Od kiedy tylko pamiętam, czyli od momentu kiedy to Mint zaczął zdobywać popularność, słyszę że to dużo lepszy, szybszy, szybciej ładujący się system. Innymi słowy, Mint to lepsze… Ubuntu.

Ponieważ, jeśli ktoś nie wie, to Mint bazuje na Ubuntu, a tym samym jest klonem Ubuntu.
Jedyna różnica między Mint a Ubuntu, to to, że Mint ma inny zestaw programów, nie ma zainstalowanych pakietów wiążących takich jak: Ubuntu-standard, czy Ubuntu-minimal. Jednak Mint ma pakiety takie jak… Mintdesktop, czy mint-common itd. (tutaj cała lista).
Aby nie być gołosłownym, napiszę tylko, że kiedyś pobrałem sobie Minta, zainstalowałem i zapragnąłem skasować jakiś pakiet z nazwą mint w środku. Okazało się, że synaptic zaznaczył mi przy okazji… cały system do skasowania, wtf!?

Cały czas siedzę na Ubuntu, a raczej lubuntu. Powód jest prosty: lubuntu to nic innego jak Ubuntu, tylko z innym zestawem programów, które mi bardziej odpowiadają niż ma się to z Ubuntu i tyle.

Wracając do Minta, to… większość osób oświadcza, że ten system jest obłędny i dużo lepszy od Ubuntu, czyli podstawki.
Te same osoby po instalacji Ubuntu nie pokusiły się o… instalację innego pulpitu i wywalenie Unity + skasowanie programó im zbędnych + instalacji  programów, z których korzystają + skasowanie compiz + instalacja odpowiednich kodeków, sterowników.

Ponieważ z innym pulpitem Ubuntu staje się… takie samo jak nie lepsze, niż Mint.

Będzie to test kilkunastu dystrybucji… w tym Mint 15 RC i Ubuntu 13.04 >> początek testów i wykazań.

Jak się okazuje, jeśli ktoś dotarł do końca testu, że Ubuntu i Mint nie wiele się różnią w statystykach. Różnice są na ułamkach %, a tego nie da się zauważyć… gołym okiem.

Czy z tego wynika, że… siłą Minta jest… pulpit i psychologia?
Okazuje się, że właśnie tak.

Ponieważ, jeśli ktoś negatywnie nastawi się do Ubuntu, to będzie mu przeszkadzać dosłownie wszystko, nawet długo ładujący się system.
Jeśli by ktoś jednak zmierzył stoperem: ile ładuje się Mint, a ile Ubuntu, szybko okazało by się, że ładują się one w podobnym czasie – sekunda w jedną czy drugą stronę… co to jest.

Wspomniałem też o aspekcie psychologicznym.
Z zasady ludzie, którzy widzą, że komuś się udaje, zaczynają tego kogoś po cichu nienawidzić (bo jak mu się udało, a mi nie). Problem w tym, że takie rzeczy mają się wyłącznie w Polsce, a na świecie są one marginalne. Nie zdarzyło mi się, przeglądając zachodnie strony czy blogi trafić na nienawiść, bo ktoś korzysta z takiego, a nie innego systemu. Może i zdarzają się takie przypadki, ale są one marginalne. Zaś w Polsce, osoba czy rzecz, która jest popularna lub coś się komuś udaje jest obiektem rosnącej nienawiści, niechęci i kpin.

Z tego rodzi się fanatyzm, którego ja nie rozumiem, bo nie ma on żadnego wytłumaczenia.

Nawet dany wam powyżej dowód w postaci porównania różnych dystrybucji świadczący o tym, że Mint i Ubuntu naprawdę nie wiele się od siebie różnią, nie będzie dla kogoś dowodem. Wszystko przez to, że i tak takie osoby… wiedzą lepiej.

Ale jeśli ktoś ma problem ze sobą, to już nie mój… problem, prawda? 🙂

Reklamy

12 myśli na temat “Mint nie jest lepszy od Ubuntu.

