Sprawa Androida. Google nie chwali się, że android to linux, bo daleko mu do tego. Jądro androida to mocno zmodyfikowane jądro systemu linux, które z rzeczywistym z jądrem ma niewiele wspólnego. Dlatego też w zestawieniach systemów jest: linux i android.

I śmiem wysunąć tezę że android nie pomaga systemom linux, a nawet szkodzi.
Dlaczego tak się może lub tak się dzieje?
Ponieważ ktoś kupi komórkę z androidem, ale to nie zobliguje go do pobrania jakiejkolwiek dystrybucji i zainstalowania jej. Telefon to telefon, a komputer to komputer. I sam jeśli miał bym androida i windows na laptopie, nie chciał bym mieć linux’a na laptopie. Zapytacie mnie, dlaczego?
Bo czytając o dystrybucjach dowiedział bym się, że to co oferuje mi google, nie oferuje mi żadna dystrybucja. A więc, jeśli ja instalując dystrybucje pakuje się do jakiegoś obozu, który nie ma nic wspólnego z innymi dystrybucjami – to już samo to, że się mnie klasyfikuje doprowadzi do powrotu na łono windows. Kolejną rzeczą jest też brak tego co oferuje google w telefonie, do tego co oferują systemy linux. W żadnej dystrybucji nie ma sklepiku gdzie mamy tysiące aplikacji, które są za darmo, albo za minimalną opłatą. Nie ma też prostoty, kliknę tu, kliknę tam i już wszystko mam – trzeba tutaj coś wiedzieć o terminalu, układzie katalogów, jak się coś instaluje, jak się coś kasuje. W android klikam sobie na ikonkę i instaluje coś, zaznaczam skasuj i już zostało to skasowane. A w laptopie: synaptic, manager aktualizacji, Centrum aplikacji… (ubuntu) gdzie wiele rzeczy to śmieci, czy nawet element packagekit który jest toporny i mało przyjemny dla oka.

Ludzie wolą kupić sobie tablet, czy telefon z androidem niż zainstalować linux. Ta tendencja nie będzie się zmieniać, ale będzie się zwiększać.

Podobnie też z chromebook-iem. On też nie wyniesie linux’a na piedestał. A raczej google zrobi tak, aby to użytkownicy linux’a przeszli na system chrome OS, przestając wspierać swoją dystrybucję. Tym samym pojawią się kolejne spadki popularności systemu linux.

Google nie pozwoliło na to, aby na plecach androida wypromował się linux, nie pozwolił na to i nie pozwoli. Podobnie z chromebook-iem, gdzie sytuacja będzie podobna.

Nadal nie rozumiecie o co mi chodzi?
System android odwrócił uwagę ludzi odnośnie telefonów od systemów linux, które mogły by zagościć na telefonach. A nawet napiszę więcej, sprawił on że wielu producentów mając np. taki zamiar porzuciło takie zamiary.

Podobnie będzie z chromebook, który odwróci uwagę ludzi na świecie od linux’a, od dystrybucji. Ludzie mówiąc linux będą myśleć, google, chromebook, android – a nie fedora, system, ubuntu, wolność, otwartość.

I jeśli by ktoś naprawdę się nad tym zastanowił to by doszedł do wniosku, że chromebook może wylądować w biurach, firmach, samolotach, autobusach.

Sklecenie pakietu biurowego, który komunikował się z chmurą, ale wszystko robiło by się w okienku programu, przechowywanie kalendarza, spotkań, powiadomień. Taki przykład: szef pojechał na drugi koniec Polski. W firmie pracownicy zaznaczają: kto dzwonił, z kim ma się on spotkać po powrocie. Szef otwiera chromebook i widzi kalendarz, widzi nad czym pracują pracownicy i jaki jest proces tej pracy, przegląda maile. Nie jest on uwiązany połączeniem z serwerem w firmie, wystarczy że jest w zasięgu internetu mobilnego.

I gdzie w tym wszystkim jest linux?
Właśnie… okazuje się że nigdzie. Nie jest on nikomu potrzebny, nikt o nim nie myśli, nie wspomina, nie zastanawia się – jak to działa. To pokazuje, że jeśli firmy i szarzy ludzie znajdą potencjał w chromebook – linux kolejny raz straci na popularności. Bo ludzie odwrócą się w stronę firmy google, nie zauważając i nie chcąc zauważyć że jest coś innego.

Po za tym, na co im będzie coś innego?

I taka uwaga na myślenie: na co komu KDE, gnome – kiedy jako pulpit mamy okno przeglądarki?
Linux już teraz nie ma siły przebicia do ludzi, nie ma głośnej reklamy, nie ma nawet 10% udziału w systemach, a co powiedzieć kiedy to pojawi się chromebook i zacznie on ostro promowany i reklamowany. Już samo to, że chrome rośnie z miesiąca na miesiąc powinno pokazać wam, że jak google za coś się bierze, to robi wszystko aby wybić się ponad inne rzeczy. Tym samym linux jako system może stracić do poziomu że statystyki nie będę go obejmowały.

