Skype Linux Alpha (2016 – 1.1.21)

Kto by pomyślał, że Skype na system linux, który uważałem za dużo lepszy wizualnie i jeśli chodzi o działanie, doczeka się… nowej wersji. Wersji, która przypomina bardziej aplikację mobilną, niż pełnoprawny program do rozmów.skype linux alpha
(pingwin jest animowany)

s2
(okno programu)

Poniżej okno programu (u góry oryginalne), w wersji „ściśniętej”:
skype alpha linux (2016)

Ale jak napisałem, nowa wersja to raczej aplikacja mobilna, niż pełnoprawny program. Świadczy o tym ilość ustawień:
skype alpha linux

Poniżej wersja „ściśnięta”:
s7

s3

To co jeszcze można zobaczyć, to okno użytkownika (konto), gdzie jedynie wieje pustką…

Jedyna zaleta, to to, że program ma wersję 64 bit (prawdopodobnie) 🙂

Ring – kolejny komunikator…

…który będzie istniał dla niewielu?

Z komunikatorami jest tak, że istnieją, ale liczą się jedynie te z których korzysta większość. Po co istnieją te inne?
Dla innych 🙂

Trzeba sobie to powiedzieć, iż komunikator bez komunikacji… jest pustym kodem, który ktoś napisał, rozwijał (lub nadal rozwija), a wszystko dla twórcy i może kilku znajomych.
Jeśli komunikator nie posiada użytkowników, to po co istnieje?

Ring – komunikator bez centralnego serwera, gdzie to użytkownik ma prywatność w swoich rękach. Komunikator który pozwala na rozmowy pisane, mówione i widzialne, i pozwala na przesyłanie plików.
Czy kolejny komunikator ma szansę w świecie, gdzie większość użytkowników już wybrała przez co rozmawia?

Z grafik przedstawionych, przypomina to trochę Skype, ale jedynie trochę.
Ale w przeciwieństwie do Skype, Ring opiera się na unikalnym kluczu, który tworzymy podczas pierwszego uruchomienia komunikatora.

Jednakże nie jest to najważniejsze.
Podstawą jest jedno: Czy komunikator zdobędzie użytkowników?

Oby tak było, ponieważ można zainstalować Ring i na system Windows, i na system Linux, oraz można rozmawiać używając Ring w swoim telefonie z Androidem, albo Mac-u.
Pobierz – Download

Źródło: Strona komunikatora Ring.

Podejrzewam, że nie wielu (pojedyncze jednostki) ustawią Ring jako podstawowy komunikator. Ale czy to ważne?

Vivaldi… przeglądarka internetowa.

Wpis na blogu, o dość wnerwiającej przypadłości w Vivaldi i… niecały miesiąc i zostaje wprowadzona opcja, która rozwiązuje problem.

Przypadek?
A może twórcy Vivaldi podglądają co użytkownicy piszą w internecie o ich programie?

Fakt jest taki, iż obecnie Vivaldi, wreszcie, w jakiś sposób przyrównało się do innych przeglądarek wobec użytkowania, dokładając 10 gr. od siebie.

vivaldi

Faktem jest, że Vivaldi na początku miesiąca pojawiło się jako wersja stabilna, dla powszechnego i szerokiego grona użytkowników, a po 2 tygodniach pojawia się opcja dla kart, która normalizuje korzystanie z przeglądarki… Czy wynika z tego, że nie tylko mnie brak tej opcji potrafił odrzucić?

Nie zmienia to jednak faktu, że przeglądarka ma pewne problemy, a żeby nie napisać drobne braki.
Jednym z nich jest brak zapamiętywania przez Vivaldi wszystkiego wpisywanego w formularz lub okna dialogowe, z loginem na czele (albo ja nie widzę takiej opcji).

Inną dziwną rzeczą jest powielanie się opcji:
vivaldi i vivaldi

Czym się te opcje różnią? Bo ja jakoś nie znajduję między nimi jakiejś wielkiej różnicy.
Zabawne w tym jest to, że może i wyszukiwanie oryginalnie nie działa, ale… wpisując w pasek adresu frazę, czy słowo zaczynające się od g …, i tak uruchamia google i wyszukiwanie. Więc gdzie tu sens tych opcji, kiedy można je bez problemu obejść?

Vivaldi nie jest złe, ale do ideału jeszcze długa i żmudna droga.
Bo to co na pewno przydało by się tej przeglądarce to… optymalizacja i usprawnienie procesu ładowania kart, bo kilka kart, a wiatrak potrafi wkręcić się na dość wysokie obroty, mimo iż jakoś nie ma ku temu powodów.

ps.
Twórcy zapowiedzieli, iż z wersją 1.1 zakończą wsparcie dla starszych wersji systemów Windows (XP i Vista) i OS. Warto mieć to na uwadze.

