Przeczytałem książkę o Steve Jobsie i dociera do mnie powoli fakt, że linux, a w szczególności pulpity są w nim… gównem – każdy pulpit (tak określał świat Jobs: albo coś jest genialne, albo jest gównem).

Filozofia Jobsa była prosta: prostota, wygoda, im prościej i mniej, tym lepiej.

Spójrzmy na KDE: za przeproszeniem burdel w panelu ustawień (czepiam się tego od lat), masę ustawień, których ludzie nie rozumieją lub się w nie nie zagłębiają, bo ich nie rozumieją. Czasami skomplikowana procedura „wyłapania” i dotarcia do danego ustawienia.
Jak dla mnie, trochę przekombinowane ustawienia panelu (ustawienie wysokości polega na wejściu w edycję panelu) – przecież to można w prosty sposób uprościć. Brak znaczących zmian odnośnie wyglądu np. nikt nie wpadł na to, aby każdy program miał inne tło swojego okna zależnie od tego, co to jest za program i do czego służy jednocześnie ze zmianą koloru lub tła belki programu.
Przesadne obudowanie się masą elementów, których większość nie wykorzysta lub nie wykorzystuje.

Gnome-shell: karygodną rzeczą jest fakt, że całe g-s to jeden plik wyglądu, który odnosi się do API gnome3. Gnome 3 miało być pulpitem, który miał spajać wszystko od gnome w jedno. I tak jest. Problem w tym, że gnome-shell niczego nie spaja. I cały czas czekam, aby gtk3 dorobiło się pełnej funkcjonalności gtk2 – np. możliwość przeskakiwania między kartami za pomocą kółka myszki – kurew#o przydatna rzecz kiedy pracuje się na kartach. To Windows nie ma takiej obsługi, gdzie trzeba wszędzie klikać. Dlaczego nie mam tego mieć także w linux, kiedy reszta pulpitów to ma?
Zmuszanie do instalowania elementów nie potrzebnych, tylko po to, aby coś w ustawieniach działało, z czego ja nigdy nie skorzystam.

Unity – wolno rozwijająca się, za mało rewolucyjna, z poukrywanymi ustawieniami wtyczka do compiz, która określana jest… pulpitem. Już samo to, że pewne opcje są poukrywane, albo jakiejś opcji nie ma w panelu ustawień oznacza, że Unity to… gówno.

xfce – ten pulpit jest jeszcze rozwijany?

lxde – miło było, gdyby panel i menu dorobił się zaokrąglania kantów, wprowadzenia rzeczywistej przezroczystości, czy choćby cieni – tak samo od siebie, bez dodatkowych elementów.

Powiecie mi, że pulpit to tylko część systemu linux?
Naprawdę?

Bo czym zachwyca się, lub co wnerwia zwykłego człowieka kiedy uruchamia linux?
a) systemd, upstart, stare jądro, stare sterowniki, udev
b) PusleAudio, Alsa,   apparmor, python, xserver
c) KDE, gnome-shell, Unity itd.

Odpowiedź: to, na co się ktoś patrzy przez większość czasu, siedząc na linux. A jest to pulpit.
Jeślibyście posadzili swoje żony, siostry, matki, babcie, kuzynów, braci, ojców przed wasz komputer/laptop – co by oni oceniali, na co by zwrócili uwagę?

A w Windows, czego ludzie się czepiają najwięcej?
Odpowiedź: gdzie coś znaleźć w tym systemie, choć tak naprawdę te osoby poruszają się po pulpicie, klikają w ikonki, przeskakują z okna na okno. Ale mówi się, że windows to system, bo pulpit zintegrowany jest z elementami systemu, gdzie nie ma innego pulpitu jak tylko ten jeden już wgrany.

Kiedyś stwierdziłem, że nie mam ochoty chwalić czegoś w systemie linux, tylko dlatego że to linux. Jeśli coś jest słabe, jeśli coś mi się nie podoba, jeśli coś mnie wnerwia, to choć jest moje zdanie, to wyrażam je, bez bronienia czegoś za to, że istnieje. Bo każdy z was może sobie to coś sprawdzić i samemu się przekonać, czy mam rację, czy może za wiele widziałem i za wiele przetestowałem i obecnie, bardzo trudno mnie zadowolić.

Nie mam też ochoty być baranem, który jak inne beczy jednym głosem, tylko dlatego, że stoję na pastwisku. Każdy ma swoje myślenie i nie każdemu może się podobać to co podoba się innym.

Warto też pamiętać, że ani Microsoft, ani Apple nie śpi, tam cały czas dłubie się, skupia i pracuje nad nowymi rozwiązaniami, technikami, systemami.

Trochę to zabawne, że używam linux, który ma ogrom niedoróbek, ale nie przeszkadza mi to. Bo jest to jedyny system, który mogę sobie zmienić, jeśli mi się coś w nim nie podoba.

ps.
Gdyby Steve Jobs zobaczył każdy z pulpitów z osoba na systemie linux, możecie być pewni, że nie zostawiłby suchej nitki na żadnych developerach.

ps2.
Wiecie, jak w OS X pojawił się efekt powiększania ikonek na docku w momencie najechania na daną ikonkę kursorem myszki?
Bo jakiś programista wpadł na pomysł, jak pomieścić dużą ilość ikon na docku i pokazał to Jobsowi, który określił to fantastycznym pomysłem. Po czym ten programista po prostu zabrał się do pracy, aby dany efekt osiągnąć.

Tak rodzą się ciekawe rzeczy, tak wyprzedza się konkurencję, tak rozwija się to, co zostało stworzone. Ulepsza się coś, a nie tylko optymalizuje, czy naprawia błędy, trzeba to też ulepszyć i dodawać nowe, aby użytkownik nie miał wrażenia, że to tylko aktualizacja, która niewiele wprowadza, ale daje pole do popisu, aby cieszyć się nowymi elementami, czy zmianami.

Advertisements

Jedna myśl na temat “Co by było, gdyby Steve Jobs wymyślił linux?

  1. Bardzo dobry blog i widzę że mamy podobny punkt widzenia na linuxa. Moim zdaniem większość dystrybucji jest tworzona dla nerdów, przez ludzi którzy wchodzą do domu przez okno, a wychodzą kominem. Intuicyjność to jest jakaś abstrakcja w świecie linuxa, a wspomnienie na forum że coś jest do du**y oznacza pewny lincz. Też poczytałem sobie trochę o Jobsie i przyjemniaczek to nie był, ale miał sporo racji w swym podejściu, Linuxowi brakuje takiej osobowości.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s