Na Arch linux mam zainstalowane gnome-shell – tak chyba dla zabawy. Ponieważ warto czasami wiedzieć co ma konkurencja. Z gnome-shell jestem od dość dawna na ty – pierwsze wersje i próba kompilacji 🙂
Obecnie mamy już wersję z lekkimi poprawkami, czyli 3.0.1. cykl wydawniczy jaki przyjeli twórcy nie różni się niczym od tego jaki był w gnome2. Więc wiadome jest, że na wiele rzeczy przyjdzie dopiero czas.

Z jednej strony gnome3 ma potencjał, jeśli ktoś naprawdę wytęrzy wzrok – inaczej niech lepiej porzuci płonne nadzieje, na to że gnome3 powróci do tego jakie było z założenia gnome2.
Ponieważ twórcy mocno wypinają się swoją pupą na komputery/laptopy, a rozwierają swoje nogi, przepraszam ręce 😉 w stronę netbook’ów (choć może do nich to tak z kwaśną miną, jak by patrzyli na coś odrażającego – a przecież „to tylko osioł. To nie było miłe” – cytat z jednej z bajek – ale tak ja myślę). Gnome-shell kieruje swoje rozwarte serce i ręce do tabletów i firm, które je produkuję. Aby zostali zauważeni i aby ktoś im za to zapłacić – co wykonali. Bo na linux to tylko na datki mogą liczyć…

Mówi się o mocnym podobieństwie Unity do macOS niż g-s do pulpitu apple. W moim odczuciu to g-s ma bliżej tego co ma apple, ale zostało to tak zrobione – aby apple nie mogło podać twórców g-s do sądu za plagiat.
I mógł bym tu jeszcze wiele napisać, ale się powstrzymam.

Obecnie gnome-shell u mnie wygląda tak:

Theme orta
Aby sobie wgrać to theme, trzeba nadpisać oryginalne pliki dlatego przed kopiowaniem warto wykonać kopię katalogu. I teraz warto zaznaczyć: ŻE ZAWARTOŚĆ OSTATNIEGO KATALOGU (pliki) KOPIUJEMY DO >> /usr/share/gnome-shell/theme

Unity wiadomo jak wygląda, więc nie będę pokazywał: bo mam standardowe theme 🙂

Ten tekst ma raczej wskazać plusy i minusy zauważone na przełomie kilku dni, w użytkowaniu i możliwości jakie niesie każde ze środowisk.
I JEST TO MOJE OSOBISTE ZDANIE NA TEMAT PORÓWNAŃ I ZAGADNIEŃ ODNOŚNIE UŻYTKOWANIA GNOME-SHELL I UNITY.
=============================
Czy można napisać coś pozytywnego na temat gnome-shell ?? W sumie, że to cud że działa, bo można by mieć odnośnie tego wątpliwości. Ciągłe skakanie do przycisku na boku po pewnym czasie zaczyna męczyć i doprowadzać do frustracji. Panel z ikonkami z boki przy większej ilości programów „ulubione” i uruchomionych staje się tak długi, a ikonki tak małe, że nawet ja czasami mam problem z odczytaniem – co to za program jest, lub od czego jest dana ikonka. Aby posiadać ikony na pulpicie – jak to jest u wszystkich – musimy pobrać sobie gnome-tweak-tool i tak dopiero zaznaczyć, aby g-s miało ikonki na pulpicie albo zmienić czcionki, dodać datę do zegara na panelu, czy nawet zmienić theme obramowań okna, czy kursora. Oczywiście programik nie jest instalowany standardowo – co dziwi, bo obecna konfiguracja g-s to… nawet nie wiem jak to nazwać 😦 żenada. Ale najgorszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że g-s nie powiadamia mnie o poczcie np. w claws-mail, czy rozmowie w pidgin lub kadu. Już nie wspominając, o powiadomieniach o poczcie w pidgin. Działa za to hotot, choć też nie do końca tak jak bym ja sobie to wyobrażał. Ponieważ u dołu co chwilę pojawia się informacja o tym, że ktoś coś tam dał na twitter’a – fajnie, ale nie można tego otworzyć, nie można z tym dosłownie nic zrobić. Nawet w tym tray’u który mamy w prawym dolnym rogu, po najechaniu na hotot pokazuje się dymek. Fajnie, ale po naciśnięciu na niego, on znika i nic więcej się nie dzieje. W ten oto sposób zostajemy głusi i ślepi na różne informacje od innych programów. Integracja odnośnie innych elementów pulpitu jest słaba. np. robienie rzutów ekranowych – ikonka – daje nam możliwość: dodaj do ulubionych, lub uruchom. W ulubionych zaś pozwala nam na uruchomienie lub usunięcie z ulubionych – gdzie ta integracja. Myślałem, że jak wyjdzie gnome-shell (aka gnome3) to będzie działać wszystko, nie że dostanę tą zajefajną integrację może za rok, może za pół.
Z każda chwilą spędzoną z gnome-shell utwierdzam się w przekonaniu, że szybciej tu naciągnę kopytami zanim się przekonam do tego pulpitu. Zbyt wiele mnie w nim wnerwia i frustruje… a im dłużej na nim siedzę, tym jest coraz gorzej.
I mogę tylko współczuć użytkownikom Fedory, która uparcie postawiła na ten pulpit i już zintegrowała go z najnowszym wydaniem. I mam nadzieję, że użytkownicy tejże dystrybucji liczą się z tym, że albo xfce, albo gnome-shell.

