Na początku pewne wytłumaczenie.
Będą to luźne przemyślenia odnośnie ACTA, przy okazji chcę uświadomić wszystkim: zagrożenie jakie niesie ze sobą ACTA i jak na to patrzeć, z jakiej perspektywy. No i wspomnę też trochę o tym: ku czemu miała służyć ACTA, a czemu służyć nie będzie.
Przytoczę tutaj też kilka rzeczy, które będą bulwersować, a mogą one stać się praktyką szeroko stosowaną. A wszystko jest w ACTA napisane i przedstawione.

Nie chcę tutaj was zmuszać do przewijania dość chyba długiego tekstu jaki mi tu wyjdzie, dlatego wstawiam opcję, które daje wam wybór: albo przechodzicie dalej w przeglądaniu wpisów, albo naciskacie: czytaj dalej i czytacie ten wpis.

ACTA to przepisy odnoszące się do: ogólnie pojętych podróbek, piractwa, kradzieży własności intelektualnej: zdjęcia, filmy, obrazki, pomysły, wtyczki, kody tych wtyczek itd. czyli można powiedzieć, że wszystko to co ktoś robi od podstaw i pokazuje to w internecie lub tworzy coś, co ktoś może pobrać i sobie używać.

ACTA to walka z podróbkami z Chin, produkowanymi na ogromną skalę, oraz podróbkami z innych państw zajmującymi się takowymi produkcjami np. Tajwan.

ACTA to walka z piractwem, czyli upublicznianiem materiałów, które zostały wydane lub pokazane w realnym świecie: film w kinie, płyta DVD, seriale, filmy z TV.

I można by tu napisać, że jest to z jednej strony dobre, ale z drugiej musimy spojrzeć na to w ten sposób, że masę zdjęć z blogów o modzie (gdzie dziewczyny prezentują się w danym stroju lub ubraniu) jest: kopiowana (BEZ ICH ZGODY, A ONE NIE ZGADZAJĄ SIĘ NA UPUBLICZNIANIE SWOJEGO WIZERUNKU DANEJ OSOBIE), zdarza się też tak że ktoś przerabia dane zdjęcia pod siebie w programie graficznym gdzie ktoś NIE WYRAZIŁ ZGODNY NA TO, ABY INNA OSOBA POBRAŁA SOBIE ZDJĘCIE I ROBIŁA SOBIE COŚ Z NIM np. zmieniając głowę na głowę kogoś innego, gdzie np. dane części ciała na oryginale są modelowane, gdzie tło jest podmieniane itd. Co jest w tym zabawne, to prawo Polskie ZABRANIA takich praktyk i są one PRZESTĘPSTWEM. Zdziwieni? Ale tak właśnie jest 🙂
Aby upublicznić czyjeś zdjęcie musimy: podać autora zdjęcia, źródło i link do autora i strony skąd został pobrane dane zdjęcie. Bez tego, autor zdjęcia ma prawo, pozwać nas wytaczając nam sprawę o: plagiat (powielanie czyjejś pracy), kopiowanie zdjęcia, bez zgody itd.

Ale to prawo jest na tyle martwe, co głupie. A wszystko oczywiście to wina polityków i ich mentalności lub nie znajomości mechaniki działania sądów w Polsce. Ponieważ: zanim prokurator zbada sprawę, zanim on to wszystko zbierze do kupy, zanim dojdzie do rozprawy, to ktoś albo zlikwiduje daną stronę – bo ktoś inny także wytoczy danej osobie sprawę, albo przestanie ją aktualizować zostawiając efekty swojego procederu w sieci. Ale zanim to wszystko ruszy, minie masę czasu.

I ACTA skróciło ten czas o 2/3 – ponieważ ACTA daje władze Stronie, a więc osobie, instytucji, korporacji lub firmie na to, aby sama się uporała ze złodziejem.

