tytuł miał inną nazwę, ale pod koniec tekstu został zmieniony.

Oryginalnie to miało brzmieć: konsole i spowalnianie rozwoju gier komputerowych (grafika).

Ale że na końcu doszedłem do trochę innych wniosków, wiec zmieniłem tytuł.

Czytając PSXextreme (maj 2011) – a że czytam go zawsze na raty, aby mi wystarczył do nowego numeru – doszedłem do wniosku, że z pewnymi tekstami (publicystyka) się nie zgadzam.

Chodzi o to, że pojawiły się w PE dwa teksty, które mówią, że: rozwój graficzny gier na komputerach jest spowalniany przez konsole obecnej generacji. Oczywiście w PE były cytowane jakieś znane osobistości, które w interesie siedzą nie od dziś. No ja konsolami i grami to interesuje się od 2005 roku, wiec też nie mało i patrzę na to wszystko z tej drugiej strony. Strony, która pokazuje trochę, moim zdaniem, inny problem czy wygląda to trochę inaczej. Panowie ci zapewne patrzą przez pryzmat analiz rynku, tworzonych gier, jak i tytułów, które zostały już wydane. Ja patrze na to, jak osoba która grała kiedyś, bo obecnie nie gram na konsoli (dłuższa przerwa) na PS2 i choć nie posiadam nowej generacji konsol, cały czas czytam rzeczowy miesięcznik (prawie od 2006).

I w moim przekonaniu założenie, że gry konsolowe ciągną gry komputerowe w dół – jest nad wyraz nietrafione.

To może zacznijmy od tego pewnego założenia, o którym tak wielu zapomina: obecne konsole to prawie jak komputery. Pierwszy xbox to był dosłownie komputer tylko trochę inaczej sklecony i nazwany. Gry bazowały w oparciu o narzędzia, które wykorzystywane były w grach na windows. Wiele osób, po rozebraniu xbox doznawało szoku, odnośnie tego, że nie ma między nim a komputerem prawie żadnej różnicy. I obecne konsole jeszcze bardziej zatraciły tą granicę, chcąc ślepo dorównać komputerom. Problem w tym, że sprzęt komputerowy rządzi się swoimi prawami (karta grafiki wypuszczana co 3 miesiące, z podbitymi parametrami).

PS2 był pod tym względem bliżej prawdziwości konsol, nie wspominając o jego byłych konkurentach.

Problem w tym, że od zawsze konsolowcy i komputerowcy wytykali sobie gry, działanie i przeznaczenie danego sprzętu. Jedni chwalili się klawiaturą, inni że mają bardzo dobrze obłożonego pada, zwolennicy konsol że mają gry, których nie ma na komputerze, a komputerowcy odgryzali się że mają super strategie i dużo przyjemniej się gra w FPS na komputerze niż na konsoli itd.

Ale obecnie wiele gier stało się multiplatformowa… zatraciła się ta granica, która kiedyś była naprawdę ogromna (prawie jak kanion). Ponieważ wiele gier nie ukazało się na komputer, bo ich mechanika była przeznaczone tylko na pada i konsole.

Czy w dobie PS2 ktoś patrzył na to, że graficznie gry nie dorównują komputerom?? Czy ktoś przejmował się tym, że facet ma koślawe ręce, że detekcja ruchów jest beznadziejna, albo że nasz bohater nie porusza ustami kiedy mówi – ludzie cieszyli się czymś innym, niż takimi rzeczami. Właśnie tym było granie na konsoli, radochą, przyjemnością i ucieczką w świat który jest od nas 2 metry albo i więcej, a nie jak w komputerze, niecały jeden metr.

