Czym jest demo gry?
To zachęta do kupienia pełnej wersji gry, jak i też zaprezentowanie się z dobrej strony.

Jakby ktoś nie wiedział to Mass Effect to uniwersum s-f, gdzie mamy dość fajną fabułę, masę strzelania ciągle polegającego na tym samym schemacie i pruciu do przodu. To takie RPG akcji z widokiem z za pleców.

„Jedynkę” przeszedłem dwa razy, no że prawie dwa razy, ponieważ za drugim razem nie chciało mi się pokonywać głównego bosa, ale doszedłem do niego.

Jedynka miała moim zdaniem kilka wad: system osłon zrobiony na pałę, system walk w tunelu (jedna droga, abyśmy nie zboczyli – choć raz czy dwa trzeba będzie się wysilić aby znaleźć odpowiednia lokację), przekłamany system wyborów, różne kwestie dialogowe i wybory moralne, które i tak prowadziły do tych samych rozwiązań czy wydarzeń (bo taka była fabuła), czy rozwój postaci, gdzie ładowało się punkty w różne umiejętności i tylko w to, oraz różne bronie, pancerze + 2 kompanów, których sobie dobieraliśmy przy każdym zejściu na planetę, a mieliśmy ich kilku.

Problem z jedyną był taki, że walki były takie same, a system osłon wnerwiał niemiłosiernie. Wielokrotnie poruszenie się w bok, aby wyjść z osłony kończył się przesunięciem, a nasza postać zamiast wynieść się z obszaru gdzie ma wybuchnąć granat była nadal przylepiona.  Nie martwicie się, jeśli graliście w ME 1, to w 3 też to będzie, co więcej będzie to jeszcze bardziej denerwować 🙂

Ja czasami naprawdę lubię sobie w coś pograć fajnego itd. ale mass effect 3 to kaszana w każdym calu. I nie mówię tutaj o drętwej animacji postaci, które poruszają się jakby nasrały sobie z 4 tera-majty danych, ale o niskich teksturach, czy tragicznych wstawkach emocjonalnych, które nic nie budują i nic nie wnoszą do gry. A jeśli mi nie wierzycie, to jeśli zainstalowaliście origin (bo tylko w ten sposób można zagrać w demo ms3) i pobraliście te 2,2 GB i uruchomiliście grę to podpowiem wam, że jak już przejdziecie przez zgliszcza budynku, gdzie nasz dowódca łapie nas przed spadnięciem. To po zeskoczeniu na kwietnik, czy taki trawnik – obejrzyjcie się w prawo – czyli na wprost (tak jak schodzicie z tego pokoju) i odczekajcie chwilę. Na dalszym planie macie lądowisko, gdzie po chwili wbiegają postacie cywili. Tragiczne jest w tym to, że cywile to jedna i ta sama płaska tekstura, nie nie żadne tam modele, ale gif, który przesuwa się jeden obok drugiego, albo jeden a za nim drugi. To ma przedstawiać uciekających cywili – bez jaj, dla mnie to karygodne pokazanie poziomu graficznego tej gry. Moim zdaniem jedynka miała ten poziom jako taki, ale w 3, gdzie technologia poszła do przodu – to już tragedia. I ta woda, to jakiś żart, prawda?

Podejrzewam że tu chodzi o konsole, a może gra ma działać także na XP?

A co ze strzelaniem?
Jak by to powiedzieć: tutaj moim zdaniem też nie jest za wesoło. Ponieważ to co wywalono z poprzedniej części to efekt przegrzania się naszego pistoletu na rzecz naboi – a to oznacza, że prujemy, przeładowanie i znowu strzelamy, aż skończy nam się amunicja i wtedy słychać dźwięk przegrzania – jak dla mnie marnie. Dużo większą nerwówkę wprowadzało co kilkusekundowe przegrzanie się, co wprowadziło efekt obmyślenia taktyki i obowiązek wybierania tych broni, które tak szybko się nie nagrzewały, ale też miały siłę pocisków. I wielokrotnie trzeba było rozważyć, więcej strzałów, ale słabszych, czy może mniej, a mocniejszych – tu ważyło się to, z czym radzimy sobie lepiej – z celowaniem, czy naciskaniem na przycisk myszki.

W trójce jak już napisałem mamy magazynki i przegrzanie nie występuje (sic!).

Sztuczna inteligencja moim zdaniem się poprawiła, ale tylko w jednej kwestii – w kupie siła i walimy do przodu. W jedynce z przeciwnikami był taki problem, że nacierając na nich oni się wycofywali, wystawiając się na ostrzał. Obecnie w „3”, zamiast się wycofywać przeciwnicy tkwią za osłonami, zmieniając je w momencie kiedy ich ostrzelamy i tyle zmian. Ponieważ wielokrotnie zdarzyło mi się strzelać do „czegoś” co mnie chciało ubić, a to stało i patrzyło się na mnie. A wszystko przez to, że byłem za blisko, aby dany przeciwnik się schował za zasłoną. Innym głupim zachowaniem jest też to, że kiedy obejdziemy przeciwnika, który chowa się za zasłoną to wystarczy kilka serii, aby on padł. Oczywiście on nie zauważa naszego oflankowania.

