Nie dość, że mój blog jest postrzegany krytycznie przez wielu, a do tego jest dość ciężki, który mówi otwarcie bez miziania o problemach linuksa i jego przypadłościach – to na dodatek wiele tekstów i wpisów raczej odpycha nowych użytkowników, niż przyciąga.

Więc w tym tekście odniosę się do innej tekstu/wpisu… i też będzie ciężko i krytycznie 😛
A mowa o: Chrome-OS-ma-podbic-rynek-PC-nie-tabletow

O chrome OS już pisałem, jako że będzie on spijał śmietankę, jaką naprodukował linux i systemy na netbooki oparte na linuksie.
Winą za to można obarczyć samych twórców, którzy nie mają chęci na reklamowanie się intensywnie z pokazaniem, co potrafi dany system.
Tak, brak reklamy ze strony twórców różnych dystrybucji na netbooki, notebooki i komputery – to mankament trapiący linuksa od lat. Nikt nie chce ładować pieniędzy w coś, z czego nie będzie czego wyciągać.
Ponieważ nakłady na reklamę mają się zwrócić w większym konsumowaniu danego produktu. Ale linuks jest darmowy więc skąd wyciągnąć od ludzi pieniądze.
Google w tym temacie ma co zaoferować: płatne usługi, większe powierzchnie na wirtualnych dyskach, dodatkowe aplikacje w sklepie Google, który na pewno zostanie mocno napakowany atrakcjami. Już nie wspominając o tym, że google już przygotuje się na masowe korzystanie z chromeOS – świadczą o tym np. konwencję gier znanych z telefonów, które można pełnoprawnie uruchomić w chrome i tylko w chrome. A co powiecie, na więcej takich gier, które zdobyły uznanie na telefonach i możliwość ich uruchomienia w chrome i tylko w chrome? A co powiecie na płatne wersje programów, których trudno szukać w darmowych zamiennikach. A co powiecie na to, że twórcy gier zaczną pisać gry, które będą tylko na chromeOS. Przecież to linux… więc gdzie haczyk? Że wszystko będzie działać, ale w chrome…

ChromeOS to linux, tylko zbudowany na przeglądarce i oparciu o nią. Jest on dedykowany netbook’om, co może trochę namieszać. Google wpakuje w reklamę dość kasy, aby o systemie mówiło się wszędzie i przy byle okazji – zobaczycie że tak będzie.
A gdzie wtedy będą inne systemy oparte na linuksie? Za pewne zejdą na drugi plan, ponieważ google tak jak w przypadku Androida, nie będzie się chwalić że jest on linuksem, ale będzie się chwalić szybkością, funkcjami i działaniem. A to sprawi, że wiele osób nie będzie zaznajamiać się z tym, na czym działa system, lub w jakim oparciu – bo kupując windowsa nikt nie pyta, jakie on ma jądro, czy jakie posiada w sobie sterowniki graficzne już w standardzie – system ma działać.

Co to oznacza dla rynku netooków?
Może drugie życie, a może nawet przyćmienie tabletów i zepchnięcie ich do miana dodatków niż następców komputera i patrzenia w przyszłość.
Ponieważ mimo wszystko, auta nadal mają kierownicę, skrzynię biegów i zegary przed kierowcą – tak jak to było na początku i nikt nie zmienia tej konwencji.
Podobnie jest z komputerami: komputer to mimo wszystko klawiatura, myszka, pudło i ekran. Laptopy były następcami komputerów, gdzie pudło połączono z klawiaturą, a ekran dano jako zamykające wszystko wieko – myszka też została wpleciona w tą obudowę.
Netbooki były mniejszymi wersjami laptopów – ukierunkowanymi na internet i bycie bardziej mobilnymi. Ale ich wygląd to kopia laptopa, tylko w mniejszym wydaniu.
Tablety, które niby miały być rewolucyjne – zostały ogołocone z klawiatury i myszki, a ekran został żywcem wyjęty z netbooków – tylko że stał się dotykowy. Choć i niektóre netbooki też mają dotykowe ekrany, więc… marny to argument.
Tylko co będzie następne po tabletach? Telefony dotykowe już są – więc…?

