Nie będzie to poradnik, ani też wyliczanie porad. Będzie to raczej pokazanie, dlaczego użytkownicy windows nie przejdą na linux.

Więc może zacznijmy od początku…

Kiedyś dzieci w szkołach uczyły się Dos’a. Teraz zaczynają one od windows, ponieważ  dos został zabity przez własnych twórców. XP był systemem, który nie posiadał już nawiązań do powłoki poleceń, ale mimo wszystko posiadał jakieś spektrum działania z poleceniami.

Kiedy rodzice kupują nam komputer, ma on na dysku windows, bo w standardzie.

Przyzwyczajamy się do mentalności tego systemu, do tego jak jest poukładany, że trzeba kliknąć i kliknąć i… tak 🙂 kliknąć.

A wszystko oparte o schematyczne działanie, o wyuczenie w sobie zachowań odpowiadających tylko temu systemowi. Tego uczono nas w szkole, tego uczymy się sami w domu.  Bo tak trzeba, bo nie ma innego wyjścia…

Idąc dalej tym tokiem myślenia, dochodzimy do wniosku, że to co wiemy i umiemy – to ma być wszędzie. W tym czasie wyrabiamy w sobie przyzwyczajenia i zachowania wobec pulpitu, aby było nam łatwiej.

Spotkanie z jakąkolwiek dystrybucją kończy się fiskiem i porażką.

Jest to spowodowane tym, że nasze przyzwyczajenia zaczynają nas więzić. Kliknij, kliknij, kliknij – a w linux wiele rzeczy robi się bez klikania, czego nie rozumie wiele osób rozpoczynając poznawać np. Ubuntu, Fedora czy opensuse. Cały linux dorobił się uproszczeń w tej materii, jak właśnie nie klikanie wszędzie jeśli coś chcemy zrobić, czy nie klikanie kiedy chcemy użyć inne programu, czy przewinąć stronę, która jest niżej niż okna które mamy na pierwszym planie.

I wiele osób rezygnuje z tego powodu z dalej przygody z darmowym systemem linux. Bo to „nie klikanie” doprowadza ich do szału, no jak można nie klikać, aby coś zrobić – dla wielu użytkowników windows to jest chore.

Inna sprawa, różnorodność… która w linux jest ponad siły wielu osób. Odmienne pulpity, różne programy, różne gry, cała pasa ustawień i możliwości. Ludzie po pewnym czasie się gubią, błądzą i nie chcą tej wolności, ponieważ jest jej za dużo.

W swoim życiu nauczyłem się, że prawie 70% czyli 2/3 osób nie potrafi podjąć decyzji odnośnie zakupu, wyboru czy postanowienia. Niestety, ale wiele osób kupuje produkt z reklamy czy gazetki, ponieważ oni sami nie wiedzą, czego chcą. Idąc do sklepu ktoś otrzymuje pełne spektrum wyboru, gdzie odchodzi i wraca do domu, nie kupując nic. A nawet jeśli komuś damy 3 drogi i tak to już będzie problem, bo jest ich 3. Dajcie im 5 to szybko się pozbierają i uciekną. Ma to swoje podłoże psychologiczne… nikt nie chce być winnym złego wyboru. Dlatego tak wiele ludzi rezygnuje z decydowania, ponieważ nie chcą oni się wkurzyć na siebie. Lepiej się wkurzać na kogoś, a najlepiej na sprzedawcę (czyt. inna osoba) – że nam źle doradził(a). Inna sprawa, że podobnie jest z systemem na komputerze…

… nikt nie chce brać odpowiedzialności za to, że coś padło, że coś nie działa, czy za to że system nam się nie podoba. Mając na swoim komputerze działający system (wgrany od kupna) używamy go, aż nie padnie lub się nie zepsuje. Linux trzeba zainstalować samemu, co już samo to stwarza podjęci masy wyborów: na jaki dysk instalacja, jakie opcje zaznaczyć podczas instalacji, gdzie nacisnąć – aby to zainstalować. I choć wszystko pisze, ludzie nie potrafią sobie nawet z instalacją windows poradzić, a co powiedzieć o linux. A przecież jak każdy wie, to dopiero początek.

