Odnośnie dystrybucji Pardus można przeczytać naprawdę same pochlebne rzeczy. Że KDE szybkie, że system stabilny, że działa szybko, że wszystko cud miód i orzeszki do tego, a nawet karmel. Kto by się nie zetknął z Pardus, pisze czy wypowiada się pochlebnie. Ja nie jedną dystrybucję sprawdziłem i nie z jednym problemem się spotkałem i sobie poradziłem w taki czy inny sposób, ale zawsze posiłkowałem się inną dystrybucją, która działa właściwie. Więc jak to było z Pardus 2011, jeśli chcesz wiedzieć czytaj dalej…

Instalacja… tutaj dostajemy tylko kilka podstawowych języków Europy: Angielski, Francuzki itd. – Polskiego brak. Instalacja to w jednym miejscu działanie na przysłowiową pałę, przy innych planszach można się zorientować, o co chodzi 🙂 Jest to dystrybucja tworzona przez (jak gdzieś przeczytałem) uczelnie Turecką i jest przeznaczone dla obywateli Tureckich. Ale że linux to linux, więc i inne nacje mogą go sobie poużywać 😉 Problem w tym, że musimy zaakceptować licencje, której nie czytałem. Jako że może być w tej licencji zawarte wszystko, począwszy od tego że dystrybucja może spowodować uszkodzenia mojego komputera,a twórcy za to nie odpowiadają – może, może. Ale nie czytałem, więc nie wiem…
Przy partycjonowaniu nie mamy możliwości zaznaczenia do montowania partycji ntfs (sic!), choć ntfs-3g jest instalowany.
Cieszy mnie możliwość wyłączenia instalacji grub-a.
Jedno mnie tylko zdziwiło, dlaczego podczas instalowania poszczególnych paczek, mój procesor zaczął mocno się przegrzewać? – z tym spotkałem się pierwszy raz.
Po uruchomieniu pokazuje się nam okno, gdzie mamy możliwość ustawienia sobie pulpitu. Jest jeden słuszny wybór: KDE.
Okazuje się też, że system posiada wszystko i nic. Tak, mamy zainstalowanego flash player, sterowniki do karty graficznej, potrzebne i nie potrzebne programy związane z KDE, czy rzeczy, których mamy używać zamiast innych. W systemie znajdziemy też programy, które nigdy nie użyjemy, ale są zainstalowane. Nigdy mi się to nie podobało 😦 wolę sobie coś samemu zainstalować, ale tak, aby nie robić sobie śmietnika ze systemu. Oczywiście innych to ucieszy, choć jak napisałem dla mnie zbędne programy to tylko zajmujące miejsce w menu i na dysku rzeczy.

W tym miejscu wolę zaznaczyć, że to co napiszę poniżej jest moim osobistym zdaniem.
Pardus mnie nie zachwycił, jak to zrobił z innymi osobami. Nie wiem gdzie jest ten miód, cud i karmel. Może to tylko u mnie pojawił się ten problem, ale Pardus nie potrafi uruchomić mi efektów graficznych, nawet na nouveau – mowa o KDE. Dystrybucja ma też problemy z optymalizacją programu do aktualizacji i instalacji – CPU mocno dostaje w kość. Co do KDE to wersja 4.5.5, która prezentuje się na tle 4.6 blado i słabo. Zmiany zastosowane w KDE 4.6 są na tyle znaczące, że jeśli ktoś użytkował przez pewien czas 4.6 i teraz zainstaluje sobie Pardus 2011, dozna lekkiego otrzeźwienia i raczej powróci do swojej poprzedniej dystrybucji. W przeciągu jednego dnia, od momentu zainstalowania Pardus-a doświadczyłem, upadku pulpitu z powodu włączonych efektów w KDE, błędów w wyświetlaniu grafiki, a do tego ZACINAJĄCY SIĘ SYSTEM/PULPIT podczas aktualizacji – szok, z tym to się jeszcze nigdzie nie spotkałem. KDE też mnie nie zachwyca, wszędzie tak samo, wszędzie to samo i wszędzie działa podobnie. To mogę nawet rzec, że na mageia KDE działało podobnie i to z włączonym kwin. Tutaj jest szybko bo kwin nie jest włączony.
Odnośnie programów, to można rzec: jest to co u innych, choć inni mają tego dużo więcej. Cieszy za to baza gier, dostępna w repo.