  1. „Te same osoby po instalacji Ubuntu nie pokusiły się o… instalację innego pulpitu i wywalenie Unity + skasowanie programó im zbędnych + instalacji programów, z których korzystają + skasowanie compiz + instalacja odpowiednich kodeków, sterowników.”
    – Prawdopodobnie masz rację. Właściwie (czytam Twoje wypowiedzi od dawna) NA PEWNO MASZ RACJĘ ale… Chodzi o to, że aby pokusić się o instalację innego pulpitu etc. trzeba wiedzieć, co odinstalować, co doinstalować itd. Niegdyś, gdy zaczynałem zabawę z Linuxem (był to Mandrake 6 , a ja młodszy o parędziesiąt lat) wszystko chłonąłem i problemy choć z trudem jakoś rozwiązywałem. System był trudniejszy, a ja jeszcze miałem przed oczyma DOS-a. W dodatku tamte systemy, windowsowskie i linuxowe (a nawet DOS), były ogromnie niestabilne i ciągle trzeba było w tym grzebać, to właściwie wszystko się znało na pamięć. Np. config.sys i autoexec.bat dos-owy wklepywałem z powrotem na miejsce w minutę. Windows od początku był dla mnie niezrozumiały i miałem wrażenie, że mi się szarogęsi po kompie i to on rządzi komputerem, a nie ja. M.in. właśnie dlatego od razu, gdy mi wrzucono bez pytania UNITY przy kolejnej aktualizacji Ubuntu, zrezygnowałem z Ubuntu. Mint wydał mi się łatwiejszy do kierowania, czyli bardziej uległy. A że obecne systemy są coraz stabilniejsze, to i ja poszedłem na łatwiznę i po prostu POZAPOMINAŁEM właściwie wszystko, co niegdyś miałem na co dzień. Obecnie system służy mi tylko do obsługi programów, którymi się posługuję, a te programy to LibreOffice, Opera, Kadu, ew. Pidgin, obsługa skanera (do pracy) oraz Stellarium (bo lubię). W tej sytuacji barowanie się z systemem operacyjnym jest tylko stratą czasu, tym bardziej, że pociąga za sobą konieczność powrotu do podstaw. Ale też uważam, że wcale nieźle jest, gdy się co nieco wie o systemie. I właśnie dlatego pilnie śledzę Twoje wypowiedzi i jestem Ci wdzięczny, gdy mi odpowiadasz na moje niezbyt rozgarnięte pytania udzielając sensownych odpowiedzi. Ale też, gdy nie stąd ni zowąd, zaskoczy mnie jakaś aktualizacja nadmiarem wyręki, to pewnie, zamiast szukać nowych pulpitów i plików konfiguracyjnych, po prostu zmienię dystrybucję. Pozdro. JTP

    Polubienie

  2. A ja wolę mint bo jest od razu gotowy do użycia i repozytoria ma poszerzone. System ma służyć userom. Ja mam w mincie od razu w centrum oprogramowania możliwość instalacji sterowników broadcom – karty sieciowej i nie muszę się z tym babrać. Naciskam i mam. A ubuntu to reklamy amazonu i porażka unity, oczywisćie moge to powywalac ale po co. Nie wiem dokladnie jak oczyścić wszyskie te śmieci i denerwuje mnie już ten cały canonical.

    Polubienie

  3. Jako początkujący zainstalowałem Ubuntu 14.04, a potem Minta 17 i testowałem Elementary oraz Kubuntu.

    Tylko w Mint 17 miałem od razu gotową hibernację, na której mi bardzo zależy. W innych dystrybucjach moje nieudolne próby, by hibernację uruchomić (poradnik) nie przyniosły efektu. Spodobał mi się też od razu zainstalowany świetny, wygodny i potrzebny dla mnie program „Zapisywanie obrazów na USB”.

    Jeżeli autor twierdzi, że nie ma różnicy między Mintem a Ubuntu, to po co ja mam kombinować z usuwaniem Unity (bardzo mi nie odpowiada) oraz podejmowaniem innych działań, by „przystosować” Ubuntu do użytku? Nie rozumiem. Szkoda, że autor nie podał żadnych argumentów przemawiających za instalacją Ubuntu i straceniem czasu na jego dostosowanie „do użytku”.

    Polubienie

    1. Jeśli zajrzysz do repozytoriów, to zauważysz, że cały trzon systemu to Ubuntu. Pozostałe elementy, jak pulpit, menadżer plików, czy dodatkowe rzeczy to efekt pracy twórców Minta. Dlatego na Ubuntu może nie działać hibernacja, zaś na Mint tak. Powód? Canonical musi dbać o cały system, kompilować cześć pakietów pod Ubuntu i niwelować błędy w nich znalezionych. Twórcy Mint muszą jedynie co, to niwelować i usprawniać swoich kilkadziesiąt rzeczy. Innymi słowy, nie interesuje ich cały system, ale tylko ich własna praca.
      Chyba zgodzisz się ze mną, że to co innego budować auto, a wziąć auto na warsztat i zmienić mu hamulce, deskę rozdzielczą i przeprogramować delikatnie komputer, kiedy cała reszta pozostaje nie ruszona, niż samemu od podstaw zbudować choćby 3/4 auta, a resztą oprzeć o elementy zrobione już przez kogoś.

      ps.
      Po co męczyć się z Unity, jeśli wystarczy zainstalować inny pulpit i używać go, a o unity zapomnieć, że istnieje?

      Polubienie

      1. Doceniam i szanuję pracę twórców Ubuntu, bo przecież wszystkie popularne dystrybucje powstały dzięki nim. Na innym dysku mam zainstalowanego Ubuntu. W oparciu o Twoje sugestie jeszcze raz spróbuję. Może też w przypadku innego środowiska graficznego system będzie lżejszy, a przy okazji będę mógł uruchomić m.in. mój ulubiony budzik (alarm-clock). Dziękuję za odpowiedź. Skoro zadałeś sobie trud na wyjaśnienie swojego punktu widzenia na tę kwestię, to mam nadzieję, że zechcesz mi jeszcze pomóc w innej kwestii, która mnie nurtuje.

