Historię mojego początku z linux opisałem już na blogu (i to nie raz), dlatego to sobie odpuszczę.

Chcę tylko napisać, że w przeciągu 5 lat identyfikowałem się jako użytkownik Ubuntu, nie znosiłem narzekań użytkowników Debiana, że Ubuntu ciągnie od ich systemu prawie wszystko. Nie rozumiałem (i nadal nie rozumiem) fanatyzmu użytkowników Fedory, jak i też nie bardzo rozumiem light-owego podejścia użytkowników openSuse.

Ale to wszystko się zmieniło, a raczej zmieniało się z biegiem czasu od jakiegoś roku, kiedy to intensywnie zacząłem przebywać na archu, odchodząc tym samym trochę od Ubuntu.

Innym aspektem zmiany nastawienia do wszystkich dystrybucji i innych systemów, które przecież mimo wszystko są konkurencją dla każdej dystrybucji, było samo to, że zawiodłem się na 2 aktualizacjach Ubuntu i płonnych zapowiedziach, z których zostały wióry i strzępy. Przestało mnie ciągnąć i fascynować to co zapowiadają w Ubuntu nowego. Chcę to zobaczyć, a nie się tym fascynować.

A od (chyba już ponad) miesiąca siedząc na google+ i obracając się w gronie osób związanych z mac-ami – dotarło do mnie, że… straciłem poczucie utożsamiania się z system, jaki używam.

Inaczej pisząc, mam trochę gdzieś czy to będzie fedora, openSuse, arch czy Ubuntu – wiem jedno, chcę mieć linux’a. Każdy w mniejszym lub większym stopniu umożliwia mi poukładanie wszystkiego tak jak ja chce i jak mi się podoba.

Uwaga, teraz będę narzekał… 😉
Już mi się nie chce przeglądać i szukać tym samym jednego ustawienia, haczyka czy opcji w KDE4. Czy ktoś zauważył, że opcje odnośnie wyglądu KDE i pulpitu mamy w 3 miejscach? 2 są w ustawieniach, a trzecie są na pulpicie.

gnome-shell ogranicza mnie tak, że jestem zmuszony łamać pulpit, aby był on funkcjonalny. Muszę instalować dodatki, które naprawiają to co zawalili twórcy gnome. A to mi się nie podoba… nie tego chcę i nie tego oczekiwałem.

Unity. Każdy narzeka na to środowisko. Ale czy im się od tych ustawień i „wolności” nie pomieszało w głowie?? Mam dock, gdzie pojawiają się wszystkie programy jakie uruchomię, mogę sobie tam dodać ikonki, aby nie szukać ich po menu. Panel na górze, służy też jako belka – czego mogę chcieć więcej? Potrzeba mi coś więcej. A że Canonical zakazało nam zmiany umiejscowienia dock-a, wielkie rzeczy. Mi jakoś to zwisa, ważne jest aby spełniał swoją funkcję.

lxde – lekkie środowisko, które też oferuje mi to co chcę w swojej prostocie. Czy potrzeba komuś coś więcej? Chyba chęci, aby zapoznać się z nim. Podobnie z xfce, które obecnie nie różni się prawie wcale od gnome2 – czy mając gnome2 komuś potrzeba coś więcej?

Jak widać, mam WŁASNE zdanie na temat pulpitów i wyrobione zdanie na temat dystrybucji.
Ale prawda jest taka, że obecni wszystkie dystrybucje oferują to samo, te same programy itd. Jedynie fedora oferuje inne rzeczy, bo oni to zawsze coś tam wsadzą nowego, co na początku działa jak z dupy wyciągnięte – przepraszam za słownictwo, ale taka jest prawda.

Młody człowiek chcąc sobie przetestować daną dystrybucję skieruje się do takiej, w której będzie prawie wszystko: sterowniki, kodeki, programy i  ładny pulpit. Fedora tego nie oferuje zaraz po instalacji. Ubuntu to częściowe spełnienie tych wymogów – choć nadrabia on pomysłowością (powiadomienia o sterownikach, czy szybka instalacja kodeków po uruchomieniu w programie do muzyki danego pliku). OpenSuse wydawane jest w wersji DVD i to ona jest polecana (wersja openSuse), a tam mamy już wszystko. Arch, to już wyższa szkoła jazdy i tu trzeba się znać, ale też możemy mieć wszystko.