Unity, autorski projekt Canonical. Moje odczucia odnośnie tego projektu są bardziej pozytywne. Po pierwsze, brak ciągłego skakania w róg ekranu. I to co może dziwić: Unity lepiej integruje elementy gnome niż samo gnome3. Niech za przykład posłuży przytoczony powyżej rzut ekranu – na Unity na naciśnięciu PPM na tą ikonkę zobaczę opcje: wykonaj rzut ekranu, otwórz program, czy usuń. Kolejną rzecz jest sam compiz – który pozwala na ogromną modyfikację efektów, czy wykorzystania rogów ekranu. Ja np. mam tak ustawione, że w dolnym lewym rogu mam przeglądanie stron (które widać w ostatnich filmikach na moim koncie YT), po drugiej stronie też na dole mam pokazanie wszystkich okien, a tam gdzie widnieje opcja wylogowania mam minimalizowanie wszystkich okien – czego cholernie mi brakuje w g-s. Odnośnie menu: w moim odczuciu jest ono wygodniejsze. Po prostu jak czegoś szukam, to szybciej to znajduje w Unity niż g-s. Unity także nie pokazuje na każdym kroku, że jestem idiotą: np. ustawienia efektów compiz, które mogę sobie ustawić pod siebie – co może zająć i cały dzień. W gnome-shell nie ma czego ustawiać i mam nadzieję, że za rok to się zmieni.

Wiele osób narzeka na Unity, że brak dopracowania, że ma problemy, że jest słabe. W moim odczuciu: nie widzieli i nie użytkowali oni przez kilka dni pod rząd gnome-shell – dopiero by narzekali. g-s na początku wydaje się rewolucyjny i super, ale z każdą sekundą zaczynamy dostrzegać jego niedoskonałości, problemy z integracją, czy ogólnie zaczyna nas trochę denerwować to i owo.
Ale trzeba by spędzić trochę czasu z gnome3, aby to wszystko co ja opisałem zrozumieć.

Odnośnie Unity, może nie jest ono rewolucyjne i w niektórych miejscach brakuje mu pewnych rzeczy – ale uważam, że dużo lepiej mi się operuje Unity i jego panelem, niż ciągłym skakaniem w róg ekranu i przywoływaniem wybranych okien, czy patrzeniem na to: co się w danym oknie dzieje. Nie pomagają też dodatki dostępne w AUR (arch) – ponieważ nic one nie wnoszą do g-s.

