Dzisiaj miałem pierwszy dzień kursu komputerowego, który muszę zrobić aby zdobyć może nie lepszą pracę, ale ogólnie jest mi to potrzebne do znalezienia jakiejkolwiek pracy.

Co było pierwszego dnia?
Wiadomo: podstawy. Czyli: system, tworzenie katalogów, tworzenie plików tekstowych, przenoszenie, kopiowania, oraz ogólne informacje o systemie czyli: rozszerzenia, rodzaje plików, na co zwracać uwagę przy plikach, czym się różnią itd.

I kiedy tak słuchałem i wykonywałem ćwiczenia – dotarło do mnie, że wykonać takie samo szkolenie z zakresu systemu linux – potrzebne byłoby 3x więcej godzin niż potrzebuje do tego nauka podstaw systemu windows i tego co na takich kursach uczą.

Naprawdę 3x więcej mówienia, tłumaczenie i wprowadzania mętliku – dosłownie mieszania ludziom w głowach. Ponieważ jak wytłumaczycie że linux działa z cd, albo jak im w prosty sposób (aby każdy zrozumiał) wytłumaczyć że w katalogu tworzę plik syf i on nie musi mieć zakończenia – a wpisuje syf.txt i to nie jest to samo, albo tworzę Syf.txt i syf.txt i to nie jest już to samo – jak to wytłumaczyć. Jak też wytłumaczyć, że w linux możemy stworzyć sobie miejsce/partycje, gdzie możemy skasować dysk gdzie mieści się system, a nasze pliki na pulpicie nie zostaną skasowane – wytłumaczcie to komuś na chłopski rozum.

Da się, prawda 🙂 Tylko teraz pomyślcie, że to co wy mówicie to jest 3x więcej niż przy tłumaczeniu tego samego odnośnie systemu windows, w którym nie trzeba tyle mówić.

A co powiecie na to, że uruchamiacie system i koleś nie musi mówić o… pulpicie. Widzimy go, robimy na nim – większość go zna lub widziała – w linux: gnome3, KDE4, Unity, lxde, xfce – na wprowadzenie do każdego potrzebnych było by około 2 spotkania. Co daje nam rozbicie kursu na… programy jakie zawarte są w danym pulpicie, czym one się różnią, dlaczego coś w nich działa tak a nie inaczej. Ogólnie mowienia w trzy dupy i to by nie starczyło. Bo my mamy mówić tak, aby ktoś to zrozumiał, nie ma tu być tak: otwórzcie sobie podgląd. Bo ludzie powiedzą: Co?! A wy: Podgląd okien… w rogu. A ludzie: w jakim rogu, o co ci chodzi?

A i tak po tym dniu kilka dziewczyn (jestem jednym facetem w grupie) ma niezłego klina w głowie, bo pierwszy raz stykały się z katalogami i plikami na serio. A co powiedzieć o linux – WTF! o co kaman? Tu to dopiero byłby szok.

I właśnie o ten szok i pierwsze zetknięcie mi chodzi. Linux brany ze skoku na głęboką wodę (czyt. pobieram, instaluje i używam) to zderzenie kulturowe (całkowicie inna struktura plików, inna struktura katalogów, kompletne inne podejście do bezpieczeństwa, do działania systemu, do obsługi systemu, do kierowania nim, do konta, do ustawień, a nawet do tworzenia plików i katalogów).

To inny świat, który w pierwszym kroku niszczy umysł i myślenie, w drugim reanimuje umysł i myślenie do stanu w którym jesteście nadal w szoku, dopiero kilka plaskaczy uświadamia, że to nie sen – to linux. I zaczyna się to, przez co każdy przechodzi: nauka wszystkiego od postaw, od samego początku. Czyli: czym jest linux, jak można w nim się poruszać, jak to robimy, gdzie co jest, jak tu się instaluje programy, jak kasuje, dlaczego pliki są tam, albo w innym miejscu – do czego one są, po co one są, jak się tu tworzy katalog i co z nim można zrobić. To są pierwsze kroki każdej osoby, która rozpoczyna swoją przygodę z systemem linux – nie ważne, czy to fedora, czy openSusa, czy Ubuntu, sabayon linux, albo Debian. Ponieważ wiele rzeczy w jednej chwili staje się ważna: dlaczego pobrany plik rpm nie chce się zainstalować w naszym Debianie, dlaczego coś nie chcę się uruchomić, dlaczego coś tutaj działa tak, a nie inaczej – na to wszystko musimy sobie sami odpowiedzieć, albo zaczniemy szukać odpowiedzi w internecie. A prowadząc kurs musimy w prosty i logiczny sposób przekazać to ludziom, którzy pierwszy raz widzą coś na oczy.