I co bym nie wybrał, mam tą świadomość, że w innej dystrybucji mam to samo a czasami więcej.

I obracając się w koło ludzi piszących o mac-u zauważam, że oni cieszą się z tego co mają. Bo co mają robić innego? Mają płakać?
Społeczność linux-a w Polsce powinna zrozumieć, że dana dystrybucja nie obliguje ich do walki i wynoszenia na sztandar danego systemu – bo nie o to w tym chodzi. System linux nie jest sztandarem, plakietką na bluzie, czy neonazi partią – to system na komputerze, kiedy to wreszcie do wielu dotrze!?

Obecnie skupiam się na blogu na tym, co mi się podoba, co mi się nie podoba, albo bo mam taki kaprys i piszę co myślę.
Ale nikt nie ma prawa zmuszać mnie, do zmiany tegoż myślenia.
Każdy ma prawo myśleć co mu się chce.
Jak ktoś jest anty-linux to mam mu przedstawić listę „za” odnośnie linux’a?
A jak ktoś jest naty-windows, to mam mu wykazać „za” odnośnie windows?
A po jakiego gnata? Co ja idiota jestem?
Nie mam już zamiaru nikogo nawracać i przekonywać, że to i tamto to zło, a to i to to dobro. Bo i tak każdy ma to gdzieś?

Tym samym straciłem poczucie odnośnie systemu. Poczucie, że Ubuntu jest najlepsze, bo nie jest. Tak samo Arch ma swoje mocne i słabe strony. Każdy system ma swoje słabe i mocne strony i tak można do usrania się przebijać w argumentach.

Jestem zwykłym użytkownikiem i czy to jestem na linux, czy windows lub OS X okazuje mi się to cały czas.
Twórcy gnome3 nie mieli skrupułów aby wydać gnome3 i zablokować tym samym możliwość posiadania dwóch gnome na jednym systemie. Twórcy KDE będą chcieli wywalą coś z pulpitu, dodadzą coś innego i czy ktoś ich za to powiesi? Nie…
Sprawa Unity pokazuje, że Canonical zrobiło to co chciało, wydając Unity.

Mam na to jakiś wpływ, czy mogłem zablokować któreś z decyzji?
Nie!

A więc jestem tylko odbiorcą tego, co i tak zostaje zatwierdzone na szczycie drabinki zarządzania. Tym samym, jak mogę utożsamiać się ze swoim systemem, że to MÓJ system. On nigdy nie był i nie będzie mój. Ja go sobie tylko układam i składam, a później upiększam, ale on nie jest mój.
Mój to jest samochód jak go kupię, mogę w nim wymienić silnik, koła, zawieszenie, a nawet maskę sobie wyszpachlować – bo on jest mój. Ale mało kto wie, że aby nim mógł wyjechać muszę opłacić ubezpieczenie, muszę mieć prawo jazdy, i muszę do niego wlać paliwo, czy opłacić naprawy lub części.

Czy z systemem mogę to zrobić?
No nie bardzo, bo trzonem systemu jest jądro, są kompilatory, sterowniki i inne elementy składowe, które organizują muzyką, grafiką, kartą sieciową itd. To mi dają twórcy dystrybucji, a mnie zostaje zostaje oddana pewna doza i pewna strefa gdzie mogę konfigurować, zmieniać i ustawiać. Tym samym, dziwi mnie kiedy ktoś twierdzi: mój system. On raczej wygląda i ma to co ktoś chce, ale reszta nie należy do kogoś.

A więc, dla mnie i obecnie wg. mnie – system to system, ten czy inny będzie miał to samo, albo będzie nadrabiał czymś innym.

Jak ktoś chce, niech sobie o nim dyskutuje i próbuje mnie namówić i wmówić mi że źle myślę lub uważam.