Jak już napisałem: jest to moje osobiste zdanie na temat każdego z pulpitów/projektów. Znając Canonical Unity jeszcze dostanie trochę opcji i więcej usprawnień (czekam aż compiz zostanie przepisany na openGL ES). Odnośnie gnome-shell twórcy mogą wykorzystać miejsce obok zakładek: Okna / Programy (podgląd). Mogą też oni wykorzystać dolne miejsce, na np. integrację z gwibber czy coś innego. Możliwości jest wiele, ale co z tego zostanie zrobione? Nie wiem…
Ponieważ moje odczucia gnome-shell są nadal podobne: nie tak to wszystko miało i ma wyglądać. Można było inaczej to zrobić. Ale użytkowników o zdanie się nie zapytano, więc niech lepiej zamilknę. Jedno wiem na pewno: już naprawdę wolę lxde, czy KDE3 lub 4 – które pozwalają mi na więcej i dużo lepiej się pracuje na tych pulpitach.
A jeśli miałbym być szczery: to niech twórcy gnome-shell (aka gnome3) wycofają się z linux’a pozostawiając gnome2 i niech przejdą całkowicie na tablety czy inne produkty, bo na komputerze klasy PC czy laptopie to g-s się nie sprawdza.
I chciał bym wiedzieć: gdzie ta integracja pulpitu z programami w g-s?? Bo ja jakoś jej nie odczuwam i nie widzę.

Jak widać, nie trawię gnome-shell i wiele mnie w tym pulpicie denerwuje i frustruje. Dlatego obrałem Unity za podstawę pulpitu – jako wybór. Drugim jest lxde na równi z kde4/3 – które dużo lepiej wypadają na tle g-s. Jedno mnie martwi o czym już tutaj wspomniałem: dlaczego fedora tak uparcie kieruje się w stronę gnome-shell – ktoś im zapłacił za to, aby mieli g-s jako główny pulpit, czy co – bo nie rozumiem ich dążenia w stronę g-s. Ale cóż to już nie mój problem… może za gnome stoi ktoś większy i bardziej wpływowy, a do tego z dużym potencjałem finansowym, że powstało coś takiego, a nie innego. Ale to już spekulacje i domysły… 🙂

Advertisements

18 myśli na temat “gnome-shell vs Unity

  1. „Jedno mnie martwi o czym już tutaj wspomniałem: dlaczego fedora tak uparcie kieruje się w stronę gnome-shell – ktoś im zapłacił za to, aby mieli g-s jako główny pulpit, czy co – bo nie rozumiem ich dążenia w stronę g-s.”

    Wystarczyło sprawdzić, kto jest głównym fundatorem Gnome od samego początku jego istnienia 😉 Oczywiście Red Hat. A Fedora to? … no właśnie 🙂 I zagwozdka rozwiązana.

    Lubię to

  2. A mi się podoba w GS to, że twórcy zmuszaja niejako do korzystania z klawiatury. Wszędzie można dojść na skróty przy pomocy skrótów klawiaturowych. Jeśli w najbliższym czasie dorzucą jakieś fajne narzędzie do konfiguracji całego środowiska, to będzie gites całkiem.

    Pzdr!

    Lubię to

    1. Pokarz mi ze swoich znajomych, którzy używają skrótów klawiszowych na windows, a późnej znajdź mi 10 innych, którzy wykorzystują skróty klawiszowe w linux (pulpit). Jak znajdziesz, no to jesteś dobry – ale jak nie, no to warto pomyśleć, że niektórzy nie bawią się z klawiaturą, jeśli mają tą muszę 🙂 i nie muszą np. ciągle trzymać palców na klawiaturze, ale mogą np. coś szybko kliknąć.

