Mint – dystrybucja zbudowana i oparta na Ubuntu. Czym jest Ubuntu? To dystrybucja, która została oparta o Debian(a). Ale to już trochę nie do końca prawda, bo Ubuntu wprowadziło kilka rzeczy, które zablokowały częściowo przynależność do systemu Debian. Przykładem jest tutaj: libwebkit i libwebkitgtk – pierwszy występuje w Debianie, drugi w Ubuntu – każdy z nich jest mocno związany z daną dystrybucji, co wiąże się z problemem, kiedy chcieli byśmy zainstalować np. liferea czy inny program, który wykorzystuje tą paczkę mieszając wersję wydań. Kolejną różnicą w temacie Debian i Ubuntu to już kwestia bezpieczeństwa: ubuntu podczas tworzenia paczek zabezpiecza je w pewien sposób przed większą infekcją i przepełnieniem pamięci danego procesu, który uruchamia się lub jest uruchomiony. To podwyższa wykorzystanie przez procesy zasobów, ale coś za coś 🙂

A fenomen Mint(a) gdzie?

A no właśnie w tym, że ta dystrybucja prawie całkowicie bazuje na Ubuntu. Korzysta z jego repozytoriów, jego budowy i bazy programów. Mint posiada jednak własne repo, które zawiera tylko poprawki do tego co już jest w Ubuntu, np. lepiej działający adobe flash, czy wszystko co oferują nam twórcy Mint – własne menu, theme, czy inne dodatki jak program do aktualizacji systemu. Nic więcej nie znajdziemy w repo mint(a), chyba że lekko zmodyfikowane paczki kompilatorów i całego trzony systemu, ale to też z małymi poprawkami.

Tak naprawdę nic więcej nie mamy nowego. Więc skąd taka popularność?
To proste 🙂 Mint w momencie kiedy Canonical olało użytkowników, a były takie sytuacje – mint to wykorzystał i reklamował się, jako lek na błędy i zło w Ubuntu.
Pierwszym sloganem reklamowym był: działający dobrze adobe flash, który w poprzednich wersjach, działał źle – nie pozwalając na normalne oglądanie filmów na YT. Mint wyszedł na przeciw i wystosował takie poprawki, kiedy nowe wydanie Ubuntu było w fazie tworzenia. Co dziwne, to właśnie proces budowy nowego wydania Ubuntu pokazał, że Ubuntu brakuje gałęzi rozwojowej, którą można było by użytkować.

Od zawsze myślałem, że Ubuntu z jedną gałęzią rozwoju zacznie tracić. I nie myliłem się 🙂 i choć nie mówiłem tego głośno, to jak widać na podstawie Mint(a) – ma to swoje potwierdzenie.
Jeśli by spojrzeć na dystrybucję Debian, to mamy wersję stable (desktop, serwer), wersję testing (desktop) i wersję unstable (testerzy i osoby, które nie boją się awarii). Wiele dystrybucji budowanych w oparciu o paczki debiana, opiera się na wersji testing, a nie stable. A wszystko dlatego, że stable to stare wersje, a testing to nie dość że prawie ciągłe aktualizacje, to jeszcze programy prawie w najnowszych wersjach.
A tego brakuje Ubuntu… gałęzi testing. Na czym wiele traci w oczach użytkowników, którzy trochę zaznajomią się z najnowszymi wersjami i muszą czekać do nowego wydania lub przejść na repo nowej wersji, gdzie masę rzeczy dopiero się testuje.

Mint nawet w wersji Debian robi dokładnie to samo co w wersji z Ubuntu. Cały system to debian z menu i programem do aktualizacji od twórców mint, ale szybkość działania, ładowania się i konfiguracji – to już debian, a nie mint. A jak można zauważyć i podaje to blog mint(a), że wersję debian pobrało i użytkuje najmniej osób. Czy to więc oznacza, że ta dystrybucja jest zła? Nie, raczej pokazuje że osoby, które mają postawionego na swoim komputerze Debiana, nie złakomią się na Mint(a) – bo po co im taki sam system jaki mają, tylko z innym menu i programem do aktualizacji, jeśli oni mają synaptic?

