Pamiętam jak dzisiaj ten dzień kiedy kupiłem od znajomego kumpla wtedy commodore 64, coś ala komputer, ala konsola. Jak się później dowiedziałem (z rok później) konsola na tamten dzień była warta 3 razy mniej niż on sobie zażyczył. Ale człowiek skąd to miał wiedzieć… internet wtedy miały tylko bogacze i osoby, które posiadały dobrze prosperującą firmę. Wszystko opierało się na rozmowach z żywym człowiekiem i znajomych.
Ale to też sprawiało, że człowiek był bardziej społeczny. Wypytując o kupno jakiejkolwiek konsoli dowiadywało się wiele osób, które chciały zobaczyć jak to działa, co i jak. A to zaś analogicznie sprawiało, że w domach organizowało się spotkania przy takim urządzeniu, graniu razem i wymianie zdań. Taaa to były czasy, gdzie człowiek nie był uwiązany do komputera i FB czy NK i siedział na tych portalach całe dnie, w pracy w domu i u ciotki na imieninach, tylko po to aby zobaczyć co u kogo się dzieje, tylko szedł do kolegi i z nim normalnie rozmawiał, czego teraz nie potrafi coraz więcej osób.
To technika i internet sprawił, że nasze życie towarzyskie umarło, w momencie kiedy znajomymi zaczęliśmy nazywać osoby, których nie znamy, a to co widzimy w internecie stawiamy na wyższym poziomie niż żywych ludzi. Zapominając, że w internecie każdy może być każdym i to, że ktoś ma profil taki a nie inni świadczy o nim. Ponieważ wiele osób zapomina, że tworząc profil mogę sobie wpisać co chcę i przedstawiać się jak tylko chcę… bo jak ktoś mnie sprawdzi? Czy komuś się zechce mnie sprawdzić?

Wracając do czasów gdzie internet był rarytasem i łączyliśmy się po przez piszczący modem, a portale społecznościowe były na papierze, albo w powijakach. Dzieciaki w Polsce wtedy biegały grając w gałę (czyt. piłka) koło bloku, czy na prowizorycznym boisku, gdzie za bramki robiły kamyki, a za piłkę coś skleconego z papieru, czy piłka tenisowa. To też czas C64 i atari – klawiatur/konsol z połączonym czytnikiem kaset czy dyskietek i grzejącym się zasilaczem, a przed oczami tv z kineskopem znającym czasy pierwszych komunistów.

Pamiętam te wyłamane dżojstiki, albo sklejanie jednego dżojstika z 3 innych – trzeba było rozeznać się w budowie tego czegoś, aby to zrobić. To też czasy kasek magnetofonowych i przegrywania, ponieważ nie każdego było stać na oryginał. To tak wtedy rozpowszechniało się muzykę, nielegalnie. Ale i tak najlepszy był ten, kto miał oryginał – podróbka zawsze była gorsza. Podobnie z kasetami do C64, które miały wartość jeśli były oryginalne lub kupione w sklepie. Przegrywane kasety działały, ale zdarzało się tak, że mało która gra chciała działać na kopi.
I te dźwięki w grach, które doprowadzały do szału dorosłych, dla których to były jakieś szatańskie pieśni, czy skrzypienie pazurów na tablicy.

Ale postanowiłem sobie przypomnieć, jak to było być dzieckiem i czekać na to, aż gra się załaduje, a później oddać się beztroskiej eksterminacji przeciwników, wrogów czy poznać mechanikę gry – bo to nie zawsze było takie łatwe 🙂

Test drive:

Test drive 2

North & South

Operation wolf

To oczywiście, nie które gry w jakie można było zagrać lub nie 😉
Ponieważ kaseta mieściła od kilku do nawet kilkunastu czy kilku dziesięciu gier. W tym rozeznaniu trzeba było się orientować, jaką długość (pojemność) ma kaseta. Tak, w tamtych czasach istniały rożne kasety do przegrywania: 90, 60. Trzeba było się orientować co i jak w danym temacie, inaczej ktoś kto nie miał wiedzy i udawał że coś wie, szybko tracił rozmówców – bo oni wiedzieli, że on nic nie wie i nie warto z kimś takim rozmawiać.
Co nie zmienia faktu, że C64 miało dwa dżojstiki i grało się bardziej społecznie. Zapraszało się kolegów, aby pochwalić się urządzeniem, ale też aby wspólnie pograć, zabawić się.
A teraz… – szkoda mówić.
Trochę mogę za to winić rodziców, że nie motywują dziecka do zainteresowań czy podjęcia danego tematu dalej. Brak też rozmowy i więzi między dziećmi i rodzicami. Ponieważ biorąc pod uwagę, że tamte czasy były inne, to mimo wszystko rodzice podglądali, co robi dziecko i czasami uczestniczyli we wspólnej zabawie. Ponieważ prawie każda gra na C64 pozwalała grać we dwoje, a wtedy zabawa i frajda była jeszcze lepsza.