I obym się mylił, że w 2012 12 września około 12 w południe, chromebook (chromeOS) będzie posiadać 13 – 15 % udziału w rynku, a linux będzie na poziomie 0,8 – 1,1%.

ps.
Nie można patrzeć na sytuację linux’a odnośnie jego pozycji w Polsce. Ponieważ na zachodzie sytuacja świadomości i podejścia ludzi do systemów jest całkiem odmienna i inna. U nas piractwo i monopol windows-a to wyznacznik normalności, na zachodzie to wyznacznik biedy (kradniemy bo nas nie stać i nie chcemy legalnie za coś płacić) i braku świadomości (większość nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak inny system komputerowy. A nawet jak wie, to nie potrafi ta grupa osób wpisać w yt: linux, aby przekonać się  czym jest linux). To pokazuje jaka jest przepaść między Polską, a zachodem czy innymi krajami Azji, czy oczu Ameryk.

ps2.
Będąc dość długo na g+ okazuje się, że wiele poważniejszych ludzi z branży blogerów, czy osób które tworzą i uczestniczą w procesie powstawania stron, są oni szefami stron, które mają sponsorów i to poważnych. To można by rzec, że niektórzy czekają na chromebook-a, kiedy wpadnie on do Polski. A mowa o ludziach, którzy w większości posługują się macbookami lub wysokiej klasy laptopami. I śmiem twierdzić, to oni wyznaczają pewne trendy w pewnych kręgach internautów i ludzi biznesu. A oni chcą zapoznać się z chromebook-iem. Tym samym, czy chromebook to naprawdę coś co odwrócić może głowy wielu ludzi od samego linux’a? Bo jeśli są osoby, które na niego czekają, to coś musi być na rzeczy.

Reklamy

10 myśli na temat “Dlaczego android i chromeOS nie pomagają linuksowi??

  1. Nawet taki program „Kies” do wgrywania softu na Androida działa tylko pod Windowsem i Mac. A odpalenie go przez wine stwarza problemy przy wgrywaniu.
    Android ma lepsze wsparcie pod Windows czy Mac OSX. Więc z linuksem ma jedynie wspólną nazwa jądra. Gdy zainstalujemy konsole pod androidem i wydamy polecenie „cat /proc/version”. Jednak to nadal taki zmodowany Linux.

    Polubienie

  2. ” W żadnej dystrybucji nie ma sklepiku gdzie mamy tysiące aplikacji, które są za darmo, albo za minimalną opłatą. Nie ma też prostoty, kliknę tu, kliknę tam i już wszystko mam – trzeba tutaj coś wiedzieć o terminalu, układzie katalogów, jak się coś instaluje, jak się coś kasuje. ”

    ŻE CO!!!??? No sorry, widać że nie używałeś nigdy Linux’a chyba. Ubuntu – Package Manager, openSUSE, Fedora czy nawet Gentoo – te wszystkie dystrybucje mają menadzera pakietów, wybierasz program, klikasz zainstaluj i masz.

    Polubienie

    1. Oczywiście że nie, przez około 5 lat na nim siedzę i nie zauważyłem tego 🙂
      Fedora – to packagekit, openSuse yast – ale to menażer pakietów, a nie sklepik. Jedynie Ubuntu ma coś na modłę sklepiku.

      Mylisz pojęcia: program do aktualizacji, organizacji WSZYSTKICH paczek w systemie, a „sklepik” to nie to samo.
      Czy osoba mająca androida widzi pakiety, z których składa się ten system??

      Polubienie

      1. Kpackagekit ma możliwość wyświetlania tylko aplikacji, tak samo Muon Software Center. W większości tego typu aplikacji widok pakietów to opcja. Po prostu wpisuję Amarok i mi się wyświetla Amarok do instalacji jednym kliknięciem.

        W większości z nich nie ma natomiast tego okienka na pół programu w którym wyświetlane są reklamy. Wnioskuję, że raczej GIMP to się tam nie pojawi.

        Polubienie

  3. >>”Jeśli ktoś z was wchodzi na distrowatch czasami, to zauważył by że od prawie kilku tygodni prawie wszystkie dystrybucje notują spadki.”

    Distrowatch nie jest wskaźnikiem popularności systemu. Ten portal zlicza ilość odwiedzin więc osoby tam się pojawiające usłyszały właśnie o wydaniu jakiejś interesującej dystrybucji i tam wchodzą nabijając statystyki. Jak sam wspomniałeś jest sezon ogórkowy więc nikt tam nie zagląda.

    >>”I śmiem wysunąć tezę że android nie pomaga systemom linux, a nawet szkodzi.
    Dlaczego tak się może lub tak się dzieje?”

    Android to system bazujący na jądrze Linux a nie system Linuksowy. Takim samym Linuksem byłby i Windows gdyby użył jądra Linux a nie Visty. Cała ta afera wokół linuksowości Androida została rozpowszechniona przez samych użytkowników Linuksa, którzy zauważyli w nim sposób wyleczenia kompleksów wynikających z braku popularności ich ulubionego systemu. Tylko nikt nie zauważył, że w ten sposób hoduje się własną konkurencję.

    Tak naprawdę nikt nie ma nic przeciwko temu jak Google wykorzystuje jądro Linuksa dopóki go nie zamyka. Linux jest tylko jednym z elementów całej struktury znanej pod nazwą Free Software. Tak więc użycie go nawet w zamkniętych projektach ma takie samo znaczenie jak obecność GIMPa dla Windows. Po prostu deweloperzy obu rodzajów oprogramowania chcą aby używało i tworzyło je jak najwięcej osób bez względu na platformę na jakiej się znajdują.