Więc gdzie tkwi fenomen Mint(a)?
W dość szybkim poprawieniu tego, co dopiero ukarze się w Ubuntu w najnowszym wydaniu, a Mint dostarcza tych poprawek od razu. Ta różnice przyciąga ludzi do tej dystrybucji i powoduje odpływ społeczności z Ubuntu. Tylko pytanie: jak można mówić, o odpływie ludzi od Ubuntu, jeśli Mint to takie ubuntu, z lekkimi zmianami i w oparciu o pełne repo Ubuntu?

Jeśli chodzi o mnie, powinno się wprowadzić przepisy odnośnie tego: że jeśli dana dystrybucja ma bazować na drogiej, to ma opierać się na własnym repo i tylko na własnym.
W innym przypadku, to droga na łatwiznę: biorę Ubuntu, dodaje trochę własnych rzeczy, poprawiam to co w nim nie za dobrze działa, zmieniam nazwę, dodaje na szybko inne theme i podpinam pod to własne repo, gdzie będą tylko moje własne paczki i nic więcej – i takie coś puszczam w świat, robiąc przy tym mały szum na kilku dużych forach i stronach. Ludzie przecież i tak to łykną, bo zanim wyjdzie nowe Ubuntu z daną poprawką, moja dystrybucja przejmie część użytkowników od Ubuntu – przecież u mnie to działa lepiej. A Ubuntu dostanie coś później, a ludzie nie chcą czekać pół roku na wersję finalną z daną poprawką.

I to jest ten fenomen mint(a), że ludzie nie chcąc czekać na poprawki pól roku wybierają dystrybucje, gdzie te poprawki mogą się znaleźć a do tego mają oni dostęp do tego co jest w ubuntu i launchpad 🙂 Dla wielu, żyć nie umierać…

Nawet teraz mint prezentuje to, od czego odcina sie ubuntu – gnome2 w swojej postaci bez unity, ale to nadal ubuntu – tylko że w starym dobrym stylu 🙂 ciekawe co zrobią twórcy mint, jak pojawi się ubuntu 11.10 😉

Więc jak widać po fenomenie mint – można stworzyć dystrybucję w oparciu o inną i porwać miliony, szkoda tylko że nadal twierdzę, że mint nie ma własnej tożsamości, ale jest kopią ubuntu + lekki, kosmetyczne zmiany… ale jak widać, kopia kopi to naprawdę fenomen, że potrafi prześcignąć fedorę i opensuse – to już coś 😉

Advertisements

5 myśli na temat “Fenomen Mint’a

  1. Bzdura, bzdura, bzdura i jeszcze raz po trzykroć – BZDURA.

    Po pierwsze to kolega jakoś zapomniał wspomnieć, że Mint ostatnio planuje przejść bezpośrednio na źródła Debiana więc de facto stanie się równoznacznym distro z Ubuntu. Jaki z tego morał – Ubuntu nie jest nikomu do życia potrzebne.

    Mint ma lepszego Flasha – daj spokój! Akurat w tym przypadku to stabilność tego programu nie zależy ani od Ubuntu ani od Minta. Więc jeśli Adobe stworzył wadliwego Flasha, którego poprawił za pół roku to tę samą wersję ma zarówno nowy Mint jak i zaktualizowany Ubuntu. Wątpię czy deweloperzy Ubuntu będą czekać do następnego wydania dystrybucji aby zaktualizować wersję Flashplayera. Zapytaj więc użytkowników Minta, którą wersją flasha dysponują, a potem sprawdź jaka znajduje się w Ubuntu i podpowiem ci – Nie pisz bzdur.

