(przedstawił bym tutaj materiał wideo, ale okazuje się, że każdy program do nagrywania pulpitu ma problemy z nagraniem cinnamon 😦 )

To, czym jest cinnamon chyba nie muszę tutaj piać, bo osoby siedzące w systemie linux musiały lub nawet testowały cinnamon.

Obecnie pojawiła się wersja 2.0 tego… forka gnome-shell?, pulpitu?, elementu opartego o API gnome3?.

Cinnamon miał i nadal ma być elementem w Mint, który zastępuje Unity (przecież mint oparty jest o ubuntu) i gnome-shell (oryginalny twór od twórców gnome).

I tak jak poprzednie wydania cinnamon sobie odpuszczałem widząc je na grafikach w internecie, tak wersję 2.0 postanowiłem sobie… przetestować.

I tu zaskoczę nie jedną osobę, ale jest… naprawdę dobrze 🙂
Mógłbym nawet napisać, że jestem mocno zaskoczony cinnamon 2.0.

Mając doświadczenia z Unity i gnome-shell 3.10, w cinnamon zaskoczyła mnie ilość ustawień, możliwości edycji panelu, edycji elementów na panelu, oraz to jak to wszystko działa i się prezentuje.
Twórcy wykorzystali nawet mój pomysł wobec chyba xfce lub mate albo KDE, że brakuje mi w ustawieniach przycisku, który pozwalał by wyłączać i włączać ustawienia zaawansowane – osoba nie mająca pojęcia co i jak ustawia tylko pewne ustawienia, zaś osoba wtajemniczona ustawia sobie więcej.

Panel z ustawieniami ZAAWANSOWANYMI.

 

Nemo:


…zmiana bocznego panelu: katalogi, drzewo lub schowanie go

A w ustawieniach nemo:

Możliwość usunięcia bookmarks z menu – fajna opcja 🙂

A poniżej, opcje których brakuje mi czasami w menadżerach plików:

Zaś w samym panelu ustawień  środowiska znajdziemy (poniżej):

1.

2.

1. Ustawienia zaawansowane
2. Ustawienia normalne

Ustawienie efektów (element zaawansowany).

Panel – każdy obszar można przemieścić w inne miejsce na panelu:

Menu:

Edycja menu? Jak najbardziej… 🙂

Dodawanie elementu na Pulpit, czy na panel:

Elementy na panelu – te w standardzie, albo stworzone przez społeczność:

Czy zatem, cinnamon 2.0 to idealny twór?
Nie 😐

Ponieważ są pewne rzeczy w cinnamon, które nie wyglądają dobrze:
— brak pełnego spolszczenia
Są miejsca w ustawieniach, gdzie nie ma przetłumaczonych pewnych rzeczy.
— „zwarty układ” (opcja w nemo odnoszące się do każdego katalogu) nie działa w każdym katalogu
— brak opcji „Zwarty układ” dla katalogów i plików na pulpicie
— zasobożerność – około 95 – 180 MB zajętej pamięci RAM zaraz po uruchomieniu
(w momencie pisania tego tekstu cinnamon wykazuje 6% użycia procesora (cały czas) i 324 MB zajętej pamięci RAM – bez uwzględniania systemu, czyli to sam cinnamon)
— wybierając tapetę na pulpit, po ponownych wejściu w listę katalogów i plików, menadżer nie zapamiętuje w jakim katalogu ostatnio byliśmy – trzeba od nowa przebijać się przez katalogi, czy miejsca, aby dotrzeć w wybrane miejsce.
— po dodaniu do panelu ikonek i próbie ich przemieszczeniu, zaczęły się one klonować lub blokować – restart naprawia ten błąd
— mdm (menadżer logowania od cinnamon) nie posiada listy użytkowników (chyba że to wina jakiejś opcji)

Podsumowując:
Może zachwycam się tym, co już cinnamon miało, może… a może właśnie ta wersja pokazała mi, że ten twór ma potencjał jako konkurencja dla Unity, czy gnome-shell.
Mogę pochwalić cinnamon za to jak się prezentuje, że można sobie większość rzeczy ustawić, jak wygląda panel, jakie ma ustawienia, jak prezentuje się menu, oraz za to, że w pewnych miejscach cinnamon bije na głowę g-s, unity, czy nawet lxde, albo xfce.
Wybaczcie, ale opcje ustawienia namo… praktycznie mogę sobie tak ustawić ten menadżer plików, że będzie całkiem czymś inny niż standardowe namo, oczywiście z wyglądu, ale mimo wszystko… ktoś mi na to pozwala.
Wszystko działa sprawnie i szybko, bez zacinania się, czy czekania. Naciskam i w moment pojawia się okno programu.

Dlaczego cinnamon nie stanie się moim „pulpitem” podstawowym?
Pierwsza kwestia: przepełnienie plików i katalogów na pulpicie, tak to wygląda w cinnamon:

W przypadku xfce – większość plików i katalogów nie była by pokazana, zaś w lxde… wszystkie te pliki mieszczą się na jednym obszarze pulpitu.

Sprawa druga: ilość zajmowanej pamięci RAM. Wybaczcie, ale choć mam tego RAMu trochę, to mam włączonych kilka rzeczy w systemie, do tego gram, przeglądam internet w przeglądarce i dla mnie po pewnym czasie każdy MB jest ważny. Po uruchomieniu Ubuntu, na którym testuję cinnamon 2.0 menadżer urządzeń wykazuje mi w przypadku lxde około 160 MB (system + pulpit), zaś w przypadku cinnamon ilość zajętego RAMu wynosi… około 480 MB (system + „pulpit”).
ram
Ubuntu: ile zajmuje uruchomiony system + lxde + po wywalniu rzeczy nie potrzebnych?
(W powyższej grafice ujęty został też program do robienia rzutów ekranowych)

Sprawa trzecia (ostatnia): zależności gnome. W przypadku lxde, czy xfce elementy gnome mnie nie interesują. W przypadku cinnamon pewne elementy gnome muszą być zainstalowane, czy tego chcę czy nie. Najlepsze jest to, że kiedy zaznaczałem cinnamon do instalacji, pojawiała się lista na której było: unity i parę innych rzeczy, które miały zostać zainstalowane. W takich przypadkach przydaje się opcja –no-install-recommends – która blokuje instalację elementów rekomendowanych. Dzięki właśnie tej opcji, jakieś unity, czy inne śmieci mi się nie zainstalowały przy instalacji cinnamon.

… o.k to ja wracam na lxde, bo nie dość że tam nie ma problemów z elementami na pulpicie, to mniej RAMu zajęte 🙂

Reklamy

3 myśli na temat “cinnamon 2.0 – to naprawdę jest fajne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s