    I tu pojawia się problem Linuksowców bo traktują system jak jakiegoś Boga podczas, gdy w rzeczywistości to nie jego używają bezpośrednio tylko oprogramowania, którym on zarządza. W takiej sytuacji pojawia się HURD, który jest praktycznie tym samym (zwykły użytkownik nie zauważy różnicy pomiędzy Hurdem a Linuksem), obsługuje te same środowiska, stosuje te same zabezpieczenia i te same programy. Co wtedy wybierze użytkownik jeśli różnice pomiędzy tymi systemami mają znaczenie tylko dla programistów?

    Jak więc widać to nie Linux potrzebuje promocji tylko Free Software, które w znacznej większości mają największy wpływ na bezpieczeństwo, stabilność i szybkość działania dystrybucji . Skupianie się tylko na Linuksie i możliwości uruchomienia tą drogą zamkniętego oprogramowania równa się powrotowi do Windowsa z jego zaletami jak i wadami. To więc od użytkownika zależy czy chce czegoś nowego jakościowo, czy gonienia czegoś co wcześniej i tak porzucił bo było kiepskie.

    Dla mnie wpieranie możliwości instalacji zamkniętego oprogramowania w Linuksie nie jest wcale wspieraniem Linuksa. Jeśli deweloperzy jakiejś dystrybucji twierdzą, że zamierzają pracować nad jakąś otwartą alternatywą to taka dystrybucja ma u mnie wielkiego plusa, jednak jeśli ktoś mówi, że w ramach dystrybucji powstaje coś co będzie tylko dla tej dystrybucji to dla promocja Windowsa i jego filozofii, a nie Linuksa.

    Dla mnie więc Linuksem nie jest Android, a np. MeeGo i to nie przez to, że także działa pod kontrolą jądra Linux ale dlatego, że można na nim uruchomić linuksowe programy. Bo właśnie o to chodzi – o stworzenie wspólnej platformy dla oprogramowania Free Software, którą użytkownik mógłby dostosować do swoich potrzeb, a nie przebierać pomiędzy proponowanymi mu płatnymi usługami.

    >>”Podobnie będzie z chromebook, który odwróci uwagę ludzi na świecie od linux’a, od dystrybucji. Ludzie mówiąc linux będą myśleć, google, chromebook, android – a nie fedora, system, ubuntu, wolność, otwartość.”

    Prawdziwą wadą ChromeOS jest związanie użytkownika z usługami jednej firmy i to już w momencie zalogowania. Wątpię aby ChromeOS ułatwiał dostęp do np. usług sieciowych Microsoftu wygodniej niż własne usługi. Prawdziwa promocja usług w chmurze to umożliwienie instalacji programów webowych na serwerze który nam odpowiada. Umożliwiłoby to firmie na dzielenie się dokumentami i wgląd do nich tylko pracownikom danej firmy poprzez instalację takich programów na firmowym serwerze, gdzie my byśmy dbali o własne bezpieczeństwo danych firmowych i sami decydowali jaką przestrzeń udostępnimy za darmo naszym pracownikom.

    Oczywiście to duża szansa dla oprogramowania open source, któremu szlaki przeciera WordPress, ownCloud, czy StatusNet. Zamiast tego ludzie wolą się pchać w następny monopol tym razem pod szyldem Google, który jakościowo wcale nie wyprzedza swoich otwartych odpowiedników.

    >>”I obym się mylił, że w 2012 12 września około 12 w południe, chromebook (chromeOS) będzie posiadać 13 – 15 % udziału w rynku, a linux będzie na poziomie 0,8 – 1,1%.”

    W zasadzie to Chrome Booki zbierają cięgi. Ludzie zawiedli się na netbookach dzięki wciskaniu w nie Windowsów, które zniszczyły to co było najważniejsze w tego typu sprzęcie. Lekkość systemu, długi czas pracy na baterii. Chrome Booki dodatkowo straszą ceną. Normalnie bardziej opłacałoby się kupić o wiele lepszy sprzęt za tę cenę bez logo Google i wgrać Chrome OS samemu.

    Dziwi mnie jednak te poleganie na wskaźnikach procentowych. Czy popularność Windowsa sprawiła, że to dobry system?

    Polubienie

  4. „Skupianie się tylko na Linuksie i możliwości uruchomienia tą drogą zamkniętego oprogramowania równa się powrotowi do Windowsa z jego zaletami jak i wadami.”

    Korzystam z zamkniętych płatnych aplikacji dla Linuksa i jakoś do Windows nie powróciłem.

    „Dla mnie wpieranie możliwości instalacji zamkniętego oprogramowania w Linuksie nie jest wcale wspieraniem Linuksa. Jeśli deweloperzy jakiejś dystrybucji twierdzą, że zamierzają pracować nad jakąś otwartą alternatywą to taka dystrybucja ma u mnie wielkiego plusa, jednak jeśli ktoś mówi, że w ramach dystrybucji powstaje coś co będzie tylko dla tej dystrybucji to dla promocja Windowsa i jego filozofii, a nie Linuksa.”

