Nie będzie to tekst pokroju poparcia dla systemu linux. Będzie to raczej próba pokazania początkującym i tym zaawansowanym, że linux od wielu lat się nie zmienił w temacie prostoty. No może nie tak całkiem, ale mimo wszystko osoba, która 2 lata temu zakończyła przygodę z systemem linux i teraz by ponownie do niego wróciła – stwierdziła by jasno i klarownie: jak na system otwarty, system z otwartymi głowami, system który pozwala na naprawdę wielkie rzeczy podobnie też jak pozwala na tworzenie programów, komunikatorów czy nawet pulpitów, który cały czas się rozwijają, cały czas ma coś nowego, dochodzą cały czas nowe pomysły – to mimo wszystko, wiele osób poprzestaje na tym co jest od lat, albo nowe pomysły są niszczone w zarodku – co dana osoba odebrała by tak: przez 2 lata prawie nic się nie zmieniło. Bo to co było ważne dwa lata temu, ważne jest i teraz, co potęguje zawód danej osoby w temacie swoich oczekiwań.

Najnowszy windows ma zapewne zmienić oblicze patrzenia na ten system jak na coś trudnego w kontekście „wiekowym”. Wasze babcie, wasze ciotki, wasze mamy, wasi ojcowie, wasi kuzyni, czy nawet dzieci w wieku ~5 lat, 10latki, 15latki – nie znają windows’a. Bo nie mają komputera, bo nie mają internetu, bo ktoś im zainstalował win98 – a te osoby nie mają pojęcia o tym, że to nie jest jedyny system na ziemi. Bo może takie osoby nie chodzą do marketu za często i nie przyglądają się nowym komputerom – bo ich rodziców czy ich samych na to nie stać. Wiele osób jedynie gdzie styka się z komputerem to: szkoła, a i to wiele rzeczy dla takich osób jest trudne, bo nie mają własnego komputera. Wiem, że ta sytuacja uległa niewielkiej poprawie przez ostatnie lata, ale to nie zmienia faktu, że są osoby, które nie mają w domu komputera.

A co z osobami starszymi lub takimi, które nie dość że nie miały w swoim młodzieńczym życiu styczności z komputerem. To teraz skazuje się je na poznanie czegoś, czego nie rozumieją.

Tutaj przypomina mi się historia osoby z mojej pracy, gdzie dobrych kilkanaście lat temu wprowadzono komputer do firmy. Ta osoba nie będąc młodą, wolała wszystko robić ręcznie: karteczki, wyszukiwanie danych w segregatorach itd. itp. Pracownicy namawiali tą osobę na naukę komputera. Ale ta osoba nie chciała… co się później okazało. Postawiono sprawę jasno: wyrzucamy karteczki, bo wszystko już jest w komputerze. Ta osoba musiała się nauczyć jego obsługi. Po 2 miesiącach ta sama osoba nie chciała odejść od komputera, wyrabiając sobie pewne czynności i cały czas udoskonalając swoje umiejętności posługiwania się myszką, czy odnośnie pisania – już nie wspominając o obsłudze programów dedykowanym wcześniejszym czynnością.

Tak, wielu z was w zamierzchłych czasach uczyło się windows w podobny sposób. Ktoś siedział koło was i instruował wami: co macie zrobić, jak się co robi, dlaczego coś się robi tak a nie inaczej, dlaczego trzeba „kliknąć”, gdzie jest enter, co to jest enter, co to spacja, gdzie ona jest, dlaczego to się nazywa myszka a nie szczur, czy banan, jak się zmienia nazwę, jak się tworzy pliki. Oczywiście podobną naukę przeprowadza się w szkołach – totalnie prozaiczne zagadnienia, które dla nas są prostackie, normalne i oczywiste. Ale nie dla wszystkim i nie dla każdego 🙂 Bo co zrobić, kiedy dana osoba nie miała informatyki w szkole? np. nasza mama czy tato? Takie osoby muszą dużo szybciej pojmować dane zagadnienia, niż dzieci w szkole na lekcji informatyki – gdzie nauczyciel będzie się z nami męczył, bo mu za to płacą.

Jedyna dystrybucja, która wyszła na przeciw użytkownikom to Ubuntu. Tak, możecie mnie za to skarcić, ale taka jest prawda. I choć Mandriva też nie jest trudna – jej panel, który jest dość prosty – dla początkującego jest kosmosem. Niestety, ale taka jest prawda. Ponieważ ten panel miał początek w mandrake i gapiąc się na niego myślałem: gdzie kliknąć, a jak się on wyłączy, co zrobić, ja chce tylko wiedzieć jak się tutaj cokolwiek robi. Tak – takie były moje początki – kompletne zdziwienie i masakra w głowie, bo człowiek się po prostu bał czegoś nie zepsuć.

