Podzielone na to: co dla mnie było porażką, a co zaskoczyło.

Zaczynamy… 🙂

Najgorszą porażką w 2011 roku było dla mnie gnome3 i tym samym gnome-shell.
Jeśli ktoś mnie śledził, to wie dlaczego – wielokrotnie jechałem po tym środowisku i nadal będę to robił, jeśli nic się w nim nie zmieni.

Drugą porażką dla mnie była nagonka i informacja – że laptopy i komputery z windows 8 zablokują możliwość instalacji innego systemu.A tym innym systemem jest? Linux.
Jeśli producenci laptopów i płyt głównych na to pójdą będą idiotami.
Ale że już mi się obiło o oczy w internecie, że ktoś tam znalazł sposób ominięcia tego… to mam wrażenie, że ktoś tu robi z igły widły.
I jakoś nie chce mi się wierzyć, aby w czasach kryzysu ludzie nie zaczęli szukać alternatyw odnośnie płacenia za system, mogąc go mieć za darmo.

Kolejną porażką roku 2011 był wysyp klonów Ubuntu. Doprowadziło to do decentralizacji użytkowników Ubuntu, a przy okazji do sytuacji gdzie jacyś twórcy potrafili okraść innych (sprawa twórców Mint-a i odtwarzacza muzycznego), nie robiąc sobie nic z tego faktu.
Rozumiem taką sytuację jak w przypadku Ubuntu, albo chakra – dystrybucja bazuje na początku na czymś, ale później zaczynamy bazować na swoich serwerach.

Inną porażką było to, że społeczność linuxa przygasła i się okopała.
Wiele stron z informacjami i wiadomościami powoli dogorywa, a informacje tam zawarte zaczynają być nie aktualne. Masę osób przerzuciło się na portale społecznościowe, nie robiąc nic więcej. Przynależenie do strony albo lubienie jej, nie powoduje tak naprawdę nic – jak tylko przynależenie gdzieś.
Ale dane osoby nie robią żadnych akcji promocyjnych, nie zbierają się na rynku, nie próbują oni wyjść do ludzi itd.
Społeczność linuxa przygasła. I choć zainteresowanie system rośnie, to ludzi którzy chcą pokazać: jesteśmy jedną wielką społecznością – jakoś ich coraz mniej widać.
Nawet mój blog lekko podupadł, bo ile można pisać o tym samym, albo wałkować podobny lub ten sam temat co 3 miesiące?

Porażkami w roku 2011 były dla mnie premiery dystrybucji: mageia 1 i opensuse 12.1. Kompletnie zawiodłem się na tych duch dystrybucjach, które mimo wszystko mogły zdobyć popularność. Mageia 1 nie pokazała nic ponad to co już każdy znał i widział, a openSuse 12.1 jako całkiem nowa linia dała użytkownikom marną aktualizację i… nic więcej – liczyłem na więcej.

Porażką było dla mnie Unity w 11.04 – gdzie było ono nie stabilne, słabe i dzielące ludzie na dwa obozy. Nie można było tego zrobić tak jak działa to w 11.10, albo będzie działać w 12.04?
Zmarnowały potencjał i przygotowanie ludzi na zmiany…

================================
Zaskoczeniem było dla mnie: KDE4 i pokazanie, że jeszcze wiele można wycisnąć z normalnego pulpitu.

Innym zaskoczeniem było dla mnie to, że chociaż moje teksty są ciężkie, nudne i pełne błędów – nadal jako tako ktoś je chce czytać.

Zaskoczeniem w 2011 roku była informacja przesiadki giełdy Angielskiej na linuxa.

Innym zaskoczeniem było dla mnie uruchomienie sprzedaży laptopów z Ubuntu, z różnymi partnerami przez Canonical (Chiny i Portugalia).

Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie to, że Android zdobył taką popularność, a mimo wszystko ma coś w sobie z linuxa.