A ja chcę sobie ten system użytkować i wycisnąć z niego to, co ma mi on zaoferować. Nie chcę się go uczyć, bo to nie metodyka, ja chcę z niego korzystać. A jak coś nie działa, obecnie przy użyciu google można rozwiązać 80% problemów, wystarczy dobrze zadać pytanie.

Ponieważ system powinien być taki, abyśmy korzystając z niego, nie musieli się zastanawiać: jak on działa, ale jak fajnie działa.

I tym akcentem kończę swoje rozmyślania nad tym, że linux to nie jest religia, to po prostu system i jądro + dodatki do niego. Bo religia opiera się na wierze, a nie czymś co widzimy.

Advertisements

8 myśli na temat “poczucie własnego systemu

  1. A wiesz może czy Linux Mint ma instalator przez wubi? Kiedyś był, a teraz pobrałem najnowszą wersję z Lxde i jest brak wubi. Nie mam już wolnych partycji na dysku, dlatego chce zainstalować jeszcze jeden system przez wubi:) Działa o wiele sprawniej niż pod virtualbox.

    Jeśli Arch Ci podpasował to może warto sprawdzić jakiś system z rodziny BSD? Np. ja ostatnio testuję GhostBSD, PC-BSD 9(wersja FreeBSD , skorzystałem tylko z graficznego instalatora) i Jibbed. Naprawdę są to systemy które mają pod maską porządek w katalogach.

    Lubię to

  2. Odnośnie mint-a, to Ubuntu więc zobacz w repo 🙂

    Co do reszty, na pc-bsd nie mam dysku a tylko na niego bym się zdecydował.
    Choć obecnie to co mam mi wystarcza, chce wreszcie poużywać systemu, a nie z nim walczyć czy go konfigurować przez ileś miesięcy 😉

    Lubię to

    1. „Choć obecnie to co mam mi wystarcza, chce wreszcie poużywać systemu, a nie z nim walczyć czy go konfigurować przez ileś miesięcy ;)”

      To znaczy przez całe pół roku bo zdaje się, że po tym czasie od nowa trzeba konfigurować Ubuntu, prawda?

      Lubię to

  3. Więc co – jednak Windows?

    A tak na serio – niewiele osób zauważa, że zarówno w przypadku Debiana, Ubuntu, Fedory, czy nawet Archa mamy do czynienia z tym samym systemem. Nie z takim samym systemem tylko z TYM SAMYM SYSTEMEM. Poszczególne dystrybucje to nie różnice w systemie, to różnice w doborze oprogramowania, które można bardzo łatwo uzupełnić o kolejne pozycje czy to instalując ze źródeł, czy innymi sposobami (niezależne repozytoria). Tak więc nie ma problemu, aby z Debiana zrobić Ubuntu nie rękami deweloperów tylko samemu na własnym komputerze. W rzeczywistości różnic pomiędzy Debianem, a Ubuntu jest mniej niż pomiędzy poszczególnymi wydaniami Ubuntu.

    Dla mnie więc jeśli Ubuntu mówi, że robi coś dla siebie i udostępnia to na licencji GPL to to samo jest zrobione także dla Fedory, czy Archa. Nie ma Unity dla Archa? A właśnie że jest: http://h55.img-up.net/?up=unity-appm2jct.png , tylko to że ty nie potrafisz go zainstalować wcale nie znaczy, że to nie istnieje. Jeśli Ubuntu zrobi coś na zamkniętej licencji i nie jest to dostępne dla innych dystrybucji to nie jest to program dla Linuksa, chyba że ktoś potrafi mi wytłumaczyć jaki taki program ma wpływ na rozwój Linuksa?

    >>”Uwaga, teraz będę narzekał… 😉
    Już mi się nie chce przeglądać i szukać tym samym jednego ustawienia, haczyka czy opcji w KDE4. Czy ktoś zauważył, że opcje odnośnie wyglądu KDE i pulpitu mamy w 3 miejscach? 2 są w ustawieniach, a trzecie są na pulpicie.”