A jak każdy początkujący już się przekonał – tacy jak ja czy ktoś inny, czyli ludzie obyci z linux – podchodzą do początkujących jak do głupków. Niestety, ale wielu tak reaguje. I chcę tu napisać, że tak jak na tym kursie nie wywyższałem się, tak i normalnie tego nie robię. To że na blogu coś piszę, to tylko wasza psychika, a nie to że ja się uważam za lepszego. Nie, nie uważam się za takiego. Przez około 2,5 roku starałem się pisać najprościej jak się da, właśnie dlatego aby ktoś kto nie ma pojęcia i pierwszy raz styka się z jakimś problemem, albo podoba mu się dane rozwiązanie – potrafił sam, w pewnym sensie poradzić sobie z tym co ja opisuje, z wpisaniem poleceń i uzyskaniem takowego efektu, czy rozwiązać problem. I nikt sobie nie wyobraża, ile trzeba włożyć w to energii, aby dojść do końca danej procedury. Dlatego nie uważam się za lepszego od początkującego, nie uważam się za mądrzejszego do początkującego – chcę aby to było jasne.

I kończąc moją wypowiedź, dodam. Patrząc jak niektórym dziewczyną z kursu założenie prawidłowo katalogu i pliku sprawia wiele problemów, to nie chcę myśleć co by było gdyby to był kurs systemów linux/dystrybucji – tutaj nawet odnalezienie się w katalogu było by problemem, ponieważ w systemie linux nie ma czegoś takiego jak: moje dokumenty, ale są Dokumenty i to nie we wszystkich dystrybucjach – ale problem w tym, że odnośnik do nich nie widnieje na pulpicie.
(tak wiem, dla was to jest proste jak oddychanie, ale początkujący to nie wy – pamiętajcie o tym).

Tym samym stwierdzam, że sytuacja systemów linux nie będzie się zmieniać drastycznie na „plus” – ponieważ linux nie robi tak naprawdę nic, aby zmienić tą sytuację. A te różne drobne zmiany to za mało, aby ktoś zdecydował się na zmianę systemu na linux, kiedy on nie wychodzi do użytkownika początkującego z pomocą, tylko kopie go w momencie kiedy on chce go poznać. A nie na tym polega poznawanie kogoś, prawda.

Reklamy

27 myśli na temat “linux: jest za ciężki, za skomplikowany, za wiele tego

  1. „… wytłumaczyć że w katalogu tworzę plik syf i on nie musi mieć zakończenia – a wpisuje syf.txt i to nie jest to samo, albo tworzę Syf.txt i syf.txt i to nie jest już to samo – jak to wytłumaczyć ”

    To pod Windowsem nie da się utworzyć pliku syf i syf.txt? Totalna bzdura. Jak wytłumaczyć? Jednym zdaniem „rozróżnia duże litery od małych” – rzeczywiście poziom uczestników tego szkolenia musi porażać.

    „gnome3, KDE4, Unity, lxde, xfce – na wprowadzenie do każdego potrzebnych było by około 2 spotkania”

    Kompletnie nieobiektywne stwierdzenie. Gdyby Windows miał kilka powłok to również trzeba by było tłumaczyć więcej, adekwatnie do ich ilości. Więc porównanie nieco na wyrost

    „tutaj nawet odnalezienie się w katalogu było by problemem, ponieważ w systemie linux nie ma czegoś takiego jak: moje dokumenty, ale są Dokumenty”

    Faktycznie – różnica z kosmosu, gdzie problemem byłby chyba dla tych blondynek jedno klik zamiast dwóch.