Zmiana numeracji jądra linuxa? Jakoś mnie to też gdzieś tam zaskoczyło 🙂

Desura z wsparciem linuxa.
—————————————————————-
Tak naprawdę rok 2011 był miałki i nijaki jeśli chodzi o linuxa.

Słabe premiery, o których mówiło się od dawna obytych już dystrybucji. Rok 2011 to słabe działanie społeczności i jej poczynań.
To też dziwne ruchy, jak uśmiercanie Mandrivy, a później przywracanie jej do żywych.

Nowe gnome3 które zniszczyło nadzieję na godnego następne gnome2, a z drugiej żadnej wesołej informacji, która była pokrzepieniem serc.

Rok 2012 jawi się podobnie, z nadzieją na to że linux zacznie zyskiwać na znaczeniu w dobie kryzysu.
W innym przypadku – czekają nas: kolejne premiery obytych dystrybucji, brak nowości i… coraz wolniejsze rozwijanie się wielu projektów i programów, które bez wsparcia będą skazane na dużo wolniejszy rozwój niż normalnie.

I chyba tylko KDE 4.8 RC mnie zachwyciło w tym roku – bo jest dużo lepsze niż 4.7. Cała reszta… jakoś tak słabo wypada.
Zaskoczeniem też było dla mnie to, że informacja o giełdzie Angielskiej nie spowodowała fali zainteresowania systemem linux.

Dużo większym zaskoczeniem bylo dla mnie to, że youtube się zmienił – niż, że coś tak, ktoś tam dodał do jądra, albo że wayland może za 5 lat wejdzie do dystrybucji. Szczerze… coraz bardziej przestaje ufać słowom. A to wszystko dlatego, że i tak ktoś zrobi coś – czy tego chcę czy nie.

I uważam że najpiękniejsze lata linux miał, kiedy to Ubuntu było w wersji 8.xx i miało swoje theme, bez upodobania się do innego systemu. Gdzie gnome2 zrywało kapcie z nóg, a ludzie pisali o wszystkim, co tylko usłyszeli na temat różnych dystrybucji.

Obecnie wszystko się zmieniło, a ci co byli pełni energii i tworzyli – obecnie już im się nie chce, a nowym zabroniono na cokolwiek – blokując ich zapał.

I chyba tyle…

I na pewno o czym zapomniałem, więc jak macie swoje zestawienie – to piszcie 🙂

Reklamy

7 myśli na temat “Małe moje zestawienie informacji ze świata linux.

  1. Ten tekst był pisany w stanie „sylwestrowym”, tak więc proszę o wyrozumiałość…

    Ja tam do samego Gnome 3 nic specjalnego nie mam (Cairo-Dock Session rulez), ale sam Shell to już inna bajka.
    Z resztą, wszystkie nakładki pracujące z Gnome 3 (U, G-S, C-D, itp) powinny się znaleźć w samym środowisku G3 jako opcje wyboru „widoku”na wzór KDE i byłoby po sprawie. Bo takie rozłamy niczemu nie służą…

    Co do Unity (nazwa iście przewrotna), w Ubuntu 11.04 musieli je dodać co by mieć okres przejściowy, który pozwoli się użytkownikom przez 6 miesięcy oswoić z nowym.
    Nawet nie chcę myśleć co by ludzie pisali gdyby 11.04 miało TYLKO stare Gnome 2, po czym zostaliby wrzuceni w 11.10 na samo Unity (strach się bać).
    A że Unity w Natty było nie dopracowane, cóż nie wyrobili się.
    Z resztą XFCE można bardzo szybko upodobnić do Gnome 2, więc nie widzę problemu (próby upodobnienia Gnome 3 do dwójki są według mnie śmieszne, tym bardziej że gotowiec leży tuż obok – XFCE, LXDE).
    Oczywiście będzie to coś zbliżonego do Gnome 2, ale tylko (lub aż) podobnego.