I przyglądając się tuzom gatunku postaci i tytułów na konsole, śmiem twierdzić: że właśnie tego brakuje obecnej generacji konsol. Ponieważ na dobrą sprawę konsole tak bardzo upodobniły się do komputerów, że obecnie i prawie od momentu ich się pojawienia: królowały na nich FPS, wyznaczając co róż to granicę graficznego przepychu i powodując przy okazji to, o czym wielu zapomniało: uproszczenia, wyłączenie myślenia, miałka fabuła (albo jej brak), słabe postaci (lub postaci o których po ukończeniu gry zapominamy), coraz to nowsze graficznie gry, które nic nie wniosły do gatunku czy nie oddały hołdu swoim pierwszym wersją. I tego można by było mnożyć i powielać, ale warto tu się zastanowić: czym są gry na konsole lub czym były wcześniej? Pamiętam granie na C64, pamiętam granie pięć lat temu, kiedy pierwszy raz złapałem pada w ręce i wiem jak się czułem, co mi dało pierwsze zagranie w grę konsolową. A teraz, co bym czuł? Przepych graficzny, piękne lokacje, zapierające dech animacje? – może i tak, ale może i też czół bym pewien niedosyt, że ktoś lekko mnie wydymał, bo dał mi grę na 5 do 7 godzin i nic więcej. Że teraz zostaje już tylko multi. I muszę się do czegoś przyznać: jak wcześniej grałem na multi tak teraz na komputerze gram niewiele, a jak już to nie w multi. Powód: zbyt wiele osób wymaszerowało grę, a ja gram dla przyjemności, aby trochę sobie odpocząć psychicznie i czy to dostaję: nie. W Urban Terror (linux) co chwilę kląłem jak szewc kiedy to nawet nie pożyłem 7 sek. i to ma być ta przyjemność, radość, satysfakcja? Wybaczcie, ale ja jej nie czułem. Podobnie z inną grą, w której podejrzałem jak inni grają: to było po prostu granie, dla… nie wiem: gram bo muszę? 😐

Warto też spojrzeć, jakie kiedyś były gry: god of war, silent hill, devil may cry, PES, Tekken, Ratchet & Clank, MGS, Final Fantasy, black, Burnout, killzone – już nie wspominając o platformówkach, czy innych szoterach, czy nie wymienionych klasykach gatunku, które zapadły w pamięci. To ikony konsol, których próżno szukać na komputerach. Sami przyznajcie, ile możecie wymienić BOHATERÓW gier, w które graliście. Czy jesteście wstanie wymienić 5, którzy zapadli wam w pamięci, nie chodzi tutaj o tytuły, ale postaci którymi graliście. Kratos, Dante, ratchet to osobistości, które jeśli by istniały w realnym świecie, były by zaliczane do grona celebrytów.

Czy obecna generacja konsol ma takich bohaterów, czy ja czytając PE mogę wam przytoczyć serię, która by została zapoczątkowana na nowych konsolach i była prowadzona? Jest kilka gier, np. Alan wake, Girsy czy mass effect – ale to nieliczne, które mogę wymienić. Znając życie redaktorzy i tuzy branży wymienili by więcej tego, ale w kontekście gracza niewiele się zapamiętuje bohaterów, a ja wymieniłem tytuły.

W majowym PE niejednokrotnie pada słowo: nuda, mało nowości i MONOTONIA. To ostatnie słowo pada nad wyraz często w podsumowaniu + i -. Dlaczego tak się dzieje? Bo gry są miałkie i niczego nie wnoszą do gatunku. Problemem też jest to, moim zdaniem, że twórcy gier zamiast skupić się na fabule, bohaterach i całej jej mechanice, skupiają się na grafice. Nowa generacja konsol ukierunkowała się w stronę grafiki, zapominając trochę: na czym polega granie na konsoli i czym ono powinno być – przyjemnością, a nie obowiązkiem.