    Płatne aplikacje oraz dystrybucje Linuksa są częścią historii oraz sukcesu Linuksa, który trwa od 1993 r. To właśnie firmy tworząc komercyjne oprogramowanie dla Linuksa są w pewnym sensie zmuszone do tworzenia oraz rozwijania oprogramowania open source np. SDL, Opneal itd, ponieważ stosują je we własnych produktach. To właśnie dzięki firmom ten system jest rozwijany w tak szybkim tempie, a więc bądź im za to wdzięczny. Przestań im wypominać, że podjęli pracę polegającą na tworzeniu zamkniętych aplikacji dla Linuksa, ponieważ bez ich wkładu nikt nie chciałby go używać. Kup sobie kilka aplikacji dla Linuksa i zacznij używać tego systemu bez stosowania ograniczeń w korzystaniu z aplikacji dla tego systemu.
    Open source powstało, aby zakończyć te idiotyczne dyskusje odnośnie otwartego i zamkniętego oprogramowania:

    „Założyciele ruchu byli niezadowoleni z tego, co nazwali „dążeniem do konfrontacji” ze strony ruchu na rzecz wolnego oprogramowania (free software movement) i uważali, że należy promować wolne oprogramowanie wyłącznie na gruncie jego wyższości technicznej (teza wysunięta przez Raymonda w eseju pt. The Cathedral and the Bazaar).”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Otwarte_oprogramowanie

    Canonical ma własny sklep z aplikacjami, które zawiera płatne programy dostępne obecnie wyłącznie dla Ubuntu i jakoś nie promują „filozofii Windows”.

    „Dla mnie więc Linuksem nie jest Android, a np. MeeGo i to nie przez to, że także działa pod kontrolą jądra Linux ale dlatego, że można na nim uruchomić linuksowe programy. Bo właśnie o to chodzi – o stworzenie wspólnej platformy dla oprogramowania Free Software, którą użytkownik mógłby dostosować do swoich potrzeb, a nie przebierać pomiędzy proponowanymi mu płatnymi usługami.”

    Tylko Linus ma prawo określać, co jest Linuksem, a co nim nie jest. Dotychczas nie nie przedstawił on żadnych tego rodzaju uwag dotyczących systemu Android, podobnie Linux Fundation. Więc należy przyjąć, że Android jest nadal systemem Linux.

    Polubienie

  5. >>”Korzystam z zamkniętych płatnych aplikacji dla Linuksa i jakoś do Windows nie powróciłem.”

    Chodzi mi raczej o powrót do wad Windowsa niż jego samego. Czyli rozwijania aplikacji w ramach zamkniętego kręgu zainteresowań i uwarunkowania jej wydań do dystrybucji komercyjnej a zwłaszcza promowania poprzez chwyty marketingowe z dala od otwartej informacji o faktycznym stanie rozwoju. O innych wadach Windowsa raczej nie będę wspominał.

    Nie mam nić przeciwko płatnym aplikacjom o ile promuje je jej twórca, a nie ktoś kto tworzy otwartą dystrybucję i z rozbrajającą szczerością mówi że dzięki temu będzie sponsorował otwarte programy.

    >>”Płatne aplikacje oraz dystrybucje Linuksa są częścią historii oraz sukcesu Linuksa”

    Płatne a nie zamknięte. Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś za poświęcony czas na postawienie linuksowego serwera, choćby tam było zainstalowane same otwarte oprogramowanie, bierze pieniądze. Nie mam nic przeciwko temu, że ta sama osoba świadczy płatny support dla kogoś komu zainstalowała Linuksa i mu w nim coś nie działa. Mam jednak obiekcje co do tego, że ktoś oszukuje inne osoby sprzedając im program, który normalnie jest udostępniony bezpłatnie, mam też obiekcje wobec tego, że ktoś wykorzystuje efekty długoletniej pracy programistów, udostępniających je nieodpłatnie i sam tym sposobem próbuje promować jakieś inne zamknięte oprogramowania.

    Oczywiście nie mam tu nic przeciwko Google. Oni akurat postawili sprawę jasno – nie promujemy Linuksa, promujemy jego jądro, które jest tylko jednym z elementów systemu. Tu trzeba oddać też im honor. bo wiele sterowników z Androida trafiło także do głównej linii jądra. Całą więc tezę jaki to Android jest Linuksowy i jak dzięki niemu wzrośnie popularność desktopowych Linuksów wysnuli fanboye Linuksa i prasa internetowa, która nie potrafiła określić czym tak naprawdę jest Android i zaszufladkowali go wraz z innymi dystrybucjami GNU.

    Co z tego więc, że Android nabija sobie statystyki jeśli użytkownik Debiana, czy Ubuntu ma z tego niewiele. Czy wobec tego jest sens promować go przez użytkowników tych systemów jeśli w ten sposób promuje się ponad 200 000 aplikacji zamkniętych, które pewnie i tak nigdy do Ubuntu czy Debiana nie trafią.

    >>”Założyciele ruchu byli niezadowoleni z tego, co nazwali „dążeniem do konfrontacji” ze strony ruchu na rzecz wolnego oprogramowania (free software movement) i uważali, że należy promować wolne oprogramowanie wyłącznie na gruncie jego wyższości technicznej (teza wysunięta przez Raymonda w eseju pt. The Cathedral and the Bazaar).” ”

    Jeśli piszesz o Definicję Oprogramowania Open Source to zauważ jak dziś jego główny teoretyk, czyli dystrybucja Debian zaczyna odchodzić od tych założeń w stronę TYLKO FREE. Twórcy Definicji nie wzięli jednego pod uwagę nie można konfrontować jakości otwartego oprogramowania wobec zamkniętego stosując zasady komercyjnego rynku. Zamknięte oprogramowanie zawsze będzie tworzone w ramach niekoniecznie prawdziwych reklam i braku dostępu do prawdziwych informacji. Otwarte oprogramowanie musi udostępniać swój kod czyli znane są zarówno jego wady jak i zalety. O wadach zamkniętego oprogramowania dowiadujesz się więc dopiero po jego zakupie.