Dam wam tutaj przykład: robicie erotyczne zdjęcia swojej żonie w bieliźnie. Prowadzicie sobie bloga, gdzie trafiają tam te zdjęcia. I teraz ktoś pobiera sobie część zdjęć na dysk (o czym nie wiecie) i publikuje je na forum jakimś erotycznym lub gdzieś tam na innej stronie (nazwy zostały wymyślone): zgwalcmnie.com, jestemwyuzdana.pl, chcepoczuc2wsobie.com.pl, rozsadzmnieodsrodka.com – gdzie będą ostre i perwersyjne zdjęcia.
Czy jako mąż cieszylibyście się z tego, że ktoś przechodzi ulicą i ordynarnie oblizuje wargi, wystawia język i robi ruchy jak by gwałcił powietrze – a wy nie wiedzieli byście o co temu facetowi chodzi? Co gorsze np. wasz kumpel sąsiad podchodzi do was na ulicy i oblizując wargi szepcze: ile chcesz za jedne numerek z twoją żoną, bo jak ona lubi tak na ostro to ja wiesz, mogę ja zadowolić jak ty nie dajesz rady. Jaka była by wasza reakcja na taki tekst kogoś z kim pijecie co jakiś czas piwo?

I tu właśnie jest ten problem, że internet nie zna granic odnośnie dobrych strony, ale też i tych ciemnych.

Walka z podróbkami, jest to dobre, ale tylko wtedy kiedy producenci oryginałów dadzą tanią alternatywę. Bez tego zapomnijmy że kobieta wyda 1000 na torebkę, albo że facet kupi perfum za 200 bo oryginalny. 70% Polaków zarabia od 1000 – 2000 i wątpię, aby było ich stać na oryginały.

Państwa powinny zrozumieć, że obniżanie podatku VAT jest w tym momencie jedyną formą zapory dla podróbek, a nie jakieś tam przepisy. I określenie państw w których wyrabia się podróbki i nałożenie na te produkty wysokiego podatku VAT – ukróciło by powstawianie masy importerów, którzy sprowadzają masę gówna zarabiając na tym. A wszystko samo by się uregulowało, a to za sprawą tegoż iż komuś nie opłacało by się importowanie czegoś na czym nie można zarobić, a do tego jeszcze się dopłaca.

Ale jak widać odnośnie zdjęć lub innych materiałów upublicznianych w internecie, a internet jest publiczny nie jest to tak do końca prawda, że ACTA będzie niszczyć blogi. Ona będzie niszczyć blogi osób, które nie świadomie lub świadomie wstawiają nie swoje materiały (zdjęcia, filmiki, grafiki, kod, animacje itd.) bez podania autora i źródła i bez uznania autora danego materiału lub elementu. A to dlatego, że ktoś wchodząc na blog danej osoby, która wstawia tam nie swoje zdjęcia uznaje, że to są zdjęcia autora bloga, a nie kogoś innego.

Ale, ale… Mało kto wie, że ACTA może zdziałać w drugą stronę, właśnie w tą złą stronę – ciemną stronę mocy. A więc może być sprzymierzeńcem dla: gwałcicieli, pedofilii, perwersów: seks ze zwierzętami, seks lub gwałt z osobami poniżej 18 roku życia, sado-maso z 16 latkami itd.
Chcecie poznać zagrożenie od tej strony?
ACTA pozwala i zezwala na otrzymywanie informacji o abonencie u dostawcy, w momencie kiedy mamy tylko przypuszczenie popełnienia przestępstwa. I teraz pedofil zwraca się do sądu o informacje odnośnie internetu: co, gdzie, kiedy i w jaki sposób robicie w internecie + adres, dane osobowe, dane kontaktowe – na podstawie przypuszczeń, że możecie pobierać zdjęcia takowej osoby i umieszczać je gdzieś tam. Nie potrzeba na to dowodów, ponieważ na mocy ACTA takowych nie musimy mieć. My szukamy dowodów w danych, jakie dana osoba nam dostarcza przebywając w internecie. I co taki pedofil otrzymuje? Bazę danych upodobań np. dziewczynki lub chłopca, jakie sobie upatrzył lub są to jego sąsiedzi. I wie on: gdzie dany chłopiec wchodzi, na jakich portalach ma konta, czego używa do komunikacji z innymi osobami w swoim wieku itd. Dzięki temu pedofil zakłada konta, tam gdzie spotka danego chłopca czy dziewczynkę i… rozpocznie swoje działanie.