A co z kwestiami RPG?
Mass Effect 3 w tym temacie leży i kwiczy. To co było dość ciekawe i sprawiało masę frajdy  w Mass Effect 1, tak w 3 to papka dla mas. Kilka umiejętności, zero bonusów, a do tego drzewko przyznawania punktów polega na tym: 1 stopień – uruchamiamy daną umiejętność, 2 stopień – czas ładowania, 3 stopień – polepszenie mocy 0 10%, poziom 4 to już: albo ładowanie w czas, albo moc. Innego wyboru nie ma. Przy okazji warto dodać, że umiejętności jest jak na lekarstwo – wywali coś co było naprawdę fajne.

Najbardziej co mnie zdziwiło i co mi się najbardziej nie spodobało to… ładowanie się umiejętności. W jedynce był patent, że każde umiejętność ładuje się osobno i używana może być osobno. A więc: wpadamy do hangaru, rzucamy np. odrzutem, później ostrzał i kolejna umiejętność, gdzie pierwsza ładuje się, a późnej druga. I to nie polegało na kilku sekundach, ale czasami naprawdę to trwało zanim dostaliśmy możliwość użycia ponownie umiejętności. W Mass Effect 3 mamy inaczej: tutaj możemy rzucić jedną umiejętność, gdzie energia jest wspólna dla wszystkich. A więc chcąc uderzyć drugą umiejętnością musimy czekać, bo dana energia została spożytkowana na tą pierwszą – głupie i chore podejście. Przy okazji zabija jakąkolwiek taktykę czy obranie odpowiednich metod walki. Przecież jak rzucimy jedną umiejętnością, to i tak nie możemy użyć tej drugiej – dziwne rozwiązanie nastawione na walkę.

Dlaczego porównuję Mass Effect 3 do 1, a nie do np. 2. Bo w 2 nie grałem 🙂 A jedynkę sobie przeszedłem i to jak napisałem dwa razy. Była taka sobie, jak by może nie ta nudnawa walka, to może i było by o.k – ale że walka się nudziła, to sobie odpuściłem przechodzenie tej gry trzeci raz, ale inną klasą. Co mi się spodobało to fabuła, która wciągała. Co jednak ważne, była ona połączona z naszymi umiejętnościami, czy rzutowała ona na nasze wybory.

Mass Effect 3  to zakończenie trylogii, czyli wielki finał. Problem w tym, że ten finał może być miałki, nijaki i słaby. Gameplay jest miałki i sztampowy, co już wprowadza pewien niedosyt, a co tu dużo mówić o reszcie. I ten początek, kurcze kogo chce się na takie bzdury złapać? Podobno 2 odeszła od elementów RPG kierując się w stronę akcji, 3 zaś wyruchała jeszcze bardziej elementy RPG, na rzecz bezmyślnego parcia do przodu, chowania się i strzelania do czegoś co jest… czymś. Przy okazji przekonałem się, że Trex żyje, a jak ja pamiętam to go ukatrupiłem w części pierwszej, a tu on żyje i jest to część 3.

Jak na demo, które ma mnie zachęcić do kupienia pełnej wersji gry to demo Mass Effect 3 mnie nie przekonało. Fajnie się gra, ale kiedy zacznie się dostrzegać pewne rzeczy w tej grze i ten jeszcze bardziej denerwujący system osłon to odnoszę wrażenie, że gra robiona jest dla kasy i tylko dla wyciągnięcia kasy. Przy okazji gra nie stawia przed nami żadnych wyzwań, po prostu siada się i się gra, bez zbędnych ceregieli, od taka gierka na odstresowanie po ciężkim dniu. Jak dla mnie „jedynka” miała jednak to coś, ponieważ do niej nie można było od tak usiąść i sobie zagrać jedną misję, w niej trzeba było się mimo wszystko wczuć, poczuć to uniwersum, ten klimat. Mass Effect 3 dla mnie nie ma tego efektu i tego klimatu, a jak napisałem to gra gdzie: siadasz i grasz, mając gdzieś fabułę.

Co do multi – oglądałem go u innych osób, ale nie grałem. Dodanie go do gry to próba przyciągnięcia ludzie, którzy grają tylko w multii i nic więcej. Problem w tym, że jak dla mnie to ktoś tu próbuje skopiować pomysły innych, aby ratować tą grę i wciągnąć kasę od ludzi, ponieważ gra oferuje możliwość kupienia sobie dodatków do postaci czy broni za kasę.

Jak napisałem, aby zagrać sobie w Mass Effect 3 potrzeba pobrać 2,2 GB na dysk przy pomocy aplikacji od EA i to na systemie widnows.

ps.
Gra oferuję możliwość wyboru: gra akcji – czyli nie ma wyborów podczas rozmów, a my tylko strzelamy, RPG – strzelamy i wybieramy różne odpowiedzi odnośnie rozmów i… fabuła – czyli interaktywny film, nie strzelamy a tylko rozmawiamy.

To już pokazuje, że jeśli gra ma być do wszystkiego, to może być do… niczego – trochę szkoda, bo myślałem że demo mnie przekona do gry, ale obecnie czuję tylko gorzki niesmak i już wiem jedno: nie kupię pełnej wersji gry, nawet jeśli było by mnie na nią stać – nie po takim demie i początku gry.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s