Tak jak Activision przejęła osoba, która zna się na zarabianiu pieniędzy i za wiele nie wie o grach, tak i w tym przypadku to Canonical upodobania się do Apple. Co to oznacza? Tak jak Apple wzięło sobie panel dotykowy, który już był na rynku i pokazało ludziom: co można dzięki niemu zrobić. Tak inni producenci poszli tym tropem dopiero po Apple. A wszystko przez to, że Apple zaczęło zarabiała na czyimś pomyśle. Apple nie wymyśliło panelu dotykowego, oni go wykorzystali w taki sposób, że obecnie rezygnuje się z telefonów ze standardową klawiaturą.

Canonical chce być podobną firma w świecie linux, jak i też w światku innych systemów.

Ale czy OS X jest takie rewolucyjne, odkrywcze?
Warto zauważyć, że masę osób ze świata biznesu, muzyki, czy artystów nie korzysta z Windows, ale OS X. Na wielu prezentacjach zachodnich uświadczymy macbooka, rzadko windows, a jeszcze rzadziej laptopa z linux.
Patrząc na Polskę, można zrozumieć: dlaczego windows w naszym kraju jest tak popularny 🙂 Bo łatwo można go ukraść: pobieram, instaluję (generator kodów załatwia sprawę z kodem), blokuję lokalizację, użytkuję.
Z OS X tak łatwo nie jest, nawet jeśli to hackintosh. Podobnie się ma z linux, którego trzeba zainstalować, a sklepy komputerowe wiedzą tyle o instalacji linux co gówno w trawie – czyli prawie nic.

Po tym wstępie przejdźmy do sedna sprawy…
I tu pewna analogia do gier niezależnych, gier z małym budżetem. Jakim cudem one zdobywają graczy, czym zdobywają, w jaki sposób?
Właśnie… Czym?

Wiele małych twórców gier jak i też programów, potrafią sprzedać miliony swojej gry. Jak oni to robią?

Po pierwsze reklama skierowana do konkretnego odbiorcy – REKLAMA – rozumiecie?
Prezentacja gry i budowanie PR.
I najważniejsze: pokazanie się na steam, czy innym medium gdzie będzie można pobrać demo lub szybko kupić grę.
Ale aby gra się sprzedała musi być nie tuzinkowa, nie codzienna, musi intrygować, interesować, musi też być wymagająca. I nie może być podobna do innych gier jakie już się ukazały.
Gra mu mieć coś co będzie przyciągać ludzi do danego tytułu.
Wiele gier starych i niezależnych „żyje” dzięki społeczności, dzięki forum, dzięki możliwości rozbudowy gry, dzięki temu, że twórcy pomagają zbudować społeczność i co najważniejsze: WSPIERAJĄ SWOJĄ SPOŁECZNOŚĆ.

Jaka dystrybucja dokonała tego? Jaka dystrybucja zaliczyła choćby połowę punktów, które wymieniłem powyżej?
Fedora: brak wsparcia społeczność (brak miejsca gdzie mogła by ona się skupić), brak wyróżniających się cech wobec innych dystrybucji, częste zmiany w strukturze całego systemu: przejście na nouveau (co spowodowało masę błędów, czym twórcy fedory się NIE przejęli – bo u nich wszystko działa i błędy naprawią przy kolejnym wydaniu), podobnie będzie teraz z przeniesieniem katalogów i zmianą w tejże strukturze. Fedora nie oferuje na dobrą sprawę nic, co by nie było u innych. A system presto najlepiej wyłączyć, bo więcej on psuje niż poprawia.

openSuse: brak wsparcia społeczności analogicznie do fedory (brak miejsca gdzie społeczność openSuse mogła by się jednoczyć, łączyć i wspomagać), brak wyróżniających się cech wobec np. Fedory. Jedyny plus to sprawnie działające KDE4, ale to i tak nie zmienia faktu, że openSuse nie jest wyraziste, bo KDE4 to to samo KDE4 jak u wszystkich, tylko trochę szybsze.

Debian: aby nie kopiować – większość rzeczy odnośnie fedory i opensuse: brak miejsca dla społeczności, wszystko to co mają inni.

Arch/gentoo: bolączką tych dystrybucji jest to, że są one przeznaczona dla zaawansowanych, ale miejsce dla społeczności jest, wsparcie jest, brak tylko wyróżniania się wobec innych.