Na mocy ACTA jest to normalna kolej rzeczy, problem w tym że ACTA nie ma ani jednego zapisku: kto może lub nie może występować z wnioskami do osób które udostępniają internet. Ponieważ wszystko opiera się na: podejrzeniu, a dane które powinien gromadzić dostawca mają udowodnić winę tej że osoby.

Mało kto mówi o tym, że ACTA może lub działa w dwie strony – dlaczego się o tym nie wspomina ani słowem, tego nie wiem.

ROZWIĄZANIE tegoż problemu jest naprawdę proste i prozaiczne.
1. Każda strona, platforma blogowa, blog, witryna, czy serwis musiał by wprowadzić:
— zabezpieczenie przed kopiowaniem zdjęć (takowe ma już flickr – gdzie nie działa PPM na zdjęciu oznaczone, jako prawa zastrzeżone lub ktoś nie chce aby jego zdjęcie było pobierane)
— zabezpieczenie przed poraniem materiału filmowego np. z youtube lub innych serwisów (serwisy porno, gdzie masę osób przesyła różne materiały wypracowały pewne mechanizmy właśnie zabezpieczające te materiały przed kopiowaniem.
—  uświadamianie ludzi w kontekście ich materiałów: że mogę one być skopiowane lub powielane – jeśli oni tego nie chcą, niech publikują materiały jako prywatne, podobnie z blogami lub stronami.
— stworzenie zamkniętych struktur danych serwisów lub oznaczenie że dane zdjęcie będzie widoczne ale tylko dla zalogowanych do danego serwisu , ale też z zaznaczeniem, że jeśli ktoś wyraża na to zgodę.
— strimowanie materiałów (bez pobierania ich na dysk przez przeglądarkę)
— stworzenie systemu powiadomień przy chęci wykorzystania danego materiału, zdjęcia, kodu itd.
— blokada przed kopiowaniem treści pisanych (aby upublicznić daną tekst, ktoś musiał by: oznaczyć go jako swój, albo link do miejsca z którego go skopiował) jeśli dany teksty byłby niby autorki – wtedy przechodził by on sprawdzanie treści (czy aby to nie jest może plagiat) – takowe zabezpieczenia występują na YT, gdzie nawet po pół roku od umieszczenia filmiku można otrzymać ostrzeżenie, w temacie: wykorzystania materiału albo że ktoś tam coś tam widział i to jest jego własność – a wiec można, można. Co więcej, uczelnie posiadają programy do skanowania prac i wynajdywania podobnych jak nie takich samych fragmentów w internecie, jakich ktoś użył do napisania swojej pracy. Nawet teraz wychodzi na jaw, że profesor skopiował jakąś pracę określając ją jako swoją – a więc są mechanizmy sprawdzającego, trzeba je tylko wdrożyć w temacie autorskich tekstów.

Może to jest śmieszne, ale wiele serwisów w internecie uporało się z elementarnym problemem: kopiowania treści, czy upubliczniania jej w innym miejscu.
I uważam, że problem tu nie leży w ACTA ale w ludziach, którzy dobrowolnie pozwalają i zezwalają na robienie sobie krzywdy.
Szybki przykład: jakaś tam dziewczyna prowadzi sobie bloga o kosmetykach, nie pytając się producenta o pokazywanie publicznie (jako własną „twórczość”) kosmetyków, które one nie wyprodukowała, ale pokazuje je w internecie. Blog był by skanowany w kontekście właśnie zdjęć i powiadomienie o wykorzystaniu danego produktu byłoby ukazywane autorowi bloga, gdzie on miałby dwa rozwiązania: albo wyśle informacje do producenta, że prezentuje dany kosmetyk, albo ta osoba musi się liczyć z tym, że producent w kontekście powiadomienia nie wytoczy tej osobie sprawy, ponieważ ktoś po prostu zrobił zdjęcie np. lakierowi do włosów. Zaś, jeśli dana dziewczyna nie wyśle powiadomienia, musi się liczyć z konsekwencjami tego.

