1. Nudzi mnie udowadnianie swojego zdania i pisanie rozprawek na różne NUDNE tematy  ze świata linux i jego ekosystemu.

Nudzi mnie to dlatego, że nad tekstem muszę się skupić, a przy okazji i tak wiem że nikt nie zrozumie mojego toku rozumowania, myślenia itd.

Dlatego coraz mniej piszę, coraz mnie opisuje.

2. Osiadłem na dwóch dystrybucjach i dobrze mi z nimi.

Obecnie już nie testuje tyle dystrybucji jak wcześniej, toorox, chakra, fedora, openSuse, a  nawet Debian, czy PCLOS, albo jeszcze co innego. Mam to już po prostu gdzieś i znudziło mnie skakanie jak zając po wciągnięciu amfy po wszystkim co się da. Wszędzie jest to samo, albo działa tak samo. Różnic zbyt wielu nie ma, a do tego masę narzekania i narzekania, bo nie napisałem tego czy tamtego. Nie podoba się, załóż bloga i pisz, pisz, pisze. Chętnie poczytam twoją recenzję, prezentację, pierwsze wrażenia z twoich testów. Podeślij linka na maila, chętnie poczytam. Aaaa… Nie chcesz sobie mieszać na dysku, nie chcesz się wkurzać, nie chcesz grzebać w internecie w poszukiwaniu rozwiązania problemu, bo to wersja testowa – to dlaczego mnie się czepiasz? Zrobiłeś coś, aby dany wpis się ukazał? Masz bloga na wordpress.com – jest opcja: reblog – czyli powielenie wpisu i umieszczenie swojego komentarza – dlaczego tego nie zrobisz?

3. Obranie kierunku innego niż inni. Droga pod prąd.

Ostatnio w rozmowie z osobą poznaną przez bloga poruszyłem temat tego co robię w obecnej chwili. A w obecnej chwili zapoczątkowałem serię poradników/blogów dla początkujących. Na kanale youtube nagrywam materiały z gier, prezentuje gry, opisuje ich mechanikę – może się ktoś skusi. Wpadłem na pewien pomysł, który właśnie realizuje i za jakiś czas będzie na ukończeniu – także z myślą o początkujących. Wpadło mi do głowy coś jeszcze, także dla początkujących. Mam pomysł na nowego bloga skierowanego do… początkujących.

I dlatego na bloga nie wiele piszę, bo dużo frajdy i przyjemności czerpię z tego w co obecnie się zaangażowałem.

Czy mi ktoś pomaga? Czy ktoś mnie wspiera? Czy inne osoby biorą w tym udział, co robię?
NIE

Jestem w tym sam…

I ostatnio właśnie w rozmowie została poruszona kwestia innych blogerów czy serwisów w Polsce nastawionych tylko na linux. Dlaczego oni nie rozpoczną jakieś projektu, nie zaczną budować i tworzyć jakiegoś poradnika? Mamy w Polsce ogromny serwis o linux, który nic nie robi jak pisze o każdej pierdołce, theme, czy 2 zmianach w programie, albo innych bzdetnych rzeczach: co oni robią aby propagować linux? Imprezy, wsparcie programu, nakłonienie do testów, prowadzenie poradników, angażowanie się w akcje promocyjne linux? Ja o żadnych takich rzeczach nie słyszałem 😦

I jak napisałem: jakby mi moje pomysły i nowe blogi/projekty nie sprawiały przyjemności, to bym ich nie zaczynał. Czy ktoś mnie w tym wspiera? Tylko ci którym się dany blog/poradnik przyda – wchodząc tam. Ale nikt nie wpadł na to, z tych wielkich aby coś takiego zrobić… albo się tym nie pochwalili.

4. Zmiana theme (kolejna)

Poprzednie theme było fajne, ale nie działały w nim buźki. Więc wróciłem na theme, które już kiedyś było. Większe litery, wyraźniejszy panel po prawej i prosta konstrukcja + działające buźki. Jeśli wordpress.com udostępni inne lepsze theme, to za pewne zmienię obecny wygląd bloga na coś innego, ale obecnie – jest co jest 🙂

5. Ponawiam apel o zakładanie blogów, i opisywanie swoich doświadczeń i wrażeń z linux.

Chcę napisać, że tylko jedna osoba się zgłosiła odnośnie dodania jej do linux RSS, gdzie po jakimś czasie skasowała bloga i powiadomiła mnie – abym skasował link rss z powyższego bloga, co zrobiłem.