Podobną tendencje widać u osób, które przyzwyczaiły się do windows, a później zostaje im zainstalowany linux. Zaczyna się dosłownie to samo… ponieważ mentalność ludzka cofa ich do etapu: poznawanie. Bo to jest inny system, a jeśli inny to znaczy że wszystko tu może być inne. I jest, niestety inne…

Wielu z was będzie się śmiać ze swojej mamy, która będzie się męczyć z obeznaniem: co do czego, jak się tutaj poruszać i dlaczego wszystko się zmieniło. Ale warto się zastanowić, jak my zaczynaliśmy – też byliśmy tacy szczęśliwi jak baliśmy się  nacinać prawym (przyciskiem myszy) na plik bo nie wiedzieliśmy co się stanie – przecież to nie windows, tam pokazuje się menu – a tutaj?

Takie trudne i zaskakujące pytania, a dla nas obytych to proza tegoż systemu. Dla wielu to może być śmieszne, ale dla początkujących poznawanie systemu linux to przeprawa przez mękę. Wielu starszych osób mogły by z niego korzystać, ale kto ich wprowadzi? Kiedyś to był wnuk, pokazał im to co mają na pulpicie i już. Oni teraz już coś wiedzą i potrafią sobie coś zainstalować, skasować, rozmawiać z wnukiem czy bratem z Niemiec, albo napisać do znajomej z innego miasta wiadomość, aby umówić się na weekend nad jeziorem. Ale musiał ktoś być, aby im to wszystko wyklarował z naszego języka na ich.

Z nowymi użytkownikami jest jak z dziećmi – dajcie im nową zabawkę edukacyjną, a zobaczycie jaka one będzie „edukacyjna”, jak się im znudzi – bo one nie znajdą w niej nic edukacyjnego i fajnego – kawałek plastiku i coś tam migającego. Zabawka, którą nie dość że nie można przytulić, to jeszcze nie nadaje się do niczego. Bo taka kanciasta i kolorowa. Co robi dziecko? Zaczyna wyłamywać zawiasy, testować przyciski, wciskać je, bawić się przełącznikiem  – a wszystko dlatego, że zabawka tym ich ciszy, a nie tym co tam się wyświetla. Przy takich rzeczach to dorośli się lepiej bawią niż dzieci – zauważyliście to? Gdzie tkwi problem? Twórcy danego pomysłu nie potrafią zainteresować dziecka, nie mając na uwadze skupienia jego uwagi. Dziecko musi się czymś zainteresować, w tym temacie taka zabawka powinna posiadać: pełny ekran w kolorze, a nie czarno biały ekranik, na którym dorosły ledwo co widzi – to powinny być jasne i kolorowe animacje, klawiaturę z dużymi przyciskami, a nie klawiaturę od netbook’a – gdzie dołożono masę innych przycisków tak małych, że dziecko nawet nie wie do czego one są i nie interesuje się tym. Idąc tym tropem można by wskazać bajki jako wyznacznik tego: na co dziecko zwraca uwagę. Wiele bajek dzieci po prostu nudzi, obejrzane 10 min. wystarcza im, aby powiedziały: mamo zmień bajkę bo ta jest nudna.

A jak jest z nami? Czy nie jest podobnie… jeśli coś nam nie spasuje do razu, to nie dość że to nas nudzi, to jeszcze jak nie ma czynnika, który by nas skłaniał do poznawania czegoś, albo zaznajomienia się czymś – to odrzucamy to? Z nami jest tak samo, niestety. A system linux pokazuje, że wiele ludzi podchodzi do komputera i tego co on ma dawać jak dzieci do zabawki edukacyjnej. Ponieważ system ma być czytelny, prosty i dawać nam to co chcemy – a nie, że my musimy się namęczyć: aby coś poznać, aby się z czymś zapoznać. Ktoś klika na dany odnośnik na pulpicie i chce być przeniesionym w konkretne miejsce, z dogodnymi informacjami. Ktoś nie chce się zastanawiać, co to kurcze jest: a gdzie informacja o danym miejscu, gdzie się znajduje o co tu chodzi?