I tu uzupełnienie tego co napisałem powyżej: w powyższych dystrybucjach (może oprócz gentoo) występuje syndrom u twórców: społeczność nie ma nic do gadania. Zmiany dokonane w Fedora, openSuse, Arch, Debian są dokonywane w gronie twórców, bez pytania się o cokolwiek społeczności. Bo wybieranie nazwy przez społeczności – wielkie mi rzeczy, ale mam władzę nad tym: jak działa lub co zawiera moja dystrybucja/system, naprawdę wybór nazwy jest takim wyróżnieniem, że chyba się powieszę.

Każda z powyższych dystrybucji jest do siebie podoba, każda zawiera to samo – I TO WŁAŚNIE JEST BŁĄD!

Kolejnym błędem wielu dystrybucji jest ignorowanie znaczenia społeczności. Dla wielu społeczność jest userami, którzy muszą użytkować daną dystrybucję, bo ona jest najlepsza.

I tu przejdźmy do Ubuntu i Canonical, znienawidzonej firmy i tępionego systemu.
Ubuntu: miejsce dla społeczności, gdzie każdy może przysłużyć się dla swojego systemu. Do tego trzeba dodać wsparcie, możliwość pomagania sobie czy inne elementy integrujące społeczność. Ilu z was ma Ubuntu lub klona Ubuntu i korzysta z launchpad (ppa)? Ilu z was zainteresowało się ideą stworzenia własnej paczki? A co powiecie na to, że login i hasło do Ubuntu-one to także elementy do logowania się na launchpad – właśnie: integracja społeczność, a nie zbywanie jej.
I będę to powtarzał do usrania, ale to własnie na launchpad powstało wiele projektów, z których teraz wy korzystacie, to właśnie na launchpad można odkryć programy, których próżno szukać u innych dystrybucji.
Masz pomysł na program, tworzysz jakiś program – launchpad pozwoli ci na to, abyś mógł zyskać użytkowników, dowiedzieć się: jakie twój program ma błędy, a nawet otrzymać wsparcie i pomoc od strony innych użytkowników Ubuntu.

Kolejna sprawa to Unity. Każda dystrybucja to: gnome-shell, KDE4, lxde, xfce, oraz czasami mate. KAŻDA DYSTRYBUCJA BAZUJE NA TYCH 4 PULPITACH, bez zmian, bez własnych pomysłów, bez elementu który by wyróżniały dany pulpit na tle innych. Dlaczego?
BO TWÓRCY DANEJ DYSTRYBUCJI MUSIELI BY WNIEŚĆ DO DANEGO PULPITU COŚ OD SIEBIE, ALE ZA TO INNI BY NA TYM SKORZYSTALI.
Dlatego żadni twórcy nie zmieniają pulpitów, z których korzystają 🙂 Bo inni twórcy by na tym skorzystali…

Dlaczego xfce, lxde, KDE4, gnome-shell jest wszędzie takie samo? Bo nikomu się nie chce grzebać w danych elementach. Dlaczego? Bo to nie twórcy dystrybucji mają się tym zajmować, ale osoby odpowiedzialne za dany pulpit.
Inaczej tłumacząc: zmiany w pulpicie nie dają nic danym twórców danej dystrybucji, bo czas spędzony przy czymś nie zostanie oddany, a pieniądze za skupianie się nad danym pulpitem ktoś bierze jako developer danej dystrybucji nie zostaną oddane przez twórców danego pulpitu.

I tu ujawnia się to, o czym napisałem w przypadku Ubuntu: społeczność. Bo jakby nie społeczność nie pojawiło się mate, żadni twórcy nie wsparli tegoż projektu, bo po co wskrzeszać trupa?

Dlatego Canonical, aby się wyróżniać na tle innych, wpadło na pomysł stworzenia czegoś innego, przy jednoczesnym potrzymaniu innego trupa, który obecnie nadal żyje. Mowa oczywiście o compiz, które po pojawieniu się gnoem-shell można było uznać za martwe.
Unity większość osób zna i wie jak wygląda i jak działa. Problem w tym, że standardowo występuje ono tylko w Ubuntu. Problem?

Z Unity jest taki problem, że osoby które chcą w nim grzebać napotykają ścianę o nazwie: to jest dla początkujących i zaczynających przygodę z linux.
Tu jawi się nam obraz wychowywania sobie nowych użytkowników, którzy z biegiem jak będą poznawać Ubuntu i linux, zaczną interesować się też innymi pulpitami. A tym samym, dla zaawansowanych użytkowników jest: xfce, lxde, KDE4, czy openbox albo inny pulpit lub nakładka. Unity jest dla początkujących i zaczynających przygodę z linux, a nie dla zaawansowanych – kiedy to dotrze do ludzi, którzy siedzą w linux?!