Po co jednak namawiałem na zakładanie bloga?
Nie po to, aby robić wam źle, ale aby pokazać że w Polsce też są użytkownicy linux. Obecnie wpisując coś w google, zobaczymy nie wiele blogów czy stron w języku Polskim. I chciałem to jakoś zmienić, aby ktoś miał wybór, mógł zadecydować i miał w czym wybierać.

Im więcej osób zechce pisać o linux, pisać o tym, CO WAS INTERESUJE, tym więcej będzie do wyszukania (ilość wyników) w wyszukiwarkach + różnorodność. Blogi na dobreprogramy.pl są dobre i o tematyce linux, ale jeśli idzie o google to tylko raz czy dwa na takowy blog trafiłem. W innym przypadku po prostu otrzymuję blogi w innym języku niż Polski.

Może czas to zmienić, a może Polska ma być takim zadupiem.

Dla porównania na google+ napisałem pewną notkę – sprawdźcie sobie co ma wspólnego: Bangladesz i linux. A możecie doznać lekkiego szoku, patrząc później na to jak to wygląda w Polsce.

6. Brak testów i krytyki = mniej czytających

Jest to trochę smutne, ale prawdziwe. Analogicznie w zeszłym roku dość pokaźnie krytykowałem gnome3, co nie było ani zamierzone – bo nadal mam lekko krytyczny stosunek do gnome3, ani też nie było zaplanowane – ja tak uważałem i tyle. Ale że jako jedyny nie bałem się powiedzieć tego co myślę, blog odwiedzała stała liczba osób. Obecnie kiedy to ma pojawić się nowe wydanie gnome3 a ja go ani nie krytykuję, ani nie naskakuje na niego – okazuje się, że ilość odwiedzin spada 🙂

Szczerze… znudziło mnie krytykowanie. A do tego, nie korzystam już z gnome3 i mogą mnie jego twórcy w pompkę cmoknąć – mam mate (stare dobre gnome2) i nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Jest rozwijane niezależnie od twórców gnome3, więc pa, pa gnome3, mam cię gdzieś.

Podoba sytuacja z Unity. Fajnie że jest, fajnie że nowe rzeczy dochodzą, ale ja ich: ani nie testuje, ani się nimi nie przejmuje.

Dlaczego?
Bo instalacja Unity na lubuntu pociąga za sobą masę gówna od gnome3 i kilka innych śmieci, które działały by mi w tle, przy okazji – na co mi coś czego nie użyję, albo z tego nie korzystam? Zaśmiecać sobie dystrybucję, która działa super – aby tylko móc coś napisać. Te czasy trochę minęły i obecnie liczę na to, że nowi użytkownicy zajmą się testowaniem i opisywaniem zmian. To nic trudnego, naprawdę 😀

7. Nerwy na bok, harmonia, spokój i… Nerwy na bok, harmonia, spokój – wypierd##j, nie widzisz że medytuję i uspokajam swoje nerwy. No co się patrzysz, spie##j. Narwy na bok, harmonia, i spokój… kochajmy cały świat.

Dlaczego nie odpowiadam na zaczepki i dziwne długaśne komentarze? Bo nie chcę sobie szargać nerwów. Jeśli ktoś nie rozumie mojego zdania, to nie powinien go czytać. Bo jeśli ktoś nie lubi pro-politycznej gazety – to czy ją czyta? Wątpię 🙂
A do tego internet jest pełen innych stron i blogów, po co sobie nerwy szargać?

Napiszę wam też, że ja rzadko komentuje wpisy w serwisach, blogach, czy stronach jeśli idzie o linux. Dlaczego?
Bo i tak nikt mnie nie zrozumie, czy dam sensowne argumenty czy nie.
A do tego takowa dyskusja do niczego nie prowadzi, jak rozwalenie sobie głów, albo wysadzeniem się w powietrze – potrzebne to komu? Kto będzie chciał to zmądrzeje, a kto będzie chciał wierzyć w swoje błędne zdanie, niech wierzy – ja go nawracać nie zamierzam. Co więcej, uważam że komentowanie czegoś to tylko krypto-reklama po przez komentarz. Czy ja to robię, czy ja tak działam – nie. A może czas to zmienić, co myślicie?

