Na pitivi bazuję prawie od początku, ponieważ wcześniej próbowałem coś robić w openshot. Programie, który jest uważany za najlepszy do edycji filmów bo ma: masę efektów, przejść, możliwości.

Dlaczego więc, ja renderuje i męczę się z Pitivi, jak mogę to robić z openshot?

Ponieważ Openshot nie jest taki super jak się to komuś może wydawać. Pierwsza sprawa to wykorzystanie potencjału, możliwości i mocy danego programu. Ale czy to jest naprawdę ważne? W moim przypadku ważniejsze jest szybkie wykonanie danych czynności, bez zastanawiania się: a gdzie jest taka opcja, a gdzie mam szukać takiego efektu, a dlaczego ten efekt działa tak a nie inaczej itd.

Dlatego postanowiłem wykonać pewne porównanie gdzie w punktach porównam oba programy. A więc zapraszam do odwiecznej walki dwóch programów do edycji filmów w linux, które są za darmo.

1. Samymi efektami człowiek nie żyje.
Jedno z najważniejszych czynności jakie musi potrafić program do edycji filmów: edycja materiałów (nie tylko filmowych), układ, reżyseria.

W openshot wygląda to tak:

Nie ma ani ścieżki dźwiękowej, ani nawet klatek danego materiału, nawet podglądu na dobrą sprawę nie ma, bo to małe okienko z miniaturką raczej nie wiele pokazuje.

 

 

 

 

 

 

 

A tak to wygląda w Pitivi:

 

 

 

 

 

Tak to wygląda w Pitivi – widzimy podgląd klatek, czyli możemy się rozeznać: co w danym momencie filmu się dzieje, jak i też poznać po ścieżce dźwiękowej pauzę lub wybijanie się dźwięku ponad ton (kto miał źle ustawione suwaki mikrofonu i coś nagrywał, to wie o czym mówię).

W czym problem?
W openshot przenosimy film do miejsca, gdzie możemy sobie go „zorganizować”: pociąć, wyciąć co nam się nie podoba, dodać coś co nam się podoba. Ale wszystko wykonujemy na przysłowiową pałę, bez możliwości obeznania się w materiale i gdzie jesteśmy, w którym miejscu.

W Pitivi jesteśmy wstanie obciąć to co chcemy i zacząć renderować.
Szybki przykład: filmik z imprezy rodzinnej, filmik z wychodzenia na festyn, sam festyn i wieczór.

Pamiętając np. że na festynie niedaleko nas wybuchła petarda, jakiś pijak do nad podszedł, ktoś koło nad rozmawiał przez komórkę drąc się jak by go zarzynano, na wyjściu z rury wydechowej wystrzeliło, a na wieczór wujek się upił i zaczął śpiewać jakieś smętne pieśni.

W openshot musimy przejrzeć każdy filmik jaki nagraliśmy, każdą minutę i sekundę i zapisać sobie, gdzie co było, aby później to obciąć, wyciąć lub jakoś fajnie zmiksować.

W pitivi widząc materiał filmowy i dźwiękowy możemy szybko zlokalizować wystrzał petardy i wyciszyć to, bez cięcia materiału. Nie musimy ciąć materiału, aby coś wyciszyć. Spotkanie z pijakiem czy inne ekscesy można zastąpić innym materiałem, bo mamy na to wgląd – widać to po miniaturkach po całym materiale. Nie musimy go oglądać, patrzymy: aha tu ciocia Kasia weszła na parkiet z tatą, to zaraz wystrzeli petarda i możemy w szybki sposób wyłapać pewne wydarzenia, bez oglądania całego materiału.

Tym samym, openshot w tym najważniejszym miejscu traci do pitivi.

1.1 Widzenie danego filmu, słyszenie danego podkładu muzycznego.
W openshot jest tak, że podgląd, aby film był widziany po renderowaniu ustawiamy po przez ikonki na samym początku (obok miniaturki danego materiału), albo po przez Właściwości danego materiału. A więc, jeśli jesteśmy na końcu jakieś materiału albo cofamy się do jego początku aby był widoczny, albo grzebiemy się w ustawieniach.

 

 

W Pitivi mamy do tego dostęp cały czas. Co więcej, bez cięcia materiały możemy sobie określić gdzie wchodzi ściemnienie, a gdzie pojawienie się filmu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Czepianie się: informacje o materiale

Openshot:

 

 

 

 

Pitivi:

 

 

 

 

To samo pokazuje alternatywy widok, tylko że po najechaniu na daną miniaturkę materiału.

3. Czepianie się: linia czasu

openshot: nie działa kółko myszki na znaczniku czasu.

 

 

 

Czas określenia czasu regulujemy po przez ten suwak u góry.

pitivi: na znaczniku czasu filmów działa kółko myszki, a więc nie tracimy czasu na to aby coś przesunąć. Do tego mamy przycisk zoom który wyrówna nam podziałkę czasu do optymalnego stanu.

4. Efekty

openshot: W tym programie jest złudne poczucie wielu efektów, a wszystko przez to że efekty go materiału filmowego są połączone z efektami dźwiękowymi. I dlatego jest tego niby tak dużo…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Można to poznać po ikonce na danym efekcie 🙂

Pitivi: dużo więcej efektów, a do tego rozbicie, tak rozbicie efektów do materiałów filmowych i do dźwięku.