I teraz odpowiem na pewne zarzuty odnośnie tego, że Canonical, jak i też jego użytkownicy, nie wspierają programów czy elementów linux.
Nie wiem co wy ludzie bierzecie, ale przestańcie to łykać, proszę was.

Ponieważ ja nie rozumiem waszego toku myślenia: mało użytkowników, wielka kasa i popularność – dużo użytkowników, mała kasa i zerowa popularność.
Weźmy sobie takie program Blender – prędzej czy później ktoś siedząc na Ubuntu zainteresuje się projektowaniem, albo tworzeniem gier. Patrząc na ideę: mało użytkowników duża popularność vs dużo użytkowników mała popularność – nie wiem co wami kieruje, ale im więcej dana dystrybucja ma użytkowników, tym więcej osób może w przyszłości zainteresować się danym programem, wesprzeć go kwotowo, może zechcieć wysłać powiadomienie o błędach itd.

Każda forma pomocy, czy to po przez tłumaczenie, zgłaszanie błędów, pisanie o danym programie, nagrywanie poradników, nagrywanie filmików z udziałem danego programu, opisywanie jego funkcji, opisywanie tego: jak z niego korzystać, pisanie o swoich projektach, o tym co kto zrobić przy użyciu danego programu – to wszystko sprawia, że jedna lub dwie osoby zainteresują się danym programem. A może w tym gronie 2 osób, znajdzie się taka, która zechce spróbować danego programu na linux.

O tak, o tym się nie pomyśli, bo po co. A to właśnie udzielanie się, pisanie, nagrywanie, wspieranie danego programu nawet po przez zgłaszanie błędów – sprawia, że jedna z 10 osób może się zainteresować danym programem na tyle, że zechce go zainstalować. A to już oznacza, że twórcy zyskują a nie tracą.

Taki przykład z naszego podwórka: komunikator kadu. Kto z niego korzysta?
Obecnie na forum nie wiele osób już udziela się na poczet tegoż programu. Wcześniej społeczność skupiona wokół kadu działa dość sprawnie. Ale obecnie można zauważyć zastój w szeregach społeczność w dobie: facebooka i google+ – gdzie facebooka ma własny komunikator, zaś google korzysta z czata gmail. A jakby nie patrzeć GG traci na popularności, niż zyskuje. Co robią twórcy kadu? Ani myślą rozwijać elementów związanych z jabber – bo po co? I obym nie był złym prorokiem, ale kadu raczej będzie tracić, niż zyskiwać – chyba że zacznie się bardzo szybko zmieniać pod użytkowników, a nie pod twórców kadu.

I przykład z blenderem ma się nijak do kadu, ale pokazuje to: że dobry pogram broni się sam, a większa ilość użytkowników danej dystrybucji sprawia, że np. blender i kadu mogą na tym zyskać, niż stracić.

Na koniec pewna myśl: jeśli rośnie ilość użytkowników Ubuntu, to czy dane osoby nagrywając filmiki, materiały, pisząc o Ubuntu – nie sprawiają, że inne osoby mogą się zainteresować danym systemem? Czy posiadając Ubuntu lub inną dystrybucję nie stajemy się chodzącymi reklamami linux – korzystam z linux, nadaje się on do codziennego użytkowania. Mówiąc w zwyczajnej rozmowie, że korzystacie z linux reklamujecie go i to nie świadomie. Bo ktoś z danego grona może powiedzieć: a jak on wygląda, jak działa, w czym jest lepszy niż Windows? Pokazanie komuś wybranej dystrybucji może przekonać kogoś, aby spróbował sobie tegoż innego systemu.

I dlatego rosnąca ilość użytkowników nie zaszkodzi nikomu, a tylko pomoże programom i twórcom danego softu. Bo im więcej użytkowników, tym większe zainteresowanie, tym większa szansa na wsparcie, tym większa szansa na zdobycie większej ilości użytkowników.

To trochę tak, że jeśli ja przekonam 3 osoby z 40 do spróbowania sobie danego programu, to już sukces 🙂

Bo to społeczność jest siłą linux. A im większa społeczność, tym więcej osób może stwierdzić, że linux nie jest taki zły jak go opisują. Co więcej, nawet to że dana osoba tworzy filmik na Youtube przy wykorzystaniu openshot, pitivi czy innego programu na linux do edycji filmów sprawia, że tym samym taka osoba reklamuje dany program, pokazując: że można na linux edytować filmy, bez płacenia ogromnych kwot za program na inny system.