    „A te różne drobne zmiany to za mało, aby ktoś zdecydował się na zmianę systemu na linux, kiedy on nie wychodzi do użytkownika początkującego z pomocą, tylko kopie go w momencie kiedy on chce go poznać. A nie na tym polega poznawanie kogoś, prawda.”

    Dla mnie zmiany Windowsa to za mało, abym zmienił Linuksa. Prawda jest taka, kto chce poznać Linuksa to go pozna. Osobiście znam takich magików, którzy potrafią kliknąć tylko w przygotowaną ikonkę gry na pulpicie Windowsa – i o czym to ma świadczyć? Że windows jest trudny? Jest po prostu inny…

    I na koniec… straszne bzudry

    Lubię to

  2. „rzeczywiście poziom uczestników tego szkolenia musi porażać” – zapomniał wół jak cielęciem był.

    „Kompletnie nieobiektywne stwierdzenie. Gdyby Windows miał kilka powłok to również trzeba by było tłumaczyć więcej, adekwatnie do ich ilości. Więc porównanie nieco na wyrost”

    Ale ich nie ma… więc nie rozumiem o co ci chodzi.

    „Kompletnie nieobiektywne stwierdzenie.”

    No to zadanie dla ciebie – każesz swojej siostrze, mamie usiąść przed laptopa i masz im w prosty sposób wytłumaczyć gnome3, kde4 i Unity – ciekawe ile ci to zajmie czasu, aby mogły one zrozumieć dany pulpit – spróbuj.

    „Faktycznie – różnica z kosmosu…” – kolejny raz zapomniało się jak się sam musiałeś uczyć pierwszej dystrybucji.

    „I na koniec… straszne bzudry” – kolejny fanboy linux’a – co za społeczność, że czuje się lepsze od innych bo użytkuje jakąś tam dystrybucje. Szkoda, że nic z tego nie wynika 🙂

    I mam dla ciebie radę, przestań się tak spinać to tylko linux/system na komputerze – a nie jakiś bóg, czy religia 🙂

    Lubię to

    1. „No to zadanie dla ciebie – każesz swojej siostrze, mamie usiąść przed laptopa i masz im w prosty sposób wytłumaczyć gnome3, kde4 i Unity – ciekawe ile ci to zajmie czasu, aby mogły one zrozumieć dany pulpit – spróbuj.”

      Możesz mi wierzyć, że np. moja mama, która nigdy z komputerami nie miała do czynienia doskonale radzi sobie z KDE (bo po co jej coś innego) – natomiast o istnieniu Windowsa raczej nawet nie ma pojęcia. Więc cały ten wpis z mojego punktu widzenia jest po prostu śmieszny. Powiem Ci więcej, u mnie w pracy jest ponad 20 stanowisk handlowców (głownie kobiet), wiesz z czym mieli problem? z niczym. Przeglądarka jest, narzędzia biurowe są, poczta jest. Użytkują go najnormalniej w świecie. Tak więc zrozum, że czytałem ten wpis z takimi oczami O_o

      Lubię to

      1. Rozumiem, ale linux to nie tylko KDE. Jeśli poszedłeś by zrobić wykład z linux’a musisz mówić tak jak to daje ci np. dyrektorka czy kierownik danego ośrodka – bo później jest sprawdzian z tego. Więc ty musisz mówić o wszystkim, a nie tylko o tym co ktoś używa i jest dobry lub bo masz taką ochotę.

        Lubię to

        1. Dlatego, że mamy możliwość wyboru należy przedstawić wszystkie opcje i omówić je baaardzo dokładnie… przecież to się kupy nie trzyma. Dostajesz kompletne środowisko do pracy, co za różnica czy omówię KDE czy GNOME skoro w każdym z nich da się pracować? Czy jak omawiasz pakiet biurowy to zaczynasz od MS, a kończysz na Lotusie?

          Znajomi też siedzą w KDE, o G nie słyszeli i co z tego?