Tu można winić za to twórców wszystkich dystrybucji, że nie edukują użytkowników. Dziwi was, że mint zdobywa coraz to szerszą publiczność/użytkowników? Ja zaczynam nawet rozumieć ten trend. Czym to jest spowodowane? Że Ubuntu nie dopracowało kilku rzeczy, a zrobili to twórcy Mint’a. Że ta dystrybucja przejawia mimo wszystko lepsze wsparcie dla początkujących, niż robi to Ubuntu. A nawet taka prozaiczna rzecz jak panel, który pokazuje wszystkie możliwe opcje pomocy – jeszcze nie zaczęliśmy wnikać w system, a już oferowana jest pomoc. Na panelu jest możliwość „żywego” wsparcia (IRC). I  jedna z osób zapytała się, jak się tworzy skrót do programu, nie minęło 10 sek. padła odpowiedź. Prosta i klarowna. Z wytłumaczeniem co to jest aktywator i porównując go do skrótu w windows. Niby to takie proste dla nas, prawda? Ale np. rzeczowy mint i IRC dają wiele- niby dla kogoś coś głupiego – ale czy na pewno? Wchodzę i zadaje pytanie: pada odpowiedź. Nie szukam na forum, nie przeczesuje internetu, nie czytam nie działających rozwiązań które ktoś napisał z 3 lata temu. Ktoś kto mi odpowiada, nie dość że prowadzi mnie przez meandry linux’a to jeszcze jest takim moim mentorem, przewodnikiem – który pomaga mi zrozumieć ten system. W razie kłopotów otrzymam od razu pomoc – a tego brakuje w Ubuntu. I nawet rzucę tutaj tezę, że jak by Ubuntu zrobiłoby krok w tym kierunku – to baza jego użytkowników na pewno by wzrosła. Inna sprawa, że to można by fajnie rozwiązać i zintegrować w taką sieć pomocy dla początkujących. Stworzyć stronę, na której bardziej doświadczeni użytkownicy byliby pokazywani – a do tego można by wykorzystać patent z IRC, gdzie po naciśnięciu na przycisk rozmowy – dany użytkownik był by przenoszony na stosowny pokój, a tam mógł by otrzymać wsparcie i być pokierowanym. Canonical mogło by po prostu wykorzystać doświadczonych użytkowników do wsparcia początkujących – coś ala starsi użytkownicy dla młodszych czy zaczynających swoją przygodę z systemem linux. Oczywiście Canonical mogło by w jakiś sposób wspierać najbardziej aktywnych – co motywowało by do pomocy.

Powiecie mi, że przecież Ubuntu posiada takie rzeczy już. Tak posiada, ale ich nie wspiera – nie reklamuje. Tutaj też jest problem z samymi użytkownikami, którzy nie dość że nie chcą pomagać, to do tego zbywają cię odnośnikami do google, wiki Ubuntu czy przeczytania pliku pomocy. Szkoda, że zapomniał wół jak cielęciem był. Sam skorzystałem z IRC i pokoju Ubuntu tylko z dwa o może trzy razy – bo nie dość że odpowiedź padła dopiero po 30 min. to do tego dana osoba nie potrafiła mi pomóc. A wcześniej znalazłem rozwiązanie w internecie. To pokazuje, że wsparcie na IRC to tylko coś co ładnie wygląda, ale w praktyce nie działa.

Wielu z użytkowników nawet nie wie co to IRC, nie miało z tym nigdy do czynienia, a chcecie aby oni zaczęli z tego korzystać jak oni systemu nie znają. Czy wy naprawdę myślicie, że przesiadka z windows na linux to coś tak prostego i normalnego jak oddychanie? Sami się przekonajcie 😉 posadźcie swoją mamę, tatę, siostrę czy brata przed swój system (linux) i powiedzcie – użytkuj. I obserwujcie… to wam pokarze, co dana osoba zrobi, jak będzie badać nowy grunt i jak będzie podchodzić do tego co jest dla kogoś nowe. To wam uzmysłowi, że to co dla nas jest oczywiste, dla innych tych początkujących jest dziwne, czasami chore (panel na górze), a niejednokrotnie nie mające prawa bytu (tray i zegar na gorze, menu na górze, dziwne ikonki i nic nie mówiące im znaczniki – kosmos.