A to oznacza, że każda rzecz robiona na systemie linux, z wykorzystaniem systemu linux – reklamuje go.
Tym samym, im więcej użytkowników którzy sami swoim laptopem lub komputerem reklamują linux, tym większa szansa że inni linux się zainteresują.

I właśnie w ten sposób działa marketing w odniesieniu do gier niezależnych: im więcej się o danej grze mówi, więcej się rozmawia, im więcej jest osób które nagrywają: jak grają w daną grę – tym większa szansa, że jeszcze więcej osób zainteresuje się daną grą.
Czy twórcy fedory, openSuse, Debian robią coś w tym temacie?
Obawiam się, że nie… Więc nie dziwne, że Ubuntu, które wyszło do ludzi zdobywa popularność, zaś inne dystrybucje jak na tym nie zyskały, tak nie zyskają – bo ich twórcy nic nie robią, aby sami od siebie wyjść do ludzi ze swoją dystrybucją. I jeśli to się nie zmieni, to Ubuntu zyska tyle użytkowników, że Fedora i openSuse razem wzięte nie będą miały szans na popularność.
Czas zrozumieć, że linux wyszedł z epoki terminala i komend kilka lat temu, czego chyba wielu nie zauważyło.

ps.
I w dobie nadchodzącego Windows 8 wątpię w to, aby fedora lub opensuse mogły stawać w szranki z nowym system Microsoftu, nawet jeśli gnome-shell będzie podobny do pulpitu Windowsa.
Bo śmiem podejrzewać, że największa walka rozegra się pomiędzy Ubuntu i Windows – wydanie 12.10 pojawi się pod koniec roku. Obecny czas Canonical musi spożytkować na zbudowaniu renomy, pokazaniu się i jeszcze większym zaprezentowaniu się zwykłemu użytkownikowi. Czy Fedora lub np. Debian mają takie zaplecze, aby pokazać coś odmiennego, czego nie mają inne dystrybucje?
Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami… Bo to, że inni twórcy przespali okres zmian to jedno, ale że ci sami twórcy przespali to, że Windows może zablokować możliwość instalacji innego systemu – to już ich wina. Canonical nie musi się o to martwić, ponieważ oferuje własny sprzęt bez blokady 🙂 A cała reszta twórców może być sama sobie winna, że tak naprawdę mają swoim użytkowników głęboko w dupie.

Advertisements

14 myśli na temat “linux: dystrybucje są jak gry niezależne

  1. >>”Patrząc na ideę: mało użytkowników duża popularność vs dużo użytkowników mała popularność – nie wiem co wami kieruje, ale im więcej dana dystrybucja ma użytkowników, tym więcej osób może w przyszłości zainteresować się danym programem, wesprzeć go kwotowo, może zechcieć wysłać powiadomienie o błędach itd.

    Każda forma pomocy, czy to po przez tłumaczenie, zgłaszanie błędów, pisanie o danym programie, nagrywanie poradników, nagrywanie filmików z udziałem danego programu, opisywanie jego funkcji, opisywanie tego: jak z niego korzystać, pisanie o swoich projektach, o tym co kto zrobić przy użyciu danego programu – to wszystko sprawia, że jedna lub dwie osoby zainteresują się danym programem. A może w tym gronie 2 osób, znajdzie się taka, która zechce spróbować danego programu na linux.”

    Ciekawy fragment, ale czy będąc użytkownikiem Archa i pisząc tłumaczenie KDE dla tej dystrybucji nie staję się jednocześnie użytkownikiem Debiana, który pisze tłumaczenie KDE dla tej dystrybucji. W obu dystrybucjach kożysta się z tego samego tłumaczenia dla KDE wniosek więc: im większa różnorodność dystrybucji kożystających z tego samego oprogramowania tym większe szanse, że dany użytkownik zainteresuje się zgłoszeniem błedów, poprawą tłumaczenia itp. Nie interesuje więc mnie, że ktoś wybrał inną dystrybucję, bo i tak jej używając właściwie wpływa na rozwój mojej. Ma to też tę zaletę, że nie ogranicza różnorodności więc użytkownicy o różnych gustach mogą sobie wybrać jaki chcą zestaw aplikacji w tym takie środowisko graficzne jakie im odpowiada.