Efekty TYLKO do materiałów wizualnych…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Efekty TYLKO do materiałów dźwiękowych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. Edycja efektów do materiałów wizualnych i dźwiękowych

W openshot odbywa się to w dość skomplikowany sposób. Ponieważ trzeba wejść w „Właściwości” filmu i tam na samym końcu ustawić sobie każdy efekt z osobna, nie można tego zrobić po dodaniu efektu.

(ostatnia zakładka) W tych zakładkach możemy też przyciszyć dźwięk albo ustawić, aby był głośniejszy – mało praktyczne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W pitivi odbywa się to na bieżąco, bo to okno jest cały czas widoczne:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. Stabilność

openshot – w tym segmencie tylko ten program wygrywam, jest stabilny i rzadko się: zawiesza, blokuje albo wyłącza. Tego openshot nie można zarzucić, tak jest stabilne.

pitivi – program potrafi się: zawiesić, wyłączyć, nie odpowiadać, blokować się lub nawet nie renderować materiału, bo coś mu tam nie styka z gstreamer. Tak, pitivi jest od gstreamer zależne jak narkoman od narkotyków i to dopracowanie lub nie gstreamer sprawia jak działa pitivi. A to oznacza ciągłe zapisywanie zmian i w momencie problemów z programem jego resetowanie.
Co mówi samo za siebie: pitivi ma wielkie problemy aby być stabilne.

Wnioski na koniec… 

Patrząc na powyższe porównanie to może odnieść wrażenie, że ukrycie w openshot wielu rzeczy, brak wielu efektów, podpięcie się pod blendera, który generuje przy użyciu pythona skrypt odnośnie animacji napisu i klatek – tak wygląda animacja w openshot, to skrypt python i od 200 do 250 klatek (każde ujęcie to jedna klatka) – tak właśnie openshot tworzy  super wypasione animacje napisów. Co jest w tym zabawne, że są one przechowywane cały czas, jeśli daną animację była „budowana”. A jeśli openshot nam się wyłączy musimy powtarzać całą procedurę budowania animacji napisu, bo program nie potrafi się odnieść do stworzonej animacji napisów. Podobnie z ustawieniami dźwięku i wizualnymi aspektami wideo (materiału): mieszczą się one w dość mało poręcznym okienku „Właściwości” dla każdego materiału osobno. Tam też edytujemy efekty, zmieniamy je lub modyfikujemy ich zachowanie lub natężenie. Warto wspomnieć o tym, że nie mamy dowolności w układzie filmu: 1/2, 1/4 itd. i tyle – tak własnie wygląda układ filmu w filmie – sztywne ustawienie i nie ma przebacz. Podobnie z animacjami jakie możemy ustawić sobie po naciśnięciu PPM na dany materiał, w miejscu gdzie wykonujemy reżyserię – wszystko ustawiane na sztywno i bez możliwości edycji tego w prosty sposób. Warto tutaj też wspomnieć o rozbijaniu efektów, które w pitivi są jednym efektem np. efekt starego filmu to w pitivi: jedna ikonka, a w openshot to od 3 do 4 ikonek jakie musimy zastosować na danym materiale filmowym. To pokazuje, jak sztucznie dmucha nie ilość efektów w openshot. Te wszystkie różnice sprawiają, że openshot ma trzy fajne rzeczy: animowane napisy i możliwość przesłania materiału z okna programu do serwisu youtube i stabilność, cała reszta jest toporna, mało wygodna i nie poręczna, a przy okazji powiela się kilka opcji, które odnoszą się do tego samego. Co do pitivi, to szybka edycja, szybkie wykonanie reżyserki, łatwa edycja efektów i układu + masa efektów go materiałów graficznych + i materiałów dźwiękowych, możliwość rozbicia materiału dźwiękowego od filmowego, gdzie jedno z nich możemy sobie usunąć od tak, możliwość łączenia materiałów z różnych filmów jako jeden film… Jedna wada: stabilność, które potrafi dobić i zabić w nas chęć tworzenia.

Jedno jednak nie pozostaje zmienione: że są to najlepsze programy do edycji filmów za darmo na system linux 🙂

Reklamy

5 myśli na temat “linux: openshot vs pitivi

    1. Nie wiem czy zrobię takie porównanie.
      Z jednego powodu: Kdenlive bazuje na KDE4, a to oznacza obowiązek zainstalowania prawie całego kde4, co mi się nie uśmiecha.

      Polubienie

  1. Kdenlive bije to dziadostwo na głowę… zawsze świeżego z svn-a mam. Jest bezbłędny. Same tworzenie napisów jest świetne nie wspomnę o reszcie. Bzdury Pan piszesz mówiąc, że te są najlepsze. Cinerella, Lives, Kdenlive – to czołówka … tymi powyżej to sobie można filmiki na YT robić. pozdro

    Polubienie

  2. Od kilku godzin próbuję wyrenderować 50 sekundowy filmik w Pitivi i doprowadza mnie do szału. W zasadzie cały Debian zaczyna mnie doprowadzać do szału, bo coś jest mocno nie tak z repozytoriami i nie mogę ściągnąć nic alternatywnego. Aaaargh!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s