Pomyślałem sobie, że napiszę pewien poradnik lub punkty do których warto się odnieść w momencie kiedy pojawia się problem z programem, systemem linux, sterownikami itp.

1. google nie gryzie

Ten punkt to jeden z najważniejszych punktów, ponieważ kiedy zaczynacie szukać rozwiązania w internecie zazwyczaj nie otrzymujecie żadnej podpowiedzi lub odpowiedzi na wasz problem. Podpowiedź: ustawcie sobie w google kilka innych języków państw, gdzie linux jest naprawdę rozpowszechniony. Polecam język Hiszpański, Niemiecki, Francuzki, Włoski, oczywiście Angielski, Brazylijski. W Polsce nie wiele jest blogerów czy stron, które prawią o różnych mniejszych czy większych problemach z świata linux. Dlatego warto sobie włączyć języki, gdzie ludzie są bardziej rozwinięci internetowo i systemowo. I piszą czasami o wszystkim co im się przytrafia w świecie danej dystrybucji + rozwiązania problemów, przemyślenia i nowinki, które ich interesują.

 

2. kompilacja nie gryzie

Kompilacja, kompilacja i instalacja. Kiedy ja zaczynałem z linux, to coś takiego jak kompilacja to był standard. Sterowniki, kodeki, programy – prawie większość trzeba było kompilować/budować i instalować ze źródeł. Obecnie to się zmieniło, ale kompilacja nawet teraz polega na tym samym:
./configure –prefix=/usr
make
sudo make install

I tyle, cała filozofia. Problemy pojawiają się dopiero kiedy brakuje nam zależności do plików w systemie lub jakiegoś elementu w systemie i to jest problem, a nie kompilacja. Ale jeśli czegoś brakuje, to można się szybko dowiedzieć czego – patrz punkt 1.

 

3. czy na pewno wiesz co nie działa lub jeśli działa albo ma błąd

Fajnie jest wiedzieć, co nie działa i dlaczego. Jest to podstawowe pytanie wielu serwisantów i osób, którą pomagają: co nie działa, oraz cała masa innych informacji. Po co to? Ponieważ dana osoba nie wie co wy macie zainstalowane, jaki system/dystrybucja, jaka wersja, co zrobiliście przed pojawieniem się problemu lub błędu i jakie kroki już podjęliście aby zarazić problemowi – jasnowidzem mało kto jest, a już na pewno nie są to osoby które mają własny system i każda wersja systemu czy różna dystrybucja to inne pliki w systemie czy różne zastosowane rozwiązania.
Przykład pierwszy z brzegu: Arch ma rc.conf, a Ubuntu go nie ma – i jak teraz się do tego odnieść?

Dlatego tak ważne jest zebranie wszystkich możliwych danych i informacji o błędzie czy problemie, oraz przeanalizowanie wszystkiego aby dojść: co tak naprawdę nie działa lub działa źle. Aby później to wykorzystać przy punkcie 1.

 

4. katastrofą nie można nazwać nie działający program, ale katastrofą jest nie działający system na którym dany program działa ci świetnie.

Jest to czwarty punkt i ostatni. Wiele osób uważa, że nie działający program lub sterownik to katastrofa. Wielu jednak zapomina, że katastrofą można nazwać nie działający system, problemy z systemem, czy nie ładowanie się systemu. To jest problem, zaś problemy z programem to zazwyczaj błąd lub brak czegoś w systemie i wina tutaj leży po stronie twórców – zgłaszanie błędów twórcom nie boli. Szybki przykład: w Archu  jest glibc, gtk2 itd – problem w tym, że nie są paczki, które zawierają wszystkie pliki z danego rodzaju. Aby skompilować coś co odnosi się głębiej do systemu lub sterowników potrzebujemy wszystkie co zawiera dany element. I tu mamy problem, bo aby to zrobić musimy odwołać się do AUR i skompilować (stworzyć i zainstalować paczkę) ze źródeł, które nie dość że ważą trochę to jeszcze kompilacja trwa od 30 min do nawet 2h lub więcej. Tu pozdrawiam użytkowników gentoo, gdzie u mnie glibc kompilowało się ponad 6h, a i tak na koniec uraczyło mnie błędem 🙂 Piękna sprawa 😉

Ale my tu pitu, pitu bo tu o system chodzi. Tak właśnie to można określić: że martwicie się programem albo żę nie działa tak jakby mógł działać. Jeśli system działa, a wasz „problem” z programem was dobija – patrz punkt 3,2 i 1.

