową wersją Pidgin-a, openoffice, nową wersją gry simutrans – WSZYSTKIM. Człowiek chłonął wszystko ze świata linux, dystrybucji, programów, aktualizacji – był jak gąbka, która zawsze była sucha.

Ale trzeba sobie to powiedzieć jasno, początkujący użytkownik interesuje się swoją dystrybucją, aktualizacjami systemu, programami i innymi dystrybucjami przez około 2 lata.
Po tym czasie, dociera do niego, że przestaje mieć sens gonienia na tymi informacjami, bo ma do nich dostęp i to wszystko powszednieje – naprawdę.
Człowiek po 2 latach wie, że będzie nowe wydanie Ubuntu, które albo wprowadzi coś nowego i innego niż to mają inni, albo będzie tylko wielką aktualizacją programów i pulpitu. Podobnie zresztą z innymi dystrybucjami, w których zmian nie wiele, nowości też nie za dużo, a nowa wersja to przede wszystkim aktualizacja jądra systemu, programów i rzeczy zawartych w danej dystrybucji.
Nawet wydania nowych programów przestają tak fascynować i elektryzować.
Po około 2 latach obijają się wam o uszy słowa i wyrażenia, które znacie jak mantre, ponieważ co jakiś czas pojawiają się o tym czy o tamtym informacje, że wyszła nowa wersja poprawiająca błędy.

Dla mnie to już codzienność…

Jak by mnie ktoś zapytał, co była najgorsze w tym wszystkim przez ten czas? Odpowiedział bym: pisanie poradników i opisów w stylu: jak coś zrobić (krok po kroku).
Dla osoby, która wiele rzeczy robi mechanicznie, takie pisanie jest MORDĘGĄ, katorgą. Opisywać każdy krok, każdy ruch – pisać rzeczy oczywiste, proste aby były zrozumiały dla początkującego. To dla osoby, która jest już w tym obyta PIEKŁO.

Obecnie bardziej skupia się już na naprawdę czymś istotnym, co mnie interesuje i zainteresowało, niż pisze o wszystkim co się zdarzyło. Przecież wiele rzeczy się pojawia w programach: nowe wydania. Ale nie pisuje je, bo to logiczne, że jak program się rozwija to będzie jego nowa wersja 🙂

Kurcze pamiętam nawet to, jak napisałem poradnik: jak przejść z Ubuntu 8.04 na 8.10 – bo powodowało to cholerne problemy i trzeba było aktualizować system w określonej kolejności: najpierw jądro systemu, restart, później chyba reszta paczek i restart i powolne aktualizowanie xorg i xserver – które po zainstalowaniu ich jako drugich potrafiły zabić system. Pamiętam jak będąc w pracy przeszedłem na repozytoria nowego wydania Ubuntu, gdzie nawet jeszcze pierwszej wersji alpha nie było, a ja już się cieszyłem nowym jądrem ze wsparciem dla wifi (pamięta ktoś to wydanie?).

Ale jak już napisałem, linux po pewnym czasie staje się oczywisty, pewne rzeczy są oczywiste i dla mnie nie warte opisania. Jak można zauważyć, na blogu piszę już bardziej o czymś nowym dla mnie i czymś co udało mi się zrobić, niż o nowościach. Wiele razy napisałem, że nie będę pisał o nowym theme czy nowych wydaniach programów, które i tak będą się ukazywać co dziennie.

W ten o to sposób dochodzimy do tego, że przez pierwsze lata człowiek, chce wiedzieć, a później jak już coś wie, to po co ma o tym pisać lub wspominać. Jeśli kogoś coś naprawdę interesuje trafi na blogi piszące o nowym theme czy innym mało istotnych pierdach, które tak naprawdę nic nowego nie wnoszą do świata linux-a, a już na pewno nie do ich życia i ich dystrybucji. Ponieważ sprawdzając aktualizację raz na tydzień i tak dowiemy się z niej, że pojawiła się nowa wersja, czy nowy program. To nas nie ominie 🙂 Oczywiście jeśli użytkujemy Ubuntu i synaptic, który ładnie nam układa nowe programy w repozytorium na górze, a aktualizacje poniżej, a reszta to programy zainstalowane. Wykonując w terminalu aktualizację, nie ważne jakim programem, czy apt-get czy pacman albo emerge – opuszczają nas nowości w repozytorium, nowe sterowniki, czy np. dodatki do danego programu. Ponieważ takie programy w terminalu tego nie pokazują. One są tylko, aby instalować, odinstalować, zaktualizować – nic więcej.

Dlatego obecnie blog przyjął trochę inną formę niż to miało miejsce wcześniej. Ponieważ ile można pisać prawie o tym samym, jeśli się to już dawno poznało lub pisało się o tym wielokrotnie…

I na koniec napiszę, że warto wykorzystywać na blogu: szukaj. Ponieważ wiele rzeczy wyszukiwarki nie indeksują lub opuszczają. A jak zauważyłem, czytane są wpisy, które mają nawet datę 2009 i są na czasie (czyt. na porządku dziennym), ponieważ każdy od czegoś zaczyna poznawać linux-a, i styka się z problemami z jakimi ja się stykałem dawno temu i może dlatego nie przestanę pisać bloga, ale na pewno trochę się on zmieni pod względem informacji i treści, bo ja też jako użytkownik linux-a się zmieniam.

Reklamy

Jedna myśl na temat “linux i rzeczy oczywiste (3 lata bloga)

  1. Dzięki linuksowi jestem na studiach informatycznych i masz rację ja mam linuksa już 6 rok, po dwóch latach przejadło się, ale jest lekarstwo, – czasopisma linux + oraz dragonia, a szczególnie bardziej zawansowane rzeczy, które dla zawansowanych są trudne, ale i to się przejadło dalej idzie tylko programowanie i pisanie samemu programy pod linuksa to się nigdy mi nie przejadło i nie przeje 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s