Czasami bawi mnie to, jak ktoś pisze mi abym użył tego, użył tamtego, zrobił to czy tamto. Ponieważ zanim napiszę o problemie, to albo będę go krok po kroku opisywał na google+ – gdzie będę pisał: co użyłem, co zrobiłem i jakie kroki podjąłem – albo napiszę na blogu (czyli tutaj) że coś nie działa, albo że znalazłem rozwiązanie.

Ale najpierw zanim coś napisze, wypróbuję 100 różnych rzeczy, sposób i programów zamienników.

Pisałem o tym na tym blogu, że linux wyucza w człowieku pewnych zachowań, które czasami przekładają się na nasze życie.

Kolejna rzeczą, która mnie bawi to brak możliwości wyrażenia swoich własnych zdań, przemyśleń lub wyciągnięcia własnych wniosków. A napisanie: KDE4 ssie, jest głupie i lukierkowate sprawi że zaraz odezwie się ktoś, później trzeci, czwarty, i napisze że jestem: fanboy, gnom, troll, jesteś gupi, co ty wiesz o linux, ja na nim już ma tyle lat i jakoś to i to, a tamto jest o.k.

Podobnie będzie jak napisane zostanie: gnome ssie, xfce ssie, lxde ssie itd. Już nie wspominając o dystrybucjach, czy programach. Bo wystarczy że napiszę pidgin ssie i już posypie się krytyka, bo jestem debilem i jak mi się nie podoba to mam sobie windowsa sprezentować. Nie muszę, mi nadal działa dość dobrze Windows 8 pre – którego sobie pobrałem za darmo 🙂 I na razie nie widzę powiadomienia o zakończeniu okresu użytkowania. A więc windowsa mam, ale rzadko go używam…

Ale najbardziej czego ja nie rozumiem, to stwierdzanie pewnych założeń odnośnie początkujących i dybanie na Ubuntu i Canonical.

Bo przecież Mint, bo przecież inne klony, bo Ubuntu to też klon Debiana (ale czy na pewno, jeśli korzysta już ze swoich serwerów?), że Fedora jest super, że openSuse jest the best, że to i tamto.

Wiecie co?
Kosmos… 🙂
Nie spotkałem człowieka na ziemi, któremu podobało się wszystko i nic jednocześnie, naprawdę. Jednemu podoba się marchewka, innemu banan, a jeszcze inny człowiek lubi czosnek, ale nie lubi cebuli, a ona lubi cebulę, ale nie lubi czosnku.
Jednym podoba się gnome2, innym gnome3, jeszcze innym kde3, innej grupie kde4, xfce, lxde, razor-qt, cinnamon, gnome-shell… etc.

A przy okazji każdy zapomina po jakimś czasie: jak sam zaczynał, co go kręciło w linux, co go urzekło, co go zachwyciło, a co odepchnęło.
Ja do dzisiaj pamiętam skasowanie sobie dysku i danych, ponieważ bawiłem się (czyt. uczyłem się na błędach) partycjonować. Do dzisiaj pamiętam jak biłem głową w biurko powtarzając: dlaczego to nie działa, dlaczego to nie działa itd. – bo system padł, bo nie potrafię dojść do tego: co mam zrobić, aby on zaczął działać, a nie chce mi się robić re-instalacji od nowa.
Pamiętam też prawie 10 instalacji ubuntu, gdzie użerałem się na poczet wpisu na (tego) bloga aby napisać krok po kroku: co zaktualizować pierwsze, co drugie, co trzecie – aby Ubuntu działało i nie wysypało się. 3 dni, męczenia się, notatek i nerwów, bo dziewczyna ma dość czekania, dość moich problemów.

Tak pamiętam to…

Pamiętam też swoje początki, jakby to było wczoraj, dosłownie: jak trzymam książkę z Mandrake, a na końcu koperty z CD z dystrybucją i jedna wersja DVD – gdzie ktoś wpakował wszystko na jeden nośnik. Tak, ja to pamiętam…

Pamiętam ogarnianie kde3, opcje i pytanie: o co tu kurna mać chodzi, kosmos.

Pamiętam pierwsze Ubuntu, zrażony doświadczeniami Mandrake, który wysypał się po 2 dniach, zawsze po 2 lub max. 4 dniach system padał, bo coś mu nie tak ustawiłem.
Slackware – o co tu chodzi, co to jest to partycjonowanie, ale ja tego nie rozumiem, jeszcze nie ogarniam.

Pamiętam jak zobaczyłem gazetę o tematyce linux i Ubuntu. I wtedy się zaparłem, bo system potrafił przetrwać na komputerze więcej niż tydzień, a później i tak padł 🙂 Ale to już było coś… Wreszcie mogłem poznawać i odkrywać linux.

Tak, pamiętam to… od tego czasu już minęło kilka lat, a ja to nadal pamiętam.

Obecnie mam Arch, Ubuntu – jeśli chodzi o linux. Ubuntu z sentymentu, Archa dla nauki i dostrajania systemu.

Ubuntu – bo Canonical jako jedyna, tak jako jedyna firma co pewien czas wprowadza do swojej dystrybucji własne pomysły. I nie mówię tutaj o sterownikach, rozwiązaniach odnośnie uruchamiania procesów, czy innych rzeczach o których przeciętny użytkownik linux nie wie i ma je gdzieś, bo one nie rzutują na pulpit, czy korzystanie z niego.