    Spójrzmy teraz na Unity. Środowisko (o ile mogę je tak nazywać) jest związane z ograniczoną liczbą deweloperów. Canonical posiada ok 500 etatowych pracowników i nie wszyscy oni są programistami, a nawet wśród programistów nie wszyscy piszą Unity. Oczywiście znacznie ogranicza to rozwój tego środowiska. Nawet duża liczba użytkowników nie sprawi, że będzie się ono szybciej rozwijało, a co najwyżej będzie stabilniejsze. KDE znajduje się w wielu dystrybucjach i dzieki temu co pół roku mamy serię nowości dostarczanych z całej społeczności. KDE nie jest jak piszesz wszędzie takie samo. Mandriva ma znacznie zmodysfikowany pulpit w stosunku do innych, Kubuntu tworzy w tej chwili własną wersję pulpitu dla netbooków opartą na QML, jak więc widzisz nie potrzeba wielkich firm i pieniędzy, aby coś stworzyć wartościowego. Wystarczy współpraca programistów o zróżnicowanych poglądach, którzy mogą współpracować nad jednym projektem bez ograniczeń jakie stawia Canonical programistom projektem Harmony.

    Możesz więc sam sobie odpowiedzieć czy lepiej jest jak program posiada kilka tysięcy programistów z różnych grup interesu, czy kilkuset zamkniętych w jednej firmie, kierowanej przez pomysły jednego człowieka.

    Lubię to

  2. Fragment jaki wstawiasz jest o użytkownikach, a ty piszesz o ilości programistów itd. Nie jestem programistom, nie piszę Unity – więc co mnie to obchodzi? 🙂

    Kolejna rzecz to to, że KDE4 to pulpit, a nie elementy systemu. KDE4 nie jest obowiązkowe, więc albo ja nie rozumiem tego: o co ci chodzi, albo czepiasz się nie tego co trzeba 🙂

    Lubię to

  3. >>”Fragment jaki wstawiasz jest o użytkownikach, a ty piszesz o ilości programistów itd. „

    Fragment jaki wstawiam jest o SPOŁECZNOŚCI, ale widzę, że ty akurat traktujesz ją dość wąsko, co jak widzę nie przeszkadza zasugerować ci, że inne dystrybucje mają kiepską społecznoiść na przykładzie małej liczby użytkowmników.

    Pozostaje wiec nie rozstrzygnięte pytanie jaką korzyść ma Ubuntu ze swoich użytkowników skoro jak piszesz „nie mają obowiązku płacić”. Inna sprawa, że uzytkownicy Ubuntu mogą zgłaszać błędy tylko dla Unity i Ubuntu-one, bo cała reszta idzie i tak na poczet rozwoju oprogramowania open-source dla innych dystrybucji, nie ma więc znaczenia czy zrobi to użytkownik Ubuntu, czy openSUSE, lub Archa.

    Tak wiec oprogramowanie z którego składa się Ubuntu w co najmniej 90% nie jest rozwijane przez Canoniacal. Użytkownik chcący zapłacić za jakąś konkretną funkcję, lub na poczet jakiegoś programu powinien zwrócić się więc bezpośrednio do jego twórców, a nie załatwiać sprawę przez pośredników i liczyć, ze być może akurat zainteresują się oni tym czego akurat on potrzebuje.

    Lubię to

  4. Odpowiem ci tak: dwa dni temu zgłosiłem błąd odnośnie zamkniętych sterowników nvidia na tle nowej jądra w Ubuntu 12.10 (tak, dokonałem już aktualizacji do nowej wersji). Odpowiedź nadeszła drugiego dnia, że podobny błąd już ktoś przesłał.

    Czego dotyczył błąd: sterowników nvidia i jądra, a nie ubuntu-one, czy Unity. Mimo wszystko otrzymałem prawie natychmiastową odpowiedź.
    Co oznacza, że osoby które mają piecze nad danym projektem w Ubuntu (launchpad) cały czas mają pieczę nad tym.

    Co więcej, zgłosiłem błąd – także po przez launchpad – błąd odnośnie read-me. Co zostało przyjęte po kilkunastu dniach jako błąd krytyczny.

    Dlaczego o tym wspominam, ponieważ wszystkie błędy zostały zgłoszone za pomocą launchpada, a nie po przez stronę twórców danego sterownika, czy programu.

    Dlatego, ja nie rozumiem twojego toku rozumowania, czy myślenia: że ubuntu-one i Unity, cała reszta to nie Ubuntu.

    Ciekawe że użytkownicy np. Fedory zgłaszają błędy twórcom dystrybucji, a nie twórcom programów, czy sterowników.