I tu warto wspomnieć o konsoli, która nie ma super grafiki, która nie ma nawet gier pokroju Ps3 i xbox360, tak mowa o: Wii. Konsoli Nintendo, która przed pojawieniem się była wyśmiewana przez wszystkim w branży, która podobno nie miała szans, z wielkimi z powodu grafiki tylko trochę lepszej od tej z PS2 i co… jest to najlepiej sprzedająca się konsola na świecie. Która pobiła największych w ilości sprzedaży, a która ceną jest do nich zbliżona. Co sprawiło, że tak wiele osób oszalało na punkcie tej konsoli? Fun, radość z grania i gry, które mają nieść przyjemność z obcowania z konsolą, a nie super grafikę – jest to moja ocena. Ps3 i xbox360 generują super grafikę, ale zapomina się przy tym, że gra na konsolę to coś więcej, niż tylko gra. I Wii to pokazało i chyba nadal pokazuje. Problem w tym, że pomysłodawcy Wii zawalili trochę sprawę z dobrymi, odważnymi i dorosłymi grami celując w osoby, które z konsolą obcuje tylko w weekend i to tylko przez chwilę. Co przesądziło o sukcesie Wii… kontroler, jakim kierujemy postacią, który miał (moim zdaniem) dawać większe wczucie się w sytuację, przygodę i doznania płynące z gry. Konsola Wii także nie posiada pełnoprawnego grania przez internet, jest bardziej skierowana na granie razem (koło siebie np. imprezy w domu). I mogę tylko spekulować i domyślać się, dlaczego tak jest a nie inaczej. Po pierwsze gra sieciowa niesie ze sobą pewne wymagania, jakie sami nakładają na siebie twórcy kolejnych części CoD, czy innych strzelanek, rozgrywka sieciowa, tryby, rozbudowane trofea i granie dla zdobycia tychże punktów, czy trofeów. Wiele osób przechodzi grę, nie po to aby poznać przygody, czy zaznajomić się z tajemnicą w grze albo żeby się myśląc nad grą i przejściu dalej, dla zdobycia „calaka”, dla osiągnięcia wszystkich punków potrzebnych do zaliczenia gry. Taka kolej rzeczy sprawia, że gra po kilku wieczorach ląduje na półce, z napisem: zagrałem, nie pamiętam co tam było: sprzedać, zniszczyć, wyrzucić – niepotrzebne skreślić.

W dobie, kiedy na ps2 usługa internetowa była tylko dodatkiem, a nie podstawą – granie w gronie znajomych było wyczynem, pokazaniem się czy nawet wypromowaniem się – teraz już o tym wielu może zapomnieć. (Pamięta ktoś może jakieś turnieje Tekken’a albo innej bijatyki??) Internet sprawił, że ludzie mają gdzieś ciebie i to co potrafisz, ponieważ oni już grają online i walczą z osobami z całego świata.

I moim zdaniem, właśnie to sprawiło że gry dążą ślepo ku lepszej grafice, coraz bardziej zatracając to co czyniło konsolę i granie na niej czymś wyjątkowym i fajnym, przyjemnym i satysfakcjonującym.

I dlatego to przekłada się na gry, że nie ma tak naprawdę wiele gier, które mogły by zapadać w pamięć. Dzieje się to co działo się na komputerach i robiło wielu. Grało się w tytuły, o których po chwili się nie pamiętało. A gry, który odznaczały się czymś więcej niż miałką monotonną i sztampową rozgrywką były katowane do zajechania nośnika, albo samego sprzętu. I obecnie dzieje się podobnie z konsolami: gra się w gry, które nas cieszą, a reszta to odrzuty, o których zapominamy w momencie ich ukończenia. I dlatego Wii otrzymało kontroler ruchu, aby każda gra była przeżyciem, abyśmy o niej pamiętali: bo braliśmy w niej czynny udział, a nie byliśmy takim trochę obserwatorem.

I można by się zastanowić nad tym, dlaczego jeszcze nie wspomniałem o temacie, który sobie narzuciłem. Właśnie dlatego, że trzeba było wykazać, czym tak naprawdę kiedyś było granie na konsoli a jest teraz. Dlaczego tak bardzo konsole Ps3 i xbox360 targetują w usługi online, dlaczego gra bez multi, nie ważne jakiego i że to będzie takie „gówniane” nie może obecnie stać się kultową, czy zapamiętaną. I dlaczego Wii sprzedało się w takiej ilości, że pobiło największych.

Konsole to konsole, ale obecnie przypominają zbyt aż za bardzo komputery. Ich układy są zbliżone do generacji komputerów, które w momencie pojawienia się na rynku danej konsoli mogą już tylko konkurować z średniakami, bo do tych najlepszych brakuje im około pół roku, albo i rok. To też pokazuje, że twórcy gier, które jak już też napisałem są multiplatformowe, kierują swoje gry na komputer i konsole. A że konsole są na bakier z technologią, którą zapożyczyły od komputerów – to nie można się dziwić, że można psioczyć na to, że konsole ciągną w dół graficznie gry komputerowe.

I właśnie po to był ten wstęp, aby pokazać – gdzie twórcy konsoli się zagubili i zgubili.