        Ja rozumiem powody, dla których „forsowana” jest wyszukiwarka duckduckkgo w dystrybucjach Linuxa. Uznaję te argumenty i nawet do pewnego stopnia się z nimi solidaryzuję. Niestety, znacznie częściej byłem zmuszony korzystać w polskich warunkach z nielubianego Google, ponieważ w nim otrzymywałem, szybkie i ścisłe odpowiedzi na moje bieżące potrzeby.

        Czy naprawdę nie ma jakiegoś eleganckiego (bo jako zapamiętany adres w zakładkach, to jednak nie jest rozwiązanie) sposobu, by Google uczynić na życzenie DOMYŚLNĄ wyszukiwarką zamiast duckduckgo? Idea wolnego oprogramowania polega na tym, że się użytkownika do niczego nie przymusza. Tak ja to rozumiem. Więc po co zmuszać do korzystania z „jedynie słusznej” przeglądarki duckduckgo?

        Chciałbym jeszcze dodać, że na drugim laptopie mam licencyjnego Win 7, a mimo to z przyjemnością, choć nie bez drobnych kłopotów, używam na bieżąco od kilku tygodni Linuxa i nie zamierzam tego zmienić.

        Polubienie

        1. duckduckgo na google trzeba sobie zmienić ręcznie w ustawieniach przeglądarki. Poza tym, ja nie korzystam z „kaczki” do wyszukiwania, ale z google, ale zawsze muszę to sobie ustawić ręczne, bo albo pole to jest puste, albo ładuje mi się strona startowa.

          Polubienie

        2. Z zamianą wyszukiwarki Duckduckgo na Google jako domyślną w Linux Mint poradziłem sobie tak:
          https://addons.mozilla.org/pl/firefox/
          – w okienku „szukaj” wpisujemy google.pl
          – odnajdujemy „Google PL”
          – klikamy „zainstaluj”
          – potem „ustaw jako domyślną”,
          – a w zarządzaj wyszukiwarkami ustawiamy google.pl na samej górze
          W „Zainstalowane są następujące wyszukiwarki” jest lista jak poprzednio, ale dodatkowo pojawiła się google.pl jako pierwsza.

          Polubienie

  4. „Aby nie być gołosłownym, napiszę tylko, że kiedyś pobrałem sobie Minta, zainstalowałem i zapragnąłem skasować jakiś pakiet z nazwą mint w środku. Okazało się, że synaptic zaznaczył mi przy okazji… cały system do skasowania, wtf!?”

    Niestety, to prawda i sam tego doświadczyłem. Przez wiele godzin ustawiałem Minta do własnych potrzeb, a potem w ramach nauki i doświadczeń zacząłem usuwać poprzez terminal pewne zbędne dla mnie aplikacje. Zakładałem, że usuwam tylko określone pakiety i że system nie pozwoli mi bym usunął coś, co jest niezbędne dla jego prawidłowego działania. Okazało się, że się myliłem. Cały Mint się posypał i przez pół nocy – bo musiałem na nowo ściągać Minta z sieci – męczyłem się, by go ponownie zainstalować i skonfigurować. Miałem przez chwilę ochotę, by wrócić do Win 7.

    Polubienie

  5. Hej 🙂
    Ja 15 lat temu płaciłem za płytki z SuSe równą stówkę + koszt dojazdu do Poznania.
    Wtedy były jeszcze modemy 56 kB….
    Co by nie było-linux zawsze był koło mnie-różne dystrybucje,ale Mint mnie zniewolił 🙂 a suse nie…….
    Piotr-jak zaczniesz pod dosem usuwać pliki,to efekt będzie podobny jaki osiągnąłeś 😉
    Tak se tu wlazłem,bo szukałem rozwiązania dla Minta odnośnie „współpracy” z novellem.

    Polubienie

  6. Mint – wtórny wobec Ubuntu, żerujący na jego sławie – jest ideowo przeciwstawny Ubuntu. Fabrycznie zainstalowane Ubuntu jest prawie absolutnie bezpieczne i wolne. Mint jest naszpikowany niewolnymi kodekami i jest systemem szpiegowskim. Mint w istocie jest pobratymcem MS Windows.

    Polubienie

    1. Jestem (jako nowicjusz Linuxa) zaszokowany stwierdzeniem, iż „Mint jest systemem szpiegowskim” i jest jakoby „pobratymcem MS Windows”.

      Czy nie uważasz Leonie, że nie należy rzucać w necie takich słów bez głębokiego uzasadnienia i dowodów? Nie twierdzę z góry, że nie masz racji, ale na razie widzę nie tylko Twoją awersję, ale wręcz nienawiść do tej gałęzi dystrybucji Ubuntu.

      Prosiłbym też autora artykułu o możliwie szybkie ustosunkowanie się do wypowiedzi Leona Miklosika.

      Oczekuję też z zainteresowaniem również komentarzy innych doświadczonych użytkowników Linuxa na ten temat.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s