Pisząc o progresie i regresie nie wpadłem na to, że gnome3 wybiega w przyszłość i to o jakąś dekadę przed kde4 (nie wspominając o tym, że kde5 jeśli nie zmieni swojej budowy będzie w tyle), a o Unity nawet nie wspominam bo jeśli twórcy dystrybucji zaczną wykorzystywać to co opiszę poniżej, to Unity skończy się szybciej (z wydania na wydanie) i to w boleściach.

Chodzi o to, że gnome3 to programy gnome, ale też API. Pisałem o tym w prowadzeniu do „zrozumieć gnome-shell” (przepraszam, że nie publikuje tam od jakieś czasu, ale jest to mój pomysł, który chyba nie wypalił). Gnome-shell to nakładka graficzna na nautilusa, oraz panel, który pokazuje godzinę, ikonki w tray i pozwala na przeskok do podglądu. Ale jest to nakładka na elementy gnome3, co oznacza że każde z tych elementów może w miarę możliwości istnieć osobno – jest to bardzo ważne.

I to co napiszę poniżej wyszło (lub przyszło mi do głowy), podczas rozmowy przez komunikator i tam padły słowa odnośnie pobrania mint z jego nowym pulpitem.

I wtedy to do mnie dotarło 🙂

Projekt mint-a: cinnamon to nic innego jak nakładka taka sama jak gnome-shell, która spina elementy gnome3. W tym przypadku twórcy mina zagłębili się w API gnome3 i stworzyli coś swojego.

Co to oznacza dla innych twórców dystrybucji?
Że jeśli ich dystrybucja bazuje na gnome3, czyli jest budowana w ich oparciu to mogą oni stworzyć własny układ, własne menu, własną nakładkę, która będzie pełnić formę zastępczą dla gnome-shell.

A co za tym idzie: każda, ale to każda dystrybucja która bazuje na gnome3 może posiadać własny układ paneli, panelu, elementów na nim, może posiadać odmienne konstrukcje, elementy itd.

Co za tym idzie, każda dystrybucja która bazuje na gnome (obecnie 3) może posiadać własny panel, który będzie kompatybilny z elementami gnome3, do tego jeszcze nie będzie to kolidowało z gnome-shell.

Jeśli do tego momentu zaczynacie pojmować o co mi chodzi, to jedynie do czego to mogę porównać to dystrybucja Arach – to jak wygląda mój system zależy od mnie. W przypadku gnome3 – twórcy gnome oddają twórcom dystrybucji API, a oni mają pełne pole do popisu i to od nich zależy: co będzie zawierać panel, czego nie będzie zawierać, gdzie to będzie i w jakiej postaci.

Jeśli nie ogarniacie tego toku myślenia, to porównam wam to do innego pulpitu np. KDE. Wyobraźcie sobie że każda grupa twórców danej dystrybucji może stworzyć KDE, które nie będzie przypominało KDE, za pomocą Activities – ale to Activities jest stałym elementem, którego nie możemy zmieniać. I pobieramy sobie openSuse, a tam: brak panelu na dole, zegar jest w roku i pojawia się po najechaniu. Panel z otwartymi programami mamy jako panel po lewej itd. Nic nie możemy zmienić, nic nie możemy przesunąć. Pobieramy sobie slackware, a tam inny układ, inne rzeczy, co innego uruchomione i działające. Niby to nadal jest KDE, ale mimo wszystko jest to inne, nowe i świeże.

Jak to wytłumaczyć?
Że jeśli by twórcy każdej dystrybucji tworzyli własną nakładkę, która zastępowała by gnome-shell, w mgnieniu okiem mielibyśmy zalew tworów i nakładek do gnome3. Ponieważ gnome-shell to jeden plik, który mobilizuje i spina większość rzeczy w jedną całość. Takie miały i jak się okazuje są założenia gnome-shell. Jednak jak pokazali twórcy mint – można stworzyć taką samą nakładkę, która zastąpi gnome-shell, a będzie współdziałać z elementami gnome3. A to oznacza, że takową nakładkę ala mint, ale całkiem inną może stworzyć każda grupa twórców dystrybucji. Tym samym, każda dystrybucja choć oparta o gnome może być czymś nowym, innym i… fajnym.