    Mint nie ma tego Flasha pół roku wcześniej niż Ubuntu jak sugerujesz. Pół roku później to wychodzi już poprawiona wersja całego distro na które użytkownicy Minta mogą sobie poczekać. Jeśli poprawiona wersja jednego pakietu ma mnie skłonić do zmiany distro to dlaczego użytkownicy Minta nie instalują sobie zaraz za pół roku następnej wersji Ubuntu, przecież to tysiące nowych poprawek na które w Mincie trzeba będzie znów poczekać następne pół roku. Więc format i jedziemy. Użytkownicy Minta nie są idiotami i dlatego ich wielka fascynacja debianową wersją Minta, której …. nie trzeba co pół roku przeinstalowywać. Teraz rozumiesz niedorzeczność tej sytuacji?

    „A tego brakuje Ubuntu… gałęzi testing. ”

    Jest nazywa się repozytorium Daily – o dla tych co chcą … testować Ubuntu.

    „Mint nawet w wersji Debian robi dokładnie to samo co w wersji z Ubuntu.”

    Chyba raczej: Mint w wersji Debian robi to samo co Ubuntu robi z Debianem. Czyli raczej nie szkodzi to Ubuntu bo to nie przy nim grzebie. I może tak niewiele osób używa tej wersji Minta bo nawet Debian przyznaje, że podstawa jest raczej niestabilna do codziennego użytkowania.

    „Jeśli chodzi o mnie, powinno się wprowadzić przepisy odnośnie tego: że jeśli dana dystrybucja ma bazować na drogiej, to ma opierać się na własnym repo i tylko na własnym.”

    Równie dobrze Ubuntu może wprowadzić przepisy, które zakazują Tobie zmian konfiguracji w Twoim Ubuntu. Deweloperzy Minta to tacy sami użytkownicy Ubuntu jak i ty i mają prawo dodać do Swojego systemu nową tapetę, czy zmienić jakiś program na inny.

    „Nawet teraz mint prezentuje to, od czego odcina sie ubuntu – gnome2” – Czyli jednak Baaaardzo daleko odbiegł od pierwowzoru i co najciekawsze ( i tu niespodzianka) nie ma nowej wersji środowiska pół roku wcześniej niż Ubuntu. Dostrzegasz teraz paranoję swojej wypowiedzi? Każde wydanie Minta powstaje na podstawie opinii jego użytkowników zamieszczanych w różnych miejscach na forach. Jeśli większość użytkowników uznała, że ani GNOME 3, ani Unity nie są dla nich jeszcze odpowiednie więc warto zatrzymać w systemie stare środowisko i pozwolić instalować użytkownikom nowszą wersję na własną odpowiedzialność. Liczba aktualizacji będzie wyznacznikiem tego czy warto dodać GNOME 3 w następnym wydaniu, czyli już po wydaniu Ubuntu z GNOME 3. Ubuntu zaczęło tracić więc użytkowników bo rzuciło ich w szpony niedopracowanego środowiska, a nie dlatego że Mint pozostał taki jak pół roku wcześniej był.

    „ale jak widać, kopia kopi to naprawdę fenomen, że potrafi prześcignąć fedorę i opensuse – to już coś ”

    A więc tu jest pies pogrzebany 😛 Małe pytanko w jaki sposób uważasz, że Mint zaszkodził popularności Fedory, czy openZÓZKI? A może tych nowych użytkowników odebrał akurat Windowsowi? Nie pomyślałeś o tym. Może po prostu Fedora nie potrafi do siebie przyciągnąć nowych użytkowników, chociaż nie traci starych w tym momencie? Widzisz każdą statystykę można interpretować na swój sposób.

    Ważniejsze jest jednak czy w jakimś stopniu Mint szkodzi Ubuntu? No bo w jaki sposób ma szkodzić? Jakby nie patrzeć to wszystko co jest w Mincie można zainstalować w Ubuntu, wystarczy dodać jedno repo. Cokolwiek więc Mint zmieni u siebie będzie to także dostępne w Ubuntu, więc teoretycznie rozwija także Ubuntu, nie? Z punktu widzenia użytkownika Ubuntu Mint to po prostu kolejne repo w PPA.