Edukacja w temacie: legalności, co wolno, a co nie – powinna być nakładana odgórnie. A zrobienie zdjęcia produktom kosmetycznym, czy pisanie o nich bez zezwolenia na to producenta danych produktów było by informowane w kontekście, że ktoś musi mieć świadomość swoich czynów i że te czyny mogą wyjść za jakiś czas, a dana osoba zostanie z tego tytułu ukarana.

Bardzo dobrym też pomysłem wydaje się blokowanie wyświetlania zdjęć dla osób, które nie są zalogowane do danego serwisu + nasze zezwolenie: co dana osoba może oglądać a co nie.
Powinno się dać osobą, które chcą zadbać o prywatność czy swoją pracę pewne mechanizmy obrony. W momencie kiedy się tego nie robi, zezwala się na przestępstwo plagiatu (teksty, wiersze itd), jak i też daje się osobą które chcą popełnić przestępstwo mechanizmy do tego.

Dlaczego o tym wspominam?
(tak wiem, trochę odbiegłem od tematu ACTA, ale cały czas chodzi o pewne założenia i zrozumienie że ACTA nie chroni tutaj wszystkich, ale też NIE DAJE rozwiązań, albo ich nie proponuje)

Każda telewizja lub stacja radiowa, za puszczoną piosenkę lub film musi odprowadzić pewną opłatę. Do tego, nowy sezon Hausa, czy Kryminalne zagadki NY to cena za nowy sezon, cena która ma pokryć koszty twórców tegoż serialu. Sami możecie się przekonać o tym, że serial o enigmatycznym doktorku Hausie na początku był kręcony w innej scenerii, w innych realiach i z trochę innymi ustawieniami kamery. Im serial zdobywał popularność, tym fabuła, wątki, miejsce, sceneria, efekty itd. stały się bardziej komercyjne. Producent wydaje kasę na coraz to lepsze „sprawy”, tylko jak on ma odzyskać te pieniądze?

Podobnie z piosenkami w radiu – każda stacja płaci pewną opłatę na konto danego zespołu, że ich piosenka jest puszczana.

Jest to stare jak świat i praktykowane co dziennie. Problem w tym, że w internecie żaden serwis nie odprowadza opłat za wysłuchanie danej piosenki lub obejrzeniu danego filmu. Nie mówię tutaj o materiałach robionych w ramach własnych projektów (grafika, wideo blogi, audio blogi, blogi o własnej twórczości, autorskie teksty itd.).

Jak można byłoby rozwiązać problem np. wykorzystania czyjegoś filmiku lub części filmiku podmieniając w nim pewne rzeczy?
Na taki materiały były by nałożone reklamy, gdzie zysk z nich wpływał by do twórców danego materiału lub części materiału filmowego.

I jak już wspomniałem: odnośnie zdjęć, najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie blokady przed PPM, jak i też blokada przed pobraniem zdjęcia na dysk + większa kontrola nad tym: co pokazujmy, opcje które dawały by nam możliwość zablokowania zdjęć dla osób, których: nie znamy, a które trafiły na nasz blog z zewnątrz.

Dlatego uważam, że to nie my mamy być karani za to, że chcemy coś robić lub upubliczniać, dzielić się czymś co lubimy lub robimy w internecie. Ale to portale, platformy blogowe, strony powinny dać nam prawo decydowania i zabezpieczyć nas użytkowników przed kopiowaniem, powielaniem, plagiatem lub nie legalnym rozpowszechnianiem zdjęć dzieci z jakiegoś bloga np. na forum pedofilskie.