Czyli za jakiś czas, może okazać że masę rzeczy, urządzeń może bazować na tym API gnome3, a my nie będziemy o tym wiedzieć 🙂 Co więcej, wszystko będzie działać w obrębie tych samym programów, a przecież przyzwyczajenia wielu osób są na tyle silne, że nie potrafią one, mając windows, przejść na linux. Teraz tak samo może się zdarzyć w przypadku gnome3. Ludzie przyzwyczajając się do programów gnome, mogą je mieć nie ważne w jak wyglądającym pulpicie (nakładce graficznej) – to nadal będą te same programy, ta sama mechanika.

I nie bez powodu wspomniałem o KDE i Unity. Całe zaplecze i programy pisane pod Qt i pod pulpit KDE mają jedną wadę: aby działać potrzebują prawie całego zaplecza z jakiego składa się KDE. Pociąga to za sobą ogromną ilość paczek, już nie wspominając o wielkości tych paczek. Kiedy chcą zwykły program kwrite muszą posiadać część KDE, gdzie przy kilku paczkach doinstalowanych jestem wstanie uruchomić KDE. W przypadku gedit tak nie jest, nawet pobranie zależności potrzebnych do działania programu, nie jestem wstanie pobrać niewielkiej ilości paczek, aby uruchomić gnome (obecnie 3).

I jeśli twórcy dystrybucji fedory, czy innych dystrybucji opartych o gnome3, zagłębią się w API gnome3, to może się okazać że każda dystrybucja będzie posiadać inny pulpit (nakładkę), a mimo wszystko będzie działać i współdziałać z elementami gnome3. Pokazał to projekt mint, który nie jest niczym innym jak właśnie przerobioną, przebudowaną i przemodelowaną nakładką graficzną. Jeśli teraz developerzy innych dystrybucji, dokonali by podobnych nakładek – czy wtedy nie okazało by się, że każdy z nas wybierał by sobie: daną nakładkę pod dane czynności?

To trochę jak z silnikiem graficznym: zdolni twórcy gry potrafią stworzyć różne rzeczy, od gier dobrych po złe i choć większość będzie podobna, znajdą się tacy co tworzą różne gatunki na tym silniku. Ale nadal to będzie ten sam silnik graficzny 🙂

I tak samo jest z gnome3, wszystko w rękach twórców dystrybucji: jak wykorzystają to co im się oddało w ich ręce, aby zaskoczyć swoich swoich użytkowników, czy pojadą najmniejszą linią oporu i nic nie zrobią.

Gdzie wtedy będzie Unity, które jest uwiązane do compiz?

ps.
Za jakiś czas może się okazać, że trzymając telefon będziecie patrzeć na nakładkę graficzną stworzoną na bazie gnome3 i nie będzie o tym wiedzieć 🙂

Reklamy

12 myśli na temat “gnome3 – świat oparty o elementy (niezauważalna rewolucja)