Więc… może ludzie dojdą wreszcie do wniosku, że pierwsze zauroczenie i zapchanie się runku tabletami spowoduje powrót ludzi o normalnych komputerów i laptopów, a także do netbooków, które będą bardziej funkcjonalne w podróży, niż nie jeden tablet.

I tak sobie napiszę pewne własne spostrzeżenie: tablet miał być do przeglądania stron, zdjęć i gazet – a obecnie próbuje się z niego zrobić urządzenie, które ma potrafić dużo więcej, niż było to w jego zamyśle… tworząc z niego coś, co powoli robi z niego urządzenie, które do niczego się nie nadaje. Ponieważ: napisać maila, odpowiedzieć w normalnym komunikatorze – gdzie przydała by się klawiatura – czy tablet potrafi te prozaiczne rzeczy. A jeśli nawet sobie podłączymy klawiaturę lub zaczniemy korzystać z pożal się boże zrobionej klawiatury ekranowej, to jak mamy ustawić ten zajefajny tablet, jeśli musimy go trzymać oburącz i jednocześnie pisać 😉 – już nie wspominając, że bajer z podłączaną klawiaturą to pomysł idiotyczny. A co zrobić jak podczas jazdy pociągiem, każdy nam zerka przez ramię co my tam paluchami stukamy, a do tego cały wagon wie – z kim piszemy i o czym.
Sam się przyznam, że zerkałem na Ipada jednemu chłopakowi (a co mi zrobi, zablokuje ekran, a może wyłączy to gówno i przestanie się chwalić że jest biednym studentem i ma Ipada za ileś tysięcy – skąd wiem że to był student? Bo przy sprawdzaniu biletu legitymował się legitymacją studencką 🙂 – biedni ci studenci, naprawdę), który nie zbyt był zadowolony, że każdy na niego dziwnie się patrzy – ale takie są uroki tabletów, że czy tego chcemy czy nie – wszyscy w około widzą wszystko, to samo co my.

Za rok, albo dwa ludzie nacieszą się tabletami i zaczną wracać do tego co było wcześniej. A wtedy takie chromeOS, meego, czy inne systemy będą stały dla nich otworem do korzystania z internetu tak jak to robiło się kiedyś.
Chyba że zostanie wymyślone coś nowego – tylko sami przyznajcie, co może obecnie wymyślić: klawiaturę z chowanym ekranem w głębi klawiatury, to się raczej nie sprzeda. Inne urządzenia z ekranem i klawiaturą to albo będzie netbook, jak bez klawiatury – no to tablet. Jak będzie małe – to telefon, tylko teraz albo z funkcją dzwonienia, albo bez. Tylko kto kupi taki syf, który nie dość że jest mały to dzwonić nie potrafi 😉

I coś w tym jest, że google może ze swoim chromeOS mocno namieszać w różnych szeregach, stając się jedyna godną alternatywą dla tabletów. A wszystko okaże się podczas tegorocznej gwiazdki – które firmy miały rację odnośnie tego, co tak naprawdę obecnie ma szansę bytu i gdzie inwestować pieniądze, a gdzie je wycofywać.

Advertisements

2 myśli na temat “chrome OS – spijanie śmietanki

  1. Tablety na pewno zasili google, kto odmów hmm innowacji? i lekkości w porównaniu do windowsa(ostatnio testowałem windows 7 business 64 bit -tragedia). A desktopy/laptopy, nie wiem, czy google chce się tu pchać, może z czasem, bo jak na razie to google pracuje na ubuntu i używa ubuntu do pisania androida 😉

    Lubię to

    1. Tak, ale odnośnik mówi jasno: google nie myśli o tabletach, ale wydaje system na netbooki. I to jest jasno powiedziane w odnośniku – a to świadczy że google ma inny zamysł popularyzacji.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s