Początek przeprawy przez mękę. Ponieważ nawet jak już komuś uda się zainstalować np. fedora, przychodzi czas na pulpit 🙂 Już nie wspomnę o instalacji programów, paczek czy zależności. co wybrać, co skasować – wiele osób na tym etapie wymięka i uruchamia windows – bo tam nikt im nikt tego nie każe robić: odpowiadać samemu sobie na pytanie: czego chcemy? Ponieważ używamy programów, które używa większość i jest o.k – kolejny raz ktoś inny bierze odpowiedzialność za nasz wybór – w tym przypadku jest to większość (personalizacja). A w systemie linux: zapytajcie się kogoś o komunikator, to odpowie: pidgin, empathy, kadu, czy inne. Podobnie z programem do filmów: umplayer, smplayer, mplayer, mplayer2, vlc, xine, totem, kaffeine i inne. Nawet sterowniki to dokonywanie wyboru w systemie linux: zamknięte, czy otwarte. W windows mamy tylko te w systemie i te od nvidia – a to jeden wybór 🙂

Ale tak naprawdę o wyborze i doborze danych rzeczy decyduje przyzwyczajenie. Ponieważ ciągłe klikanie, używanie panelu na dole, czy znajomość układu plików i klatalogów – to w windows przyzwyczajenia. Nawet sam linux ma różne podejścia do tematu: kde i gnome – odmienne (obecnie już) koncepcje. Unity to też inne podejście, tak samo różne programy mają różne ustawienia  i możliwości. W wielu przypadkach nasze przyzwyczajenia biorą górę nad wygodą czy przystępnością i funkcjami. Wiele osób woli np. empathy, choć wiele mu brakuje do normalnego komunikatora. Ale właśnie dlatego niektórzy go używają, bo nie ma w nim za dużo wyborów.

A nawet wymienione KDE i gnome (w tym przypadku, gnome2) – dlaczego tak wiele osób preferuje ten pulpit? Ponieważ się przyzwyczaili do niego i jego ograniczonej listy ustawień. Podobnie z jego wyglądem, który jest prosty… – a wszystko z powodu przyzwyczajeń i ograniczenia dokonywania wyboru 🙂

I tak o zmianie systemu decydują szczegóły do których jesteśmy przyzwyczajeni. Jeśli w dość szybki sposób nie odnajdziemy danej funkcji czy opcji, dana dystrybucja czy pulpit jest skazana na skasowanie – ponieważ nikt nie chce tracić dni na przestawianie się.

I właśnie takie prozaiczne i głupie rzeczy jak klikanie, jak nawet blokada okna programu na pierwszym planie, jak przechodzenie do ustawień, aby zmienić panel (wielkość, przesunąć), jak układ pulpitu, jak ikonki, jak menadżer plików, czy baza programów – to sprawia, że wiele osób omija linux szerokim łukiem.

Ponieważ dla nich system ma po prostu działać, jak się zepsuje idą do sklepu i za 50zł. ktoś im zainstaluje system od nowa. A linux, no to tutaj już coś trzeba wiedzieć… ponieważ nawet chcąc poznać ten system, trzeba się uczyć nowych nazw (nawet to jak nazywa się system), jak się tutaj instaluje jakiś program, czym to się robi, a nawet to, że tutaj wszystko wygląda inaczej, to już dla wielu jest problemem (gdzie kliknąć?).

A Microsoft cały czas robi to samo, tresuje użytkowników wobec swojego systemu, aby w momencie chęci zboczenia z tej drugi – oni szybko na nią wrócili. Właśnie po przez przyzwyczajenia i to, że linux posiada wielką bazę programów, których nazwy nie są znane na windows, bo tam używa się tych najlepszych i najbardziej znanych. A to zaś jeszcze mocniej odpycha od linux’a – bo kto chce szukać dla siebie programu, jeśli na windows oni mają ten jeden – dobry.

I dlatego w kontekście spisu o KDE napisałem, że KDE potrzebuje nie tylko wizytówki w postaci możliwości pulpitu, ale też powinno być mocne w temacie programów, a tu już tak ładnie nie jest.