  1. Ufff… Ogromnie mi ulżyło. Cieszę się, że potrafisz przyznać się do błędu. To cecha ludzi wielkich. Wcale nie żartuję. Ale … teraz z innej beczki chociaż trochę na temat. Otóż:
    Ja mam właśnie Mint’a. I właśnie dlatego, że Ubuntu swego czasu uraczyło mnie pulpitem Unity musiałem uciekać do Mint’a i w sumie jestem z tego bardzo zadowolony. PRZYZWYCZAJENIE. Teraz tylko trapi mnie inny problem. Na netbooku mam Mint’a, którego zainstalowałem właśnie w wyniku ucieczki od Ubuntu. Chodzi pięknie i wszystko sobie mogłem ustawić. Po roku kupiłem laptopa z Windows’em 7Starterem. A że Windows’a po prostu nie trawie, tom sobie doinstalował również Mint’a. Tyle tylko, że ten Mint mi stale wierzga. Przy wyłączaniu często pokazuje „fail” w różnych punktach, a przy uruchamianiu często (prawie zawsze) pokazuje, że nie może włączyć albo zegara, albo przełącznika obszarów roboczych, albo kompletnego apletu powiadamiania, albo kilku takich apletów. Myślałem, że może to wina koegzystowania z Windows’em ale nie jestem pewien. Na netbooku np. bez problemu mogłem sobie zmienić ustawienie kolorów textów i pól w „Preferencjach Wyglądu”. Na laptopie ustawiłem sobie prawie tak samo, jak na netbooku ale niestety mam problem. Nie mogę ustawić koloru „Podpowiedzi” w miejscu „Własny motyw”. Znaczy tak : kliknięcie prawym „uchem” myszy na Pulpicie i wybieram „Zmień tło pulpitu”/Preferencje wyglądu/Motyw/Dostosuj/Kolory/PODPOWIEDZI. No i to jest właśnie wielki problem, bo w niektówrych przypadkach pokazuje mi się granatowy text na czarnym tle. Zastanawiałem się czy nie powrócić do ustawień firmowych, ale wolałbym mieć swoje, ale tak jak na netbooku. Niby wersja Minta jest taka sama, ale jednak nie. Po wejściu w Menu/Zakończ pojawia się pole dialogowe z innymi nieco ikonami niż mam to na netbooku. Myślę, zatem, że jest to jakaś inna dystrybucja i mimo wielu już aktualizacji nic się nie poprawia. Ty z pewnością wiesz jak to naprawić, dlatego po raz kolejny zwracam się do Ciebie z prośbą o pomoc. JTP

    Lubię to

    1. Jaki masz pulpit? Czy masz to samo zainstalowane i na netbook i na laptopie – dokładnie to samo (chodzi mi o paczki)? W jakiej wersji był instalowany mint na netbooku, a od jakiej wersji instalowałeś minta na laptopie?
      Windows nie ma nic do linux, bo nie ingeruje w jego strukturę, pliki itd. a więc nie ma nic do tego.
      Jakie programu używasz do zmiany wyglądu?

      Czy spróbowałeś skopiować ustawienia pulpitu i wyglądu z netbooka i po zmianie nazw katalogów na koncie (/home/konto), i wkopiowaniu – czy ustawienia na laptopie są takie same?

      Lubię to

      1. Pulpity mam gnomowskie, bo jestem za cienki, aby sobie ściągać kompilować i instalować Linuxa po kawałku. Sprawdzałem wersje Mint’a wpisując : > cat /etc/lsb-release < i są niby takie same. Nie bardzo wiem, jak sprawdzić wersje pulpitów. Nie próbowałem kopiować ustawień pulpitu z netbooka na laptopa, bo się trochę boję i prawdę mówiąc nie przyszło mi to do głowy. Jak już opowiadałem wygląd zmieniam po kliknięciu prawym klawiszem myszy na pulpicie i wybraniu ostatniej opcji pt "Zmień tło pulpitu" następnie wchodzę w "Motyw", a tam klikam "Dostosuj i pokazuje mi się okno "własny motyw" gdzie z kolei wybieram "Kolory". W tym właśnie oknie "własny motyw/Kolory" wszystko sobie pięknie poustawiałem na netbooku, bo na netbooku działają wszystkie opcje. Natomiast na laptopie nie można zmienić ustawień "tła" i "tekstu" w ostatniej pozycji, która nazywa się "Podpowiedzi". Wydawało mi się , że jest to opcja mało istotna, ale się okazuje, że w pracy z innymi programami jest to bardzo istotne, gdyż różne programy wybierają sobie różne kolory tła i kolory tekstów i mieszają to całkiem inaczej niż mogłoby się wydawać. Gdy zaczynałem zabawę Mandrivą 6,2 , Linux był w powijakach i wówczas musiałem więcej wiedzieć. Obecnie jest tak stabilny, że pozapominałem prawie całą wiedzę na jego temat. No, i wstyd powiedzieć ogromnie już zdziadziałem od tamtego czasu, wbrew zresztą własnej woli. Dlatego ogromnie Cię przepraszam, ze zawracam Ci głowę problemem, który w Twoich oczach jest zapewne duperelą, a mnie spać nie daje. Tego Mint'a instalowałem na netbooku, gdy Ubuntu 10,4 zmieniło się w Ubuntu 10,10 i wtryniło mi, w kolejnej aktualizacji, ustrojstwo o nazwie Unity.
        Jeśli wyda Ci się, że mój problem nie jest wart zawracania głowy, to nie będę Ci tego miał za złe. Ostatecznie dostosowanie pulpitu to tylko fanaberia. Ale jeśli nie sprawi Ci to większego kłopotu, to miło mi będzie, używać Linuxa z pulpitem jaki sobie wykombinowałem. Na netbooku instalowałem Mint'a z pendriva przygotowanego przez mojego syna. Niestety mój syn jest niepoprawnym windowsiarzem i zupełnie go Linux nie interesuje. Mint'a na laptopie – rok później – instalowałem z płyty, którą sobie wypaliłem sam po ściągnięciu – jak mi się wydawało – z tego samego źródła. A zatem, Gdzie mógłbym sprawdzić te paczki od pulpitu? Może wystarczy je tylko przenieść z katalogu na netbooku, na odpowiedni katalog na laptopie? W którym katalogu powinienem ich szukać? JTP

