Z blogami mam do czynienia od 6 czy 7 lat, już nawet nie pamiętam.

Bloga o linux prowadzę od…5 lat?

I w tym czasie zetknąłem się z kilkoma bloggerami, którzy jednogłośnie określają mnie jako: świra, debila, idiotę i chorego psychicznie – tak wynika z ich wypowiedzi, lub tekstów które tworzą na łamach swoich blogów.

Co jest w tym wszystkim zabawne?

Że większość osób, które prowadzą blogi o linux są ślepo i bezgranicznie zapatrzone w jedno miejsce, jedną dystrybucję, jeden element linuksa.
Co więcej, nie można na ich blogu (czyt. komentarze), czy na własnym blogu (moje własne miejsce): skrytykować, wyrazić swojej opinii, wyrazić swoich myśli, niczego co oni czczą, wynoszą na piedestał.

Jeśli by porównać blogi do gazet czy tv, to szybko okaże się, że… jeśli dany program czy ramówka nam się nie podoba: nie oglądamy jej. Jeśli dana gazeta nam się nie podoba, nie podoba nam się styl w jakim coś opisuje: nie kupujemy jej i nie czytamy.

A w internecie?
Nie podoba nam się coś, nie umiemy pogodzić się ze zdaniem innej osoby: czytamy ją.

I tu pojawia się problem, bo choć czegoś nie lubimy, nie umiemy czegoś znieść to godzimy się na przebywanie w czymś co nam nie pasuje.

To powoduje: frustracje, nerwy, negatywne emocje, które sami sobie sprawiamy.

Internet internetem, ale to my decydujemy gdzie wchodzi, co czytamy, a nie ktoś inny.

Ale podejdźmy do tego psychologicznie… na innym przykładzie.
Mamy 5 osób, które chcą kupić auto.

1 osoba – duże, rodzinne, z fotelikiem dla dziecka
2 osoba – duże, rodzinne, ale bez fotelika
3 osoba – małe, ekonomiczne, wygodne – dużo schowków
4 osoba – małe, ekonomiczne, z większym bagażnikiem
5 osoba – średnie, sportowe, wygodne

Co powie osoba 2 do wyboru osoby 1?
Fotelik, nie potrzebuje zajmuje miejsce, trzeba wszędzie wozić. Mam już większe dzieci, ten kolor tapicerki, nie podoba mi się. To też ma być auto dla mojego syna jak urośnie, na co mu taka kobyła?

Osoba 1 o wyborze osoby 2.
Bez fotelika i to stonowane obicie, bez wstawek kolorystycznych. To ma być auto typowo rodzinne, a nie coś czym mogę pojechać też na dyskotekę na podryw.

A co powie osoba 5 o osobie 3?
Co do jest za gówno, małe, ciasne, przecież w tym jeździć się nie da. Czy to auto się rozpędza, czy przyspiesza cały czas. 14 sek. do „setki” jaja sobie robicie? I na co mi tyle tego badziewia w tym aucie, schoweczki, podpórki na kubki i inne pierdy – co za chiński szajs.

I tak będzie z każdą z osób, która skrytykuje pewne rzeczy, przyjmując inne jako zadowalające i do akceptacji.

Tak jest z każdym z nas. Każdy z nas oczekuje czegoś innego od danego elementu czy rzeczy. Każdy z nas ma inne preferencje wobec danej rzeczy, ma inne zapotrzebowania.

To samo tyczy się systemów operacyjnych: linux, windows, OS X. Każdy ma co innego do zaoferowania, każdemu spodoba się coś innego.
Już teraz można usłyszeć wiele głosów krytykujących windows 8, gdzie wielu deklaruje że nie przesiądzie się na nowe wydanie „okienek”, a inni dokonają przesiadki.

Czy sytuacja w dystrybucjach linux nie jest podoba?
Choć większość dystrybucji oferuje to samo, można zauważyć całkiem odmienną politykę budowania ekosystemu wokół danej dystrybucji. Każda dystrybucja też chce i w jakiś sposób wyróżnia się na tle innych: gnome-shell, Unity, KDE4, zmodyfikowane gnome-shell, xfce.
Ale to tylko początek różnic, ponieważ mamy: różne źródła oprogramowania, różne formy aktualizacji dystrybucji: co pół roku wydanie, co rok wydanie, czy ciągła aktualizacja pakietów.
Mamy też inne podejścia do pakietów i ich instalacji.
Mamy też inne preferencje programów, które oryginalnie są instalowane podczas wgrywania dystrybucji na dysk.

Wszystko to sprawia, że każdy z nas może znaleźć coś dla siebie, każdy może wybrać to co mu pasuje lub odpowiada jeśli idzie o linuksa.

Problem w tym, że po jakimś czasie człowiek się zmienia. Zmieniają się priorytety, zapatrywania na pewne sprawy, zmienia się nasze patrzenie na rzeczy, które wcześniej były dla nas super, a teraz są dla nas problemem.