Warto tu wspomnieć o tym, że niektórzy z was za bardzo się spinają do pewnych wpisów, kiedy wpis to sarkazm, albo zabawa powagą, sarkazmem i szczyptą doświadczenia. Czasami wolał bym luźniej rozmowy pod wpisem, co zazwyczaj kończy się tylko nadzieją na coś takiego.

Do tego ja nie mam nic z prowadzenia tego bloga, jak tylko przyjemność z pisania i czytania komentarzy. Nie zarabiam na reklamach na tym blogu, bo nie mam takiego prawa. Nie mogę też umieścić tutaj reklam, bo blog może zostać zamknięty.

Dlatego nie dziwcie się, że czasami nie chce mi się publikować, albo ilość wpisów spadła. Jestem jedyny i rozpocząłem inne blogi/projekty. A do tego mam życie prywatne, sorry…

Nikt nie tworzy tego bloga oprócz mnie. A ja to co chciałem to już napisałem, to co myślałem też napisałem – co więcej mam pisać: o dupie, o cyckach, albo o tym co zakładam, albo jakie mam widoki z okna.

Obecnie słońce prześwituje przez chmury – fajnie, co? 😉

I takie pytanie: ile można pisać o tym samym, wałkować to samo – przecież to żygać się po jakimś czasie zachce: znowu nudny i długi wpis o gnome, o Ubuntu, o gnome, o Ubuntu, o Ubuntu, o Ubuntu, krytyka Mint, krytyka Fedory, krytyka Fedory i Mint, o Ubuntu, o Unity, o KDE, o Ubuntu, o Mint, krytyka Ubuntu – bełt…

Pewne rzeczy też omijają już bloga i trafiają na stronę na google+ – warto tam czasami zajrzeć 🙂 Czasami też warto zajrzeć na kanał na youtube. Ja obecnie nie opieram się na blogu, ale też na innych formach przekazu.

Nie chce poprzestawać na propagowaniu linux tylko na blogu… bo to było by nudne i męczące dla mnie. Dlatego jest: google+, jest kanał na YT, był twitter a raczej jest, są nowe blogi w formie poradników, czy recenzji gier na linux.

Ja chyba bym odwalił kitę, jakbym miał pisać tylko na jeden konkretny temat np. gnome3, albo jakiś program. Ileż można wałkować coś…?

🙂

I to tyle od mnie, teraz czas na was i wasze zdanie na temat tego wpisu…

ps.
Na tym theme działają buźki 😛

ps 2
Idzie wiosna, więc może czas na jakieś zmiany, które siedzą mi w głowie od jakiegoś czasu… Czas zacząć coś robić, aby nie popaść w rutynę, która zabija.

Reklamy

2 myśli na temat “mini-info blogowe/życiowe

  1. Gdybym się znał na linuxie to bym pomógł.
    Poszukuję linuxa do którego można dograć dowolny program i dowolny (no, prawie 🙂 ) usunąć i nie musieć usuwać całej paczki razem z programami które są mi potrzebne. Vide Ubuntu :-((

    Lubię to

  2. Z tego co ja wiem, to każda dystrybucja ma taki system, że: jeśli inny program potrzebuje danej zależności to dana zależność nie będzie i nie może zostać usunięta z dystrybucji 🙂
    Co więcej, jeśli dana zależności pozostaje w systemie, a program już dawno został skasowany można ją usunąć przez proste polecenie.
    Co więcej, jeśli kasując jakiś program zostanie skasowany inny program, to zazwyczaj bywa tak że możesz sobie zainstalować ponownie skasowany program, który był zależnością dla innego i z niego korzystać.
    Przykład: masz zainstalowane lubuntu, które nie ma compiz. Chcąc posiadać efekty musiałbyś, albo zainstalować unity, albo inną ubuntu-defaults. Kiedy jednak zainstalujesz compiz przez Unity i zechcesz skasować Unity, zostanie skasowane także compiz.
    Tylko, że nic nie stoi na przeszkodzie abyś ręcznie zainstalował compiz i cieszył się efektami, bez Unity 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s