        Lubię to

        1. Zadałem te pytania, aby wiedzieć więcej.
          Wersje Ubuntu na którym oparta została dana wersja mint – chodzi o to, że czasami zdarza się tak, iż starsza wersja ustawień ma inną strukturę niż nowa. Tym samym pewne rzeczy: mogą nie działać tak jak działały, albo mogę nie posiadać pewnych ustawień. Dlatego pytałem się o wersję minta.
          Co do podmiany ustawień wspomniałem o tym, ponieważ jest to najprostsza rzecz do zrobienia, aby przekonać się – czy to wina theme, czy może coś innego.
          I to o czym mówisz to mate, czyli fork gnome2, który jest rozwijany. I tu jest ten problem, że gnome2 a mate mają kilka różnic, a pracę nad tym projektem trwają.
          Co do podpowiedzi – jeśli dobrze to zrozumiałem co już napisałeś – to coś mi mówi, że tutaj wina leży po stronie theme. Postaraj się zmienić theme na całkiem inne i zmienić kolory – czy pojawi się ten sam problem?
          Oczywiście nie muszę pisać że to samo theme ustawiasz na netbooku.

          Lubię to

        2. OK. Dzięki. Powoli mi wraca „linuxowe” myślenie. Moja wersja Mint’a to :
          DISTRIB_ID=LinuxMint
          DISTRIB_RELEASE=11
          DISTRIB_CODENAME=katya
          DISTRIB_DESCRIPTION=”Linux Mint 11 Katya”
          To samo mi pokazuje netbook. Wychodzi na to, że skoro na netboku jest wszystko OK, to powinienem przenieść (przekopiować) odpowiednie pliki z netbooka na laptopa. Oczywiście te pliki, które zamierzam podmienić muszę wcześniej gdzieś skopiować aby w razie niepowodzenia wrócić do starych ustawień. Przepraszam, że nieco zwekslowałem na boczny tor Twój główny temat. Czytam Twoje wypowiedzi dość skrupulatnie i bardzo sobie je sobie cenię. Wasza dyskusja z Gregiem Kovalem jest bardzo interesująca. Lubię takie filozoficzne dysputy. Szkoda, że nie mogę się do nich wtrącić z jakąś sensowną wypowiedzią. Pozdrowienia. JTP