Vivaldi – coś mi tu nie styka.

O Vivaldi pisałem ponad rok temu, i około pół roku temu.

I przyznać muszę, że przeglądarka ta dość powoli zdąża do dogonienia konkurencji. Świadczyć może o tym fakt, iż Vivaldi dopiero od pewnego czasu potrafi się w miarę rozumnie przełączać między otwartymi kartami. Nie, to nie żart, to fakt. Ale i tak, jeśli ktoś przez dłuższy czas korzystał z Firefox, czy Chrome, lub Opera itd. to przy Vivaldi może nabawić się nerwicy (to może, choć nie musi być żart). Powód?
Brak opcji wyłączającej zapamiętywanie naszego przemieszczania się po kartach.

Może to wytłumaczyć tak: otwierasz 5 serwisów, gdzie z każdego z nich otwierasz 5 linków. Jeśli ustawiłeś sobie właściwie przeglądarkę, to otworzą ci się ono przy danej karcie, nazwijmy ją – hub, a linki – linkami. I masz wybór, albo linki otwierają ci się zaraz obok karty hub, albo za ostatnią otwartą kartą – link – otwartą z danego huba. Innymi słowy, tworzą się w pewnym sensie takie zbiory kart, wywodzące się z danej karty hub.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że Vivaldi otrzymało tę opcję dopiero jakiś czas temu. Ale myk polega na tym, iż zamykając jakąkolwiek kartę z grupy, przeskakujesz na kolejną, ostatnią kartę – jeśli takowa tam się znajduje, albo na kartę po lewej – jeśli za zamykaną kartą nie znajduje się żadna z danego huba.
Ale jeśli przeglądamy karty hub w różnej kolejności, to zamknięcie karty hub skutkuje przeskokiem… na ostatnią przeglądaną kartę hub, lub inną kartę na ostatniej byliśmy. Nie zachodzi w tej przeglądarce czynność, iż zamykając kartę hub, dokonany zostanie przeskok na kolejną kartę obok (po prawej), ale ostatnią przeglądaną.
I to właśnie potrafi być takie frustrujące.
Aby to uprościć: otwierasz sobie kartę z przepisami kulinarnymi, jak naprawić jakieś urządzenie i program tv. Z każdej tej karty otwierasz 3 linki. I najpierw patrzysz na to, co w tv, później przełączasz się na kartę z przepisami i przeglądasz linki. Zamykasz linki i zostaje ci strona z przepisami, którą też zamykasz. I co, myślisz, że przeskoczysz na kartę z naprawą? Nie. Zostaniesz przeniesiony na kartę z programem tv lub kartę związaną z jakimś filmem, czy serialem o którym czytałeś/aś. Dokonasz przełączenia na link o naprawie… po zamknięciu go… przeskoczysz na kartę z… programem tv, a nie kolejną instrukcję. Dlaczego? Bo ostatnia przeglądana karta to… karta z filmem/serialem, a nie karta z instrukcją.

Powyższy opis, ukazuje problem z tą przeglądarką, i obowiązkiem zmiany przyzwyczajeń. Brakuje opcji, aby to zachowanie zatrzymać, czy ustawić.

Dlaczego o tym piszę?
Bo jak wspomniałem, w jakiś bardziej oficjalny sposób pisałem o przeglądarce już rok temu, a drugi raz pół roku temu. A nadal jakoś nie potrafię przekonać się do Vivaldi. Przeglądarką pod względem użytkowym ma problemy, które wymuszają od użytkownika nowych zachowań, czy przyzwyczajeń. Piszę to też z tego powodu, że zbliża się czas, kiedy to wersja programu osiągnie status wydania oficjalnego, 1.0 (niby już tuż, tuż). Można by się przyczepić do wyglądu, no ale to rzecz gustu, no mi nie odpowiada. Co do szybkości… To chromium, więc co tu można jeszcze zrobić, co zrobiło chrome, czy opera? Rozumiem szybsze ładowanie stron w granicach 30%, ale różnice te to 5%, no może 10% – to żadne przyspieszenie: jeśli dana strona ładuje się 15 sekund, to 10% oznacza załadowanie się strony o 1 sekundę szybciej – szok…! Wybaczcie, ale za stary jestem jaraniem się takimi wynikami.

Vivaldi dobrze rokuje, ale poczekam na wersję 2.0, kiedy to przeglądarka będzie musiała się zmierzyć z nowym silnikiem Firefox (jeśli zostanie wdrożony), oraz nie spoczywającymi na laurach twórcami Opery.