o btrfs

Historia wydarzyła się naprawdę… (kolejna)

Kilkanaście dni temu postanowiłem, pchany pewną myślą, przetestować format dysku w systemie btrfs.

Ile wiedziałem o btrfs?
Nie wiele, a prawie nic. No może tyle, że lepsze pod względem kopiowania, czy innych rzeczy z plikami do ext4 nie jest. I chyba tyle.

Zaczęło się od tego, iż przerobiłem jedną z partycji (na btrfs), przekopiowałem na nią katalog systemowi i dokonałem dowiązania symbolicznego. System nie wykazuje z tym żadnych problemów.

Więc w ramach dalszych testów padło na Archa. Ale dopiero później zorientowałem się, że popełniłem błąd dokonując conver-u dysku do btrfs użyłem sudo. Niby nic, ale normalnie polecenie „przeinaczania” partycji/dysku dokonuje się bez tego „dodatku”.
Okazało się, że dystrybucji… nie daje się uruchomić. „Przerabiania” dysku dokonywałem pod Ubuntu, ale to chyba żadna różnica. Później okazało się, iż aby Arch działał muszę zrobić chroot, dokonać konfiguracji jądra, aby „zaskoczyło”, dokonać zmiany w GRUB i plikach każdej z dystrybucji, aby każdy z systemów wiedział jaki rodzaj partycji uruchamia.
Po tym zabiegu Arch się uruchomił. Ale jedynie tyle. Jednie, bo format wszystkich plików stał się automatycznie jedynie do odczytu. Nic nie można było uruchomić (jedynie system i pulpit), żadnego programu, bo każdy chce zapisywać jakieś dane, a nie może tego zrobić.

Postanowiłem dokonać formatowania większości partycji do btrfs. Okazało się to zgubne. Przerobienie partycji na której było zainstalowane Ubuntu… Działało, ale nie działało. Każda z partycji, nawet sformatowanych, nie pozwalała na zapisanie, tworzenie, czy kasowanie plików. Uratowało mnie drugie Ubuntu, które pozostało na partycji ext4.

Kończąc moją opowieść, to później było kopiowanie zawartości partycji, formatowanie ich do ext4 (z btrfs) i ponowne kopiowanie. Nie udało mi się dokonać konfiguracji Archa wg. różnych instrukcji, aby działał właściwie na btrfs.
Skończyło się na tym, iż zainstalowałem Ubuntu na czysto na btrfs, które samo skonfigurowało sobie partycję i katalogi. I to rozwiązanie działa.

Co się dowiedziałem na temat btrfs?
Wpisując btrfs kojarzy mi się z better file system (lepszy system plików).
Iż subvolume – fajne, ale mnie nie chwytają.
Czy ja wiem, czy btrfs jest lepsze od ext4?

ps.
Nie podaję żadnych poleceń, ani rozwiązań. Tekst ma dać raczej do myślenia, czy rozmyślania…

Reklamy

Fedora (22) – najgorsza dystrybucja (linux)?

Co ja będę tutaj pisał? Jeśli jesteś fanem Fedory, to sobie odpuść, a jeśli nie, to radzę ci przeczytać. Może nie odrzucę się od Fedory, ale dowiesz się pewnych informacji o tej dystrybucji.

Ostatnio, w związku z instalacją na czysto (a później całkowitym skasowaniu) Windows 10, postanowiłem pobrać i zainstalować Fedorę (dev). Ale, że ta wersja miała jakiś błąd (instalacja na dysku), więc pobrałem i zainstalowałem wydanie 22.
Screeny pochodzą z procesu instalacyjnego Fedora 23, ale cała procedura i absurdy nie różnią się niczym, z czym ma się do czynienia w 22.
Piszę to, aby było wszystko jasne.

Instalacja.

Wpis przeniesiony na inny blog…
http://myworldlinux.blogspot.com/2015/08/fedora-22-najgorsza-dystrybucja-linux.html

Arch i multimedia po raz drugi

Może to być nudne, takie pisanie ciągle o Archu, ale nie mam innego tematu na obecną chwilę 😉

Może mi ktoś pomoże, a może doradzi, lub wytłumaczy.

W poprzedniej notce napisałem, że udało mi się stworzyć starszą wersję pitivi i zainstalować program. Okazało się, że starsza wersja działa lepiej (stabilniej), ale do czasu, aż nie postanowiłem wstawić grafikę w pocięty materiał. Program się wykrzacza. Zamiana grafiki na na materiał filmowy… Wszystko się renderuje ale, do połowy. Innymi słowy, renderowanie przebiega dla całego materiału, ale stworzony film to połowa całości. Nowsza wersja, ma jeszcze większe problemy ze sobą. Ratowałem się wylogowaniem się i ponownym logowaniem.

Jak nie pitivi, w żadnej wersji, to może kdenlive. Pociąga to trochę zajętego miejsca, bo dochodzą do tego zależności, ale program działa i nie ma jakiś większych problemów.