W moim mniemaniu, twórcy architektur konsol powinni iść w kierunku rozwijaniu własnych rozwiązań, własnych efektów, czy podążaniu ścieżką którą podążały konsole przez wiele lat. Ponieważ bliskie zbliżenie się do komputerów zagwarantowało konsolom i może lepszą grafikę, ale gry które nie wnoszą nic do wybranych gatunków, a nawet stało się to co na komputerach stało się wcześniej: pewne gatunki gier przestały mieć prawa bytu. Gdzie na komputerze są te przygodówki, te FPS które zapierały dech w piersiach, a które na konsolach się nie ukazały? Gry się wymieszały, a rynki gier zaczęły się przenikać i zatracać. I właśnie w tym powinno się upatrywać obecne wołania, że gry odnośnie grafiki na komputerach się nie rozwijają, bo gry muszą równać do konsol. Ale prawda jest jednak taka: że jak by twórcy gier komputerowych pozostawili konsole samym sobie. Twórcy gier konsolowych sami by zaczęli równać do siebie,a tym samym i gry były by inne, może bardziej zróżnicowane, ale też twórcy bardziej skupili by się na sprzęcie, na który tworzą. Robijanie się na komputer i jego grafikę, procesor i ram, a konsolowe parametry sprawia, że komputery zawsze będą poszkodowane – bp to wynika samo od siebie.

I teraz można by powiedzieć: koło się zamyka. Ponieważ te same osoby, które wypowiadają się na temat komputerów i konsol, same doprowadziły do tego, że gry na komputer muszą równać (w przybliżeniu) do konsol. Więc czy z tego by wynikało, że te same osoby które tak narzekają same przyczyniły się do tego co jest obecnie i same sprawiły że to co się stało będzie dziać się nadal – moim zdaniem, tak. Ponieważ ja jako gracz nie mam prawa podnosić głosu: na którą konsolę dana gra ma się pojawić. Ale jeśli by god of war było tworzone na komputer i xbox to znając życie – wyszedł by z tego kupowaty kotlet, bez fabuły, bez dobrego gameplay’u i po prostu monotonny i miałki tytuł. A że tytuł był tworzony pod jedną konsolę i skupiono się tylko na jednej konsoli, no to mamy efekty: wszystko w większości dopracowane, grafia bijąca w oczy że zbieramy szczękę z podłogi (bieg po łańcuchu w GoW2 i te widoki – masakra!), a do tego sama przyjemność z grania. Każdy kto w tą grę zagra pamięta ją i prawie większość przeciwników (tych większych), nawet jeśli grała w to 3 lata temu i to czyni gry konsolowe wyjątkowe, że się pamięta i powraca czasami do nich. Już nie wspominając, że każde większe pojawienie się nowej wersji na ps2 było wydarzeniem, które podnosiło sprzedaż danej konsoli – to było coś.

Więc do czego zmierzam, a do tego że stwierdzenie że konsole spowalniają rozwój graficzny gier na komputerach – to nieprawda. A no nie prawda, ponieważ komputer to komputer. Prawda jest taka, że to nie o sprzęt chodzi ale o twórców gier!! To oni sprawili sobie to co obecnie próbuje się zwalić na konsole, ja się pytam dlaczego? Dlaczego jako winnego podaje się konsole, ale tych co na tą konsole tworzą i piszą gry?? Przecież to oni decydują o tym, co się tam ukaże i w co tak naprawdę będą grać wszyscy. Stwierdzając, że to wina konsoli można by rzec, że dana osoba tak naprawdę zapomniała, że to albo ona albo inni jej podobni decydują o wszystkim, a nie kawałek plastiku i tego co on zakrywa. Jak by tak twórcy nie patrzyli się na sobie i na dorównanie komputerom, to już dano by na komputerach były gry, który i może miały by grafikę fotorealistyczną, ale trwały by na tyle krótko, że tylko multi mógł by ratować taką grę. A że twórcy gier konsolowych zamiast patrzeć się na to aby dać własnemu graczowi coś innego, odmiennego, wyjątkowe – zapomina o tym, i robi się gry które jak już napisałem: są miałki, monotonne i powielają to co już było. Można by tu przytoczyć LittleBigPlanet, które nie dość że jest kierowane na jedną konsolę to nadal ludzie w tą grę grają, choć została ona wydana około 3 lata temu… i wielu nie ma zamiaru przestać grać.