A wy rodzice musicie mieć świadomość, że to co dajecie do internetu oznaczone jako publiczne i dla każdego – dajcie tym samym PRZYZWOLENIE, ZEZWOLENIE, ZACHĘCACIE, A NAWET NAWOŁUJECIE do wykorzystania tych materiałów lub zdjęć przez osoby, których nie znacie, nie wiecie kim są i jakie są.
Ponieważ wasz sąsiad może podglądać waszą córkę jak się bawi, o czym wy nie wiecie – bo nie macie takiej świadomości, a przy okazji nie zwracacie uwagi na żadne sygnały.

Przykład pierwszy z brzegu: prowadzicie wideo blog swojej córeczki i publikujecie PUBLICZNIE nagrania z różnych sytuacji życiowych, prozaicznych i codziennych swojej córki. Linki wstawiacie na profilu, gdzie TAKŻE dane wpisy/posty/notki SĄ określane jako: PUBLICZNE. Jak myślicie, żaden pedofil, zboczeniec na to nie trafi. CZY JESTEŚCIE TAK GŁUPI, BEZMYŚLNI I POJEBA##i aby w to wierzyć i ufać Adamowi z Brazylii, czy Marco z Hiszpanii? Naprawdę jesteście tak TĘPI, że nie zdajecie sobie z tego sprawy, że ktoś oglądając te PUBLICZNE materiały nie masturbuje się przy nich?
Jeśli nie widzicie w tym nic złego, że każdy ma dostęp do tychże materiałów i że wy sami wystawianie swoje dziecko na widok pedofilii – no to zastanówcie się, co zrobicie kiedy ktoś skrzywdzi wasze dziecko, a wy nie będziecie wiedzieć: skąd ten ktoś widział o jego istnieniu, bo może to WY jesteście winni a nie ten ktoś, BO TO WY dawaliście materiały jako publiczne, to WY nie mieliście kontroli nad tym: kto ogląda dane materiały i w jakim celu je ogląda, to WY ponosicie w tym miejscu winę za krzywdę lub przypuszczalną krzywdę jaka stanie się waszemu dziecku. Bo to WY do cholery jesteście rodzicami swojego dziecka, a nie państwo, czy portal, strona, platforma blogowa. A MAJĄC MOŻLIWOŚĆ ZABEZPIECZENIA MATERIAŁÓW O CÓRCE, dlaczego nadal stoicie z uśmiechem na twarzy, wypuszczając swoje dziecko na plac zabaw, nie mając świadomości że ktoś kto rozpoznał waszą córeczkę w internecie, może ją chcieć znaleźć i podglądać na żywo… jeśli nadal się uśmiechacie, to tylko oznacza braku świadomości – jak działa internet i że ma on dwie strony, dobrą i tą ciemną. I każda z nich dociera do waszych materiałów, nie ważne czy to są zdjęcia, filmiki, czy teksty.

I choć ACTA pcha się do Internetu, moim zdaniem kwestie jakie są ujęte w tym dokumencie powinny być skreślone jeśli idzie o internet i „sieć”: ponieważ nie można stosować tych samych metod do wszystkiego, nie ważne czy to się dzieje w internecie czy nie.

A wszystko za sprawą tego, że ACTA nie daje rozwiązań, a dyktuje warunki i stawia bariery.

Tylko czy coś by się stało, jak by tak państwa wprowadziły do powszechnego użytku otwarte standardy dokumentów i zniosły obowiązek posiadania płatnych systemów na komputerach, czy to było by coś złego?
I idąc tym tropem, można było by określić że programy darmowe także są firmowane i akceptowane w ramach projektów domów, projektów graficznych, grafik itd.

Bez tego, każdy system jest zagrożony z jednego powodu: patenty, patenty, patenty – które mogą zniszczyć nie jedną firmę, która chciała np. ratować życie, lub napisała program do różnych urządzeń medycznych – ale że w jej kodzie jest jedna linijka, która jest objęta patentem, więc już blokuje się ten program, już pozywa się tą firmę i wykańcza.

Podobnie może być w tym momencie z osobami w internecie (ponieważ stosuje się te same metody zwalczania co w przypadku: kopiowania DVD i sprzedawania na bazarze), co nijak się ma do rzeczywistości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s