    Promocja wolnego oprogramowania ma więc sens wyłącznie w ramach jednego środowiska utożsamianego z jedną ideą, która pozwala na istnienie obok siebie dwóch teoretycznie konkurencyjnych wobec siebie programów i co najważniejsze korzystających ze wspólnych osiągnięć. Taka sytuacja nie jest możliwa na rynku komercyjnym, natomiast tu konkurencję nie stanowi promocja tylko jakość produktu (czy np. lepiej trafia w gusta użytkownika). Deweloper jednego z programów może być, więc także deweloperem programu konkurencyjnego pracując jednocześnie nad jedną wspólną biblioteką używaną przez oba programy.

    >>”Canonical ma własny sklep z aplikacjami, które zawiera płatne programy dostępne obecnie wyłącznie dla Ubuntu i jakoś nie promują „filozofii Windows”.”

    Możesz mi powiedzieć, który z tych programów nie jest dostępny dla innych dystrybucji?

    >>”Tylko Linus ma prawo określać, co jest Linuksem, a co nim nie jest.”

    http://www.zdnet.com/blog/open-source/linus-torvalds-on-android-the-linux-fork/9426
    Tu masz tekst o tym jak Linux mówi o sporych różnicach pomiędzy jądrem Androida a linią główną jądra Linuksa, w tekście nawet używa się określenia „fork Linuksa”.

    Ja ze swojej strony powiem tak Linus ma prawo do tego aby jego oprogramowanie (jądro) mogło być używane nawet przez Microsoft o ile ta firma nie naruszy licencji. Takie samo prawo mają twórcy GIMPa do tworzenia jego Windowsowej wersji. Po prostu im więcej osób go używa tym więcej rozwija. Nie mam więc nic przeciwko temu kto używa jakiegokolwiek programu Open Source o ile nie narusza zasad na których powstał.

    Mam jednak prawo sprzeciwić się przeciwko tworzeniu wobec Linuksa jakiejś filozofii innej niż ta związana z ruchem Wolnego i Otwartego Oprogramowania i twierdzenia, że tylko ona byłaby właściwa dla rozwoju takiego oprogramowania. Jeśli więc ktoś wciska mi, że będzie tworzył dystrybucję w której będą obok siebie leżały programy open source i zamknięte i będzie to na korzyść tych pierwszych to jest zwykłym naciągaczem. Bo nie da się promować zamkniętego oprogramowania bez stworzenia dla niego rynku komercyjnego i nie da się dostosować tych zasad do filozofii open source bez wciskania kłamstw o nim.

    Polubienie

  6. „Czyli rozwijania aplikacji w ramach zamkniętego kręgu zainteresowań i uwarunkowania jej wydań do dystrybucji komercyjnej a zwłaszcza promowania poprzez chwyty marketingowe z dala od otwartej informacji o faktycznym stanie rozwoju.”

    Nie ma czegoś takiego, jak rozwijanie w ramach zamkniętego kręgu np w przypadku Ubuntu, ponieważ firma nadal korzysta z rozwiązań Open Source, a więc jej wpływ nie jest dość znaczący na wiele programów. Kod źródłowy programów jest najlepszą informacją, a działania marketingowe są czymś normalnym i powszechnie stosowanym w przypadku każdej firmy.

    „Nie mam nić przeciwko płatnym aplikacjom o ile promuje je jej twórca, a nie ktoś kto tworzy otwartą dystrybucję i z rozbrajającą szczerością mówi że dzięki temu będzie sponsorował otwarte programy.”

    Obecnie użytkownicy oczekują, że każdy system będzie miał coś w stylu Android market lub Mac App store itd. Twórcy oprogramowania komercyjnego mieli zawsze problemy z dotarciem do użytkowników Linuksa, a często są to małe firmy, które nie mają kasy na marketing. USC w przyszłości może będzie oferował ponad tysiąc komercyjnych aplikacji dla Linuksa, a to duża oszczędność czasu dla użytkowników, ponieważ będzie mniej pytań w stylu: „Jakie istnieją gry dla Linuksa? Jaki program do obróbki zdjęć dla Linuksa Kupić” itd. Jeśli szukałeś kiedyś komercyjnych aplikacji dla Linuksa po necie to największym paradoksem jest fakt, że istnieją ich tysiące, ale osoby podające się za użytkowników Linuksa ich po prostu często nie kojarzą. Zarówno Apple, jak i Microsoft zawsze współpracowały z określonymi firmami i wspólnie promowali określone aplikacje – to jest część ich sukcesu.

    „Mam jednak obiekcje co do tego, że ktoś oszukuje inne osoby sprzedając im program, który normalnie jest udostępniony bezpłatnie, mam też obiekcje wobec tego, że ktoś wykorzystuje efekty długoletniej pracy programistów, udostępniających je nieodpłatnie i sam tym sposobem próbuje promować jakieś inne zamknięte oprogramowania.”