I w czasach gdy gry i programy na telefony są pobierane w milionach, a ludzie chcą prostszych systemów, system linux jawi się jako raczej nadal system dla osób, które muszą chcieć włożyć dużo siły w przestawienia się z myśleniem, ale też z korzystaniem z pulpitu i jego dobrodziejstw – które przecież są za darmo i do tego w jednym miejscu 🙂

Canonical podobno jeszcze bardziej chce uprościć procedurę instalacji, jak i zmienić animację i wygląd samej instalacji  w Ubuntu – co ma przyciągnąć nowych użytkowników, pokazując im że instalacja to naprawdę nic trudnego. Ale to pokazuje, że nawet kiedy coś jest proste, dla użytkowników windows i początkujących jest trudne.

Reklamy

9 myśli na temat “z windows na system linux

  1. Kilka luźnych myśli spisywanych na bieżąco…

    Na szczęście (powołując się na Twoje szacunki) jest 30% ludzi którzy potrafią podejmować decyzje… pewna część z nich zapozna się z innymi niż Windows systemami (niekoniecznie Linuksem), część z tej części wniesie coś w rozwój różnych programów/systemu i jakoś to będzie się toczyło…
    Na szczęście są ludzie którzy pragną alternatyw, którzy lubią kombinować (w pozytywnym słowa znaczeniu).

    Sporo osób ma komputer, bo nie wypada nie mieć, bo poczta, bo GG, bo nk/fb i zupełnie ich nie obchodzi na czym to działa, a że Windows jest wpychany wszędzie…

    Większość ludzi działających na Windowsie boi się cokolwiek zmieniać w tym systemie (mam na myśli zwykłe ustawianie i dostosowanie systemu pod siebie) poza tapetą i motywem pulpitu (z drugiej strony, co więcej oferuje ów system? 😉 )

    Jest komputer, tu się klika, żeby mieć internet, żółte słoneczko to GG… po co więcej, dobrze im tak, więc przy tym zostają.

    Czasami warto pokazać alternatywę, kilka procent ludzi przy niej zostanie, bądź zapragnie sprawdzić inne, jednak większości (jak piszesz) się to nie spodoba ze względu na wyrobione nawyki.

    Pozdrawiam

    Polubienie

  2. No to tak w temacie, niedawno napisałem tu (w komentarzu którymś), że podjąłem się instalacji Linuksa na laptopie siostry. No, to opiszę, bo miałem obserwacje pewne.
    Pierwszy etap to było wytłumaczenie, że nie trzeba płacić kilku stów za system, podczas gdy jest darmowa alternatywa, oferująca taką samą funkcjonalność (a może i nawet lepszą). W każdym razie, pierwszy sukces i podziw dla mojej siostry – zgodziła się, żebym zainstalował Linuksa.
    Drugi etap – działanie systemu. To ciekawe zagadnienie. Bo generalnie komputer nawet dobrej klasy, wszystko
    śmiga wręcz prosto „z pudełka”, także nie miałem jakichś większych problemów. Co znaczy, że gdyby zwykły użytkownik sam spróbował przejść instalację, potem zostaje tylko korzystać. W każdym razie zainstalowałem Fedorę15 (KDE spin). Fakt, trzeba wiedzieć, że istnieje takie coś jak RPMFusion.. No, ok. Ale wyobraźmy sobie, że wziąłem za to te przysłowiowe 50 złotych. Siostra dużo korzystała na Windowsie ze Skype i GG. No, to instalacja Kadu, ustawienie konta – rzecz banalna. Instalacja Skype też przebiegła prosto. Właściwie, to spotkałem problem tylko z kartą muzyczną – system jej nie rozpoznawał i po podłączeniu słuchawek i mikrofonu.. właściwie nic się nie działo. (jakbyście mieli problem z kartą Conexant trzeba w „/etc/modprobe.d/alsa-base.conf” wpisać „options snd-hda-intel model=thinkpad” – to tak na przyszłość ;).
    W każdym razie misja zakończyła się pełnym sukcesem. Siostra nie może uwierzyć w to, że ma legalny, darmowy system, który działa i z którego można normalnie i bez problemów korzystać.