    KDE jest naprawdę fajne, choć ma w sobie całkiem sporo niegroźnych błędów (swoiste popierdółki nie mające związku z stabilnością działania a raczej drobnych usterek – zarówno seria 4.7 jak i 4.8 RC1 z backportów beta Kubuntu).

    Dla mnie największym zaskoczeniem było to że wraz z pojawieniem się Unity i Gnome-Shell nie umarły wszelkiego rodzaju docki, bo jak wiadomo w/w nakładki już je „mają”.
    I coś co dla mnie się wydawało ostatnim gwoździem do trumny tychże docków w Gnome 3 stało się sposobem na ich rozwój, bo w Gnome 2 były one „tylko” upiększającym dodatkiem, a tutaj w Gnome 3 taki Cairo-Dock (sesja) po prostu błyszczy.
    Teraz jak na to teraz patrzę to tę wszystkie żale, czy też wylewanie wiadra pomyj na Gnome 3 na Ubucentrum (i innych portalach) wydają się takie…miałkie.
    Zamiast narzekać poszukajcie ku*wa alternatywy/zamiennika whatever.

    Tak sobie myślę, Windows 8 nie będzie miał łatwego życia, i to nie tylko ze względu na kryzys, ale i ze względu na…samego windowsa.
    Skoro do dzisiaj (bodajże) 50 % użytkowników Windowsa to użytkownicy XP (i to po tylu latach od premiery).
    Dlaczego ?
    Bo widocznie ta wersja po prostu spełnia oczekiwania użytkowników i zwyczajnie w świecie działa nic im (użytkownikom) do szczęścia więcej nie trzeba 🙂
    A to że Microsoft dostaje to po kieszeni to już inna sprawa (bo przecież dawno już miałeś kupić Vistę i 7, co by dać nam zarobić), ale widocznie użytkownicy mają inne zdanie.
    Z komputerem jest jak z samochodem, skoro działa to po co go zmieniać skoro SPEŁNIA swoją funkcję (tak, mój Atom 330 i ION daje radę 🙂 ).

    Kończąc ten nie do końca trzeźwy wywód chciałbym aby w Nowym Roku społeczność open-source/linux przestała się kłócić miedzy sobą (użytkownicy) i zwyczajnie w świecie wspierała się na wzajem…o tak po prostu.
    JESTEŚMY PRZECIEŻ JEDNĄ WIELKĄ RODZINĄ!
    Czemu kłótnie mają służyć?
    Wspierajmy się nawzajem na tej nie łatwej drodze życiowej jaką jest szeroko pojęty linux.

    Amen.

    ps. Pewnie jutro na trzeźwo będę się wstydził tego teksu, ale co mi tam 😉

    Szczęśliwego Nowego Roku !!!