 

Wnioski na koniec…

Jeśli chcecie poradzić sobie z problemem jaki macie w systemie, oznaczcie sobie inne języki, bo wyszukania w Polskim zazwyczaj albo was nigdzie nie doprowadzą, chyba że macie problem z Ubuntu, albo traficie na forum, z którego nic się nie dowiecie ciekawego, bo osoby tam odpowiadające strzelają w ciemno – co mogło by to być, że coś nie działa i tyle. Przy okazji dowiecie się jak Ubuntu czy inna dystrybucja ssie i jest do dupy i zmieńcie sobie ją na inną która jest super i full wypas, a najlepiej to zmieńcie na Mint bo on fajny i dobry jest (szkoda, że nikt nie napiszę że to i tak w 95% Ubuntu).

I to było by na tyle, bo co tu można więcej napisać: przeanalizujcie czynności wykonane, wpisane polecenia, co aktualizowaliście, co wywala terminal, czego nie zrobiliście itd.

A kroczek po kroczku okaże się, że:
a) trzeba skompilować dany sterownik ze źródeł
b) ktoś miał takowy problem i go rozwiązał (są translatory internetowe – więc nawet koślawe tłumaczenie da się zrozumieć)
c) jakiś inny element powoduje błąd danego elementu i wystarczy pobrać poprzednią wersję i sprawdzić czy ona zadziała. Jak tak, to nie robić aktualizacji danego elementu i tyle.

Mam nadzieję, że to wam pomoże rozwiązań część problemów. Bo zazwyczaj problem leży gdzieś indziej niż wy się tego spodziewacie i w tym momencie to nie wy robicie coś nie tak, ale twórcy zrobili coś z czym wy się borykacie.

Reklamy

5 myśli na temat “masz problem z komputerem, rozwiąż go sam

  1. Ogólnie artykuł jakby napisany przez kogoś innego. Zgadzam się z nim prawie w 90%. Najwięcej uwag mam co do tego punktu o forach i zastanawiam się, czy autor tak sądzi o wszystkich, czy tylko o forum Ubuntu, które jak wiadomo zazwyczaj zamieszkują głównie użytkownicy Minta. W artykule zapomniano o zajrzeniu do dokumentacji np. wiki, gdzie jest część problemów opisana. Ale co tam artykuł fajny.

    Co do kompilacji to może trwa długo, ale potem tylko się aktualizuje pakiety dzięki czemu są świeże stale, a nie czekamy na nową wersję systemu męcząc się z błędem pół roku.

    Na koniec ciekawostka: gdzie szukać tych stron w języku brazylijskim? 🙂

    Polubienie

    1. Jezyka Brazylijskiego należy szukać chyba gdzieś obok języka FrancuZkiego… zresztą … inne języki też są piękne i zapewne dlatego brzmią elegancko, bo z dużej litery. I język Hiszpański i język Niemiecki i język Włoski i nawet język Angielski. Aż szkoda , że tylko język polski taki… z małej litery zawsze on.

      Polubienie

  2. No, dobra… Jestem użytkownikiem Mint’a i wcale się tego nie wstydzę. Gdyby Ubuntu nie wtryniło mi swego czasu bez pytania Unity, to ani chybi byłbym użytkownikiem Ubuntu. Jestem szczęśliwy, że coś mi tchnęło tego Mint’a, bo juz zaczynałem wracać do Mandrivy na stacjonarnym, chociaż stacjonarny mnie zabijał swoja głośną pracą. Wolałem ten hałas niż Unity. I ogólnie teraz byłoby nieźle, gdyby nie ten nieszczęsny modem TV, którego jakoś mi się nie udaje go uruchomić na tym Mint’cie. Poszukam. Może znajdę coś na ten temat w języku Brazylijskim lub Francuzkim.

    Polubienie

    1. PS.
      Nie gniewaj się Mariuszu, bo to tak z sympatii. Ja naprawdę sobie bardzo cenię Twoje wypowiedzi i przemyślenia. Dlatego takie drobne Twoje potknięcia mnie tym bardziej rozbrajają. Występują one zazwyczaj tam, gdzie się zacietrzewiasz. Ale właśnie te zacietrzewienia czynią Cię autentycznym pasjonatem. Dzięki. JTP

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s