          Lubię to

  2. No proszę, powrót dawnego mySwiat pełnego flame, FUD i fanboystwa, czyli tak jak lubię 😛

    W zasadzie to Ameryki nie odkryłeś, tyle że się mylisz w swoich założeniach. Nie rozumiem dlaczego KDE miałoby zmieniać wygląd, skoro już teraz można je upodobnić wyglądem do każdej z powłok GNOME i to dzięki domyślnemu zestawowi elementów. Co ciekawe takich możliwości nie mają pomiędzy sobą poszczególne powłoki GNOME, GNOME Shell nie można więc upodobnić do Unity, a tym bardziej do Cinnamon. Prowadzi to do sytuacji, w której użytkownik musi wybierać pomiędzy świetnymi powiadomieniami GS, a lepszym dockiem w Unity i ciekawym menu w Cinnamon. A co w sytuacji, gdy chce mieć te wszystkie rzeczy na jednym pulpicie? W KDE takie rzeczy są niedopuszczalne. Jest jedno środowisko z którego klocków już nie deweloper ale sam użytkownik może stworzyć własny pulpit tak jak to jest dla niego wygodne. Nie jest też prawdą, że pulpit KDE się nie zmienia. Wystarczy podać choćby ROSA Desktop, który można nazwać takim odpowiednikiem Cinnamona dla domyślnego KDE i którego poszczególne elementy można używać także w innych zestawach (choćby Plasma Netbook). Pojawiło się też sporo nowych elementów jak Icon Task, lub Takeoff, dzięki którym można samemu zbudować własny pulpit. To co się teraz dzieje w ramach GNOME 3 to po prostu stwarzanie konkurencji samemu sobie, co niechybnie doprowadzi do rozwarstwieni jednolitości API i tym samym utrudni życie twórcom programów GTK, którzy będą musieli dostosowywać oprogramowanie do kilku platform w ramach jednego API.

    Błędnie też myślisz o zależnościach. Wystarczy spojrzeć na ilość zależności KWrite (apt-cache show kwrite) aby się przekonać, że ma o wiele miej zależności do instalacji w GNOME ( 11 bibliotek) niż gedit instalowany w KDE (25 nowych bibliotek do zainstalowania). Także rozmiar tych bibliotek jest tu na korzyść KWrite. Także twoją teorię można o kant stołu potłuc. Z tymi zależnościami to jeden wielki mit. Ktoś powiedział, że programy Qt są lżejsze niż te z KDE, tylko wystarczy zobaczyć ile nowych bibliotek musi doinstalować VLC Player w teoretycznie Qt-lubnym KDE, żeby zmienić zdanie o lekkości tego odtwarzacza. Wielkość zainstalowanych bibliotek VLC wraz z zależnościami wielokrotnie przewyższa każdy inny odtwarzacz KDE pociągający ze sobą biblioteki środowiska KDE. Nawiasem mówiąc żaden z tych programów nie pociąga za sobą kde-base i plasma-workspace, więc nawet instalując wszystkie programy z KDE pozostanie ci się jakieś 80% do doinstalowania.

    Z zależnościami jest związana tylko jedna zasada – im program posiada mniej zależności tym posiada mniej funkcji i tym samym ma prostszą konstrukcję. Każdy program do zastosowań profesjonalnych będzie posiadał dość bogatą bibliotekę zależności. Wystarczy spojrzeć ile zależności musisz doinstalować w GNOME wraz z GIMPem, lub Blenderem, by się przekonać, że jest to o wiele większa liczba niż jakiejkolwiek aplikacji KDE (włącznie z Kritą).

    Możesz więc żywić nadzieję, że wiele pulpitów to dobra droga rozwoju, tylko nie zapominaj, że w ten sposób także rozwarstwia się społeczność projektu i wiele osób będzie popierało inne drogi rozwoju w ramach tego samego projektu. Już teraz widać, że GS będzie dążył w stronę aplikacji webowych, a Unity w stronę obsługi urządzeń mobilnych. Takie rozdwojenie nie przyjęło się w ramach Google, gdzie użytkownicy chętniej widzieliby na netbookach Androida niż Chrome Os, który nadal nie może zdobyć się na popularność pomimo finansowego zaplecza Googla.

    Lubię to

    1. Zauważyłeś jedne z problemów jakie może napotkać tworzenie różnych projektów w oparciu o API gnome3. Problem w tym, że obecnie tak jak to było za czasów gtk2 (specjalnie nie piszę gnome2) pojawiło się: lxde, xfce…
      Co oznacza, że obecnie będzie można stworzyć i coś osobnego lub w oparciu o API gnome3.
      Ale ten problem, o którym wspomniałeś może sprawić że gnome-shell czy projekty oparte o API gmome3 – zaczną zwalczać same siebie. Ale w tym momencie nic nie stoi na przeszkodzie, aby jedna dystrybucja pozwalała na zainstalowanie różnych projektów opartych o API g3 – ponieważ to co potrzebne do ich działania albo będą posiadać ze sobą, albo będą bazować na API.
      Jak na razie moim zdaniem jest to początek drogi dla gnome3. Co do KDE to chciałbym zobaczyć wersję 5, bo to będzie musiało być coś ciekawego 🙂
      Co do reszty: pożyjemy zobaczymy, ponieważ gnome3 rozkręca się moim zdaniem bardzo powoli.