    Polubienie

    1. andrzej(u)001. To bardzo piękny list. W najdrobniejszym szczególe nie wyczuwa sie w nim chuchu lub, jak kto woli, nietrześwości. Słowo honoru, chciałbym płynnie posługiwać się Linuxem, alem chrup i ciężko mi do niego wniknąć. Zaczynałęm od Mandrake 6,06. To było coś między DOS-em, a Wondows’em trójką. Windows od początku mi nie odpowiadał. Wolałem DOS,a, ale też właściwie większość ówczesnych programów użytkowych było skonstruowanych na DOS’a. Już nawet potrafiłęm sobie skonfigurować takiego DOS-a. Potrafiłem sobie zapisać Config i Autoexec… Linux był wówczas strasznie zagmatwany. Teraz wszystko jest stabilne i to spowodowało, że używając Linuxa właściwie od niego odszedłem. To się nazywa WYGODNICTWO. Pozapominałem komendy i sposoby…. Trochę mi wstyd. Obecnie na stacjonarnym mam Mandrivę, a na laptopie i netbooku Mint’a. Na Mint’a przeszedłem właśnie w związku z „uszczęśliwieniem” mnie przez Ubuntu Unity’em. Było tak, że kupiłem netbooka z Linuxem Linpusem. Cwaniacki koszmar. Zainstalowałem na nim Ubuntu i odkryłem, co znaczy szczęście. Niestety. Szczęście trwało krótko, bo już chyba trzecia aktualizacja uraczyła mnie pulpitem Unity. Męczyłem się do tego stopnia, że własciwie przestałem korzystać z tego biżutu, jakim był mój netbook. I którejś nocy doznałem iluminacji. A może tak by Minta’a? Przeinstalowałem i netbook odzyskał swoją pozycję oraz miano biżutu. Gdy kupiłem laptopa, to juz bez oporów doinstalowałem do obowiązkowego Windowsa 7 Mint’a i praktycznie rzecz ujmując, nie kożystam z owego „obowiązkowego” Windowsa7. Korci mnie aby wrócić na stacjonarnym do KDE (bo wszędzie mam (GNOME). Swego czasu jakiś taki lżejszy mi się wydawał, ale wszyscy teraz chwalą to nowe KDE, to może wrócę. Tyle, że Mandriva coś jakby oklapła. Co ja bym dał, żeby tak swobodnie poruszać się po Linuxie ? Dużo, a nawet bardzo dużo. Zazdroszczę Ci wiedzy i umiejętności i cenię Twój text za przejrzystość i zawarty w nim sens. Tak trzymaj. Życzę Ci samych dobrych dni w roku 2012. Piejanto

      Polubienie

  2. >>”Drugą porażką dla mnie była nagonka i informacja – że laptopy i komputery z windows 8 zablokują możliwość instalacji innego systemu.A tym innym systemem jest? Linux.
    Jeśli producenci laptopów i płyt głównych na to pójdą będą idiotami.”

    Jak się okazuje producentów-idiotów zaczyna przybywać! Życzę więc dalszego beztroskiego myślenia w Nowym Roku.

    Polubienie

        1. Nowy windows pojawi się pod koniec roku. Nawet jeśli zblokuje on instalację innym systemem, czyli linuxowi. To ile to jest znaleźć laptopa z linuxem?
          I wielu zapomina, że weszły przepisy nakazujące sprzedaż komputerów i laptopów bez systemu, na życzenie klienta. Sklep protestuje? Idzie się do rzecznika praw konsumenta w danym mieście i zgłasza nieprawidłowości, a on już tam sobie poradzi. Inna sprawa to rzeczowa rozmowa ze sprzedawcom, że nie jesteście ciemni, a on wam ciemnotę wciska i chcecie rozmawiać z jego przełożonym itd.
          Już kilka lat temu ludzie potrafili sobie poradzić z kłamstwem sprzedawców, albo opieszałością danego sklepu, a teraz ma to być problem, nie żartujcie.

          Polubienie

        2. Chyba nie doczytałeś do końca tego artykułu – Tu nie chodzi o to, że nie da się tam zainstalować jakiegoś innego systemu, tylko systemu bez podpisu cyfrowego, a takich zabezpieczeń nie stosuje się w Linuksie i sprawa prosta. Sprawa dotyczy zresztą wersji OEM, więc każdy kto takiego Windowsa będzie chciał dodać do swoich sprzętów będzie musiał zablokować możliwość wyłączenia UEFI w komputerze (tu akurat głównie tabletach). Wniosek: możesz sobie życzyć, aby sprzedawca sprzedał ci taki sprzęt bez systemu i on ci sprzeda, tylko i tak nic tam nie zainstalujesz oprócz Windowsa!

          Może i znajdziesz gdzieś takie tablety na których Linuksa sobie zainstalujesz, ale czy to będzie akurat sprzęt jaki cię interesuje – mało prawdopodobne, a i podejrzewam, że i tak będzie kosztował wtedy tyle ile taki sam sprzęt z Windowsem. Krótko mówiąc – myliłeś się (i to nie tylko pod tym względem, ale nie mam zamiaru tego rozwijać, bo i tak widzę, że nic do ciebie nie trafi)!

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s