Kiedy ktoś krytykuje Ubuntu i Canonical, bo nie dokłada niczego do rozwoju linux, zastanawiam się czy inne dystrybucje są dobre, jeśli ktoś jest zły, jak i też nachodzi mnie myśl, czy czasem sam linux nie jest w takim razie zły?

I tu pojawia się problem, bo wielu użytkowników linux, nie generuje – tak – nie generuje nowych użytkowników.

Wybaczcie, ale jedna czy dwie osoby z rodziny, którym zainstalujemy linux, myślicie że to dużo? Czy te osoby interesują się czymś więcej niż wy im zainstalujecie, zaprezentujecie, powiecie?

Użytkownicy tacy jak ja siedzą w linux kilka lat. Lat, które nie generują nowych użytkowników, a jeśli generują to bardzo małą ilość. Co więcej, w świecie systemów komputerowych następuje rotacja, która prowadzi do tego, że ci co siedzą na linux przechodzą na windows bo muszą, a ci co siedzą na windows i nudzi ich ten system, znajdują linux. Ale i tak dana rotacja jest na tyle mała, że prawie nie zauważalna.

Jeśli pamiętacie statystyki udziału linux w poprzednich latach, to on… SIĘ NIE ZMIENIAŁ i oscylował na poziomie: 0,3 0,6 0,9 – nigdy 1.
Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, dlaczego tak mały udział miał linux na świecie.

Pierwszym powodem był: brak nowych użytkowników
Drugim powodem było: stwierdzenie, że linux jest dla wybranych
Trzecim powodem było: puszenie się wielu użytkowników
Czwartym powodem było: stwierdzenie, że linux nie nadaje się jako desktop
Piątym powodem była: sama społeczność, która potrafiła zniechęcić każdego początkującego użytkownika

Krótko i zwięźle: użytkownicy linux, nie chcą i nie potrzebują świeżej krwi.

Gówno prawda, taka jest prawda.

Linux jak każdy inny system potrzebuje świeżej krwi, potrzebuje jej bardziej niż się to komuś wydaje.
Stwierdzenie, że napływ nowych użytkowników psuje i reorganizuje cały ekosystem linux – to jakieś puste patrzenie się na ścianę. Właśnie tak, patrzenie się na ścianę, na której jest napisane linux.

Cała reszta ciekawych rzeczy przelatuje obok takiej ściany w przypadku osób, które twierdzą że linux jest dla niektórych.

I pomyślmy sobie, że Ubuntu nie pojawia się, Canonical to firma, która wchodzi w coś innego – jak myślicie, jak teraz wyglądał by linux i jego rozwój?
Mielibyśmy niektóre programy, jakie mamy teraz? Czy gry wyglądały by jak wyglądają na systemie linux? Czy wielkie korporacje zauważyły by, że jest taki system jak linux?

Mogę wam odpowiedzieć na to pytanie: wiele rzeczy by nie powstało, wiele projektów nie została by utworzona, a pomiędzy użytkownikami Debiana, Fedory i openSuse trwały by przepychanki – która dystrybucja jest najlepsza na świecie. Brak nowych użytkowników sprawiło by, że linux powoli sam zniszczył by siebie od środka. Bo żadna firma, czy żadni twórcy linux nie wyszli by do ludzi, co oznaczało by tylko jedno: stagnacja i brak dynamicznego rozwoju. Powód: po co coś rozwijać, jak coraz mniej osób z tego korzysta – ma to sens?

Ponieważ mało kto zdaje sobie sprawę, że tak jak ze zgraną paczką tak i z użytkownikami linux – z czasem, kiedy wszyscy dorosną i zajmą się innymi rzeczami, paczka się rozpada, bo każdy idzie swoją drogą. Tak i w przypadku użytkowników linux następuje po prostu odejście od tegoż system – ponieważ życie się zmienia i podejście do pewnych rzeczy też się zmienia.

I tu wracamy do rzeczywistości, czyli stanu obecnego, gdzie Ubuntu namieszało w szeregach dystrybucji. Ponieważ jak ktoś może nie pamiętać, Ubuntu było skazywane na rychłą śmierć, że nie da sobie rady. Jak się okazuje, Ubuntu pokazało wszystkim, że linux to nie tylko terminal, programowanie i grzebanie w systemie, to też przyjemność z jego użytkowania, gdzie nie trzeba za wiele wiedzieć, aby siedzieć na linux.

Przez te kilka lat obserwowałem bloki i strony zachodnie i Polskie odnośnie linux. I powiem wam, że na zachodzie linux, społeczność linux, czy działania związane z linux mają większy wydźwięk, niż u nas w Polsce, gdzie linux tak naprawdę jest niszą, czymś co używają jajogłowi.

Więc, czepianie się Ubuntu i Canonical że nic nie wnosi do świata linux, jak dla mnie jest to błędne stwierdzenie. Ponieważ to właśnie Ubuntu czyni najwięcej, aby przyciągnąć nową krew do ekosystemu linux. Żadna inna dystrybucja tego nie czyni. To że ktoś tam coś rozwija w ramach: systemd, nouveau – czy naprawdę wierzycie w to, że to przyciągnie ludzi do linux? Cała społeczność linux siedziała przez kilka lat na gnome2 i nikt nie płakał, że czas na coś nowego. Ludzie siedzieli na zamkniętych sterownikach od twórców kart graficznych – było źle, naprawdę tak źle? Było KDE3 i każdy uważał że jest źle?

Każdy z nas zachwycał się tym co miał, problem w tym że nikt z nas nie fascynował się modułem do ładowania systemu, elementem odnośnie otwartych sterowników, czy tym że są inne języki programowania niż te popularne. Bo pierwsze co widziało się w systemie linux to: odmienność, wygląd pulpitu i jego działanie. Cała wiedza odnośnie linux, co on ma w środku, kogo to obchodziło jak się edytuje dany plik, aby uzyskać dany efekt – człowiek poznawał linux przez pulpit, a nie pliki konfiguracyjne.

I dlatego nie rozumiem osób, które czepiają się uporczywie Canonical i Ubuntu, twierdząc że ta dystrybucja nic nie robi. Obecnie to właśnie Ubuntu przyciąga inne korporacje, które zaczynają zauważać potencjał w linux, żadna inna dystrybucja tego nie osiągnęła. Nowi użytkownicy, własny system dystrybucji Ubuntu po przez laptopy z tym systemem. Ubuntu zaczynają interesować się inne firmy, które mogą pomóc, niż zaszkodzić linux.

Bo linux potrzebuje świeżej i nowej krwi, nowych pomysłów i przewietrzenia tego co jest obecnie. Bo to właśnie społeczność doprowadziło do tego, że wiele projektów nadal żyje, rozwija się i nie umarła. Jeśli linux istniał by na zasadach przed pojawieniem się Ubuntu, śmiem twierdzić że obecnie stan przed Ubuntu był by taki sam przez wiele lat. Co z tego, jeśli żadna z dystrybucji nie splamiła się chęcią przyciągnięcia nowych, a starzy jak się wykruszali, tak by się całkiem wykruszyli.

Reklamy

Jedna myśl na temat “linux potrzebuje świeżej krwi

  1. >>”Cała reszta ciekawych rzeczy przelatuje obok takiej ściany w przypadku osób, które twierdzą że linux jest dla niektórych.”

    Bardzo mądre zdanie 🙂 serio.

    Tylko czy „Linux dla początkujących” nie jest przypadkiem „Linuksem dla niektórych”?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s