O tym problemie już pisałem: prawie wszystkie dystrybucje opierają się na tym samym. I co dziwne, kiedyś było inaczej. A postrzeganie dystrybucji w kontekście: choć wszystko jest prawie takie same, to prawie robi dużą różnicę. Piszę opierając się na własnego punkcie patrzenia czy oparcia. 

Linux to temat niszowy i w tamtym czasie i teraz. W przeciągu kilku lat, nie wiele się zmieniło w tym temacie. Ponieważ na jednego użytkownika linux, przypadnie około 100 osób, które w tym czasie kupiły komputer z zainstalowanym windows.

Problemem tutaj nie jest co wybrać (co pobrać i zainstalować) – ale co tak naprawdę oferują nam dane dystrybucje. Co oferuje nam Ubuntu, openSuse, Fedora, Mint, Debian, arch, mandriva, mageia, slackware czy inne gentoo. Wiele osób trafia na dystrybucje nie wiedząc o tym, że wywodzi się ona z Ubuntu, albo z Debiana, czy np. nie jest to fork fedory. Twórcy zazwyczaj się tym nie chwalą i tu jest pierwszy problem.

Innym problemem są niewielkie zmiany w odniesieniu do systemu „matki”. A to co oferuje nam dana dystrybucja można mieć po przez dodanie odpowiedniego repozytorium w systemie i instalację dodatków.
Patrząc na Ubuntu pewne decyzje, które zostały podjęte w temacie zmian programów, sprawiły że wielu użytkowników zacisnęło zęby i nie odeszło od tego distro. Inni jednak poszukali sobie zamiennika, a jeszcze inni zrezygnowali z linux’a. Ludzie chyba też zaczynali mieć dość: głupich i niezrozumiałych decyzji, które już powoli dawały się we znaki. Teraz próbuje się to naprawić, ale na ile to zadziała – nie wiem. Śmiem twierdzić, że w dobie internetu i portali społecznościowych informacja rozchodzi z teraz z 50 razy szybszą falą niż kiedyś. I tak jak kiedyś Ubuntu wyznaczało trendy i zbierało użytkowników, tak teraz może się okazać że ta praktyka, która kiedyś działała, dzisiaj już się nie sprawdza. Ludzie nie chcą drugiego mac’a, czy windows – chcą linux’a.

Kolejną sprawą jest oferowane zaplecze programów, czy sterowników. Obecnie to wszystko się wyrównuje. I to może być problemem w przyszłości, bo po co mają istnieć dystrybucje, która na dobrą sprawę różnią się niewielkimi zmianami?

Jeśli chodzi o pulpity i organizowanie plików Unity nie ma przyszłości. Do takiego dochodzę wniosku i może ktoś się nie zgadzać, ale powinien uszanować moje zdanie. Ponieważ co można zmienić w Unity? Stały panel na górze, panel z boku. Teraz można oddawać ludziom jakieś animacje, dodatki w menu i tyle. Canonical samo zapędziło się w ślepą uliczkę, co odbije się za jakiś czas na popularności tej dystrybucji.
Twórcy gnome zrobili krok do przodu i zostawili ludziom możliwość wniknięcia w ich pulpit. A to zapoczątkowało lawinę różnych wtyczek i dodatków – a tego brakuje Unity i Ubuntu. Twórcy Fedory oddając w ręce swoich użytkowników kilka dodatków sprytnie przyciągają nowych do tej dystrybucji. A kto powiedział, że nie można zainstalować innego pulpitu. Program do aktualizacji i instalacji oprogramowania w fedora został tak sklecony, że zestawienie pulpitów od razu pokazuje: jakie mamy inne pulpity. I śmiem twierdzić, że z tego powodu także Ubuntu zacznie tracić – rozbicie na lubuntu, kubuntu, xubuntu – nie lepiej było by pokazać ludziom, że mogą mieć inny pulpit. A tak, wielu nawet nie wie, że mogą mieć inny pulpit.

I podsumowując moje przemyślenia: linux i programy wszędzie są takie same. Dystrybucje bazują na tych samym elementach. Konfiguracja poszczególnych programów odbywa się na takiej samej zasadzie i tych samym plikach w tym samym miejscu. A nowe doniesienia w temacie nowości w danych dystrybucji jakie się znajdą prym zaczyna mieć fedora, ubuntu które kiedyś było innowacyjne i świeże dziwnie zaczyna pachnieć stęchlizną, podobnie też jak większość dystrybucji o Ubuntu oparta.

I teraz tak sobie myślę, że jak by tak Red Hat i Novell wpakowali trochę kasy w tworzenie gier na obie dystrybucje, przyciągając tym samym innych użytkowników do siebie – mogło by to oznaczać powolny spadek ludzi, którzy nadal wierzyli by w to, że nowe Ubuntu będzie rewolucyjne i świeże.

I coraz bardziej wszystkie dystrybucje zaczynają upodabniać się do siebie – co w przyszłości, może odbić się czkawką i mocnym upływem nowych, jak i starych.