Ktoś może zacząć się śmiać z tego, że takie coś co piszczy i brzęczy, co nie ma grafiki HD, czy nawet 3d może wciągnąć czy przykuć inne niż my sami osoby przed ekran.
Ale brakuje mi tych czasów, bo obecnie to człowiek zamyka się w swoim świecie i jak nie przegląda profili na portalu to gra na tych portalach w gry, które do społecznych się nie zaliczają – takie jest moje zdanie.

Wiele osób uważa, że to czym się interesuje jest złe i niedobre. Że jest to nikomu nie potrzebne i zbędne. Problem w tym, że tak mogą powiedzieć osoby, które się niczym nie interesują i takie osoby nie widzą, jak to jest mieć wiedzę na dany temat i ją poszerzać. Nawet patrząc na C64 to nadal istnieją strony, gdzie scena tej konsoli żyje i tworzy się kolejne prezentacje, gry czy pracuje się nad system jaki był w C64.

I patrząc na system linux, dziwię się że nikt jeszcze nie stworzył organizacji czy fundacji, która by mobilizowała, promowała i rozwijała graficzne jak i nowatorskie zapędy użytkowników wszystkich dystrybucji, odnośnie tworzenia gier. Linux jest aż przepełniony językami programowania, dlaczego nie stworzy się gier pokroju Test drive 1, 2 – przecież te gry mimo że graficzne proste, są naprawdę rozbudowane np. można przegrzać silnik jadąc na ostatnim biegu, uciekać policji, wymijać inne samochody, a do tego pilnować prędkości, aby nie wpaść na ścianę czy po za drogę. Przecież można było by obecnie wszystkie gry z C64, atari czy inne przebudować pod systemem linux tworząc całkiem nowe gry – podnosząc rozdzielczość, dodając funkcję, tworząc nowe postacie, dodatkowe plansze. Takie osoby przy okazji uczyły by się nowych rzeczy, co by procentowało.

Naprawdę mnie dziwi, dlaczego użytkownicy systemy linux nie stworzyli sceny odnośnie tworzenia gier, które były by zalążkami czegoś więcej. Problem w tym, że każdy by chciał od razu pieniądze za coś takiego, albo żeby mu za to płacono. To właśnie trapi system linux – darmowe, free, opensource. Z jednej strony jest to dobre, ale z drugiej blokuje to inne firmy czy użytkowników do zaprezentowania swoich pomysłów, bo nic z tego nie mają. To wszystko co mamy przed oczami, to tak naprawdę dotacje, wkład innych firm w rozwój, czy datki od użytkowników – nic więcej.

A moim zdaniem, powinno się stworzyć taką scenę odnośnie tworzenia gier i prezentować swoje pomysły, czy twory. Aby ludzie rozwijali to co mają w głowie i było to oceniane, jak i nagradzane. Koło takiego projektu można naprawdę wiele zrobić i wymyślić, trzeba tylko chcieć. Bo ja chętnie bym się nauczył tego i owego, aby sobie np. stworzyć coś ala


Tylko gdzie można się nauczyć programować i tworzyć… nawet takie gry.

Ale jak widać, czasami miło jest wspomnąć dawne czasy, kiedy to internet i portale społecznościowe nie istniały. Kiedy to się szło do kogoś po prostu w odwiedziny, bo się chciało pogadać i dowiedzieć, co tam nowego. Nie to co teraz… i patrząc na to, że nowej generacji coraz bardziej zaczynają przypominać sytuację z ich początków, można przypuszczać że spędzanie czasu ze znajomymi zmieni się i nastawi, na kontakt z żywą osobą. Ponieważ młodzi twórcy gier dopiero rozwijają skrzydła na nowych konsolach tworząc gry, które są rozpowszechniane po przez internet. A patrząc na niektóre produkty, to są one niejednokrotnie lepsze, odnośnie doznań i zabawy, niż produkcje wielkiego formatu.
I patrząc na system linux, to z jednej strony nie ma tu na czym grać – bo nie ma typowych bier z singlepayer, z drugiej jeśli by się zagłębienie się w listę gier, jak i zapoznanie się z nimi sprawia, że nasze wcześniejsze słowa stają się nieaktualne.

Ale patrząc na to jak kiedyś się grało i spędzało czas przed tv i konsolą, to obecnie daleko nowym technologią do tego, co było kiedyś.