    Lubię to

  5. Odpowiem ci tak: to, że ktoś zgłosi jakiś błąd na launchpad to nie znaczy, że jest on naprawiany przez deweloperów Ubuntu lub nawet przez społeczność. W przypadku NVidii na pewno nie. Jedyne co deweloperzy Ubuntu mogą zrobić to przesłać ten błąd do laboratorium NVidii i czekać na poprawki, po czym spakować nowe wersje sterowników i podpisać błąd jako naprawiony. Jednak czy naprawiony przez nich to sprawa dyskusyjna. Generalnie przy większości błędów dotyczących sterów NVidii widnieje dyskrypcja „unssigned” co znaczy, że nikt nie ma zamiaru się za to zabrać. I to tyle w tym temacie. Szansa, że błąd zostanie naprawiony szybko to zgłoszenie go bezpośrednio twórcom oprogramowania, a nie przez pośredników.

    Mi jednak chodziło o coś innego. Ubuntu na własne życzenie promuje tylko własny zestaw aplikacji negując wsparcie dla innych. Uniemożliwia to współistnienie alternatywnych społeczności, co było widoczne ostatnio na przykładzie Kubuntu. Nie należy jednak wyklaczać, że użytkownik Ubuntu nie będzie chciał zainstalować sobie np. K3b, otrzymuje jednak do ręki produkt z osłabionym wsparciem ze strony firmy i de facto także ze strony społeczności. Oczywiste jest, że poprawki do niego dostanie w drugiej kolejności niż użytkownicy innych dystrybucji.

    Wsparcie ze strony Ubuntu dla Waylanda to w rzeczywistości wsparcie ze strony Waylanda dla Ubuntu. Główny deweloper Waylanda ma swoje konto na Launchpad i przyjmuje właśnie błędy zauważone w ramach tej dystrybucji. Są więc większe szanse na to, że w Ubuntu ten błąd będzie naprawiony wcześniej. To samo dotyczy także Fedory.

    Faktem jest jednak, że wsparcie deweloperskie dla Waylanda ze strony Ubuntu jest niewielkie (wedŁUG RAPORTÓW). Wiekszość opłacanych deweloperów Canonical pracuje nad Unity i Ubuntu-one itp. Wsparcie jest głównie ze strony społeczności i mają do niego dostęp wszystkie dystrybucjie, które chcą się zaangażować. Ze strony Canonical możesz więc liczyć tylko na to, że dobrze zrobią Unity i Ubuntu-one i to za to im głównie zapłacisz. I tyle.

    Lubię to

  6. Tylko nadal nie rozumiem twojego toku myślenia.
    Ponieważ to Canonical utrzymuje i wspiera launchpad, a nie wszystkie dystrybucje. Tym samym launchpad jest lub może być bazą wypadową dla twórców programów czy projektów, poniżez bzr działa na takiej samej zasadzie jak git. Tym samym, jeśli to Canonical wspiera launchpad, a launchpad wspiera społeczność, z czego mogą korzystać inne dystrybucje – więc może myślenie że Canonical działa na polu Unity i ubuntu-one jest błędne.
    Bo patrząc na osoby, które dłubią w sterowniach do nvidia i wystawiają swoją wersję w launchpad, robią to dzięki i przy pomocy Canonical.
    Co więcej, każdy każdy developer może pobrać takową wersję z launchpad i użyć w swojej dystrybucji. I się powtórzę kolejny raz: launchpad to też projekt Canonical.

    Więc moim zdaniem, Canonical to nie tylko Unity i inne jego projekty, ale to też wspieranie SPOŁECZNOŚCI, czego np. w Fedora nie ma.

    Pamiętajmy też o pomyśle projektu Canonical, który ma lub miał (bo nie wiem co z się dzieje) stworzenia centrum łatek, tak aby klony bazujące na Debian i Ubuntu posiadały te same łatki i poprawki, ale też wszystkie dystrybucje oparte na tym samym systemie (lub systemach) dzieliły się pomysłami i każdy mógł na tym skorzystać.

    Czy jakakolwiek inna firma wyszła z taką inicjatywą?

    Lubię to

  7. Ja nie twierdzę, że Canonical nie ma wkładu w rozwój Linuksa. Wręcz przeciwnie ma bardzo duży wkład i go doceniam. Ma także duży wkład w rozwój samego KDE i to wcale nie poprzez Kubuntu. Wina nie leży jednak po stronie Canonical tylko artykułu w którym napisałeś bzdury.

    Gloryfikujesz Canonical ponad wszystko co zostało stworzone na tej ziemi. Ja doceniam, że społeczność Ubuntu pragnie promować swój system ale niech nie robi tego kosztem innych dystrybucji, pisząc jednocześnie nieprawdę. Launchpad to fajna sprawa tylko, że istnieją także inne darmowe systemy kontroli wersji z których można skorzystać. Canonical tworząc Launchpad nie robi więc łaski, ono walczy o klienta.