          Kto układa sprawdziany? Zakładasz, że pytania są brane z kosmosu i nie mają one żadnego związku z tym co było na kursie? Kurs sobie, a egzamin sobie? Omawialiśmy KDE to zrobię wam psikusa i egamin będzie z FluxBoxa albo WM…

          Lubię to

  3. Argumenty mocno naciągane by tylko udowodnić tezę 😦 Dla użytkownika nieobeznanego z komputerem, „próg wejścia” w dowolny system jest dokładnie taki sam. Nie sądzę by problemem było też środowisko graficzne w jakie została „wyposażona” dystrybucja. Początkującemu wszystko jedno czy zaloguje się pod KDE, gnome czy zupełnie coś innego. Ważne, że może działać. Zupełnie nie rozumiem też, dlaczego taki początkujący użytkownik ma zostać od razu zapoznany ze wszystkimi możliwymi pulpitami i aplikacjami, które przychodzą z „systemem”.

    Lubię to

    1. Ponieważ od tego rozpoczyna się kurs, na którym mówi się nawet o partycjach – nie ważne że ktoś może nie rozumieć, taki jest program i jego zagadnienia. Jeśli kogoś to zainteresuje, to sobie poczyta – jeśli nie, to nie. Ale powiedziane musi być.
      Dlatego wielu z was może nie zrozumieć, dlaczego trzeba by było opisywać każdy pulpit – ponieważ gnome3 i kde4 to nie jest to samo. A do każdej osoby podchodzi się indywidualnie – jedni łapią szybciej inni wolniej i jeśli ktoś prowadzić szkolenia – musi mieć to na uwadze.

      Lubię to

      1. O różnorodności pulpitów dla Linuxa można jedynie wspomnieć początkującemu użytkownikowi. Do szkolenia wystarczy wybrać jedno środowisko i na tym przykładzie opisywać pewne podstawowe zasady korzystania z komputera. Sztucznie rozdmuchujesz problem i bardzo go demonizujesz.

        Lubię to

        1. Widzisz dziś był drugi dzień szkolenia i powiem ci, że to nie jest możliwe – to o czym każdy pisze: mówi o jednym – nie ma takiej opcji. Jeśli windows miał by 2 pulpity, na szkoleniu musiało by zostać omówione jedno i drugie i to szczegółowo – bo tak jest w szkoleniu i to musi być.
          To trochę jak z nauczycielem – on musi się trzymać programu jaki mu ktoś narzucił, książek jakie ktoś podał i on ma się do tego dostosować i nie ma innej drogi.

          Lubię to

        2. @mariusz
          Pozwól, że Cię zacytuję:

          „Ale ich nie ma… więc nie rozumiem o co ci chodzi.”

          Każdy z wymienionych pulpitów (w Twoim wpisie, bądź komentarzach) realizuje to samo założenie: w prosty sposób umożliwa dostęp do zasobów komputera. Szczegóły implementacji rożnią się. Nie są to jednak kolosalne rożnice, całkowicie zmieniające zasady. Czy to Windows, Kde lub Gnome, aplikacje uruchamiasz poprzez wybranie z menu lub (dwu)klikniecie na ikonie… itd. itd. Naprawdę nie sądzę, że początkującego użytkownika należy zapoznawać z możliwie każdym rozwiązaniem.

          Tak przy okazji, ile godzin trwa szkolenie, w którym uczestniczysz i jaki jest jego zakres? Czy uważasz, że po cześci o PowerPoincie (bez dodatkowej pracy własnej), będziesz potrafił przygotować ciekawą prezentację w rozsądnym czasie?

          Lubię to

  4. Omawianie różnych środowisk… po co?
    Wybierz jedno i z nim zostań, a o innych można wspomnieć.

    Wybiorę KDE, bo na tym pracuję na codzień…
    Katalogi, pliki tekstowe, operacje na plikach, wszystko łatwe i intuicyjne…

    „jak im w prosty sposób (aby każdy zrozumiał) wytłumaczyć że w katalogu tworzę plik syf i on nie musi mieć zakończenia” – a może „Linuks potrafi poznać czym jest plik po jego zawartości” bez omawiania mechanizmu jak to działa… można wspomnieć o nagłówkach plików itp itd, ew. dopowiedzieć, że używanie rozszerzeń nie przeszkadza.

    „że w linux możemy stworzyć sobie miejsce/partycje, gdzie możemy skasować dysk gdzie mieści się system” – Ja u siebie mam profile na D: skasuję system na C: i po reinstalacji dalej mam to co miałem na pulpicie… jak to możliwe? To akurat przemawia na plus Linuksa, bo po ew. padzie systemu nie musisz się gimnastykować z odzyskiwaniem danych. Sporo osób używającyh Win trzyma ważne pliki na Pulpicie, system padnie i baw się z ratowaniem…
    BTW: a o partycjach w Windows mówili?