    Mierzenie jakości systemu jego popularnością nie ma dla mnie najmniejszego sensu. Jeśli Ubuntu zarabiałoby coś na swoich pakietach to być może. Problem w tym, że jeśli ktoś doda do Minta Ubuntuone, czy USC, które mają być źródłem dochodu dla Canonical to i tak cała kasa z tych programów w Mincie także będzie spływała do Canonical i będzie on na użytkownikach Minta zarabiał tak jak i na swoich. Więc nadal nie widzę sensu w tym, że Mint zdobywa popularność.

    Być może Mint kiedyś zyska większą popularność niż Ubuntu, Fedora, czy openSUSE. Może ją jednak zyskać tylko i wyłącznie lepszą jakością oprogramowania. Co dla użytkownika jest chyba bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie mam zamiaru używać Ubuntu, który ma tysiące błędów jeśli mogę sobie zainstalować distro stabilne i które dba o rozwój moich ulubionych programów, jakkolwiek by lubił nazwę Ubuntu, czy jego logo to i tak dla mnie ważniejsze będzie oprogramowanie.

    Lubię to

    1. A ja widzę tutaj pewne nieścisłości 🙂
      Po pierwsze wersje mint’a postawionego na debianie pobrało najmniej osób.

      Mint był odpowiedzią na błędy w ubuntu i jak byś znał historię mint’a to byś wiedział, że jego pierwsza wersja polegała na tym, że twórcy poprawili zacinający się flash. A błąd polegał na błędzie w paczkach (paczki gtk2). A ludzie nie chcąc czekać na nowe ubuntu i naprawę błędu, rzucili się na mint-a bo gdzie się nie dało było to reklamowane – w mint flash się nie zacina i nie powoduje błedów, a system to ubuntu – a ludzie poczli, bo jak ubuntu to mają to samo, ale flash działa. Pierwsze wersje mint’a nie zawierały nawet połowy tego co mint daje teraz od siebie.
      Z drugiej strony, każdy użytkownik wie, że nie ma mocnych na połączenie paczek debiana i ubuntu. A już o tym wiedzą użytkownicy debiana – który nie zainstalują tego co jest w ubuntu, nie ważne jaka wersja.
      I jak by kolega wiedział, to twórcy ubuntu utwardzają proces tworzenia paczk, a debian nie – a to już powoduje konflikt pakietów.
      Z innej strony mint ma wersję debian i nic z tego nie wynika. Bo wersja jest ciągła i nic nie trzeba z nią robić.

      I ja czekan na jedno: aby mint przeszedł czysto na własne paczki i zobaczymy czy będzie tak pięknie – jak dystrybucja usiądzie, bo nie będzie od kogo brać całego trzonu systemu.
      I czekam na jeszcze jedno: aby mint przeszedł czysto na gnome3 i będzie pięknie 🙂

      A mint to potrafi robić, ale szum koło siebie… niż zrobić naprawdę coś dobrego dla rozwoju. Bo jakoś nie widzę, aby ktoś z ich wynalazków korzystał.

      ps.
      mint to jedno repo od siebie, a reszta to repo od Ubuntu – podobnie z debianem: jedno repo mint i 2 repo od debiana i to nazywa się przejściem na debiana.

      Ale jak się tak stanie, że mint zacznie brać od debiana – to się nawet ucieszę 🙂 wreszcie twórcy tej dystrybucji będą zmuszeni do tworzenia dystrybucji, a nie kopiowania całego systemu 🙂 i wreszcie użytkownicy minta będą szczęśliwy, że za brak nowych wersji, czy błędy będą mogli gnoić opiekunów paczkek, a nie Canonical.