I można by tu przytoczyć prozaiczną i oczywistą rzecz jaką jest instalowanie programów w systemie linux. Tylko niektóre dystrybucje stworzyły coś, co nie dość że pozwoliło początkującym nie czuć się dziwnie i wyobcowanie. Podobnie z pobieraniem odpowiednich plików: dany użytkownik odsyłany jest do centrum aplikacji, czy uruchamia się prosty instalator – a nie że musimy znać się na systemie, aby coś zainstalować. W przypadku Ubuntu to  wystarczyło trochę przebudować gdebi – zabrać pewne rzeczy i stworzyć je na nowo – a jestem pewny, że wielu użytkowników ucieszyło by się na lepiej wygladajacy sposób instalacji.

I kończąc mój wywód, napisze wam jedno: mistrzostwo odnośnie prostoty wiedzie macOS. Tam pobieram plik, naciskam, naciskam i wykonuję instalację. Nie mam zależności, nie mam zbędnych pytań, a jak są to są okraszone opisem i tłumaczeniem: o co tu chodzi.

Wielu z was, wiele razy czepiało się mnie w kontekście odwołań do początkujących, że piszę o uproszczeniu tego co już jest, o tym że wg. was jest dobrze niż było itd. że ogólnie piszę o początkujących. A ile z was czepiało się mnie, kiedy krytykowałem pewne rzeczy i założenia, że przecież dla nas to jest normalne. Tak dla nas/was, ale nie tylko my użytkujemy ten system, nie tylko my mamy go na laptopie czy komputerze. Są osoby, które trafiły na YT na filmik pokazujący nowe Ubuntu, openSuse, nowego Mint’a, czy nowego Debiana – i chciały by czegoś się dowiedzieć. Ale bez wsparcia, nie zrobią one nic… Wsparcia, którego tak bardzo brakuje z kontekście wielu dystrybucji, rozwiązań które były by motorem napędowym tegoż systemu. Informacji, które mówiły by jasno: linux to jest to, to i to – a nie potrafi tego, tego i tego. Ale pracujemy nad tym i będzie lepiej… Ludzie widząc postępy prac, aby ułatwić im życie skłonni byli by nawet wypróbować dany system – bo jest on darmowy, ale kto im go zainstaluje. Tutaj nie są potrzebne filmy edukacyjne, ale rzeczowa i rzeczywista pomoc. Np. pokazanie instalacji i wytłumaczenie jej, krok po kroku – prostym, a nawet można rzecz prostackim językiem. Wiem, że wielu z was jak by miało komuś tłumaczyć czym jest aktywator, jak się go tworzy, co to deb, rpm, czy np. czym się różni claws, od evolution – dlaczego my używamy claws, a tej osobie pojawia się evolution, dlaczego pasek tutaj jest pomarańczowy, dlaczego ikonki są inne, czy można mienić kolor okien, gdzie się zmienia tapetę, jak się zmienia czcionkę – tak dla nas to zabawne pytania, ale dla początkujących?

My kiedyś też byliśmy początkującymi. A ci którzy nie mieli wsparcia z zewnątrz (kolega, znajomy, znajoma, koleżanka, a nawet nauczyciel) – poruszaliśmy się jak dzieci we mgle: po omacku, bojąc się postawić kolejny krok, załamując ręce i prosząc Boga o jakiś znak, bo my już nie mamy siły czegoś szukać. Ta sytuacja mimo wszystko nawet w dzisiejszych czasach się wiele nie zmieniła 🙂

Teraz już wiecie, dlaczego jest nas tak mało… bo wiele osób nawet nie wie, jak podłączyć się z internetem, aby uzyskać pomoc. Wiele osób proszących o pomoc na forum – otrzymuje masę docinków i szydzi się z nich. Problem w tym, że jak by zostało stworzone dobre centrum pomocy – dana osoba nie musiała by zadawać takich prostych dla obytych pytań. Warto mieć to na uwadze… że co żywe wsparcie, to więcej, niż tona obejrzanych filmów na YT i zakodowanych tysiące tekstów czy poradników z forum.

My sami jesteśmy winni, że początkujący nie chce poznawać linux’a, bo my sami ich od niego odpychamy. Co z tego, że komuś coś pokarzemy i zainstalujemy jak na forum napiszemy 3 osobą: użyj google, użyj szukaj, lepiej idź na windows. Nie lepiej stworzyć ładny, prosty poradnik, gdzie były by zawarte najczęstsze pytania? Nie ułatwiło by to pracy administratorom? Problem w tym, że z 100 która krzyczy że chce pomóc, 30 będzie naprawdę skłonna pomóc, a na koniec okaże się że tylko 5 tak naprawdę pomaga.

