Od jakiegoś czasu zauważam, że ludziom zaczyna się mylić zagadnienie bloga, autorskiej strony a portalu ala facebook – gdzie zbiera się grupa ludzi, wymieniają się oni informacjami, wrażeniami, prezentują swoje zdjęcia, filmy itd.
Idea bloga nie zmieniła się od momentu jego pojawienia się – jest to swoisty pamiętnik, w którym zapisuje się różne rzeczy, potrzebne i nie potrzebne, istotne i nie istotne, wyraża się swoje zdanie, czy komentuje zdanie kogoś innego.
Portal społecznościowy – to strona, która oferuje to co opisałem odnośnie facebook-a i jeszcze więcej.

I zauważam, że ludziom facebook zaczyna robić papkę z mózgu, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Ponieważ jeśli przyjrzeć się idei bloga, to nie jest on miejscem spotkań, ale miejscem gdzie komentuje się wypowiedzi jego autora lub bierze się czynny udział w dyskusji pod danym tekstem, ale nie jest to jak napisałem miejsce spotkań. Spotkać się można na żywo, przy piwie, ale nie na stronie internetowej. Mnie nikt nie podpiął do komputera kabelkami, abym był przywiązany do komputera.
Jedyna motywacja, że tu siedzę jest ten blog i kilka innych, które są na całkiem inne tematy.