      Lubię to

  3. Oba wymienione przez ciebie środowiska nie mają nic wspólnego z GNOME. LXDE powstało jako rozwinięcie openboxa wokół którego zbudowano zestaw niezależnych od siebie programów GTK. Nie można t mówić o stricte środowisku, a raczej dobrze skonfigurowanym menedżerze okien. Samo GNOME używało kiedyś jako menedżera E16 zamiast Metacity nie wiem gdzie tu szukać więc inspiracji. Xfce to inna para kaloszy bo środowisko powstało na założeniach CDE z xform jako podstawą, dopiero po jakimś czasie przeszło na GTK bo te było po prostu lepsze i bardziej rozwojowe. Nie można tu mówić o jakichś specjalnych inspiracjach rozwojem GNOME przy powstawaniu tak jak w podawanych w artykule przykładach. Obecność wszystkich elementów takiego API doprowadzi do sytuacji jak ma miejsce obecnie w Ubuntu, gdzie Skype ma zależności od indykatorów Unity (sni-qt), kompletnie nie potrzebnych w GNOME 3, a już na pewno w Kubuntu, który korzysta z tego samego repo i ma natywne rozwiązania tego typu.

    Co do podziału to byłbym za, jeśliby użytkownik miał możliwość zmiany środowiska w trakcie sesji tak jak to jest w KDE. Wylogowywanie się z X-ów, aby uzyskać chciany efekt, na pewno nie przypadnie do gustu żadnemu użytkownikowi. Ja jednak mówię o rozwarstwieniu środowiska programistycznego. W ramach jednego API będą powstawały programy, które albo będą przepełnione niepotrzebnymi zależnościami, albo będą miały braki w innej powłoce mimo, że program będzie natywnie stworzony dla jednego środowiska, czyli GNOME.

    W KDE nie ma tych problemów w żadnej z dostępnych powłok, nawet programów z Plasma Active można używać w desktopowym środowisku bez większych problemów (w gruncie rzeczy to w ramach Plasmy można uruchomić nawet komponenty Unity 2D). Chodzi o to, że użytkownik może po prostu używać swoich programów bez względu na to jakiego zestawu elementów użył. Nie ma zależności dla elementów, których nie można sobie dodać opcjonalnie. W GNOME 3 dystans pomiędzy zależnościami poszczególnych powłok, będzie się zwiększać, a to oznacza że API GNOME zaczyna tracić swoją jednolitość, a to powinna być podstawa dobrego API.

    Co do KDE 5 to chyba nadejdzie standardowo po 4.9 i nie będzie specjalnie odbiegało od standardowego wydania półrocznego. To właśnie zaleta przemyślanego planu rozwoju. Jeśli spojrzysz na różnice jakie zostały dokonane pomiędzy wydaniami 4.2 (oficjalne stabilne), a 4.8 to łatwo zauważysz ile rewolucyjnych zmian dzieli te wydania. Liczyłbym, więc na to aby „piątka” była stabilnym podsumowaniem dotychczasowych zmian. Liczyłbym także na dostępność w wersji desktopowej niektórych elementów Plasma Active, jak rewolucyjny menedżer Aktywności, dostosowany dla myszy. W każdym razie nie mam tej niepewności co do przyszłych planów rozwojowych, jakie powodują wiele niedomówień pomiędzy planami wobec GS i Unity. i przede wszystkim niepewności i rozczarowań użytkowników.