To też pokazuje, że w odniesieniu do windows (pomaga ciotka, brak, siostra, sąsiad, kolega czy nauczyciel), w odniesieniu do linux’a gdzie jesteśmy tak naprawdę sami – jeśli się to nie zmieni, to i nasza liczba będzie taka jaka jest i twórcy danych dystrybucji mogą robić wszystko, ale bez wsparcia społeczności i edukacji – nigdy system linux nie stanie się popularny.

Tu po prostu potrzebne są zmiany w mentalności użytkowników zaawansowanych, którzy jako pierwsi odpychają nowych od tegoż systemu, nie dając im stosownego wsparcia.

Ponieważ linux może zmienić wygląd, uprościć go – ale bez prozaicznego wsparcia otoczenia, nie ma o liczyć na nowych użytkowników, a tym dysponuje windows: wsparcie otoczenia, bo każdy ten system ma.

Advertisements

12 myśli na temat “windows zmienia wygląd odnośnie początkujących – a co z linux?

  1. A to wszystko dlatego, że zapominamy często, że są Niezwykli Użytkownicy (NU – nie mylić z Niewidocznym Uniwersytetem) i Zwykli Użytkownicy (ZU). Na razie Linux jest dla NU, co powoli się zmienia.
    Ale! Na przykład z mojego komputera korzystają moi rodzice. Zrobiłem im konta osobne i jak chcą coś sprawdzić w internecie, pocztę, zrobić przelew – to nie jest dla nich trudne. Nawet z GnomeShell sobie radzą. Nie wiem czy to jest jakieś wyjątkowe. Myślę, że człowiek ma naturę odkrywcy. Niezależnie od wieku. Tu kliknie, tam najedzie myszką i znajdzie. Tylko te okropne przyzwyczajenia robią swoje..
    Druga rzecz – po co instalować oprogramowanie? Sprawa rodziców nie jest tak wymagająca – pakiet biurowy, przeglądarka, program do poczty – to wszystko jest już w systemie po zainstalowaniu. A przecież sami nie będą instalować systemu. Bo pomimo, że Windows jest taki super łatwy.. to nie znam ZU, który wziąłby się za instalację Windowsa. Po prostu ZU chce, żeby komputer służył do celu nr 1, 2 i 3. I tyle. Wracając do instalacji – ja, jako NU zainstaluję ZU system, który ten ZU będzie użytkował. A przy instalacji przy okazji dostosuję go do normalnego użytkowania. Tak robiłem instalując komuś Windowsa, tak robię instalując komuś Linuksa. Może i robiłem źle… Ale spać bym nie mógł, gdybym miał świadomość, że osoba, której zainstalowałem system używa IE i GG12… Bo tak by pewnie się stało. Nie wspominając o antywirusie czy innych programach działających w tle..
    W skrócie – ZU obchodzi tylko to, żeby komputer służył mu do jego celów. A czy to będzie Linux czy Windows czy OSX, to zapewne nie będzie robiło wielkiej różnicy.

    A na świecie jest trochę ZU. Dlatego, żeby Linux zdobył te ileśtam procent, to uproszczenie faktycznie, musi nastąpić. W międzyczasie z mega kampanią reklamową, prowadzeniem rozmów z producentami laptopów, robieniem szumu medialnego, i działaniem na rzecz popularyzacji otwartych rozwiązań (to wszystko już się dzieje, wiem. Ale jeszcze na zbyt małą skalę – wiadomo, pieniądze).
    Na drodze uproszczeń na razie mamy gnome-shell, będzie PlasmaActive. Tylko, z racji tej, że to nadal będzie Linux [a więc system dla NU 😉 ], ja osobiście wolałbym rozwiązanie, jakie zaproponowali twórcy KDE – w domyślnym wyglądzie opcje ograniczone i maksymalnie uproszczone, z jednoczesną możliwością włączenia opcji zaawansowanych. Gnome-shell tego brakuje, niestety.

    Niedługo będę miał okazję potwierdzić moja teorię – siostra kupuje sobie laptopa. Wrzucam jej Linucha. Hehehe.