    Czepiam się jednak twojego artykułu, a zwłaszcza fragmentu w którym twierdzisz, że inne dystrybucje posiadają kiepską społeczność w stosunku do Ubuntu. Zapominasz jednak, że 90% Ubutnu to nie kod stworzony przez tę społeczność tylko społeczność innych dystrybucji. Canonical/Ubuntu choćby chcieli nie mają szans ani sfinansować, ani wspierać dewelopersko wszystkich projektów open source. Dlatego istnienie innych dystrybucji jest bardziej na rękę Canonical niż stanowi dla niego konkurencję. Jak już wspomniałem wkład Canonical w rozwój open source jest duży ale wcale nie wiekszy niż innych. Fedora rozwija GNOME3, Nouveau, a nawet systemd. openSUSE – KDE, ownCloud, itp. Arch – min. Mate, itd.

    Promocja jednej dystrybucji kosztem innych jest więc całkowicie nie na rękę jej użytkownikom. W interesie użytkownika jest istnienie konkurencji, gdyż rozwija ona alternatywne rozwiązania. Powoduje to, że np. taki Canonical MUSI dbać o jakość swoich usług, aby utrzymać przy sobie konsumentów. Najważniejsze jednak, że wszystkie te dystrybucje działają wspólnie w kwestii rozwoju oprogramowania linuksowego także, więc jest ono dostępne dla wszystkich użytkowników na takich samych zasadach (zauważ, że piszę o użytkownikach) co właśnie jest w ich interesie, a nie monopol jednej firmy, która może potem dyktować zasady na jakich udostepnia te oprogramowanie, czyli jak w tej chwili M$. Uważasz, że Microsoft dba o twoją wolność wyboru czego chcesz używać?

    Lubię to

  8. W kwestii potwierdzenia moich słów ostatnio także napisał w podobnym tonie A. Seigo. http://aseigo.blogspot.com/2012/05/you-cant-control-most-powerful-things.html

    Im większa struktura tym mniejsze szanse nad jej kontrolą. Stworzenie struktur kierowniczych prowadzi więc do ograniczeń, które są jak najbardziej w interesie firmy, ale ograniczają klienta poprzez brak jedenakowe dostępu do wszystkich dóbr. Jasne jest, że klient ma większe szanse na znalezienie odpowiadającego mu produktu pod względem ceny, jakości i gatunku na niekontrolowanym bazarze niż w osiedlowym sklepiku.

    Lubię to

  9. Nadal jednak nie rozumiem twojego toku myślenia.

    Z twojego komentarza wynika coś takiego: Ubuntu i Canonical to elementy, które nie są linux, są złem dla linux, szkodzą ekosystemowi linux i ogólnie fajnie jakby ich nie było. Tak odbieram twoje słowa.

    Ale o.k, weźmy sobie Fodorę, openSuse, i Debian – Nie ma Ubuntu i Canonical.
    Red Hat buduje stronę, portal gdzie jego społeczność udziela się wobec Fedory, gdzie każda inna dystrybucja może na tym skorzystać. Oczywiście Red Hat do fedory wprowadza nouveau – gdzie WSZYSCY mają z tego korzystać, wprowadza systemd – gdzie WSZYSTKIE DYSTRYBUCJE mają z tego korzystać, gnome-shell – gdzie WSZYSTKIE dystrybucje mają mieć g-s.
    Red Hat do duża firma, z rozbudowaną strukturą zarządzania, firmą która zarabia miliardy przy użyciu Linux.

    Czy wtedy też byś pisał, że to Feodra i Red Hat jest złe?

    Dlaczego nie czepiasz się tego, że Debian ma rozbudowane struktury w swojej dystrybucji: opiekunowie, wybieranie głównego szefa itd.

    I tak jak linux jest dla mnie tylko system tak nim pozostanie, nie ważne czy będzie on stawał się lepszy czy gorszy – to dla mnie system, coś z czego korzystam i tyle, nic więcej.

    I wybacz, ale ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi, dlatego nie będę odpowiadać na twoje komentarze, bo ja po prostu ciebie nie rozumiem i tyle.

    Lubię to

  10. Nie rozumiesz bo nie patrzysz tam gdzie trzeba. Tu nie chodzi o to ilu ktoś ma ludzi i jak potrafi nimi zarządzać. Tu chodzi o to jak dużo kodu potrafi on wspierać. Dajemy wsparcie dla KDE – otrzymujemy wsparcie od programistów KDE, dajemy wsparcie GNOME otrzymujemy wsparcie od programistów GNOME niezależnie jaką dystrybucję tworzymy.