Ale weźmy na tapetę Unity – czy jakakolwiek inna dystrybucja ma przebudowane gnome-shell, chodzi mi o te największe dystrybucje: fedora, openSuse, Debian, Arch, Slackware, Sabayon linux itd. – nie ma, wszystko opiera się na gnome-shell, wszędzie takie samo. A jak pokazali twórcy Mint, można zbudować coś lepszego w oparciu o API na jakim zbudowane jest gnome-shell.

Weźmy na tapetę kontakt ze społecznością – launchpad pozwala zgłaszać błędy, pisać sugestię i komunikować się z użytkownikami a twórcami danego programu, projektu. Co więcej, społeczność może współtworzyć dany projekt wspierając go wiedzą i… dołożyć swoją cegiełkę do kodu. Każda osoba, która zgłasza błędy w launchpad sprawia, że coś może lub będzie działać lepiej. Canonical w tym momencie oddaje użytkownikom wolną wolę do komunikacji z tymi, którymi chcemy.
I tu popularność daje popalić twórcom. Im więcej osób z czegoś korzysta, tym więcej problemów, sugestii, propozycji. Ale one są, pojawiają się, zostają nadesłane. Im mniejsza grupa osób, która dany program używa, tym mniej informacji od użytkowników. Bo większość przyjmuje postawę: nie chce mi się zgłaszać błędów, mam to gdzieś, już skasowałem program i mam go gdzieś.

Weźmy na tapetę odmienność (czyt. prostotę) na którą wielu narzeka – każda inna dystrybucja ma takie same pulpity, wszędzie takie same, zbudowane z tego samego. W Ubuntu mamy wersję gnome-shell w wersji standardowej i tej ala gnome2. Zostało to oddzielone od siebie, aby każdy miał wybór. Czy znajdę to w innej dystrybucji – nie.

Zauważyć trzeba że większość dystrybucji to klony samych siebie z lekkimi zmianami i modyfikacjami. openSuse nie różni się prawie niczym od Fedory. Jak by tak Mandriva nie wprowadziła odmiennego menu i innych założeń niż mageia – także nie było by między nimi różnicy.

I mogę tylko podejrzewać, że większość nienawiści do Ubuntu płynie nie od użytkowników danej dystrybucji, ale od ich twórców. Bo Ubuntu nie chce i nie poddaje się innym firmom, nie idzie jak ciele za głosem barana – bo tak trzeba, bo to musi tak być. Sorry, ale twórcy Ubuntu mogę coś wprowadzić, ale nie muszą. Systemd obecnie jest już prawie wszędzie, ale nie wszędzie działa on tak jak trzeba. Przykładem może tu być Arch, który wyjałowił się do opcji w rc.conf i tyle. Już nie ma tam opisu, tłumaczenia linijek, a od czego dane ustawienie jest. Co więcej, twórcy Archa dodali systemd do repo – a więc jak ktoś chce może sobie przejść. Ale ja nie zamierzam, bo mi dobrze jest tak jak było od początku – czyli stare skrypty do uruchamiania. Nie jara mnie nagonka na systemd, bo on musi być, bo tak trzeba itd. Mam to gdzieś 🙂

Wielokrotnie też wchodzę na równe strony czy blogi i czytam sobie o tym: jak ktoś lubi KDE, jak ktoś lubi gnome-shell, jak ktoś lubi xfce, jak komuś podoba się kubuntu, jak komuś podoba się fedora. Ale czytam też, jak to komuś nie podoba się to czy tamto, jak komuś nie pasuje to i to, jak ktoś narzeka na tą i tą dystrybucje, jak denerwują go ci twórcy i tamci.

I nie wpisuje się takiej osobie, tylko dlatego że ona czegoś nie lubi, a mi się dana dystrybucja, program, czy coś innego pasuje.

Każda z nas jest inny, każdy z nas lubi i podoba nam się coś innego. Każdemu z nas przypasuje coś innego…

I nie zapominajmy o tym, jak to my zaczynaliśmy, jak to my byliśmy początkujący i jak to było z nami w momencie kiedy jako początkujący sami mieliśmy problemy. Ale też nie zapominajmy o tym, że to że ktoś coś lubi lub nie – to jest jego osobista sprawa. I zadajmy sobie jedno pytanie: co by się działo koło nas, jakby tak każdy myślał lub robił jak my.

I na koniec napiszę: mam archa bo mi się podoba, mam Ubuntu bo mam do niego sentyment i mam gdzieś, czy komuś się to podoba czy nie 😀 To jest moja sprawa, co mam na laptopie 🙂 Ale mam w pamięci swoje początki z linux i nie mam zamiaru się ich wyzbywać tylko dlatego: że wiem teraz więcej lub że mam kilka lat na karku z linux.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Zapomniał wół jak cielęciem był

  1. Brawo. Jednak wśród „papki” wypowiedzi i wynurzeń zdarza się głos rozsądku. A tak z innej beczki, gdy pytają się mnie: czemu używasz Linuksa, jest lepszy? Ja odpowiadam: nie, jest prostu inny, a winzgroza znudziła mi się i chciałem spróbować czegoś innego, szukałem czegoś innego. I znalazłem w Lunuksie to czego w winzgrozie nie ma.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s