    Lubię to

    1. Racja… ale teraz mam pytanie. Czy rodzice wcześniej mieli kontakt z komputerem? kto twoich rodziców uczył, co to myszka, jak się nią poruszać? Czy to nie było tak, że jak byłeś mały kupili komputer i najpierw sami się edukowali, przy okazji ty miałeś tzw. pomoc naukową? Twoi rodzice są obyci z komputerem… ale daj im windows w pracy, albo w innym miejscu i pozwól im na korzystanie z linux’a na twoim komputerze – a zobaczysz jak będzie im trudno się przestawić. Trzeba też brać poprawkę na osoby mające windows od kilku lat i ktoś im pokazuje coś nowego, innego… to nie będzie tak jak u ciebie od razu wskoczenie w system i… jest super, jest super wszyscy mamy się dobrze 😉 ale padnie pytanie: ale o co tu chodzi?
      Inną rzeczą jest coś jeszcze: to ty komuś instalujesz linux’a (dystrybucje), a co ma zrobić osoba bez takiego kolegi np. we Francji, Włoszech, czy Hiszpanii – tam ludzie z problemem idą do sklepu lub serwisu – aby mieć papiery na legalność danej operacji. A u nas, pozostaje kolega, znajomy, czy sąsiad bo sklep czy serwis nie zrobi nic innego jak walnie format i po awarii, no chyba że nie naprawi nam problemu sugerując zrobienie format za 80zł. z jednoczesną czystą instalacją systemu windows.
      Warto jednak spojrzeć na to z innej strony: wiele dorosłych miała styczność z komputerem wcześniej (praca, znajomi, rodzina), gdzie mogli oni się obyć z czymś – a później tylko przechodzić kolejne etapy zmian danego systemu. A co z tymi, co nie mieli takiej styczności?

      Lubię to

      1. Ci, którzy nie mieli wcześniej styczności, mają problem 😉
        Tylko, że mi chodzi o to, że instalacja systemu, sterowników czy naprawiania systemu nigdy nie będzie przeznaczona dla ZU, którzy jak to czasem określasz, chcą się czymś pochwalić na facebooku czy oglądnąć filmik na YT. Lobby serwisantów by na to nie pozwoliło 😉 A na poważnie – przecież chodzi tylko o użytkowanie, które ma być proste i służyć do prostych celów. Kiedy pojawia się problem, to naturalną reakcją jest szukanie pomocy u kogoś bardziej zaawansowanego. Nawet NU, gdy natrafią na jakiś problem, szukają pomocy u starszych kolegów.

        Co do moich rodziców, to jakoś specjalnie z komputerami do czynienia nie mieli. Pierwszy komputer raczej był eksploatowany przeze mnie. Kolejne zresztą też 😉 Naukowo oczywiście 😉

        A może po prostu te komputery nie są aż takie straszne? Czasami właśnie wystarczy tylko chcieć. Wiem, że nie zawsze jest tak kolorowo, bo częste problemy zniechęcają. Ale do podstawowych celów (przy wykonywaniu których wielkie i częste problemy nie powinny się pojawiać) – wydaje mi się, że wystarczy zwykła chęć nauki i rozwijania. Czas od nas tego wymaga, po prostu.

        Lubię to

        1. Szczerze 😉 to znam osoby, które nie mają komputera i nigdy nie miały z nim styczności. Ale potrafią z niego jako tako korzystać – powód: popatrują jak to robi ktoś inny i robią dokładnie to samo. Tak uczą się dzieci, tak uczą się dorośli. Rodzice patrzyli za pewne nie raz jak piszesz, albo coś robisz na pulpicie – widząc że to nic trudnego – ani zaczęli po prostu robić to co ty i okazało się, że to nic trudnego 🙂

          Lubię to

  2. Windows8 to interfejs z Win7 oraz jakieś cudo oparte o kwadraty 🙂

    Linux

    np. KDE standardowy interfejs (przycisk start, panel na dole) oraz PlasmaActive, czyli te same rozwiązania, więc jak to się nie zmienia?

    Lubię to

    1. hmmm… i jak by to odpowiedzieć, że nie każdy korzysta z KDE. Albo że nie wszyscy korzystają z PlasmaActive… ale ja jestem w tym pulpicie zacofany 😦 nawet nie wykorzystuje jego dobrodziejstw, albo nawet nie wiem że wykorzystuje a wykorzystuje, tylko nie za bardzo wiem jak to się nazywa – sam już nie wiem 😛

      Lubię to

      1. Tak samo nie każdy będzie korzystał z kwadratowego interfejsu Win8 🙂 W Linuksie masz wybór a Win już nie. Środowisko KDE widać widzi taką potrzebę i tworzy PlasmaActive, Ubuntu daje swoje Unity, Gnome daje GS więc nie można powiedzieć że nic się nie zmienia. Ważne, by każdy mógł skorzystać z tego co mu odpowiada, jest dla niego wygodne. Jakby Linuks miał tylko KDE czy inne środowisko graficzne też by całość wyglądała inaczej – skupienie się na jednym projekcie. Ale tak jak napisałem wyżej ważne jest to, że jest wybór którego Win nie ma i raczej mieć nie będzie.