    Lubię to

  4. Po pierwsze: Gdy Canonical przerzucało się na Unity, GNOME Shell było nieużywalne i nie dawało nadziei na przyszłość.
    Po drugie: Pierwsze Unity bazowało o Muttera, który jak się wtedy okazało – na większości kart graficznych był nieużywalny. Do dzisiaj są problemy z kartami AMD i GNOME Shell – Canonical na to sobie pozwolić nie może, a Compiz jaki by nie był, działa wszędzie.
    Po trzecie: Canonical musi mieć kontrolę nad swoim deskktopem, a więc nie może polegać na GNOME Shell, bo każda chęć współpracy z projektem jest odrzucana przez zespół GNOME („bo tak!”). Unity odchodzi coraz dalej od GNOME i wydaje mi się iż pewnego dnia Unity stanie się w pełni niezależnym środowiskiem opartym o Qt i Compiza przeniesionego na Waylanda. Ciągłe patchowanie i przerabianie GNOME jest zbyt czasochłonne.

    Lubię to

  5. Tak, czy siak, korzystam z Fedory 16 z Gnome Shell, nie dlatego, że nie lubię Unity, czy KDE. Powodem jest to, że Unity, na 11.04, 11.10, 12.04 Alpha 2 chodzi jakby chciało, a nie mogło – chodzi mi głównie o compiz, który ma nawet renderowanie zbugowane, któremu należy ręcznie podawać swoją rozdzielczość by wszystko chodziło płynnie, którego główny deweloper płacze, że nie ma wiedzy by poprawić bugi już dawno wyeliminowane w KWin, czy Mutter – to dla mnie jest nie do przyjęcia, mogę zmieniać przyzwyczajenia, ale pokazu slajdów podczas efektu minimalizacji po wszystkich trickach z neta nie zniosę(mam geforce g103m z najnowszymi sterownikami). Teraz trochę popłacze w stronę mojej miłości – KDE. No rzesz kurde, musieli tak wszystko zepsuć, od czasu ewolucji i przyspieszania KWin, chodził mi coraz wolniej i wolniej i wolniej, aż na 4.8 wszystko zaczęło mulić. Czego to nie próbowałem, jakieś tricki, przełączanie na raster, itd., itp – bez zmian na Chakra, na Kubuntu, na Archu, wszędzie tak samo.

    Zdesperowany pobrałem dvd fedory 16, zainstalowałem i już na nouveau mutter u mnie może popisać się taką płynnością jaką compiz i kwin razem wzięte nie mogły mi dać na zamkniętych sterach, szczerze na Fedorze mógłbym pracować bez zamkniętych sterów na tyle wydajnie działa mutter, problem w tym, że gram xD więc stery się przydały, po zainstalowaniu efekt był jeszcze lepszy odpalam na pulpicie 5 okien i wszystko działa płynnie, gdzie Compiz/KWin przy 3 wysiadały. Także z własnego doświadczenia polecam Fedorę 16 🙂

    Lubię to

    1. Mi tam zamknięte sterowniki na Ubuntu i Archu działają. Jedyne problemy jakie mam to na Ubuntu i innym pulpicie niż to jest Unity. Ponieważ Compiz w Ubuntu 12.04 będzie tylko dla Unity. Tak, można będzie nadal uruchomić compiz pod lxde czy mate, ale wtedy jakiś proces zaczyna nam zżerać 100% CPU – i nie można go wyłączyć.

      Także gram, ale ja nie mam problemów z wydajnością zamkniętych sterowników na Ubuntu. Bardziej bym powiedział że skok wydajności można zauważyć na Archu, gdzie ta sama gra na system Arch, a Ubuntu to dwa światy. I ciekawi mnie dlaczego tak się dzieje i co jest nie tak z Archem, że ma tak niskie FPS w porównaniu do innych systemów.

      Co do fedory… To nouveau wyszło z pod palców developerów Red Hat – czyli twórców Fedory. Ona sama jako pierwsza dokonała przesiadki na wolne sterowniki do kart graficznych nvidia, powodując u masy osób syndrom rwania włosów z głowy. Obecnie sytuacja już się poprawiła, a do tego wolne sterowniki są tak zbudowane w Fedorze, że nie potrzebne jest instalowanie zamkniętych sterowników, aby sobie pograć w grę 3D.
      Fedora ma także trochę skomplikowany proces instalacji zamkniętych sterowników – co może odstraszać początkujących.