      Lubię to

      1. No właśnie Windows… Chociażby Ctrl+Alt+Del hehehe. I Alt+Tab. I Alt+F4. Nawet Ctrl+C, Ctrl+V, Ctrl+X… Ctrl+P do druku. F5 przy prezentacji. Ctrl+End/Home w dokumentach. To w sumie podstawowy zestaw. Chociaż, klawisz z logiem windowsa, to faktycznie – nie często.
        A na Linuksie, to już jak tam kto sobie skonfiguruje. Ale Alt+F2, to raczej spory odsetek. Ctrl+Alt+Backspace? Ostatnio rzadziej, to fakt. Dla mnie skróty są sporym ułatwieniem i często korzystam.
        I gorąco polecam, bo bardzo ułatwiają i przyspieszają korzystanie z komputera 🙂

        Lubię to

        1. Dokładnie. Standardowe.
          A deweloperzy G-S chcą po prostu stworzyć nowy standard. Nową jakość używania komputera. Zobaczymy czy się to uda. Ale, jakby nie patrzeć – muszą się postarać, hehe.

          Pzdr!

          Lubię to

  3. Ja przymierzyłem się z miesięcznymi testam G-S. Dlaczego? Bo w internecie jest wiele opisów, pochwał i bluzgów napisanych pod wpływem emocji i jakoś żadna do mnie nie przemawia. Z drugiej strony po tych paru tygodniach wiem że o G-S zdania już nie zmienię i u mnie ląduje u mnie w szuflaczie „na tablet”.

    Lubię to

  4. Zgadzam się, ten pulpit nadaje się tylko na tablet. Więc moim zdaniem, powinni odejść od linux’a zostawiając po sobie gnome2.

    Lubię to

    1. Nie wiem czemu „powinni”? Myślę że to fajnie że mamy pulpit na tablet. Może ktoś z wyżyn zobaczy, powie „to jest na tablet bardzo dobre” i linux wchodzi na rynek tabletów. Głupio że porzucili tradycyjny desktop bo mimo że G-S da się tu używać nie jest to użytkowanie takie jak powinno być. Oczywiście jest to porównanie typu „małą łyżeczką też można jeść zupę”

      Lubię to

  5. @Binko – to tak samo jak by Windows dał inną klawiszologie, Mac os x inną i Linux inną, a do tego każdy pulpit sobie: KDE sobie, lxde sobie, g-s sobie, xfce sobie i gnome2 sobie, a do tego e17 sobie – kto by chciał teraz uczuć się czegoś od nowa 😉
    Nie ma to być złośliwi komentarz – po prostu klawiszologia, która instnieje w miarę wszędzie podobnie – przy zmianie wywoła tylko frustrację. To tak samo jak przechodzę na windows i doprowadza mnie do szału to ciągłe: kliknij na okno jeśli chcesz coś przesunąć, przejrzeć katalog, czy zjechać niżej na danej stronie.

    Lubię to

    1. Rozumiem.

      Ale odkąd pamiętam, Linux nie był systemem dla leniwych. Trzeba było poczytać, dowiedzieć się czegoś wcześniej..
      Dlatego dziwi mnie ogólna tendencja niechęci i lenistwa jaka się panoszy w świecie linuksowym. Dostajemy na tacy darmowy, gotowy do pracy i zabawy system, a marudzimy okropnie. Bo stare panele są najlepsze…
      Paradoks goni paradoks. Ludzie chcą innowacyjności, jednocześnie pozostając przy tym, przy czym są. Bo nie chce im się uczyć czegoś nowego. A gdy kilka lat temu przesiadali się z Windowsa, to co? Nie chciało im się? Właśnie chciało. Przecież Linux a Windows to były dwa różne systemy. I zaznaczano to wiele razy.
      Teraz są sprzeciwy, że systemy zaczynają być do siebie podobne, a jednocześnie jest taka potrzeba, aby wszystko było podobne, aby wszystko używało się tak bezproblemowo. Potrzeba oryginalnej i niezależnej unifikacji? Hm.