    Jedno, co dało mi impuls do zastanowienia – gdy kamerka nie chciała się włączyć. Właściwie, wystarczyło uruchomić ponownie komputer i po problemie. Tylko, że wtedy poczułem tę odpowiedzialność, o której wspominasz w tekście. Przecież to ja zainstalowałem jej Linuksa, więc jak coś nie będzie działać, to ja będę winny, to fakt. Tylko, pomyślałem sobie wtedy, że przecież gdyby to stało się na Windowsie, to… nie byłoby problemu. Albo irytacja byłaby mniejsza. Pamiętam takie sytuacje. Coś na Windowsie nie działało i już. Tak już jest, co zrobić. A w kwestii Linuksa w takim momencie pojawia się irytacja. I przeświadczenie, że na Windowsie na pewno działałoby bez problemów. Och, jak łatwo zapomnieć, że Windows nie jest bez skazy…

    Ale generalnie cieszę się, że rozwój Linuksa jest już na takim etapie, że tak naprawdę nie trzeba rezerwować tygodnia, a system jest gotowy do pracy i zabawy po godzinach konfiguracji (a niekiedy nawet i godzin nie trzeba). I właściwie na tych kilku godzinach się kończy. A w przypadku Windowsa ciągle jest coś…

    Będzie taki trochę PS przemyśleniowy: to jest w ogóle jakiś paradoks – biorę płytę Windowsa, instaluję i mam system. I potem siedzę kilka dobrych godzin i instaluję potrzebne programy. A w kolejnym tygodniu okazuje się, że jeszcze nie mam tego programu. I tego. I jeszcze tamtego…
    Biorę liveCD Linuksa, nie dość, że mogę sobie przetestować działanie, to po instalacji mam najpotrzebniejsze oprogramowanie (w tym pakiet biurowy (sic!)), a w niektórych dystrybucjach w ogóle nic nie trzeba już robić po instalacji (patrz: Mint).
    To jest bardzo ciekawe.

    Pozdrawiam,
    Binko

    Polubienie

    1. Opisałeś dokładnie to samo co ja przechodziłem kiedy zainstalowałem na laptopie komuś z rodziny Ubuntu. Te same etapy, te same problemy… no może nie takie same, ponieważ okazało się, że co dziwne – Ubuntu od razu wykrył muzykę, kartę sieciową – dosłownie wszystko. System nie dość że ma efekty, to jeszcze działa naprawdę dobrze. Problemy zaczęły się jednak podczas aktualizacji Ubuntu z 10.10 do 11.04, gdzie sterowniki do karty graficznej zaczęły dziwnie działać – ale rozwiązanie było proste (zainstalować poprzednią wersje sterowników i wykonać aktualizacje).
      Co do uczucia odpowiedzialności – czują ją cały czas – niestety, ale ktoś kto instaluje komuś z rodziny linux’a i nie czuje odpowiedzialności – to nie wiem, czy on wie, że bierze na swoje barki porażkę, jeśli system np. się wysypie po aktualizacji – lub kiedy pojawi się inny problem.

      Z innej strony wiele osób odwaliło by nową instalację w ciągu godziny i już. Ale ja się męczyłem prawie 3 – aby naprawić to co zepsułem, bo to ja rozpocząłem aktualizacje.

      Odnośnie windows: to tutaj sytuacja jest inna. Ponieważ my jako użytkownicy nie mamy możliwości wejścia do jego plików konfiguracji, czy plików odnośnie np. dźwięku – jak on nie działa, to znaczy że wina sterowników, a nie systemu. Bo co możemy zmienić w systemie, aby dźwięk był? – nic… to pokazuje, dlaczego odnośnie windows to system jest winien, a nie użytkownik. W linux mamy dostęp do całego systemu i jedna zmiana naprawia błąd – ale musimy jej dokonać, my jej dokonujemy 🙂 Nie producent karty wypuszczając poprawkę do sterowników, czy poprawka do windows – ale my, sami.