To samo podziało się ze mną…
Kiedyś bawiło mnie grzebanie w systemie i dochodzenie do pewnych spraw metodą prób i błędów. Obecnie zmieniły mi się zapatrywania i już nie grzebię w systemie. A jak już to robię, to robię to z obowiązku, a nie bo fajnie będzie zdobyć jakieś doświadczenie.
Pewne doświadczenie już nabyłem i teraz już nie cieszy mnie to, co cieszyło kiedyś.
Zapatrywanie na pewne sprawy też się u mnie zmieniły. Na wiele rzeczy nie patrzę oczami fanatyka, który wiernie i ślepo wierzy w coś, choćby było to gówno śmierdzące, ale dla mnie będzie pięknym zapachem.
Przestałem też przymykać oczy na pewne sprawy, które mnie denerwowały czy doprowadzały do szewskiej pasji.

Ten wpis ma pokazać, że każdy z nas z biegiem lat zmienia się, że coś co wcześniej się nam podobało, za rok może nas odpychać. Oczywiście, wielu bloggerów piszących o linux tego kompletnie nie rozumie, no ale czy to jest mój problem?

A bloggerom którzy mnie krytykują radzę najpierw mnie poznać, a nie opierać się na tym co piszę, bo w 99% to co zostało napisane o mnie na łamach blogów „psełdo bloggerów piszących o linux” jest po części nie prawdą o mnie 🙂
Teksty takich od siedmiu boleści blogerów mnie bawią… 🙂 Naprawdę mam niezły ubaw czytając takowe wypociny, które nie mają ani odrobinki fachowego podejścia do tematu.
Najzabawniejsze jest jednak to, że takowe osoby stwierdzają, że są rzetelne, opierają się na źródłach, sprawdzają inne miejsca, dochodzą prawdy, a krytykując mnie za to jak piszę i co piszę bez poznania mnie i dowiedzenia się: jaki jestem na prawdę na żywo lub dlaczego takowy a nie inny tekst napisałem co oznacza, że dane osoby nie są ani  rzetelne, ani nie sprawdzają źródeł.

Porada dla takowych „bloggerów”: miło mi że piszecie o mnie. Dlaczego się ciszę, bo oznacza to że blog dociera dalej niż wykazują mi to statystyki google 🙂
Działa tutaj powiedzenie: nie ważne jak o tobie mówią, ważne aby mówili.

Dokładnie tak… ujęcie mnie w swoim tekście każdy blogger i tak musi podać źródło – jeśli przytacza część moich wpisów. Nie podanie źródła przy cytatach z moich wpisów daje mi prawo wystąpić na drogę sądową i pozwać danego „autora bloga” o plagiat, co będzie się wiązało z wysokimi kosztami dla danej osoby, która nie dość że pisze o mnie w części czy całości nie prawdę, to jeszcze zostanie skazana na plagiat. Ponieważ czym innym jest krytykowanie czyjegoś tekstu, a czym innym odnoszenie się do danej osoby.

Wracając do tematu, wiele osób/czytelników danego bloggera wejdzie na mój blog.
Jedyny problem to to, że dane osoby są negatywnie nastawiony na moje wpisy i nic z nich nie wyniosą.

Więc rozbawiło mnie to jak GregKoval skrytykował mój blog dostarczając mi nowych czytelników/widzów – jaki ja to kolejny głupi tekst wysmaruję. Podobnie stało się ostatnio z… http://blog.bpiotrowski.pl/ który wysmarował dość pokaźny wpis opierając się tylko na kilku moich tekstach o Archu, gdzie jawnie autor bloga daje swój upust frustracji, bo ktoś źle wypowiada się na temat jego ukochanej dystrybucji, chyba. Została mi też zablokowana możliwość komentowania 🙂 A to mi zarzucano kiedyś cenzurę…

Obecnie bawi mnie brak myślenia u innych bloggerów, którzy nie rozumieją ani troszkę elementów marketingu i reklamy.

Ponieważ, jeśli blog czy strona nie wywołuje żadnych emocji, większość ludzi szybko o niej zapomni.
Jeśli zaś, jesteście wstanie wykrzesać w sobie emocje czytając jakiś tekst, to możecie być pewni, że będziecie o tym długo pamiętać.
A że ja piszę na swoim blogu to co myślę, to co uważam – nie patrząc co mówi większość, bo mam własny mózg i jestem człowiek myślącym – a wywołuje to skrajne emocje. Czy to moja wina?

Nikogo nie zmuszam do czytania swoich tekstów… 🙂 Warto jednak pamiętać, że wiele wpisów jest pisana różnymi stylami, żartobliwym, sarkastycznym, poważnym. I aby zrozumieć dany tekst, trzeba rozeznać się… kiedy piszę poważnie, a kiedy to po prostu luźne przemyślenia, które są przemyśleniami. A jeśli ktoś nie wie co to znaczy, odsyłam do Wikipedii.

Aha, i jak zechcę mogę na blogu zacząć pisać o kwiatach, wstawiać zdjęcia kubków, czy napisać tekst o polityce – ponieważ blog to moje miejsce, moje przemyślenia, moje notatki czy wnioski. Można się z nimi nie zgadzać, ale trzeba je uszanować, bo każdy jest inny.

Bloggerzy linux:
cenzura – kasowanie lub blokowanie możliwości komentowania
dyskryminacja – dyskryminacja nowych lub początkujących użytkowników
faszyzm – uważanie, że dana dystrybucja jest tą właściwą i żadna inna, a użytkownicy innych dystrybucji to idioci i głupki
fanatyzm – brak zrozumienia, że ktoś może mieć inne zdanie na dany temat, uparcie i uporem próbowanie wymusić u kogoś zmianę zdania „na to właściwe i słuszne”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s