    Jako fan KDE nie mogłem przejść obok tego fragmentu obojętnie. Może i te ustawienia są w trzech miejscach – ALE SĄ. GNOME ma takie ustawienia także w trzech i pół programach (Ustawienia systemowe, gconf i ten drugi -conf, oraz GNOME Tweak Tool), Unity chyba nie ma w ogóle podobnych możliwości co ma KDE, więc czego narzekać, że zmiana wyglądu jest w kilku miejscach ale w jednych ustawieniach (nie wiem co to „a trzecie są na pulpicie” chyba że chodzi o zmianę tapety, która wygląda jak w … Windows, więc nie wiem jak ktoś może się pogubić.

    Jeśli więc GNOME/Unity zyska takie możliwości jak KDE, np. obsługę screenletów to zapewne także one dostaną nowe narzędzie do ich ustawień w którymś tam z kolei miejscu. Ja natomiast widzę ustawienia stylu Plasmy właśnie w menu ustawień Plasmy, a nie w menu, gdzie zmienia się temat ikon, które z Plasmą nic wspólnego nie mają.

    Lubię to

  4. Co do tego „poczucia swojego systemu”, to i w moim odczuciu sprawa wygląda podobnie, chociaz mniej ich przerzuciłem przez swoje kompy. Na stacjonarnym mam jeszcze wciąż Mandrivę 2010, ale chyba już niedługo. Netbooka kupiłem z Linpusem netbookowym. Nie do użytku. Wrzuciłęm Ubuntu 10,10. Fenomenalnie zadziałało. Ale cieszyło mnie tylko chyba około połowy roku i kolejna aktualizacja spowodowała instalację GNOME-Unity. Rozpacz. Szczęściem trafiłem na Mint’a. Przeinstalowałem. Co za ulga !!! GNOME mi wystarcza w zupełności i fajny, zielony pulpit. – Oczy odpoczywają… Po zakupie notbooka, też wrzuciłem na niego MInt’a. Kiedyś – jeszcze na Mandrake’u miałem KDE. Ale po wypróbowaniu GNOME, okazało się , że mi to wystarcza, bo w sumie najmniej wpatruję sie w pulpit, a głównie pracuję w OpenOffice (obecnie LibreOffice). Coraz bardziej mnie kusi aby na stacjonarnym zainstalować Slackware ale…Trochę się boję tej textowej instalacji. Jak wygląda sprawa spolszczenia systemu? Obecnie w Mint-cie też spolszczenie jest właściwie „umowne”. Troche po poslku, resztę po angielsku. – I tak dobrze, że słowa się nie przeplatają raz angielskie , a raz polskie. Ale przy jakiej takiej znajomości angielskiego da sie przeżyć. Bywa nawet zabawenie… Pod Mandrivą np. nie udaje mi się odtwarzać filmików z Sieci. Znaczy… niektóre się uruchamiają, inne uruchamiają się bez dźwięku ale większość w ogóle się nie uruchamia. Muszę się przesiadać do net- albo notbooka, bo Mint nie ma z odtwarzaniem problemu. Stąd moja chęć zapoznania się ze Slakware. Chodzi mi o system stabilny i pewny. Czy mógłbyś mi coś na temat instalacji i stabilności tego systemu coś opowiedzieć? Będę wdzięczny. JTP

    Lubię to

    1. Z slackware nie miałem za wiele styczności. Pisząc z osobą, obeznaną w temacie jest on dużo trudniejszy do obeznania niż Arch. Choć obecnie slackware instaluje KDE standardowo podczas instalacji, to można się trochę zagubić. Slackware ma prężnie działające forum polskie, gdzie można wyszukać odpowiednie rzeczy, jak i też pytać w razie problemów 🙂
      Co do mint-a, jeśli nadal będzie on bazował na ubuntu to w najnowszym wydaniu pojawi się gnome-shell 🙂

      Lubię to

      1. Dzięki. No, nie wiem jeszcze co zrobię, jak mnie poczęstują tym GNOME-SHELL-em. KDE własciwie mnie nie przeraża i właściwie mógłbym do niego wrócić. Dzięki za skierowanie mnie na forum „Slacka”. Spróbuję tam pogmerać. Może mi wybaczą wrodzoną ocieżałość umysłową. Pozdrowienia. Piejanto

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s