      I mam pytanie: czy nie cieszy cię to, że ktoś użytkuje normalnie dany system, jaki zainstalowałeś? Ale z drugiej strony, czasami myślisz sobie, aby nadal tak było – ponieważ kiedy ja słyszę jak mnie dana osoba woła, to myślę w duchu, aby to nie było coś poważnego – bo plamię to co potrafię i umiem w temacie linux, bo system padł, albo dany program (nowa gra, nowa rzecz) sprawiła, że system zaczął sie np. wieszać – bo dana osoba nie mając pojęcia o zależnościach potwierdziła instalacje. A te zależności wysypały system – w Ubuntu nadal to jest możliwe, ponieważ nie mamy pieczy nad tym: co ktoś zainstaluje lub będzie próbował zainstalować – prawda.
      Ale w moim odczuciu – nie ważne czy instalowałem windows, czy linux – poczuwałem się do tego, aby system był dobrze zainstalowany i działał właściwie. w duchu bojąc się pojawienia się błędu – bo sam dla siebie stał bym się… lamerem i kimś kto nie zna się na tym, czym od kilku lat się interesuje i w czym siedzi – a to jednak ujma.

      Polubienie

      1. No, satysfakcja jest ogromna. Właściwie, to za cel postawiłem sobie, żeby pokazać innym że nie trzeba wydawać kilkuset złotych na system operacyjny, gdy użytkowanie będzie ograniczało się do podstawowych rzeczy. A sam nie wykorzystuję komputera jedynie do podstawowych rzeczy, co utwierdza mnie w przekonaniu, że do zwykłego użytkowania Linux wystarcza.
        A co do odpowiedzialności – hmm.. To jest ciągła walka. Taki honor i poczucie dumy, hehehe 😉

        Pozdr!

        Polubienie

        1. Wystarcza, wystarcza :).

          Moje siostry również jadą na Linuksie, nie w głowach im grzebanie po systemie (poza tym co mogą wyklikać), średnio raz na miesiąc wpadam i robię „pacman -Syu” i życie toczy się dalej. Żeby nie było – nie są związane w żaden sposób z informatyką, takie typowe użytkowniczki komputera: Internet, IM, muzyka/filmy/zdjęcia, czasami podpiąć komórkę i skopiować jakieś pierdoły, ot. codzienność.

          Na początku oczywiście było kręcenie nosem, ale że często wtykają w kompa różnego rodzaju pendrive’y, a mi nie specjalnie chce się martwić o to >> czy system już coś złapał czy może jeszcze jest zdrowy <<, więc postawiłem na swoim… po 2 tygodniach "nabywania ogłady" nie słyszałem już marudzenia… 🙂

          Odpowiedzialność.. byłoby niezręcznie gdyby nagle system wyłożył się "bo coś tam" (np. patrz wyżej), a ja mógłbym przyjechać dopiero za 3 tygodnie… głupio tak zostawić i niech sobie leży póki nie przyjadę, z drugiej strony (może to zabrzmi dziwnie) nie pozwolę się jakimś pseudo-informatykom [typu: hmm… nie działa…. hmmm… no to format/reinstall] dobierać do komputera domowego.