      Nie rozumiem.

      Lubię to

      1. Odpowiem w ten sposób?

        Czy miałeś styczność z mac os x?
        Ja około 5 lat temu postanowiłem, że chce linux’a – chce się go uczyć i nauczyć. I tak już mija mi 5 lat, gdzie przeżyłem upadki dystrybucji, o awariach systemu, zawieszania się, testowania nowego jądra, testowania programów linux, udzielania się na forum programu, zgłaszania błędów, rozmowy z twórcami danego programu – czy nawet propozycje do programów, które obecnie są użyte lub poprawione. I nie żałuję tego, bo wiem że zrobiłem coś dobrego 🙂

        I właśnie, chodzi o to, że linux powinien mieć coś swojego – KDE4 oryginalne to układ windows, gnome to układ z macOSx – nawet animacje jakie ma compiz były wcześniej w macos. I w moim odczuciu, gnome3 to brzydka kopia macosx – tylko, jak nikt nie miał styczności z tym systemem to jak może porównać trzy systemy, więc odnośnie się do windows.

        Linux powinien przestać patrzeć na inne systemy, ale sam wyznaczać trendy.

        To tak samo jak z porsche: od lat ich samochody wyglądają tak samo, ale kiedy widzi się takie na ulicy i słyszy jak pracuje silnik, to facetowi który kocha samochody – serce rośnie. Podobnie z innymi samochodami, których producenci nie patrzą na konkurencję, ale robią to co robili – bo znajdą się tacy, którzy ich kupią 🙂
        Wracając do tematu: używałeś kiedyś 3 laptopów, które miały 3 układy klawiatur (home, delete, end, enter) – każdy producent daje inny układ. Spotkałem się z tym, ze tam gdzie u wszystkim jest delete, znajduje… home. I teraz pisz pracę: jak piszesz bez patrzenia na klawiaturę, to gwarantuje ci – dostaniesz nerwicy, niż twoje place się przyzwyczają, bo piszesz automatycznie, nie patrząc gdzie klikasz 🙂

        Lubię to

  6. Ja aktualnie używam Synapse + Compiz na czystych X-ach i nie narzekam, a wręcz mi się podoba. Zmieniłem po tym jak GNOME Shella próbowałem przez pewien czas. Wynikiem tego próbowania były poszukiwania czegoś innego niż GNOME, bo się inne programy z tym integrować jeszcze zaczną. 😉 Najlepszy w GNOME3 jest Clutter, czy tam Mutter – odpaliłem benchmark na clutterze i mi chyba z 3-5 FPS-ów wyrabiał. xD A maksymalizacja czy przeciąganie – tak, powtórzę, przeciąganie okna to tak cięły, że się tego używać nie dało.

    Lubię to

  7. G-S jest bardzo fajny, nie tylko na tablety. Ja używam kompa trochę jak HTPC, jest podłączony do LCD na ścianie i przez toslinka z kinem domowym i tu g-s sprawdza się jak nic do tej pory :). Już nawet zrezygnowałem z XBMC bo interfejs jest bardzo dostosowany nie tylko to tabletów, ale również do fullHD z odległości 2-3 metrów :). Drodzy koledzy wszystko zależy od tego jak używamy swojego komputera, bo jeśli jak zwykłego desktopa to mogę się zgodzić, że g-s jest mało praktyczny, ale jeśli tak jak ja chcemy mieć połączenie PC z HTPC to nic tu nie ma podjazdu do g-s. Linuks znowu jest innowacyjny i podejrzewam, że M$ zauważy potencjał interface’ów typu g-s i coś w tym stylu będzie w W8. A rynek komputerów typu HTPC strasznie się rozrasta nawet wśród moich znajomych, którzy tak jak ja używają kompa jako webPanelu i kombajnu multimedialnego podłączonego do TV i zestawu audio i nie mogą wyjść z podziwu jak to u mnie wszystko fajnie i intuicyjnie wygląda, nie tracąc (dla mojego zastosowania) na funkcjonalności. Pozdrawiam.