        Lubię to

  3. Testowałem Windows 8 milestone 2. MS uczy się na swoich błędach co nie można powiedzieć o twórcach Ubuntu. W MS Windows 8 będą odrębne pulpity dla tabletów, netbooków i laptopów/stacjonarek, ten ostatni będzie podobny do obecnego w Windows 7, ale będzie też sporo dodatków, ujednolicony wygląd systemu powiadomień, Microsoft Market(wreszcie), jednak większość zmian będzie pod maską – optymalizacja kodu, implikacja nowszych rozwiązań/algorytmów, głównie praca nad szybkością systemu i stabilnością.

    Z przykrością lub nie muszę stwierdzić, że MS odrabia zaległości, a Linux? Chyba osiadł na laurach i sobie odpoczywa. Dzisiaj coś konkretnego i profesjonalnego mają do zaproponowania tylko twórcy KDE – pulpit na każdą okazję. Tak samo z oprogramowaniem. Ogólnie rzecz biorąc to co teraz się dzieje w Linuksie z pulpitami, stabilnością i jakością to chaos. O KDE nie mówię pod względem wyglądu, czy zasobów, mówię pod względem profesjonalizmu pisanego kodu, profesjonalizmu odnośnie projektowania interfejsów.

    Jednak kasa to kasa. Jest kasa – jest innowacja i nowe rozwiązania. Linux musi coś wymyślić, a mianowicie – jak pogodzić GPL/LGPL z komercją, Linux musi zacząć zarabiać na siebie, model biznesowy open source, nie zdaje egzaminu. Dzisiaj firma która wyjdzie ze swoim oprogramowaniem o kodzie zamkniętym ma szanse utrzymać się na rynku, firma wychodząca z oprogramowaniem darmowy o kodzie otwartym, dodatkowo świadcząca usługi wsparcia raczej nie ma szans. Nie mówię o Red Hat tacy giganci wyrabiali sobie pozycję w innych czasach, kiedy rynek komputerów był bańką biznesową i dało się zarobić na wszystkim co wiązało się z kompami.

    Samochód z garażu bez paliwa nie wyjedzie, samochód jest bardzo dobry, ale co z tego skoro nie można nim jeździć?

    Lubię to

    1. I teraz mam pytanie: a co mam powiedzieć, jak pisałem o tym wcześniej i wszyscy, dosłownie wszyscy mnie karcili!!
      Od dawien dawna piszę o tym, że linux powinien się zmienić, że brak innowacji, brak pomysłów, brak motoru napędowego, a tu każdy mi pisze – że to nie prawda. A tak naprawdę nowości brak.
      Co warto zaznaczyć, M$ tworzy windows przez około 3 lata (choć niektóre pomysły czekają na dobre czasy, bo użytkownicy nie są na pewne rzeczy gotowi), ale inne są pakowane w system – bo trzeba się zmieniać. Windows buduje pozycję około 4 lata wspierając dwa systemu: obecnie będzie 7 i kolejny nowy. Ponieważ plan biznesowy mają taki: kto ma 7 szybko nie przejdzie na nowy, a nowy system ma przyciągnąć użytkowników XP.
      Wielu użytkowników linux’a też odejdzie od tego systemu, ponieważ windows da im to, czego nie ma linux – gry, rozgrywka, szybkie działanie i zmiany na lepsze, do tego każdy w rodzinie będzie potrafił obsłużyć taki system, nawet babcia…

      Ile się napisałem, że linux potrzebuje zmian, ile się napisałem, że ten rok będzie albo porażką albo górowaniem systemu linux i każdy mnie krytykował. Ile pisałem o tym, że system linux nie jest rentowny, że powinien zacząć zarabiać na tym, na czym najlepiej się zarabia: reklama. Na muzyce w chmurze linux nie zarobi bo nie ma użytkowników, aby na tym zarobić musiał by mieć umowy z wytwórniami, jak i też mieć około 10x więcej userów niż ma – a że nie ma, to takie pomysły nie mają prawa bytu.

      I znając życie, to i tak kolejny raz zostanie to skrytykowane.
      Ale jedno trzeba tu napisać: konkurencja nie śpi. A twórcy mogli by sobie pozwolić na to co robią, czyli nie wiele, jak by linux wiódł prym na wiecie – ale nie wiedzie. Nawet system Apple go wyprzedza i to o 10krotnie.