    GPL oraz licencje open source nie zabraniają sprzedaży programów open source. Oprogramowanie open source jest wykorzystywane w projektach komercyjnych, jesli licencja na to zezwala i nie ma w tym nic złego. Jeśli posiadasz gry np LGP to na pudełku znajdziesz informacje o wykorzystaniu SDL,Openal, Grapple itd., a to jest najlepsza promocja, gdy firma wykłada pieniądze na opłacenie pracowników, którzy rozwijają te programy. Nawet obecne systemy Apple bazują na rozwiązaniach Open source:

    http://www.opensource.apple.com/

    To jest tani i efektywny sposób rozwijania programów open source, gdy firmy rozwijają określone projekty Open Source i je wykorzystują w swoich produktach, a pracownicy otrzymują za to wynagrodzenie. Gorsza sytuacja zachodzi, gdy dany projekt open source rozwija grupa pasjonatów, a w pewnym momencie okazuje się, że nic na tym nie zarobili i oświadczają, że muszą zdać egzaminy w szkole lub iść do pracy, a wtedy projekt po prosty umiera, a użytkownicy z pozostają z kodem źródłowym programu i nie są w stanie go rozwijać, ponieważ nie są programistami. Najlepszym przykładem są projekty umieszczone na sourceforge

    „Całą więc tezę jaki to Android jest Linuksowy i jak dzięki niemu wzrośnie popularność desktopowych Linuksów wysnuli fanboye Linuksa i prasa internetowa, która nie potrafiła określić czym tak naprawdę jest Android i zaszufladkowali go wraz z innymi dystrybucjami GNU.”

    Co to jest dystrybucja GNU?

    „Co z tego więc, że Android nabija sobie statystyki jeśli użytkownik Debiana, czy Ubuntu ma z tego niewiele. Czy wobec tego jest sens promować go przez użytkowników tych systemów jeśli w ten sposób promuje się ponad 200 000 aplikacji zamkniętych, które pewnie i tak nigdy do Ubuntu czy Debiana nie trafią.”

    Czy to zazdrość?
    To problem użytkowników Ubuntu I Debiana, którzy nie mogą uruchomić określonych aplikacji. Identyczną sytuację masz w przypadku iOS oraz Mac OS X, a wynika to z faktu , że mobilne systemy operacyjne są po prostu popularniejsze i bardziej opłacalne.
    Wolałbyś w to miejsce wstawić użytkowników Windows Phone 7?

    „Jeśli piszesz o Definicję Oprogramowania Open Source to zauważ jak dziś jego główny teoretyk, czyli dystrybucja Debian zaczyna odchodzić od tych założeń w stronę TYLKO FREE. Twórcy Definicji nie wzięli jednego pod uwagę nie można konfrontować jakości otwartego oprogramowania wobec zamkniętego stosując zasady komercyjnego rynku.”

    To ich problem, że wybrali rozwiązanie, które ostatecznie nie przypadło im do gustu.

    „Zamknięte oprogramowanie zawsze będzie tworzone w ramach niekoniecznie prawdziwych reklam i braku dostępu do prawdziwych informacji. Otwarte oprogramowanie musi udostępniać swój kod czyli znane są zarówno jego wady jak i zalety. O wadach zamkniętego oprogramowania dowiadujesz się więc dopiero po jego zakupie.”

    Należy zauważyć, że użytkownicy często komentują programy, które ostatnio kupili, a więc zawsze możesz sprawdzić ich opinie.

    „Promocja wolnego oprogramowania ma więc sens wyłącznie w ramach jednego środowiska utożsamianego z jedną ideą, która pozwala na istnienie obok siebie dwóch teoretycznie konkurencyjnych wobec siebie programów i co najważniejsze korzystających ze wspólnych osiągnięć. Taka sytuacja nie jest możliwa na rynku komercyjnym, natomiast tu konkurencję nie stanowi promocja tylko jakość produktu (czy np. lepiej trafia w gusta użytkownika).”

    Jeśli dobrze pamiętam to promocja „wolnego oprogramowania” raczej była skazana na porażkę, ponieważ sam termin jest błędny. Definicja open source w jasny i prosty sposób określa, czym jest ta grupa programów i firmy szybko zrozumiały przekaz i zaczęły zarabiać na tym pieniądze.

    „Możesz mi powiedzieć, który z tych programów nie jest dostępny dla innych dystrybucji?”

    Miałęm na myśli głownie gry.
    W chwili obecnej wyłącznie dla Ubuntu dostępne są w sprzedaży gry Braid oraz Volley brawl.

    „Jeśli więc ktoś wciska mi, że będzie tworzył dystrybucję w której będą obok siebie leżały programy open source i zamknięte i będzie to na korzyść tych pierwszych to jest zwykłym naciągaczem. Bo nie da się promować zamkniętego oprogramowania bez stworzenia dla niego rynku komercyjnego i nie da się dostosować tych zasad do filozofii open source bez wciskania kłamstw o nim.”

    Po pierwsze w przypadku działalności firm nie ma żadnej filozofii. Mówimy o określonych programach, które zostały wydane na określonej licencji i to ona określa ich prawidłowe zastosowanie. Obecnie projekty open source są często stosowane w projektach komerycyjnych i ma to na nie pozytywny wpływ, a więc nie wiem o jakich kłamstwach piszesz. Nie wyobrażam sobie, aby przykładowo projekt Darwin przetrwał, gdyby nie wsparcie finansowe Apple.

    Polubienie

  7. Nie bardzo widzę co w tym złego, że przeciętny użytkownik nie będzie nawet wiedział, że Android czy ChromeOS bazuje na Linuksie? Po to ten system powstał i taki jest cel jego istnienia. Od strony Enterprise jest podstawą do poważnych rozwiązań typu datacenter. Bez Linuksa nie byłoby możliwe budowanie dzisiejszych superkomputerów, patrz: http://www.top500.org/list/2011/06/100, dlaczego więc mam mieć odruch Pawłowa? Z tego co wiem Google nie narusza GPL, co więcej daje pracę wielu osobom, bez których nie byłoby dzisiejszego świata open source. Propagowanie Linuksa na desktopach nigdy nie było też celem jego twórców. To zawsze była i będzie swoista symbioza służąca z jednej strony zastosowaniom Enterprise, z drugiej nieźle płatnej zabawy deweloperów. Tak było od samego początku i w ten sposób Linus zarobił swój pierwszy milion ;).