Jednakże ja mam problem z kdenlive. Błąd, np. innych FPS, niż to ma ustawiony program powoduje pojawienie się komunikatu (okienka) i dźwięku.
Problem polega na tym, że ten dźwięk pogłaśnia mi główną głośność na 100%. Zmniejszam na 50%, dzyń, 100% – i tak w kółko. Co powiadomienie od kdenlive, to głośność na 100% ustawiona. Wyłączyłem odgłosy w komunikatach kdenlive, ale to nie działa. Trochę to zaczyna irytować, bo ile można obniżać głośność po każdym komunikacie o jakimś błędzie.
Nie mam zainstalowanego pełnego KDE, wiec nie mogę uruchomić panelu ustawień KDE, i sobie odznaczyć sygnał dźwiękowy przy komunikacie lub błędzie.

Znalazłem a powyższy problem rozwiązanie:
/home/[nazwa_waszego_konta]/.kde4/share/config
Znajduje się: kdenlive.notifyrc
Skasowałem linijki odnoszące do pliku dźwiękowego. Mam nadzieję, że to rozwiąże jakoś mój problem, ze skaczącą głośnością.
Nie zmienia to pytania: Dlaczego tak się dzieje z tą głośnością?

Kończąc mój wywód…
Arch nie jest złą dystrybucją, ale trzeba się nad nim pochylić, pomęczyć, skupić na nim, czasami coś zmodyfikować. Jedyny problem to multimedia, oraz zabawa z dźwiękiem.
I wyprzedzam komentarze o oss, albo alsa. Nie mogę bazować na alsa, bo skype wymaga pulseaudio. Wiem, że jest pakiet pulseaudio-alsa, ale instalacja tego pakietu powoduje więcej problemów, niż pomaga (a może to tylko u mnie).

Najgorsze jest nagrywanie obs-studio. Bo trzeba ustawić kilka suwaków w pavucontrol, później ustawienie suwaków w programie, wykonanie nagrania próbnego i regulacja odpowiednich elementów odpowiadających za mikrofon.

No i jeszcze dziwne zachowanie obs-studio, które potrafi w pewnej chwili potrzebować tyle mocy, że FPS w grze spadają dosłownie do minimalnych wartości. Pięknie to później wygląda na nagraniu.

Arch i niekończąca się historia z multimediami

Każdy, kto śledzi ten blog wie, że nie przypadło mi do gustu nowe pitivi (0.93/0.94), mimo że posiada przejścia, których brak w wersji 0.15.x.

Jednakże, pitivi 0.15.x sprawuje się dużo lepiej, niż ta nowa wersja.

Dla mnie linux to linux, ma się nadawać do wszystkiego.
W repo Arch linux mamy wersję najnowszą pitivi. Wytrzymałem około 10 minut przerabiania filmu, czyli do momentu aż cały program się nie zawiesił. Zwykłe przycinanie i już problem.

Jako człowiek opanowany i mający wiele głupich pomysłów, postanowiłem cofnąć sobie wersję pitivi, czyli do 0.15.2.
Sprawa nie jest łatwa, bo Arch nie przechowuje starszych wersji paczek na serwerach. Chyba, że serwer jest nieaktualizowany. Ale wątpię, aby taki gdzieś był.

Już kilka lat temu (kiedy ostatni raz bawiłem się z Archem) odkryłem, że twórcy Archa bardzo ładnie zamaskowali pewne rzeczy na stronie danego elementu, które mogły pomóc w stworzeniu danej paczki ręcznie.
Aby cofnąć się do wcześniejszej wersji potrzebowałem tylko pliku PKGBUILD, oraz plików dodatkowych, jeśli takowe wymagała procedura tworzenia pakietu.
Nie obyło się bez instalacji zależności, ale dużo ważniejsze było to, że te zależności w repo się znajdowały.
Teraz polecenie tworzące pakiet, a później jego instalacja (tego pakietu).
Jakby inaczej, gdyby próba stworzenia pakietu nie wykazała jakiegoś błędu.
Wywalenie jednej linijki w PKGBUILD i po chwili pakiet był gotowy do zainstalowania.

Wpisuję w terminalu (aby zobaczyć ewentualne błędy): pitivi i… pokazuje się okienko, że nie mam gnonlin. Sprawdzam, i ten pakiet jest zainstalowany w systemie.
Przechodzę na stronę pakietu w przeglądarce, zaglądam w pewne miejsca i znajduję PKGBUILD pakietu dużo starszego, od obecnego.
Tworzę pakiet, instaluję i… pitivi 0.15.2 się uruchamia.

Manipuluję przy materiale, przycinam, przesuwam i tylko jeden błąd, który skutkował tym, że musiałem uruchomić program ponownie.

Na koniec nie omieszkam dodać do pacman.conf w poleceniu pakietów ignorowanych fraz: pitivi i gnonlin – aby te elementy nie były aktualizowane w momencie wydania polecenia pacman -Syu, jeśli pojawi się nowsza wersja.

Po co bawiłem się w tworzenie pakietów, szukaniem PKGBUILD itd.?
Dla wygody i przyjemności.
Bo nie zawsze to co najnowsze, musi oznaczać bycia lepszym.
Tworzenie pakietów nie jest takie straszne jak się to może wydawać. Jedynie błędy mogę dobić, ale w innym przypadku to po prostu kompilacja ze źródeł.
I nie jestem taki zielony w tym temacie, bo kiedyś tam stworzyłem kilka pakietów, który wylądowały w AUR. Więc dla mnie to żadna nowość, ani jakiś problem.

ps.
Nadal nie ogarnąłem (czyt. nie rozgryzłem) systemu głośności w Archu.