I temat jest tak naprawę prosty i treściwy: w momencie kiedy sami twórcy wreszcie zaczną zauważać tylko konsole i tworzyć na jej konkretny system, dopiero wtedy stanie się to co stało się kiedyś: powstaną gry wyjątkowe i zapadające w pamięci, a wymiana sprzętu odpłynie w czasie na kolejne lata. Ale że obecnie sami twórcy doprowadzili do tego, że sprzęt się zestarzał, choć i tak nie powiedziano ostatniego słowa – więc zwala się wszystko na sprzęt, ponieważ on nie odpowie, nie zaprotestuje. Stanie się tylko tym, czy niektóre jego następczynie: śmieciem na wysypisku. A teraz pomyśleć, że są osoby, które nadaj grają na pierwszym Xbox i ps2 – nie przejmując się tym, że inni grają w nowe tytuły: bo im to co mają daje więcej przyjemności z grania, niż obecne gry na obecnym sprzęcie…

ps.

tytuł miał inną nazwę, ale pod koniec tekstu został zmieniony.

Oryginalnie to miało brzmieć: konsole i spowalnianie rozwoju gier komputerowych (grafika).

Ale że na końcu doszedłem do trochę innych wniosków, wiec zmieniłem tytuł.

Reklamy

7 myśli na temat “konsole a komputer

  1. Czy konsole ograniczają rozwój gier ?
    Nie.
    Dlaczego ?
    Ponieważ dają zarobić twórcom, więc „nie gryzie się ręki która cię karmi”. W sumie to tyle 😉

    Natomiast jak ktoś tam (patrz DiCe i Battlefield 3) nawija o swoim cudownym silniku i narzeka na te „słabe” konsole … gdyby wcześniej na te same „słabe” konsole nie wydali serii Bad Company, to skąd by wzięli pieniądze na przyszłe projekty ?
    Tak, może wychodzi ze mnie konsolowiec ale realia rynku są jakie są.

    Co do gier „pudełkowych” to powiem tak.
    Wszyscy się okopali na sprawdzonych pozycjach gier, generalnie rządzą CoDy i z grubsza panuje zasada tworzenia gier:
    1. kopiuj-wklej,kopiuj-wklej …
    2. fabuła – „blablabla secret base, blablabla kill them all, Good Luck !”
    3. dlc, dlc, dlc …

    W sumie zabawne jest to że obecną wojnę konsol PS3vsX360 wygrał … PC, a raczej „gry pecetowe”.
    I teraz coś co mnie najbardziej boli, a co spowodowało zeszmacenie się konsol – zestaw HDD+Internet, co w efekcie spowodowało olewanie jakości produkowanych gier … choć z drugiej strony dzięki temu usługi typu PSStore oferują czasem naprawdę dobre gry (także tych bardziej wizjonerskich).

    I na koniec.
    Grafika to rzecz względna podczas oceniania, gdyż według mnie jedną z najpiękniejszych gier na PS3 jest „Flow” mimo iż nie jest technologicznym wodotryskiem.

    Polubienie

    1. Może i tak 😉
      Tak czy owak to MY gracze głosujemy swoimi „portfelami” kupując dane typy gier, więc mnie NIE dziwi to że developerzy tworzą chłam (tutaj generalizuję) tylko to że ludzie kupują ten chłam i go sobie jeszcze chwalą.
      Relacja „popyt-podaż” ma swoją ciemną stronę 😉

      Czyli jak się ma zastrzeżenia do tego co dziś się produkuje … to można mieć zastrzeżenia przede wszystkim do nas samych, graczy.
      To my decydujemy portfelem co jest produkowane.