    Lubię to

    1. To też pokazuje, że jeśli podobne rozwiązanie zagościło by w konsoli, a do tego zaczyna dążyć M$ ze swoim sterowaniem głosem, czy gestami. No to po co komuś komputer, kiedy jego centrum dowodzenia i miejsce gdzie obecnie przebywa to pokój gościnny, gdzie: przegląda strony, słucha radia, ogląda filmiki i zdjęcia, czy uruchamia grę, na chwilę – a wszystko na LCD na ścianie. W takim razie – po co komputer, kiedy przestanie się go uruchamiać? Bo wszystko otrzymamy z białą skrzynką pod tv…

      Lubię to

      1. Kolega chyba jedynakiem jest bo nie rozumie jakie to zagrożenie dla spójności rodziny płynie z takiego rozwiązania. Takie obrazki kiedy cała rodzina z oddaje się wspólnej weekendowej rozrywce w postaci grania w Tetrisa to możesz sobie na reklamach tylko pooglądać. W rzeczywistości wszyscy wracają do domu koło 15.00 brat zaczyna kolejny level WoW, siostra chce przejrzeć sobie NK.pl i Facebooka, a ojciec finały Ligi mistrzów. Mama nie może przegapić nowego odcinak M jak Mizeria i wspólne biesiadowanie przed jednym LCD możesz sobie między bajki włożyć.

        Do tego dochodzi fakt, że konsola to urządzenie jednozadaniowe. W momencie kiedy zaczyna spełniać więcej funkcji naraz zaczyna już być komputerem i nieważne w jakiej obudowie ten komputer siedzi. Taka hybryda ani nie może być prawdziwym PC, bo ma okrojone funkcje, ani prawdziwą konsolą bo dodanie wielozadaniowości wiąże się z wprowadzeniem instalacji programów, które już nie mogą być ładowane z płyty. To co teraz potrafią konsole to efekt uboczny wprowadzenia do nich dostępu do internetu, który musiał się w nich znaleźć ze względu na rozgrywki sieciowe i sklep internetowy. Nie można jednak jednocześnie grać i odbierać E-maila jak na kompie, więc to okrojona usługa.

        W przyszłości więc taka szafa w salonie jak mówisz nie będzie konsolą ale serwerem, który umożliwi na korzystanie z tych samych usług sieciowych i multimedialnych wielu urządzeniom dostępnym w domu, jak PC brata, laptop siostry, TV matki, smartfona i tabletu ojca. Ponadto dzięki usługom sieciowym zainstalowanym na tym serwerze ojciec będzie miał dostęp do swoich zbiorów zgromadzanych w domu z każdego miejsca, gdzie dostępny jest internet. To od jego sprzętu (pojemności dysku na serwerze) będzie zależała ile może tam pomieścić danych za darmo, to od systemu jaki zainstaluje na tym serwerze będzie zależało bezpieczeństwo tych danych. Przyszłość będzie po prostu piękna i to Linux, a nie Windows posiada już teraz narzędzia do jej realizacji.

        Lubię to

        1. I dlatego ciekawe staje się to co otrzyma Xbox odnośnie integracji z innymi usługami internetowymi w swojej konsoli (wyszukiwarka internetowa, oglądanie filmików na YT i kafelkowy interfejs, słuchanie albumów online, wypożyczanie filmów przez internet), a tym czym dla wielu jest konsola. Prawie połowa amerykanów używa Xbox’a nie jako konsoli do grania, ale centrum multimedialnego do oglądania filmów czy zdjęć. A to, że ktoś ma konsolę, nie oznacza że musi na niej grać 🙂

          Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s