    Sporo użytkowników komputerów (ogólnie) ma problem z czytaniem i rozumieniem tego co jest napisane… więc jak ktoś przychodzi i zadaje głupie pytanie ew. nie potrafi użyć tego co daje mu współczesny internet to kończy jako (jak to napisałeś) „głupek” – tyczy się wszystkich systemów.

    „dziewczyną z kursu założenie prawidłowo katalogu i pliku sprawia wiele problemów” – yep… bo zamiast Nowy -> Nowy Katalog byłoy Utwórz nowy -> Katalog…

    „linux nie będzie się zmieniać drastycznie na „plus”” – Dystrybucje UF wnoszą sporo ułatwień dla ZU, ale jak dla kogoś barierą jest zmiana żółtych folderów na niebieskie to jesgo problem, niech zostanie przy żółtych.
    Napisz konkretne przykłady których nie da się wykonać w KDE, a które ZU wykonuje w Win.

    Pozdro.

    Lubię to

    1. Wielu z was nie rozumie, że to nie wy ustalacie program szkolenia, on już jest ustalony. To że wy coś rozumiecie, nie oznacza że ktoś tak samo to pojmie.
      Przez około 2 lata starałem się pisać najprościej jak się da. I teraz piszę już skrótowo – co trzeba zrobić. Ale jak np. komuś napiszę: zrób aktwator – to muszę temu komuś wytłumaczyć coś to jest, bo ta osoba pyta się o to. I nie mu żadnych słów: poszukaj sobie, znajdź sobie – ale trzeba tłumaczyć – bo od tego jestem, jeśli ktoś szuka u mnie porady, czy jak rozwiązać problem.
      Jest to zrozumiałe?

      Lubię to

        1. Ja to rozumiem, ale widzę nie potraficie zrozumieć – że to nie wy to szkolenie przekonywujecie – wy je tylko przekazujecie dalej. To nie wy decydujecie o tym, o czym mówicie lub chcecie mówić – ale to już macie wykazane. Jeśli ja bym prowadził zajęcia z linux’a objęły by ona i gnome i kde i lxde i xfce – dlaczego? Bo o tym też muszę powiedzieć.

          Lubię to

      1. Czasami trzeba kogoś skarcić żeby zaczął sam myśleć, na początku proste problemy, a później (mam nadzieje) będzie sobie raził z coraz trudniejszymi zagadnieniami, jeżeli jednak zgodzisz się „być na zawołanie” to taka osoba się najzwyczajniej w świecie od Ciebie uzależni…
        Zepsuło się… Mariusz naprawi. Skoro ktoś decyduje się na używanie komputera (mniejsza o system) to niech posiada podstawową wiedzę i umiejętność jego obsługi. Dawać wędkę a nie rybę.

        Co do programu szkolenia… zaufaj ludzią którzy go układają…

        Lubię to

      2. „Wielu z was nie rozumie, że to nie wy ustalacie program szkolenia, on już jest ustalony. ”

        „Jeśli ja bym prowadził zajęcia z linux’a objęły by ona i gnome i kde i lxde i xfce – dlaczego? Bo o tym też muszę powiedzieć.”

        No jesteś bardzo konsekwentny 😀

        Lubię to

    1. Bo potrzebny jest mi papier, a przy okazji odświeżę sobie wiedzą o pakiecie Microsoft Office – do tego liznę prezentacje – ponieważ tego nigdy nie miałem, a że jak już chodzę i mogę zadawać głupie pytania i te mądre to chodzę 🙂 Zabroni mi ktoś?