Reklamy

3 myśli na temat “konsola: wspomnienia dzieciństwa – C64

    1. Oj nie obrażam, tylko ja do niczego innego nie używałem C64, jak do gier, bo mnie nie interesowało programowanie czy system… 🙂 ale dla jednych to była konsola a dla drugich namiastka komputera. Podobnie z PS3 jedno kupują do grania (jakie jest jej przeznaczenie) inni bo można było zainstalować linux-a (robiąc z niego namiastkę komputera – bo Sony dało ograniczenie wykorzystania rdzeni i mocy), a jeszcze inni użytkują ją jako odtwarzacz do filmów pod „niebieskie laser”… ale to mimo wszystko konsola 🙂

      Polubienie

  1. Aż się łezka w oku zakręciła… stare dobre czasy. Pamiętam jak dziś, kiedy tata zrobił sobie wycieczkę na zachód i przyjechał z Atart 130XE, to był chyba 1988, a ja byłem w 2 czy 3 klasie podstawówki. Zjechał jakoś po 5 rano, a ja spać nie mogłem i czekałem na komputer, o którym mu suszyłem głowę od 2 lat 🙂 Odpalam maszynę i .. co widzę – niebieski ekran. Żadnych gier / taśm nie miałem, był tylko Basic i niemiecka instrukcja obsługi (brrr).

    Mój przypadek nie był typowy. Na wiosce były już ze 2-3 maszyny 8bitowe ale jakoś granie mnie nie interesowało. Pisałem w basicu, uczyłem się trybów graficznych, rozszyfrowywałem generatory dzwięku żeby z 4 oktaw wycisnąć 8. Po dłuższym rozkminianiu jak w komputerze z 16bitową szyną pamięci dało się wcisnąć nie 64 ale 128 KB ramu zacząłem bawić się grafiką. Można było w wolnym basicu „wyrenderować” 8-16 klatek grafiki, gdzie po zapętleniu przełączania banków pamięci i wyświetlania otrzymywało się trójwymiarową animację. Po roku wpadła mi w ręce książka – Mapa Pamięci i zacząłem pisać w maszynowym wykorzystując przerwania pionowe/poziome…

    Koledzy nadal tylko grali, jak to tata mawiał – pluli na potworki. Był RiveRaid, Montezuma i kilka drobnych pozycji. Pamiętam dobrze MrRobot, chodzące ogniki po planszy, drabinki, wyrzutnie ale tu nie chodziło o granie. Po wciśnięciu guzika (chyba selekt) można było samemu projektować plansze i to było to 🙂

    Później był następny etap. O ile dało się namierzyć Commodorki z „popalonymi” portrami od jojsticka – Atarka miała nad nim te 2 przewagi:
    – można było włożyć widelec do portu od jojsticka – zaiskrzyło się i chodziło dalej,
    – można było uruchomić ją z płaskiej baterii – tak, że był to mój pierwszy … laptop.
    No i zaczęło się. Odkrycie – 4 kierunki jojsticka + 2 gniazda to nic innego jak 8 bitów rejestru wejścia-wyjścia. Układ który standardowo był ustawiony na wejście (zwieranie bitu do masy) można było przestawić na wyjście sygnału. Nie było problemu z załatwieniem 2 zepsutych jojsticków, żeby je rozebrać i pozyskać 2 kable na eksperymenty. Tak powstała pierwsza linijka diodowa, gdzie mogłem zapalać w dowolnej kolejności bity. Brne dalej… w gniazdach są 2 mierniki rezystancji – jeżeli pogrzebiemy dalej w historii to przed jojstickami były paddle czyli nic innego jak potencjometr z kółkiem do kręcenia – tak grało się w pierwsze pingpongi czyli latający kwadrat odbijający się od 2 paletek. Co tu jeszcze mamy – guzik Fire, zamiast którego można podłączyć fototranzystor i otrzymujemy … pióro świetlne. Do szczęścia mamy jeszcze w porcie +5V, gdzie przy średnim poborze prądowym 600mA i zasilaczu 2A można całkiem sporo podłączyć pod porty joja. Teraz pisząc to uświadomiłem sobie, że na tamte czasy komputer brał 3 W czyli tyle co stara ładowarka do Nokii – czasy się zmieniły 🙂
    Przez 3 dni przeciągałem kabelki po całym domu, przez następne 2 lutowałem płytkę z układami TTL, przekaźnikami, następnie 2-3 dni poświęciłem na oprogramowanie tego i … w 1990 roku miałem inteligentny dom 🙂 Wiedziałem czy ktoś wchodzi do mieszkania, czy wbiega, jak mocno są otwarte drzwi od wyrandy czy piwnicy, ile świateł się świeci w pokoju, o której mi się telewizor wyłączy. Nie były czasy pilotów, a jeżeli mamy podłączony przekaźnik i 220v to jaki problem…

    I jak tu nie wspominać tamtych czasów z łezką w oku? Później była Amiga ale … to już całkiem inna historia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s