Dystrybucji linux powinny zacząć patrzeć w przyszłość, a nie co jest teraz. I aby przebić systemy takie jak nowe mac OS x i windows musi być o nich głośno – a tutaj, ani słychu, ani widu – cisza. A najlepszą reklamą jest to, kiedy się o czymś mówi…

A to nawet dziecko wie, że najszybciej i najlepiej do systemu przyciąga rozrywka i gry. Jeśli linux nie zacznie o to walczyć i wybijać się na tle innych – możemy być pewni, że 2012 nie wiele się zmieni pod względem ilości komputerów z systemem linux na pokładzie. Chyba, że jak napisałem, wreszcie twórcy zaczną coś robić, aby ich system zaczął być naprawdę wyróżniający się na tle innych i o którym usłyszą masy.

Reklamy

2 myśli na temat “gnu/linux – wszystko jest jednym i tym samym

  1. Przynajmniej na distrowatch piszą czy dana dystrybucja jest oparta na innej czy też jest „autorskim” projektem 😉
    Natomiast sytuacja z Unity jest o tyle ciekawa że aktualnie jesteśmy w fazie przejściowej, więc i mamy do czynienia ze swoistym „szokiem” dla przyzwyczajonych do starego Gnome (np. dla mnie) użytkowników.
    Wylanie dziecka z kąpielą spowodowało pewnie spory eksodus użytkowników Ubuntu do Minta, co w Ubuntu 11.10 będzie miało swoje apogeum (wywalenie Gnome 2, Synaptica … i bóg jeden wie na co jeszcze wpadnie Mark.S).
    Choć pewnie chce przekształcić Centrum Oprogramowania Ubuntu w sklep internetowy (Ubuntu Store ?), i zwyczajnie na nim zarabiać.
    Cóż, on jest szefem więc robi co chce, a społeczność ma … nic do gadania.

    Ciekawe co się będzie działo pod koniec tego roku i co zrobi MINT (bo na starym Gnome to długo przecież nie posiedzą), i czy aktualna pozycja Minta nie była tylko czasowym „wybrykiem”.

    Całe szczęście że będzie dalej LXDE czy też XFCE – być może zawiedzeni przez Unity, Gnome-Shell użytkownicy klasycznego Gnome 2 poszukają przyjaznej przystani w czymś podobnym do Gnome ?
    Może takie XFCE dostałoby niezłego kopa w rozwoju ?
    Rozwoju w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

    Co do dystrybucji, to jest tego (patrząc na distrowatch) może nie tyle co za dużo, co większość z nich to produkty lokalne skierowane na określony region czy też skierowane do wąskiej grupy odbiorców.
    O dystrybucjach różniących się tapetą/motywem i dodaniem np. Docky nie ma się co rozwodzić.

    W sumie to Polski remix Ubuntu, Niebiańska Nimfa też jest oddzielną dystrybucją czyż nie ?
    I czym taka „Nimfa” czy inna „Mandarynka” różni się od Linux Mint’a ?

    Popularność linuksa … cóż, gdyby 90% komputerów na świecie byłaby sprzedawana właśnie z nim, a w szkołach informatyki uczono by także ma nim, to po 10 latach … baza użytkowników byłaby ciut większa niż 1 % 🙂

    Lubię to

    1. Zgadzam się. Problem w tym, że lxde stoi z rozwojem i brakuje tutaj ludzi. Środowisko to ma potencjał, ale jest leciwe jeśli chodzi o kod, porównałem kod panelu lxde i xfce – więc wiem o czym piszę.
      I wczoraj trafiłem na projekt ala trinity – tylko w odniesieniu do gnome2. Ten projekt już nie istnieje. A strona odsyła do xfce, które jest duchowym spadkobiercom gnome2. Okazuje się też, że xfce jest w fazie ciągłego rozwoju. A na ja jesień szykuje się nowe wydanie tego pulpitu z poprawkami i nowościami. Obecnie twórcy robią przesiadkę z gtk2 do gtk3, więc nowe wydanie powinno być w pewnym sensie rewolucyjne 🙂

      Trochę szkoda, że właśnie teraz kiedy masę młodych ma wolne i wakacje nie robi się nic odnośnie reklamy linux’a.

      A w przypadku Ubuntu i tego nowego centrum aplikacji: chce to zobaczyć, bo wygląd Ubuntu to już mix theme z maka, z dodatkiem kanciastych i brzydkich krawędzi, a do tego wszystko wygląda jak niedorobiony pulpit, który jest dopiero w fazie projektowania. Canonical chcąc wejść z czymś takim do Ubuntu miało by zmienić całkiem swoje theme i swoją strukturę – a tego nie zrobią – więc wątpię, aby te propozycje nowego centrum wyglądały tak jak zostało to pokazane 🙂
      Po prostu nie wierzę, że Ubuntu potrafi się zmienić – aby być dla użytkowników a nie dla siebie. Pozostała mi nadzieja (matka głupich) że Canonical wreszcie się obudzi ze snu o nazwie: bez użytkowników, a tym samym kupujących też da się sprzedawać muzykę, filmy i gry.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s