      Polubienie

  2. No z tym, że to my decydujemy… no to bym się mógł trochę nie zgodzić. Jak to określił jeden z redaktorów PE (kiedyś pisząc recenzje dla Wii)- na bezrybiu i rak ryba. Więc wynika z tego, że czy tego chcemy czy nie i tak nie ma innego wyboru. Ponieważ jeśli by spojrzeć na twoją wypowiedź, to: gry pokroju CoD czy Bf stały by na średnim poziome sprzedaży podobnie z resztą jak i killzone czy inny schoterek – ale że ludzie nie mają wyboru i aby wykorzystać pieniądze, które włożyli w zakup danego produktu – kupują to co im podsuwają twórcy (gry głośne, dobre i przekazywane sobie między sobią w opiniach). Przecież, jeśli bym ja jako grający powiedział wreszcie: chcę Dmc – które zabije mnie historią i gameplay’em – to czy twórcy by mnie posłuchali? Wątpię w to, ponieważ nie mam innego wyjścia jak kupić grę, bo grałem w poprzednie odsłony i bawiłem się przy nich super, a że teraz wszystko lepiej wygląda, ale dobijają mnie loading i lekko pustawe postacie – co twórców to obchodzi, albo kupuje albo wypad, inni kupią. Jak nie kupię ja i inni, to nie będzie kolejnej części, a twórcy zrobią coś innego i koło się zamyka.
    Obecnie polityka twórców jest taka: kupujesz, albo spadaj dziadzie, bo kupią to inni. Podobna sytuacja ma się na komputerach już od dłuższego czasu. Patrząc nawet na Diablo2 – ile się tego sprzedało, ile się gracze napisali petycji, wołali i grozili i co: twórcy powiedzieli: nowego diablo nie będzie przez najbliższe lata i co słowa dotrzymali. Co mieli zrobić gracze? Czekać, bo co im pozostało… mają podobną alternatywę? Czy Kratos, czy Girsy mają porządną alternatywę dla siebie, czy Masseffect ma jakąkolwiek produkcje przeciwko sobie? – wielce w to wątpię inaczej ludzie nie zagrywali by się przy tych produkcjach, kończąc je i zaczynając od początku 🙂 Bo mają to coś, właśnie. A to coś, to żywotność w nośniku konsoli i wysoka sprzedaż. Ale ta sprzedaż rośnie, jeśli gra jest naprawdę dobra, a ta dobroć to twórcy gier, tuzy fabuły i wykonania, to osoby które wymyślą coś nowego lub dosypią do gry to coś, co sprawi że może i grafika nie będzie piękna, ale fun i czerpanie z grania przyjemności to będzie piękne.
    A tak parafrazując: to dlaczego niektóre gry w dystrybucji cyfrowej sprzedają się w milionach? Choć grafika na nich jest średnia, ale fun płynący z gry ogromny?
    Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami: co wam daje granie na konsoli? I kto tak naprawdę decyduje o tym, jak gra wygląda i jak wyglądają jej wszystkie elementy, które my gracze odkrywamy.
    Ale znając życie, wielu się ze mną nie zgodzi 😛

    Polubienie

    1. Bez obaw,nowy DMC powstaje (choć robią go ludzie od Heavenly Sword), powstaje też God of War IV – trzeba poczekać na targi E3.
      Anyway, gry z PSStore kosztują średnio 20-50zł, więc nie ma co specjalnie liczyć na graficzne „nie wiadomo co”. Więc muszą to czymś zrekompensować, typu: pomysł, styl grafiki, humor i przede wszystkim przyjemność z grania.

      Choćby wydane niedawno na PSS Chime (swoisty muzyczny tetris) gdzie po zagraniu w demo (utwór „For Silence” Paula Hartnolla) długo zbierałem szczękę z podłogi, serio.

      ps. Kratos ma alternatywę, choćby w postaci Castelvania: Lords of Shadow (opieram się na wersji demo).
      Girsy czyli chowanko za murkiem, strzelanie i do następnego murku … Quantum Theory …ups, zły przykład 🙂
      Uncharted bardziej pasuje, chyba.

      Z tymi grami to jest jak z generacją konsol PS3/X360.
      Będą tak długo na rynku jak długo będą chętni na wyłożenie swoich pieniędzy na PS3/X360.
      Z resztą wystarczy popatrzeć na sytuację z Wii-Project Cafe, bo jeśli firma taka jak Nintendo ma zamiar obniżyć cenę konsoli Wii to coś jest na rzeczy.

      Polubienie

  3. Wow ależ się rozpisałeś :D. Fajny tekst, wg mnie konsolką wrzechczasów jest dreamcast, szkoda że SEGA dała padłą na rynku bo robienie gier dla konkurencji to nie to samo :/

    Polubienie

    1. Zgadzam się, a najlepsze jest to że na dreamcast wychodzą gry tworzone przez społeczność, która jak już zdążyłem się przekonać – jest aktywna i nadal coś tam dłubie nad jakimiś projektami 🙂 A obecna sytuacja PS2 – konsola jest tak naprawdę już martwa.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s