      A odnośnie pulpitów i wyglądu: twórcy gnome olali gtk2 – stawiając na gtk3. Rozumiem, ale porzucili pulpit, który pokochało masę ludzi. To się zemści…
      KDE buduje cały czas swoją pozycję, zaczynając być liderem (a może nawet nim o zawsze było). I jego twórcy wiedzą, że bez wsparcia początkujących, ale też zaawansowanych (pełnych entuzjastów i pomysłów ludzi), to podstawa i siła napędowa.
      Unity – to dopiero około 8 miesięcy prac i tak jak to już wielokrotnie napisałem – jeśli unity było tworzone przez tyle czasu co gnome-shell (gnome3) to uwierzcie mi, teraz było by na równi z KDE i stawało w szranki z pulpitem nowego windows.

      Ale ile można pisać i pisać to samo – jak nikt cię nie słyszy. Ja czekam na nowe Ubuntu – bo inne dystrybucje dopiero zaczynają zauważać zagrożenie, choć ciekawi mnie kiedy się ich twórcy wreszcie obudzą. Bo jak na razie tylko Novell ulepsza jak zawsze KDE, a reszt co robi? Fedora ma gnome3 – które ani nie działa lepiej, ani nie jest takie fajne… wszystko inne to praca twórców fedory np. theme od gnome3 przepisane na gtk2.

      Ale jak napisałem: linux ma szansę na użytkowników, ale musi się obudzić – inaczej ten rok zamiast większej ilości użytkowników przyniesie mu ich spadek…

      ps.
      Jeszcze dojdzie do tego, że stanę się jakiś analitykiem, albo będę wyznaczał i przewidywał trendy…

      Lubię to

      1. Nigdy Ciebie za to nie krytykowałem i uważam, że masz rację. My się bawimy to LO, to OO, to KOffice, to Calligra Suite, co zmienia się poza nazwami? Mamy konkurencyjny interfejs do tego z MSO? Nie. Nasze pakiety biurowe działają szybciej? Nie. Nasze pakiety biurowe mulą i mają wiele błędów? Tak. Pytanie – co da zmiana nazwy? Jakieś dziecinne fochnięcie się na Oracle? Jesteśmy profesjonalistami, czy dziećmi z piaskownicy? „On mnie obsypał piaskiem, to uderzyłem go łopatką”. Dopóki geekowie, dewowie i userzy się nie ockną, dalej Linux będzie gdzieś w ciemnym koncie.

        Lubię to

        1. Podobno nowa Calligra ma mieć nowy interfejs – podobno pracują nad tym.
          Ale podsunąłeś mi kolejny temat – tzn. podczas czytania komentarza wpadła mi myśl – dość może istotna.

          Lubię to

  4. To prawda, że Linuks jest systemem, do którego większość Użytkowników podchodzi z dużą rezerwą. Z pewnością na taki stan rzeczy składa się lęk przed tym, że nie podołają problemom, jakie mogą pojawić się w trakcie używania Linuksa. Z drugiej strony czemu się dziwić. Zadzwońcie na linię techniczną TP i powiedzcie, że macie problem z łączem. Jeśli powiecie, że korzystacie z Linuksa, to natychmiast poinformują Was, abyście przelogowali się na Windows’a. Przepraszam, ale chyba to już szczyt niekompetencji. To tak jakby stwierdzić: „Zepsuł Ci się samochód? W garażu masz drugi, nie rób problemu”. Myślę, że w ludziach dalej pokutuje przekonanie, że Linuks to system dla informatyków lub pasjonatów. Tam wszystko trzeba zrobić wpisując komendy. Kilka lat temu, gdy po raz kolejny musiałem wgrać na nowo Windows’a w związku z jego autodestrukcją po dokonaniu aktualizacji, postanowiłem, że na moim komputerze musi pojawić się bardziej stabilny system. Trochę obawiałem się zmiany, ale z faktu, że mam duszę eksploratora, to postawiłem na Linuksa – dystrybucja Ubuntu. Oczywiście nie napiszę, że ten system jest the best, że nie ma lepszego. Napiszę, że jak dla mnie Linuks jest systemem, który w 95% spełnia moje oczekiwania. Obecnie korzystam z Fedory 15. Wspaniale byłoby, gdyby w szkołach również uczono Linuksa, ale czy nauczyciele, którzy uczą informatyki, a z wykształcenia są biologami lub polonistami mogą przekazać młodym ludziom wystarczającą wiedzę o tym systemie?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s