Ubuntu to dystrybucja, która może nie jest idealna, ale ma w sobie coś. Nie które jej wydania wprowadziły nowe standardy w świat linux-a, jak wytyczyły drogę dla innych, POKAZUJĄC INNYM – że przyszłość danej dystrybucji i systemów linux to innowacyjność, posiadanie własnej tożsamości i prezentowanie tego czego nie mają inni. Ale to także tworzenie całkiem czegoś innego, czego nie znajdzie się u innych 🙂


W jednym z komentarzy zostałem zapytany o pinguy os. Postanowiłem pobrać tą dystrybucję i sprawdzić, jak się prezentuje ona na tle przyszłego elementary os. Co okazuje, że początek nie zapowiadał katastrofy… ale po kolei 🙂 Instalacja to istne Ubuntu (zawsze mnie to dziwiło, dlaczego twórcy nie nie stworzą coś własnego, tylko kopiują, kopiują i kopiują – pokazując wszystkim, że nie mają własnych pomysłów na dystrybucję), oczywiście grub ładuje się bez zapytania: czy go chcemy czy nie. To jednak jeszcze nic, ponieważ na liście wyboru systemów widnieje… nie, nie nazwa pinguy os, czy coś podobnego, ale „Ubuntu…” – masakra, twórcy nawet tu nic nie zrobili. Ale co się dziwić, jeśli to Ubuntu na sterydach… ale im głębiej tym jest coraz gorzej!
System to próba połączenia elementów elementary, Mint-a (WtF!) i Ubuntu !!!! Misz masz i kupa na ciele. Mamy więc menu z min-a, programy z mint-a i wszystko co ma mint, ale też to co ma Ubuntu – czyli wiele rzeczy się powiela, napisałem że ten mix Ubuntu to masakra?! Ale to nic, bo po przejściu na normalne menu okazuje się, że w menu mamy tyle GÓWNA, że aż głowa boli!!! A większość rzeczy się powiela lub ma być… właśnie czym, zamiennikiem drugiego – nie rozumiem. Oczywiście mamy docky – szkoda tylko, że sterowniki do karty zainstalowane, xorg zmodyfikowany, a efektów jak nie było tak nie widać – kto stworzył tego potwora/mutanta?! Najgorsze jednak miało przyjść po chwili: to może poczytam coś o tym syfie, które zainstalowałem i… szok!!! CO to ku##a jest!! Uruchamia się nam firefox z masą dodatków i bajerów, a do tego stylizowane na operę. Wpatrywałem się w to coś z dobrych kilka chwil, nie wierząc, że tak można zniszczyć tą przeglądarkę, dodając masę dodatków, które nie są mi do niczego potrzebne i to theme, jak bym chciał operę to bym sobie ją zainstalował. Aktualizacja wykazała, że mam do pobrania ponad 550 MB, z czego zrezygnowałem – ten system nie zostanie u mnie na dysku!!! to jakiś niewydarzony potwór a do tego tak… hmm sklecony i posklejany, że patrząc na niego chce mi się płakać, zaraz śmiać, a w innej chwili patrzę się na to Ubuntu, czy mint – bo sam nie wiem czym to wreszcie jest i zadaje sobie pytanie: czy jestem zdrowy na umyśle instalując to gówno!!?? Przecież mam działające Ubuntu, które nie skrzywia mojej psychiki i postrzegania systemów linux,a to coś to robi – pokazując mi: dlaczego nie warto nigdy instalować systemu, który bazuje na innym, jeśli nie posiada własnych repozytoriów i własnej tożsamości. Teraz rozumiem dlaczego Ubuntu dość szybko prowadziło swoje repo i odcięło się od paczek Debiana, tworząc własne wersje paczek i ich modyfikacje – aby mieć tożsamość, aby mieć własną duszę i nie być stawianym koło debian-a, jako systemu ojciec i syn z jednego genomu. Obecnie Ubuntu na tyle jest samodzielne, że istnieje jako osobna dystrybucja nie kojarzona z Debian-em, od którego się wywodzi.
Ale patrząc na pinguy os, to mam wątpliwości czy dystrybucje stworzone na bazie Ubuntu są tym, czego chcemy. Jednak wolę Ubuntu, jest jakie jest, ale to Ubuntu, a nie napakowana gównem i dodatkami kupa – bez duszy, bez wnętrza i własnej tożsamości… – ponieważ własną tożsamość można zdobyć dopiero wtedy, kiedy zastosuje się własne repozytorium, wyrzuci się wszystko to, co daje nam dystrybucja matka, zmieniając to na własne pomysły i zaoferuje się użytkownikom unikalne rozwiązania, na tyle dobre – że dystrybucja przestanie być kojarzona z systemem od którego się wywodzi inaczej, to będzie zlepek czegoś, co powinno się omijać wielkim łukiem, bo śmierdzi.

I chore podejście ludzi do tworzenia dystrybucji na bazie innej, psując jej reputacje – takie twory powinny być zakazane.
A tu już dodatki w firefox:

A w tym miejscu przejście na standardowe menu gnome i pokazanie co mamy po instalacji pinguy os – 3/4 tak szczerze to bym wywalił, ale widać twórcy mają jakiś kompleks mniejszości czy coś 😉 bo aż tyle nawalili…

Jeśli tak ma wyglądać przyszłość linux-a to ja wysiadam i przechodzę na coś całkiem innego… To było najgorsze coś co widziałem w życiu.

Reklamy

6 myśli na temat “pinguy os – koszmar systemu zbudowanego na Ubuntu

  1. Wiedziałem że ci się spodoba 🙂
    Po motywie conky sądzę że to wersja oparta na Ubuntu 10.10 a nie o 10.04.2 (bo tam motyw jest ładniejszy 🙂 ).
    Ale trzeba przyznać że wpakowali tam wszystko i nawet gdybym chciał coś doinstalować to … nie ma co (lista repozytoriów też trochę przydługawa).

    ps. wczoraj wyszedł Mint 10 KDE, więc trzeba mu poświęcić trochę czasu.

    Lubię to

    1. Nie chciało mi się szukać w takiej ilości śmiecia programu do robienia rzutu ekranu – bo znając tą dystrybucje miał bym ich z 4 😉

      Po za tym, rzut można spreparować: ładnie pokazany ekran. Tak jak robi się propozycję dla danego programy – jak powinnien wyglądać.

      Zdjęcia robione z urządzenia – to pokazanie rzeczywistego stanu.

      Tak samo z filmikami na YT – wiele z nich to nagrania z maszyny wirtulanej, a nie jak to powinno być pokazane – nagranie zainstalowanego systemu na danej maszynie.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s