    Mówiąc wprost, wiele osób biorących aktywny udział w rozwoju kernela taka sytuacja zapewne cieszy.

    Polubienie

  8. >>”Nie ma czegoś takiego, jak rozwijanie w ramach zamkniętego kręgu np w przypadku Ubuntu, ponieważ firma nadal korzysta z rozwiązań Open Source, a więc jej wpływ nie jest dość znaczący na wiele programów.”

    Nigdzie nie napisałem że chodzi o Ubuntu, choć Canonical jest krytykowane za min. „zmuszanie” do zrzeczenia się praw autorskich do tłumaczeń dokumentacji ich programów, dlatego wielu deweloperów Open Source nie chce rozwijać projektów związanych z Unity.

    >>”Kod źródłowy programów jest najlepszą informacją, a działania marketingowe są czymś normalnym i powszechnie stosowanym w przypadku każdej firmy.”

    I tu można zapytać Google dlaczego nie udostępnia kodu źródłowego Androida 3, natomiast jak widzisz działania marketingowe wobec tego systemu są stosowane na szeroką skalę.

    >>”Jakie istnieją gry dla Linuksa? Jaki program do obróbki zdjęć dla Linuksa Kupić”

    Mam rozumieć, że Windows takie informacje udostępnia automatycznie? Użytkownicy Windowsa zawsze wiedzą jaką grę kupić i jaki program jest najlepszy do obróbki zdjęć.

    Jest jeszcze taka sytuacja, która już teraz wywołuje kontrowersje w Linuksie: jedni wolą lekkie, ale ubogie funkcjonalnie środowiska inni bardziej skomplikowane ale cięższe. Jak w takiej sytuacji zachowa się Sklep, bo jak do tej pory widzę to głównie jesteśmy karmieni papką marketingową.

    >>”Oprogramowanie open source jest wykorzystywane w projektach komercyjnych, jesli licencja na to zezwala i nie ma w tym nic złego. Jeśli posiadasz gry np LGP to na pudełku znajdziesz informacje o wykorzystaniu SDL,Openal, Grapple itd.,”

    Mylisz dwie rzeczy. Nikt nie zabrania ci sprzedaży obrazka stworzonego w GIMPie, nikt nie zabrania ci stworzenia komercyjnej gry w Blenderze, czy animacji do takiego projektu. Licencja warunkuje jednak zmiany jakie chcesz wprowadzić w kodzie tych programów. Deweloperzy zamkniętych programów mają więc pełne prawo korzystać z Openal, openGL i inn. w swoich projektach i w ten sposób absolutnie nie sprzedają ich innym.

    >>”Gorsza sytuacja zachodzi, gdy dany projekt open source rozwija grupa pasjonatów, a w pewnym momencie okazuje się, że nic na tym nie zarobili i oświadczają, że muszą zdać egzaminy w szkole lub iść do pracy, a wtedy projekt po prosty umiera,”

    Szczerze mówiąc to spotykam się obecnie z odwrotną sytuacją, czyli reaktywacją wielu projektów KDE 3 teraz na gruncie KDE 4. Jak wiesz wiele takich programów zostało porzuconych i teraz są od nowa aktywowane już przez innych deweloperów. Mogę więc powiedzieć że dobry i potrzebny kod zawsze sam się obroni.

    Odwrotna sytuacja jest natomiast w przypadku zamkniętych programów, gdzie wiele obiecujących projektów zostało wykupionych przez korporacje i zalegają teraz archiwa patentów tylko po to aby nikt inny ich nie wykorzystał stopując rozwój informatyki.

    >>”Co to jest dystrybucja GNU?”

    Dystrybucja – podział lub rozprowadzenie
    GNU – ruch mający na celu stworzenie otwartego systemu operacyjnego przy pomocy wolnego oprogramowania. Wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/GNU

    >>”Czy to zazdrość?”

    Raczej kwestia moich potrzeb. Nie mam nic przeciwko zamkniętemu oprogramowaniu, w gruncie rzeczy sam wykorzystuję go w życiu codziennym w jakichś 0.01%. Więc jeśli ktoś chce niech go używa. Opieranie się tylko i wyłącznie na wolnym oprogramowaniu udowodniło jednak, że taki system, pomimo wad, jest stabilniejszy, szybszy i bezpieczniejszy. Teraz próbuje się udowodnić, że dzięki jądru Linux Android ma te same zalety plus brak wad innych Linuksów, czyli większy zasób oprogramowania. Naprawdę?! Bo w tej chwili to co innego czytam o Andku w kwestii bezpieczeństwa i ciężkości w stosunku do innych systemów mobilnych.

    >>”To ich problem, że wybrali rozwiązanie, które ostatecznie nie przypadło im do gustu.”

    Ruch ten od początku był skazany na jeszcze więcej niedomówień niż rozwiązań proponował. Teraz zostaje wykorzystywany właśnie w celu promocji zamkniętego oprogramowania na gruncie Linuksa kosztem otwartych programów. Oczywiście nikt nie zwracał wtedy uwagi na protesty Stallmana, w końcu to tylko taki dziwak, nie?