Jak już napisałem, Pardus jest skierowany na KDE, dlatego zapomnijmy że uświadczymy tutaj liferea, czy inne programy, choć (co dziwne), dostajemy cheese, telepathy, czy inny rzeczy z pulpitu gnome.

Wnioski:
W dystrybucji Pardus widać duszę Turecką i jej mentalność. Nie patrzenie się na innych, powolne dążenie do celu i własne rozwiązania, pomysły. to wszystko można znaleźć w Pardus: własny instalator, własne paczki (pisi), stawianie na sprawdzone rzeczy (KDE 4.5.5), wyjście na przeciw użytkowników (instalacja kodeków do oglądania filmów, słuchania muzyki, instalacja wszystkiego co daje pulpit i jeszcze więcej) – tak instalując Pardusa nie trzeba się martwić kodekami czy flash-em.
Marti jednak to, że Pardus to jednak tylko dystrybucja skierowana do społeczeństwa Tureckiego i to widać na każdym kroku.
Odnośnie stabilności i działania: to powiedział bym, że jest tak samo jak u innych. Jeśli coś zrobimy nie tak, padnie nam system. Problemem też jest to, że Pardus nastawia się na jeden kierunek rozwoju. Dlatego nie uświadczymy w nim od razu języka Polskiego, czy polskiej klawiatury.
Pardus nie jest dystrybucją, która ma zdobyć sobie użytkowników i być na topie. To dystrybucja, która jak napisałem, skierowana do Turków i państw posługujące się tym językiem, co nie zmienia faktu, że można wybrać inny język. Jednak już taki mały wachlarz powoduje, że odnośnie dostępności języków w Ubuntu, Fedora, openSuse, czy innych – to Pardus jest taką lokalną dystrybucją, niż systemem wystawionym na globalne zdobywanie sławy i to się czuje. Twórcy nie gonią za nowinkami, ale skupiają się na stabilnych wersjach. To też sprawia, że Pardus posiada aktualizację programów nowych, ale odnośnie systemu trzyma się utartej drogi. Co mi osobiście nie przypadło do gustu.

Mimo wszystko Pardus mnie nie zachwycił i nie przekonał. Jako dystrybucja, którą można polecić to jednak wolał bym komuś podpowiedzieć coś innego, co ma większą bazę użytkowników i zawiera większą bazę programową.

O Pardus zaczyna się dopiero mówić, zaczyna ta dystrybucja wychodzić z cienia. Jeśli dobrze pójdzie, to może za rok będzie to dystrybucja, która będzie stawać w szranki z openSuse czy Fedora, a nawet mint i Ubuntu. Jak na razie to nowinka, która ma potencjał, oby go nie zmarnowała. Jeśli jednak twórcy nadal będą przystawać przy wersjach pulpitu stable, może się jednak okazać, że większość osób wybierze, coś z nowszym wydaniem. Przecież każde nowe wydania KDE przynosi zmiany, które przyciągają nowych i cieszą starych użytkowników.
Ale jednak wolę swoje Ubuntu, czy Arch-a… nie lubię stagnacji w systemie, bo linux to nie windows, w którym nie wiele się dzieje.

Advertisements

5 myśli na temat “Pardus (2011) – jeden dzień i wiemy już wszystko: własne zdanie

    1. Tak i każde nie udane. Instalator chakry mnie albo blokował (bo instalacja była robiona na laptopie), albo pojawiał się błąd, o którym wiedzieli twórcy – tylko im się nie chciało go naprawiać. Ale chakra to taki Arch, tylko że z instalatorem graficznym, działającym pulpitem po instalacji i kilkoma programami dla ułatwienia korzystania ze systemu 🙂 reszta to arch. Aha, nie wiem jak jest w tej kwestii, ale podobno chakra ma swoje paczki – ale co i jak to nie wiem.

      Lubię to

      1. Tak czytałem że nie korzystają już z repo Archa i mają niby własny KDEmod. W każdym razie po instalacji domyślny manager pakietów nie odnajduje np ani kadu ani pidgina.

        Lubię to

        1. odnośnie chakra, to można zauważyć, że ta dystrybucja dopiero się tworzy, mocno opierając się jednak na Arch-u. Jeśli miał bym szczery, to polecał bym mimo wszystko Archa, albo przejście na jego repo zaraz po instalacji chakry.

          Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s