      Co do reszty… ciekawi mnie wydanie 17, ponieważ tam będzie ujęte: Gnome-Shell software rendering – co ma sprawić, że wolne oprogramowanie będzie w pełni obsługiwać 3D i animacje.

      Lubię to

      1. Ciekawe, ciekawe, mam nadzieję, że poprawnie to zaimplementują. Trudno? Jeśli chcesz mieć najnowsze stery pod Ubuntu z repozytorium to musisz zrobić to samo co na Fedorze: dodać repozytorium rpmfusion/dodać repozytorium nvidii z ppa, zainstalować najnowsze sterowniki/zainstalować najnowsze sterowniki. Koniec, kropka – nie widzę tutaj różnicy 🙂

        U mnie jeśli chodzi o Minecraft to Ubuntu vs Fedora to dwa różne światy na Fedorze działa dobrze i płynnie, na Ubuntu muszę mieć tekstury ustawione na „LOW”, a proces i tak ciągnie 100% CPU.

        Ogólnie w Fedorze jak i społeczności bardziej widzę zaangażowanie nie tylko w rozwój swojej dystrybucji, ale całego open source i GNU, Fedora czerpie z Linuksa, ale znaczne część trendów i nowości w Linuksie wychodzi z pod palców dewów Fedory – dewów/społeczności.

        W Ubuntu tego nie widać, Canonical bierze, owszem, ale nie daje tyle co wzięło, użytkownicy nie martwią się o Linuksa, martwią się o Ubuntu, nie budują paczek swojego programu pod deb, rpm i archa, budują tylko pod Ubuntu i to jest złe, to jest złe bo już widać praktyki firmy z redmond na tym etapie rozwoju Ubuntu. Moje Ubuntu skończyło się niestety na 10.04, gdzie Canonical pozwalało jako tako udzielać się społeczności i były nadzieje na to, że Canonical więcej wniesie w świat Linuksa. To się nie sprawdziło. Obawiam się, że Canonical, gdy Ubuntu osiągnie popularność i stanie się dochodowe niczym nie będzie różniło się od Apple/MS – tego się boje, bo już teraz widać podobne zagrania.

        Nie ufam firmą, ufam tylko społeczności, a w Fedorze widać, że społeczność ma w większości decydujący głos, bo to ich projekt, Red Hat powiedział „macie, my dajemy kasę, paru dewów, wy dajcie większość od siebie” i to jest dobre. Tak to właśnie widzę. Siła nie w Ubuntu, siła jest w Linuksie i wszystko bazujące na GNU/Linux powinno się trzymać tej zasady, bo bez niej konsekwencje będą przykre – znaczna część wolontariuszy wysokiej klasy odwróciło się od Canonical po „Ubuntu to nie demokracja”, „wprowadzam Unity bo chcę” i po tym jak jeden z dewów wyleciał z Canonical tylko dlatego, że nie zgodził się z Markiem.., gdyby Mark go posłuchał Unity by chulało już na 11.04. Teraz mamy to co mamy, przy zwykłą, głupią próźność i głupotę, które cechują nie tylko Marka, ale MS i Apple, a skoro tak, to jakie szanse są na to, że Canonical będzie inne?

        Żadne.

        Red Hat już osiągnął szczyty w swojej dziedzinie, zarabia mnóstwo kasy, widzi cel w superkomputerach i serwerach, krócej mówiąc w usługach serwerowych, pomimo to nie czuję by Fedora, czy Linux były zaniedbywane z ich strony, nie widzę, żadnych podłych zagrań z ich strony. Bulą ogromną kasę na rozwój Linuksa, o ile brzydzę się pieniędzmi o tyle zdaje sobie sprawę, że na dzień dzisiejszy ludzkość nie jest jeszcze na tyle dojrzała by móc żyć bez nich, co nie zmienia faktu, że patrząc na to przez pryzmat dzisiejszych wartości Red Hat wiele pakuje w rozwój GNU/Linuksa, a co za tym idzie Fedory.

        Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to moje zdanie prywatne, nie atakuję i nie narzucam, tylko wyrażam swoje poglądy:P

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s