      Szkoda tylko, że ja o mint wiem, od pierwszego wydania. I wiem że recenzenci nie pisali o mint, bo to dla nich było ubuntu z jedną poprawką – więc co mieli by opisywać?

      A czytając ten komentarz mam wrażanie jakbym czytał wypowiedź fanatyka windows’a – przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie.

      ps2.
      I wadliwość flash była winą systemu, bo na innych dystrybucjach ten błąd się nie pojawiał 🙂 wiem, bo przeżyłem ten okres i też to mnie denerwowało.

      ps3.
      Co nie zmiania faktu, że mint to klon ubuntu – inaczej po co twórcy tak się chwalą dystrybucją na której się oparli?

      ps4.
      I pierwsze słyszę, aby twórcy minta słuchali użytkowników – cud? 😉
      Bo jak ja czytałem wołania wielu i przesiadkę na debiana twórcy jakoś mieli to gdzieś i kolejny raz postawili wszystko na ubuntu. Tak się słucha użytkowników?
      Bo to wersje mint debian – to dosłownie debian, z dodatki od mint i to nazywa się całkiem inną dystrybucją – chyba sobie teraz jaja robicie… rozumiem jak bym pobierał 50% paczek z repo mint, ale wszystko pobieram od repo debiana – no to sorry, ale to są już chyba kpiny, że o inna dystrybucja. To samo można mieć po instalacji debiana czy innej dystrybucji opartej o debian testing – jak napisałem bez jaj.

      Jak ktoś jest głupi to da się nabrać na inne theme i inne menu (gdzie w applets może wybrać sobie menu gnome) i programem do aktualizacji – a reszta taka sama jak u dystrybucji „matki” – to co mi do tego. Ale jak ktoś potrafi myśleć, to czy ma ubuntu czy mint – ma to samo.

      I szkoda że kolega nie pokazał tego, a ja jako dowód pokazuje:
      paczki dla ubuntu11.04: lista paczek dla ubuntu od mint
      paczki dla debian: lista paczek dla debian od mint
      A gdzie reszta – go taką ilość to kążdy potrafi zrobić w 2 tygodnie i dać do launchpad – a wiele programów to wersje z długim terminem ważności.

      I co mint ma swojego, że jest lepsze?
      Lista paczek pokazuje, że poprawiają oni tylko błędy ubuntu, bo co mogą zrobić innego. Szkoda, że nie przerobią całego systemu paczek i nie zaczną budować dystrybucji na swoich paczkach – ale robią to na paczkach od ubuntu.

      Lubię to

  2. ” Po pierwsze to kolega jakoś zapomniał wspomnieć, że Mint ostatnio planuje przejść bezpośrednio na źródła Debiana więc de facto stanie się równoznacznym distro z Ubuntu.”
    Terefere kukuryku. A ja planuję w przyszłym tygodniu wygrać w totka …

    Lubię to

    1. Tylko, że ty na razie tylko planujesz, wiec na pewno nawet losu nie kupiłeś, szanse deweloperów Minta więc wzrosły, bo oni przynajmniej próbują. I skoro powstał ten artykuł to zmiany są już zauważalne.

      Lubię to

  3. „Po pierwsze wersje mint’a postawionego na debianie pobrało najmniej osób. ”
    Nadal jest to wersja oznaczona jako testing Minta, więc czego się spodziewasz.

    „A ludzie nie chcąc czekać na nowe ubuntu i naprawę błędu, rzucili się na mint-a bo gdzie się nie dało było to reklamowane – w mint flash się nie zacina i nie powoduje błedów”

    Przez kogo było reklamowane? Liczyłbym na jakieś źródełko do tej informacji. Zresztą nie ważne bo i tak wiem, że ta głupia plota powstała dzięki fanatykom Minta, którzy zespamowali taką informacją gdzieś na forum Ubuntu. I teraz mi wytłumacz, skoro piszesz niżej, że Mint dostarcza swoje paczki dla Ubuntu to jaki sens jest przeinstalowywać system jak w momencie premiery mogę dodać ich repo do Ubuntu i mieć tę samą co oni wersję flasha, bez potrzeby czekania na nową wersję Ubuntu. Dla mnie jeśli ktoś się dał złapać na taki głupi haczyk, to idiota którego nie chcę mieć w swojej społeczności skoro nie rozumie czegoś takiego jak sposób działania repozytorium. To tak jakbyś przeszedł z Ubuntu na Minta bo ten ma ładniejszą tapetę – widzisz jakiś sens?