    >>”Należy zauważyć, że użytkownicy często komentują programy, które ostatnio kupili, a więc zawsze możesz sprawdzić ich opinie. ”

    Mogę też spędzić pół dnia nad selekcją opinii fanboyów jakiegoś programów, którzy widzą tyle jego wad ile ślepy koń przeszkód na Wielkiej Pardobickiej od jakże uroczych opinii totalnych hejterów tego rodzaju programów. Dziękuję to ja już wolę jasny plan wydań i dostęp do wersji testowej aby samemu się przekonać o jakości działania (znów moje skromne aluzje do Google i Andka 3).

    >>”Miałęm na myśli głownie gry.”

    Braid jest dostępny też przez Humble Indie Bundle. O drugiej pozycji nie chciałbym się wypowiadać bo ten wyjątek tylko potwierdza regułę. OSHO chciało mieć exclusiva dla only-Ubuntu, okazało się, że nie ma wielu chętnych na ograniczanie dystrybucji do jednej dystrybucji skoro w ciągu pół minuty można stworzyć paczki dla każdego Linuksa i jeszcze więcej zarobić. Wybrano więc jakąkolwiek grę aby nie tracić twarzy wobec czytelników OMG!Ubuntu! Szczerze mówiąc grałem w lepsze gierki napisane we Flashu. Firma promująca w ten sposób jedną platformę traci zyski już w na starcie, a dodatkowo własnymi kosztami buduje rynek dla własnej konkurencji, dlatego to w Linuksie nie wychodzi. Zauważ, że wiele systemów linuksowych nie osiąga popularności tylko dlatego, że mają już bogate zaplecze oprogramowania open source, taki program, zamknięty exclusive, musiałby z nimi konkurować i jednocześnie je promować własnym marketingiem.

    >>”Jeśli dobrze pamiętam to promocja „wolnego oprogramowania” raczej była skazana na porażkę, ponieważ sam termin jest błędny.”

    Dlatego powstały dystrybucje aby użytkownik sam mógł przebierać w całym środowisku wolnego oprogramowania i samemu się przekonać, które programy są dla niego dobre.

    >>”Po pierwsze w przypadku działalności firm nie ma żadnej filozofii.”

    Raczej chodzi mi o ty, że w konfrontacji z wolnym oprogramowanie te zamknięte ma znacznie większe szanse. Wolne oprogramowanie zawsze będzie przedstawiane obiektywnie (zalety i wady) bo do wszystkich tych danych użytkownik ma dostęp. Zamknięte w żaden sposób nie udostępni swoich wad do publicznej wiadomości dopóki użytkownik go nie zainstaluje, czyli de facto KUPI, ale wtedy producenta nic to już nie będzie obchodziło.

    >>”Nie bardzo widzę co w tym złego, że przeciętny użytkownik nie będzie nawet wiedział, że Android czy ChromeOS bazuje na Linuksie?”

    Szczerze mówiąc nie mam też nic przeciwko temu. Dopóki oczywiście deweloper takiej dystrybucji zapewni pełne wsparcie dla takiej dystrybucji, a nie za swoje wady będzie winił podstawę czyli wolne oprogramowanie. Nie mam problemów z wirusami na desktopie, więc niech nikt mi nie wmawia, że na Linuksa powstają wirusy, bo Android je ma (mogę tu przytoczyć jeszcze kilka przykładów). Krótko mówiąc nie życzę sobie porównań tych systemów do np. Debiana tylko dlatego, ze ich wspólną podstawą jest Linux.

    >>”Propagowanie Linuksa na desktopach nigdy nie było też celem jego twórców. ”

    Ależ ja temu wcale nie zaprzeczam. Linux i całe wolne oprogramowanie ma tyle uniwersalną budowę, że może stanowić podstawę wielu projektów, nawet tych zamkniętych. Ja wcale temu się nie sprzeciwiam (o ile ktoś postępuje zgodnie z licencją). Znam jednak zalety wolnego oprogramowania związane z udostępnianiem kodu i zapewnieniu w ten sposób współpracy pomiędzy jego deweloperami. I naprawdę wkurza mnie jak ktoś mi wmawia, że te zalety przejdą także na zamknięte oprogramowanie bo jego podstawą jest Linux. Propagowanie Linuksa na serwerach nie było celem jego twórców, propagowanie Linuksa na serwerach nigdy nie było celem jego twórców. Ich celem jest stworzenie jak najbardziej uniwersalnych narzędzi aby system i dostępne oprogramowanie się do tych celów nadawało.

    >>”Propagowanie Linuksa na desktopach nigdy nie było też celem jego twórców. ”

    A czym według ciebie jest desktop i dlaczego Linux nie spełnia desktopowych zastosowań?

    >>”Mówiąc wprost, wiele osób biorących aktywny udział w rozwoju kernela taka sytuacja zapewne cieszy.”

    O to na pewno. Zwłaszcza pozycja Microsoftu (które to już chyba siódme miejsce zajmują) cieszy na tej liście. Już któryś raz z kolei powtórzę: nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu jądra przez Google ani żadną inną firmę. Nie mam też nic przeciwko marketingowi Google, bo oni nawet nigdzie nie wspominają o tym, że mają jakieś inne powiązania z Linuksem niż jądro. Wniosek – są uczciwi, dodatkowo dają sporo kodu do głównej linii jądra, wniosek – są bardzo uczciwi. Mam jednak dosyć wciskania kitu, że przez promocję i zakup telefonu z Androidem poprawi się w jakiś sposób sytuacja osób używających Linuksa na desktopie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s