      Lubię to

  5. Widzę że trochę nie rozumiecie pojęć.
    Więc powiem tak: na tym kursie dałem wzmiankę o systemach linux – nikogo one nie zainteresowały, nawet kiedy ktoś powiedział że są one darmowe i już nie różnią się niczym od obecnych innych systemów. Ale dziewczyny na kursie miały to gdzieś. A to za sprawą tego, że nie będziemy pracować na systemie linux, a windows.
    Dzisiaj było o pakietach biurowych i wspomniałem, że na dobrą sprawę openoffice to już trochę stary program, a rozwijany to libreoffice – powiedziane zostało, że są darmowe, że potrafią otworzyć pliki od M$ wodr-a 1997 – 2003… i nikogo to nie ruszyło. A nawet napiszę więcej, dziewczyny na koniec zadeklarowały kupno pakietu Microsoftu.
    W przeciągu 3 lat jestem jedyną osobą, która ma jakieś pojęcie o systemach linux, ale nie tylko.
    Wynika z tego, że ludzi tak naprawdę to nie interesuje czy jest linux czy nie, czy są inne systemy czy nie – bo nie potrzebują tego. To że gdzieś tam ktoś pracuje na KDE, na Ubuntu, fedora, opensuse – dla tych osób to jest nic. One muszą widzieć to, muszą zobaczyć że to nic strasznego.
    Ale aby to zrozumieć, trzeba wejść w strukturę szkoleń, zobaczyć jak wyglądają i na czym się opierają. A szybko przekonacie się, że linux nie ma ani wsparcia, ani nie jest w świadomości ludzkiej.

    Lubię to

    1. Marketing x3 + kasa. Weź zwykłego człowieka – wszędzie reklamy Office, MS, IE, … W szkole od podstawówki Windows i MSO… dla większości ludzi arkusz kalkulacyjny jest tożsamy z MS Excel, edytor tekstu z Wordem. Firmy rozdają swoje produkty uczniom, studentom… jak myślisz dlaczego? Jak człowiek zobaczy, że jest coś innego to może się zacznie zastanawiać, może tamto będzie mu bardziej odpowiadało…

      Dlaczego Apple zaczyna się wspinać w statystykach? Bo pokazali, że można mieć coś innego co jest niemniej funkcjonalne.

      Kilku moich znajomych zainteresowało się Linuksem dlatego, że zaglądami mi przez ramie i czasami padały pytania: „a skąd mogę sobie zainstalować ten program”, „dlaczego ja tak nie mogę”…

      Lubię to

      1. Kilku moich znajomych zainteresowało się Linuksem dlatego, że zaglądami mi przez ramie i czasami padały pytania: „a skąd mogę sobie zainstalować ten program”, „dlaczego ja tak nie mogę”…

        To jest właśnie to: pokazanie zalet i ogólnego użytkowania systemu linux. Ale aby to pokazać, trzeba mieć kogoś obok siebie, u kogo można to zobaczyć i samemu się przekonać, że to nic trudnego.

        Lubię to

  6. @arctus
    Ile to jest mało ważne. Napiszę tylko, że kurs, szkolenie – czy jak to zwał – obejmował nawet: tłumaczenie dwukliku w windows (po co on jest) i co oznacza rączka – ponieważ osoby, które są w grupie nawet tego nie wiedziały, a pracują w firmach. Wiele osób nie wie do czego służy Alt+tab, czy czym się różni plik z końcówką exe, a bmp – bo tego nikt im nie powiedział. O tym dowiadują się na kursie, więc trochę dziwnie się czuję, kiedy co chwilę odpowiadam na pytanie dotyczące windows, którego nie obsługiwałem… z rok będzie, jak nie więcej? – coś koło tego. A są to podstawy systemu windows. A osoby na tym szkoleniu/kursie 4/5 tego ten facet mówi nie wiedzą i… nie rozumieją. Dlatego każda z tych osób robi ten kurs, aby wreszcie się dowiedzieć coś na temat komputera i zrobić certyfikat.

    Lubię to

    1. „Dlatego każda z tych osób robi ten kurs” – nie węszę złych intencji, ale raczej dla „zrobić certyfikat”.

      Spotkaj się z nimi miesiąc po kursie (z tymi co mają papierki), posadź przed komputerem i poproś o wykonanie kilku ćwiczeń z kursu… (dla utrudnienia pozmieniaj zadania, ale zostaw je w tej samej kategorii i skali trudności) zobaczysz ile zrozumieli i zapamiętali, a ile było „bo sąsiad tak zrobił”. Nie twierdzę, że wszyscy… ale obstawiam znaczną część.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s