    „A mint to potrafi robić, ale szum koło siebie… niż zrobić naprawdę coś dobrego dla rozwoju. Bo jakoś nie widzę, aby ktoś z ich wynalazków korzystał.”

    Więc o co tyle szumu, skoro nikt nie korzysta z wynalazków Minta to nie korzysta z samego Minta bo cała reszta to korzystanie z Ubuntu.

    „A czytając ten komentarz mam wrażanie jakbym czytał wypowiedź fanatyka windows’a – przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie.”

    Fanatyk Windowsa broniący Minta, świat się na głowie przewrócił, a zwolennicy teorii spiskowych mają pełne ręce roboty 🙂

    „Co nie zmiania faktu, że mint to klon ubuntu – inaczej po co twórcy tak się chwalą dystrybucją na której się oparli?”

    Kubuntu to też klon Ubuntu i (tu ciekawostka) korzysta z tego samego repozytorium co Ubuntu (chamstwo nie), czekam, więc na artykuł twierdzący, że Kubuntu szkodzi rozwojowi Ubuntu Nie, zaraz, przecież Kubuntu tworzy Canonical, więc jak oni mogą sobie sami szkodzić. A bo w Kubuntu nie ma Ubuntu Software Center i Canonical nie może na nim zarobić. Ale w Mincie można USC zainstalować, więc teoretycznie Mint może finansować Canonical!

    Widzisz teraz paranoię swoich wywodów! Nadal nie napisałeś mi w jaki sposób Mint SZKODZI rozwojowi Ubuntu?! Co z tego, że korzysta z tego samego repozytorium co Ubuntu skoro ja też korzystam, a wcale nie mam u siebie zainstalowanego Ubuntu. Nie korzystam też z żadnej aplikacji, która

    „I szkoda że kolega nie pokazał tego, a ja jako dowód pokazuje:”

    Nie rozumiem tego akapitu, która lista według ciebie jest większa? I nawet jeśli deweloperzy Minta zrobiliby tylko jedną paczkę więcej od deweloperów Ubuntu to według logiki mają lepszą dystrybucję, prawda? I nawet gdyby jedna z tych paczek nie została zaakceptowana przez Canonical do jej deweloper ma prawo zrobić forka. Na takiej podstawie istnieje min. polski remix Ubuntu.

    „I co mint ma swojego, że jest lepsze?
    Lista paczek pokazuje, że poprawiają oni tylko błędy ubuntu, bo co mogą zrobić innego. Szkoda, że nie przerobią całego systemu paczek i nie zaczną budować dystrybucji na swoich paczkach – ale robią to na paczkach od ubuntu.”

    Co ma lepszego? Sam odpowiedziałeś – poprawione paczki, jeśli deweloperzy Ubuntu nie chcą tych poprawek zaakceptować to ich strata ale wtedy niech się nie dziwią, że użytkownik wybierze stabilniejszy system, a nie ten który jest popularniejszy.

    Co do własnych paczek, to jak wcześniej wspomniałeś Ubuntu też nie robi własnych paczek tylko „poprawia” paczki Debiana, a to że je potem inaczej nazywa nic nie zmieni. Krótko mówiąc repo Ubuntu to taki Launchpad dla Debiana, tylko nie można tych paczek zainstalować bo nie są spełnione zależności ze względu na starszą wersję Debiana.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s