          Polubienie

  3. ja tam na ubuntu jade i nie zaluje ze zmieniles OS.
    brakuje mi troche gier , ale to tylko czasem mnie cos tak ciagnie do nich, pozniej przestaje.
    A na ubuntu przeszedlem z ciekawosc – chcialem w wersji 11.04 , lecz musialem poczekac do 10.10 az si epojawia sterowniki do mojej karty wi-fi.
    jestem wiec dosc swiezym uzytkownikiem i tak:
    1. instalacja na poczatku byla problemowa – nie wiedzialem o potrzebie stworzenia partycji ext4 i swat a glownym probemu byl system montowania – zdziwilo mnie to delikatnie ale o telefonie do kolegi wszystkiego sie dowiedzialem.
    2.na poczatku trudno bylo sie polapac gdzie co jest , mnostwo nowosci , poinstalowalem mase programow i pozniej sie chwile meczylem zeby usunac dodane rezpozytoria
    3.Moze i komus ten system wyda sie ”lipny” ale instalacja sterownikow mnie ucieszyla. Zero kompletnie nic wkladu uzytkownika w szukanie czego kolwiek – wszystko automat 🙂
    kazde podpiete urzadzenie po prostu dziala (przynajmneij u mnie)
    4. czego mi brakuje ?
    tzw. wlasnie tych wodotryskow
    niektorzy mowia ze jest to zbedne , ale ludzie jestesmy w XXI w i system operacyjny mimo tego ze musi byc bezpieczny, niezawodny , przyjazny itd. musi byc ladny , przyciagac pieknoscia ,a nie jak niektorzy mowia ze jest to zbedne…
    mi tego brakowalo gnome 2,2 nie bylo zbyt pieknie co prawda mozna bylo upiekszyc , zmienic emeraldem okna , ale to nie bylo to samo.
    sam nautulis nie jest tez standardowo piekny.
    + jest poprawa kolorystyki systemu od wersji 10.04 wyglada on lepiej
    ale gdyby go jeszcze bardziej zaokraglic standardowo przezroczyste okna , ikonki ladne okragle np. z dwoma kolorami wpadajacymi w siebie
    z ladna czcionka , mozliwosciami konfiguracji menu (unity) bylo by naprawde piekne i te 200 mln uzytkownikow by bylo calkiem realne , natomiast po dodaniu biblioteki galium3D pewne:)
    sorki za odpowiedz nie trzymajaca sie kupy ale jakos tak wyszlo

    Polubienie

  4. Witam.To mój pierwszy post tutaj wiec pozdrawiam wszystkich.
    Kilka refleksji.
    Zaczynałem przygodę z vin vista jako kompletny laik(mimo ponad 30 na karku jakoś poza pracą nie mialem nigdy kompa)i męczarnia była okrutna.Ale rozgryzłem materię i po 2 latach odpalilem na wirtualu któregoś ubuntu.I szybko wywaliłem.Minął czas kupiłem win7 i tak po roku myślę sobie zobaczymy co z linuxem…Zainstalowałem 10.04 ,10.10 i w dniu premiery 11.04.I zassało mnie.Przez ostatni miesiąc sprawdziłem chyba ze 12 distro.I teraz jest mint11 z kde i fedorka 14 też z kde,no i win 7(bez kde a szkoda).Ale do czego zmierzam.O ile ubuntowe distra mogą być polecane każdemu,zwłaszcza mint to już taka fedora ,suseł,debian,że nie wspomne o sabayon nie maja szans w konfrontacji z win użytkownikiem.W fedorze(jeszcze tego nie rozgryzłem)nie moge dostać sie do plików na innych partycjach i dyskach.Zainstalowanie sterownika ati to szukanie w googlach o co chodzi.RPM musze dograć,coś wpisać w konsole itd itp.Dla windziaży masakra.Troche zdumiewa mnie jak to na forach linuksowcy pieją z win,namawiają do instalacji, same ochy i achy jednocześnie czesto kiedy ktoś nowy prosi o pomoć to „se wygoogluj” albo jak ci sie nie podoba to zmień na win bądz inne distro.
    Po co to pisze.Ano zdaje mi sie,że nie tylko kwestja przyzwyczajenia jest istotna.Tak naprawde chodzi o łatwość,wrecz banalność przy pierwszym kontakcie z systemem.O pierwsze wrażenie.Mniej istotne,że wszystko jest inaczej bardziej o to,że czegoś nie ma.Dodawanie repo nie powinno mieć miejsca jeśli ktoraś dystrybucja chce zdoyc wielu ludzi.To powinno być z automatu.Wiele sposobów na instalację programów też nie zacheca.Nie wiem czy ten mój wywód jest zrozumiały,ale nieważne…
    I na koniec.Po 2 miesiącach na różnych linach bardzo ciężko jest mi sie odnależc na win7.Jest taki toporny,niekonfigurowalny,nieporeczny…
    Ehhh namarudzilem.Pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s