Tak, interesuje się też innymi rzeczami niż linux, system, programy czy to co wokoło danych dystrybucji.
Na obecną chwilę przejadł mi się ten cały hype o systemie linux i zaczynam cierpieć na lekkie wypalenie w tym temacie.
I to co chce tu napisać, a jest chyba najistotniejsze: nie siedzę w systemie linux roku czy dwóch aby być tępym idiotą, który nie potrafi sobie poradzić z byle problemem.
Wiele mnie nauczyły aktualizacje Ubuntu z jednej wersji do drugiej, gdzie zawsze coś poszło nie tak. Arch linux, inne dystrybucje – ponad 5 lat, tak ponad 5 lat siedzę w tym temacie i kiedy czytam jak mi ktoś tłumaczy, że jak sobie nacisnę prawym na menu to mogę sobie zmienić menu, z oryginalnego na klasyczne w KDE, to mi się odechciewa cokolwiek pisać, opisywać, czy nawet wspominać na kolejne następne dni.
Rozumiem, jak by ten blog miał rok i były w nim informacje o Ubuntu i tylko o Ubuntu, ale nie są, kurcze, no nie są. Czy tak trudno to zauważyć, o czym ja piszę i czy trzymam się utartej dystrybucji? – Bo ja uważam że nie, chyba że się mylę.
Patrząc na to jak sobie poradziłem z internetem w pardus 2011 e17, to zastanawiam się czy ktokolwiek trafił na obejście problemy: braku możliwości podłączenia się do internetu.
Liznąłem e17, nawet sobie grzebałem w jego kodzie – co oczywiście sprawiło, że też odcisnęło na mnie swoje piętno. Testowałem niekiedy takie krapy, że system się zawieszał i czy ktoś mi zapłacił, podziękował napisał coś miłego? – po uja… 🙂 Nie, nie mam żalu, ale czasami pisałem w komentarzu (nie mając już siły), to napisz własny tekst, albo załóż własnego bloga i zacznij pisać – wtedy ja sobie wejdę, skrytykuje wszystko i pójdę sobie jak krowa co nasra i idzie dalej.
To nie jest facebook, gdzie sobie wejdę na profil napiszę pitu-pitu i spadam, a ta osoba doda mnie do znajomych.
Chyba wszyscy zapominają o tym, że przez 3 lata, jak prowadzę ten blog robię to za darmo, nic z tego nie mam, tylko to czego się nauczyłem i to co poznałem, z czym się zapoznałem, to wszystko zostaje w mojej głowie i chyba ta wiedza, jeszcze trzeba mnie przy tworzeniu bloga.
I uważam że wcześniej bez fejzbuka była lepiej w polskim internecie, takie jest moje zdanie.
Wchodziło się na portal, sprawdzało pocztę, wbijało się na blogi, na ulubione strony, stron gdzie miało się znajomych i ciekawych stron znało się więcej. A teraz gdzie nie pójdziesz: jak nazywa się twój FB? Ja: że co? ktoś: profil fejsbuk? Ja: ale ja nie mam profilu na facezboku? Ktoś: żartujesz? Ja: nie. Ktoś: no to nara…
Wcześniej człowiek ubierał się jak mu się podobało, wychodził pukał do kumpla i mówiło się: idziemy na piwo, idziesz? – decyzja: jutro mam egzam w szkole – mówiło się: pierdolisz, dawaj przed sprawdzianem się nauczysz, dawaj – szło się po kumpla i wypijało się kulturalnie 3 piwa i do powrót do domu – a wszystko spontaniczne, a teraz relację z imprezy przesyłają do internetu. I sobie puściłem w szafie grającej w lokalu: dziwny jest ten świat – boskie… 😀 a teraz, ludzie jakiegoś plastikowego gówna słuchają i nie pozwolą ci nawet tego puścić – wtf!! Teraz już nie ma spontaniczności, wszystko czytamy na stronie/profilu czy innym kiblu, gdzie ludzie piszę takie teksty, że kiedy popatrzy się na wiek, człowiek się zastanawia – chyba sobie dodał z 10 lat.
Wszyscy wszystko o sobie wiedzą, co właśnie robią, co wysrali, co wyrzygali na ostatniej imprezie, czy kogo puknęli, czy nawet co zjedli na śniadanie, albo co mają w kanapce do pracy, czy szkoły.
Interesuje to kogoś? – bo mnie to oni trochę.
Wcześniej to człowiek się rajcował nowym wydaniem danego systemu, czytał o nim, przeglądał nowinki, jarał się nowościami i choć zawsze wyszło jak wyszło i tak to czytał. A teraz… kogo cokolwiek interesuje?
Z jednej strony zaczyna być coraz większa świadomość o technice, technologi itp. Szkoda, tylko że ludzie nie potrafią tego wykorzystać. To coś jak obywać się z działaniem LCD, ale nie umieć go obsługiwać.
Przenosząc moją myśl na przeczytane informacje w ciągu kilku dni, to dowiedziałem się, że firefox w dniu wydania będzie najbardziej opóźnioną przeglądarką – ciekawe czy będzie potrafił jeszcze strony www przeglądać, bo jak ma być najbardziej opóźniony. Pamiętam czasy kiedy w serwisie osnews.pl pojawiło się kilka nowinek w wylęgarni i 3 nowinki jako opublikowane – a teraz ledwie co jakiś czas coś się pojawi. Wiele stron właśnie dzięki genialnemu FB zaczyna powoli tracić swoje walory i przestaje spełniać swoją rolę.
I może się mylę, ale kiedyś byli kumple z sąsiedztwa – a teraz, niektórzy nie mają na nich czasu, bo ma się tylu znajomych na n.k i FB – że nie znajduje się czasu na żywych znajomych.
Powiedzcie mi, tak szczerze, jaką szansę ma jakikolwiek inny portal, gdzie mogą spotkać się ludzie który oferuje znacznie więcej i lepiej niż daje to wszystkim FB? Bo moim zdaniem żaden… ludzie są tym, czym polacy byli i są w większości – nawet jeśli coś jest lepsze i tak na to nie przejdą, choćby oryginał był najgorszą kupą łajna i tak będą woleć łajno, od bułki. Sorry, ale ten trent zauważam od ponad roku, spadek jakości stron, spadek jakości informacji i zagęszczenia informacji. Na youtube królują blądyny, które pokazują jak się spodnie ubiera, czy czesze włosy, albo jak dłubać w nosie (dział poradniki, czy coś takiego) – co to jest? Dystrybucje też już zasypały masowo youtube, gdzie ludzie trzaskają jak w fabryce nowe filmiki KDE, które wszędzie wygląda tak samo, czy innym pulpitem, cieszyłem się kiedy informacje z różnych dystrybucji pojawiły się na dobreprogramy.pl, ale czy coś to zmieniło w mentalności ludzi? – wątpię. Mówiło się, że internet wcześniej był śmietniskiem, a teraz czym jest? To raczej wcześniej brak informacji motywował mnie do szukania rozwiązania odnośnie awarii w systemie, niż teraz gdzie wszystko mamy podane jak na tacy.
Ułatwianie wszystko ludziom sprawia, że przestają oni oczekiwać czegokolwiek od siebie, przestają stawiać sobie wyznaczników do zdobycia… fora – o.k, strony – o.k, blogi – o.k, ale strony i portale kompletnie nie związane wcześniej z daną techniką czy zagadnieniem wchodzą jako eksperci w danym temacie, dlaczego wcześniej nie wprowadzili, co teraz się to zaczęło opłacać. Czy może jest to powód że Android i system Bada zdobywają coraz większy procent w rynku telefonów i tabletów?

Jak napisałem, blog czy stron autorska to nie jest żaden portal społecznościowy. Ludzie tu wchodzą, abo poczytać, dowiedzieć się czegoś i po to, aby skomentować czy wypowiedzieć się, w raczej głębszej i rzeczowej wypowiedzi niż 2 zdania, sklecone z 4 wyrazów – to nie facebook, sorry.

Chce też tym samym powiedzieć, że nie jedno z systemem linux przeżyłem i z niejednym gównem sobie poradziłem…. tylko że przyjdzie czas, kiedy ludzie zatęsknią za prawdziwą informacją, a nie tą medialną papką stworzoną przez „cukiernika” (fajne przezwisko dla twórcy „fejzbuka”), tylko że w tedy nic innego nie będzie się liczyć jak kilka stron i FB… i wszystko będzie trzeba zbudować od nowa. A ludzie, którzy w jednej chili obudzą się z dziwnego letargu odkryją że za oknem świeci słońce, a koło nich chodzą inni żywi ludzie.

ps.
Kurcze wyszedł mi tekst przeciwko FB, a mi chodziło aby pokazać ludziom, że blog to nie jest miejsce spotkań, ale blog – podobnie ze stroną – na której liczy się własne zdanie i chęci wypowiedzenie go, w normalny sposób.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s