    Fedora albo RH udostępniając innym za darmo systemd, nouveau, GNOME, zyskuje wsparcie od programistów innych dystrybucji. ZA DARMO. Jest to o tyle zyskowne, że swoim klientom/użytkownikom także udostępnia te samo oprogramowania za darmo. Zarabia jednak na płatnym supporcie, który nie jest produktem tylko usługą. Podobnie jest z Canonical, które także nie zarabia na swoim oprogramowaniu, nawet na Ubuntu-one, które jest jak wiesz darmowe. Płatna jest jednak przestrzeń na serwerach Canonical, czyli USŁUGA tej firmy.

    Canonical nie ma więc interesu w blokowaniu swoich usług dla innych dystrybucji. Użytkownik Minta nadal może zainstalować sobie Ubuntu-one i USC i w ten sposób staje się klientem Canonical, a nie deweloperów Minta, pomimo że używa ich dystrybucji. Canonical nie traci więc na istnieniu Minta i tak naprawdę powinno reklamować swoje usługi pośród użytkowników tego distro. Jak dla mnie jest to czysty zysk bo oszczędzamy min. na serwerach, na których nie trzeba przechowywać obrazów dla Minta, bo tak naprawdę deweloperzy Minta udzielają miejsca na swoim serwerach właśnie Ubuntu tylko z innym interfejsem, ale to bez znqaczenia bo jak wspomnieliśmy wcześniej Canonical za Unity nie pobiera kasy więc nie ważne, gdzie co jest zainstalowane byleby przynosiło kasę. Canonical zresztą na własną rękę tworzy klienta Ubuntu-one dla Windows, OSX, Android, bo wie że może zarobić na ich użytkownikach. Dlaczego więc wspiera Windowsa, a nie np. KDE, skoro wspiera Linuksa?

    Kluczem do sprawy jest właśnie kontrola nad społecznością. Mistrzostwo w tym fachu osiągnęli zresztą włodarze Google i to nie posiadając własnej społeczności. Przez lata tworzono Androida jako system otwarty jednocześnie nie pozwalając się do niego dotknąć. A już szczytem było zamknięcie źródeł wersji trzeciej, które zablokowało rozwój forków na kilka lat. O co chodziło? Przykład dało Amazon – teoretycznie zwykły Android 2 ale dostosowany do usług Amazona i dla niego zarabiający. Oczywiście Google nic na tym nie straciło, bo samo podobnych usług i tak nie miało, a dodatkowo zyskało sporo kodu dla Androida od Amazon. To jednak tablet od Amazon jest jednym z najlepiej się sprzedajacych sprzętów z Androidem i tyle. Ktoś pokazał, że potrafi zrobić to lepiej niż w oryginale.

    Tego samego obawia się Canonical. Cała gra nie toczy się więc o rozwój oprogramowania tylko o tworzenie marki. Wszystko jest za darmo i będzie za darmo udostępniene prucz … usług. A te muszą być wiązane z jedną firmą. Jaką korzyść ma z tego klie… tfu! użytkownik? Żadną! Pomniejszony nakład pracy nad programami, zawężony krąg oprogramowania do oficjalnego (możesz racjonalnie odpowiedzieć co jest złego pomiędzy instalacją w Ubuntu K3b zamiast Brasero? A jednak wszyscy MUSZĄ jednogłośnie twierdzić, że KDE jest do …, bo tak i już). Jak więc widzisz rola społeczności w takim przypadku sprowadza się do jednego: macie tylko przyklaskiwać i napędzać nam owieczki.

    Wiesz ja nie mam nic do Canonical i Ubuntu. Wręcz szanuję ich za wkład jaki otrzymuje od nich open source. Chodzi mi jednak o coś innego. Takie wpisy jak Twój powyższy nic nie wnoszą. Tak na prawdę jest to po prostu filozoficzny wywód na temat tego jakie to Ubuntu jest cacy w stosunku do innych dystrybucji. „A co napiszę jaka to Fedora jest mało społecznościowa, a kto mi udowodni, że nie jest”. Mozna nawet napisać, że Fedora słabo wspiera KDE, chociaż sam wymieniłbym jej trzycdziestu deweloperów pracujących na rzecz tego środowiska i wszystkie ich commity do ostatniego wydania. Ja jednak szukam źródeł ty po prostu piszesz, aby coś napisać i byle to było na kożyść Ubuntu. Nawet chociaż to nie jest prawda.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s