Pitivi 0.94 – Lepiej, czy gorzej?

Pojawiło się kolejne wydanie pitivi, które przybliża nas do wersji 1.0.

Problem w tym, że 0.94 otrzymało kilka poprawek błędów, ale nadal jest to, moim zdaniem, wersja testowa, niedokończona, względem 0.15.2.
Już nawet nie chodzi o to, że uźytkownicy Debiana, czy Ubuntu mogą zapomnieć o szybkiej aktualizacji z wersji 0.93 (repo) do 0.94, ponieważ nowe wydanie opiera się o pakiety ges i gnonlin 1.4.0, a w vivid jak na razie posiada 1.2.

Można pobrać wersje „pełną” nowego wydania pitivi (ponad 200MB), ale i ona nie jest bez wad.

Twórcy Pitivi przystosowali wygląd programu do obecnego trendu panującego w gnome3, aby likwidować belkę programów na rzecz… niczego.

Kolejna sprawa to nie działające miniaturki materiałów, bo nie ma się zainstalowanego GnomeDesktop:

 

Zauważalnie widać też, że na linii czasu także miniaturki… niedomagają:

A oto ustawienia pitivi, dużo ich😉

Dobrze, że działają efekty, ale nie zawsze pitivi dobrze je interpretuje.
Poniżej działający efekt:

Jednym z ciekawszych rzeczy i w miarę działających – przejścia:

Nie było mi dane ich sprawdzić w praktyce, czyli jak to wygląda po wyrenderowaniu materiału, bo jako tako działają chyba tylko w programie.

Pitivi 0.94 otrzymało kilka poprawek, ale i tak wiele jest do zrobienia.
Program bardzo łatwo się zawiesza, albo potrafi (co jest naprawdę trudne) zawiesić cały system jakimś wyciekiem pamięci. Wielokrotnie puszczenie „play” na podglądzie nie ukazuje rzeczywistego materiału, nad którym znajduje się znacznik. Podgląd materiału wielokrotnie nie potrafi także ukazać efektu przejścia, trzeba to robić ręcznie (przesuwając znacznik nad przejściem samemu). Panel renderowania potrafi wywalić błąd i zamknąć program. Renderowanie potrafi zawiesić się na przejściu. A opcja wytyczająca i scalająca blisko siebie materiały, raz działa, a czasami nie. Do tego jeszcze dołóżmy, że linia czasu zmienia swoją rozpiętość, po dodaniu długiego materiału, co denerwuje, kiedy składamy sobie filmik z bardzo krótkich skrawków. No i chyba najbardziej denerwujące, czyli kasujemy skrawek, puszczamy „play” na podglądzie, a tutaj okazuje się, że skasowaliśmy… nie wielką część tego co chcieliśmy wyciąć. Ponawiamy czynność i… ponownie ta sama melodia.
Można by się przyczepić do jeszcze kilku rzeczy, ale po co?

Ciszyć może ograniczenie użycia procesora podczas renderowania materiału, albo to że pobierając „pełną” wersję, większość osób może sobie wypróbować nowe Pitivi.
Mam nadzieję, że następne wydanie nie pojawi się dopiero na wrzesień w 2015 roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s