Ubuntu 15.10 – nowe, stare, czy aktualne?

Z Ubuntu jest jeden problem, kiedy pojawia się oficjalnie, nie jest… najnowsze. Oczywiście winę ponosi za to proces aktualizacji i wstrzymania aktualizacji, aby dopieścić to co udało się odnowić, ale mimo wszystko…

Co tak naprawdę uświadczy się w Ubuntu 15.10?
Stare/ulepszone Unity7?
Nowe jądro.
Nowa mesa (11.0 – Ubuntu bazuje na llvm3.6, Debian na llvm3.7)
Odświeżone sterowniki (choć wielkich zmian tu nie ma).
Odświeżone pakiety mir, unity8 itp.

Nowością może tu być, działające Unity8 (jeśli sobie je sami zainstalujecie). Choć nie wiem, czy i tutaj nie pojawią się problemy. Nie łudźcie się. Unity8 to żadna rewelacja, czy rewolucja. To jedynie kod, który ma w jakiś tam sposób pokazać, że mir i Unity8 dają się uruchomić na zwykłym komputerze. Warto poczekać na wersję, która pojawi się w U16.04, ponieważ dopiero w przyszłym roku Unity8, mir itd. staną się kodem na tyle dojrzałym (mam nadzieję), aby go połowicznie, czy całkowicie wdrożyć do Ubuntu.

Muszę zaznaczyć, że Ubuntu 15.10 może być pewnym szokiem dla wielu, ponieważ odcina się ono od wszystkich poprzednich wydań. Chodzi oczywiście o gcc5. Ubuntu 15.04 i starsze bazuje na gcc4, a 15.10 na gcc5. Praktycznie wszystkie paczki w 15.10 zostały skompilowane i przygotowane pod gcc5. Oznacza to, że aby posiadać najnowszą wersję systemu, trzeba się wyzbyć wszystkiego co jest powiązane z gcc4, instalując osobne pakiety (zamienniki), albo aktualizując dane pakiety do najnowszej wersji. Wprowadza to pewien problem, ponieważ programy posiadające zależność względem gcc4 (U15.04) nie będą mogły być instalowane na ubuntu 15.10, bo pojawią się konflikty zależności, które pociągną za sobą obowiązek skasowania znacznych ilości paczek, jak nie całego systemu Ubuntu – działa to także w drugą stronę. Nie ma też co liczyć, że Mint, czy inny klon rozwiąże ten problem, bo oznaczało by to: albo pozostanie przez bardzo długi czas na wydaniu 14.04/15.04, albo kompilowaniu wszystkich pakietów Ubuntu przez twórców klona i tworzenie swojej, w pewnym sensie, autorskiej dystrybucji.

Oczywiście możesz się jarać paskami przewijania w Unity7, które zostaną oparte o „technologię” gnome… ale czy to takie ciekawe i ekscytujące, jeśli większość osób nie znosi i podobno nie używa Unity7?

Czy aktualizować do 15.10, czy nie?
Odpowiedź powinna być oczywista: tak.
Jeśli nie chcesz mieć problemów później np. podczas aktualizacji do 16.04, to radzę dokonać aktualizacji – oczywiście nie musisz się sugerować moją odpowiedzią. Ubuntu 15.10 może nie wprowadza zbyt wiele nowości, czy świeżości, ale aktualizacja pozwoli uniknąć problemów z wersjami programów, zależnościami, czy elementami instalowanymi z launchpad, gdzie program dla 15.04 wykaże błąd zależności potrzebnych do działania i obowiązek skasowania pewnych pakietów potrzebnych innym programom, co da taki efekt… że z instalacji nici.
Możesz oczywiście czekać z aktualizacją, ale pamiętaj, że jeśli w launchpad, lub dla ubuntu 15.10/16.04 pojawi się najnowsze wydanie danego programy, to będziesz mógł zapomnieć o zainstalowaniu tej wersji ręcznie, bez instalacji, czy dokonania aktualizacji systemu do najnowszej wersji.

Ubuntu 14.10 na dniach, ale przede wszystkim o przyszłości

Ubuntu 14.10 pojawi się lada dzień już oficjalnie. Oczywiście „w środku” zobaczymy: nowe jądro, aktualizację tego co zainstalowane w systemie, unity7, możliwość uruchamiania systemu przy pomocy systemd, i chyba to wszystko.

Nie liczcie na to, że wszystko będzie działać, kiedy uruchomicie system wykorzystując systemd, bo to tylko opcja do testowania, ale dostępna opcja.

Muszę przyznać, że liczyłem na więcej, ale okazuje się, że to wydanie może być jeszcze bardziej bezpłciowe niż to poprzednie (14.04).
Nie oszukujmy się, ale wciąż to samo Unity7 bez poważnych zmian, nowych opcji, czy ciekawych funkcji, to dock z boku, z panelem u góry (nie do ruszenia). Żenująco słabo. Zaczyna być jeszcze słabiej, gdy spojrzy się na nowe Ubuntu z perspektywy nadchodzącego Windows 10, który wprowadza aplikacje mobilne/kafelkowe jako normalne programy.

To oznacza tylko jedno, że jeśli Canonical nie porzuci prac nad Unity7 i compiz, i nie skupi się tylko i wyłącznie na unity8, mir, czy tym co oni tam jeszcze swojego tworzą, pojawienie się Windows 10 może przyćmić wydania 15.xx, już nie wspominając o wydaniach 16.xx. Bo nie wierzę w to, że Microsoft nie rozpocznie intensywnej akcji promocyjnej. A rozpocznie, bo konkurentem jest Apple i jego OSX, oraz iOS, a nie linux.

Bo Unity 8 nie działa za dobrze, do tego za wiele nie podziałamy w jego obrębie. Mir, podobno, konkurent wayland… Ale czy ten mir działa? Jeśli chodzi o Wayland to można już go sprawdzić w przypadku np. KDE, E17, czy gnome-shell, że to jako tako działa, ale mir. Po co była ta nagonka i stawianie przeciwko sobie wayland i mir? PR i marketing, czy może przechwałki i głupie zagrywki?

Przeczytałem gdzieś, na jakimś blogu, kogoś tam, że unity8 ma pojawić się w Ubuntu dopiero w wydaniu… 16.04, ale najbardziej prawdopodobne to wydanie 16.10. Oznacza to około półtora roku do 2 lat czekania.
Wiecie gdzie jest problem?
Jeśli Canonical chce powalczyć z głównymi konkurentami o rynek mobilny i komputerów, to powinno posiadać na dzień dzisiejszy, nie za dwa lata, czy ponad rok, ale dzień dzisiejszy, w pełni działającą i w miarę funkcjonalną wersję Unity8. Napiszę więcej, że Canonical powinno już w wersji 14.10 pozwolić wybrać, czy ktoś chce używać wydanie 7, działającego i stabilnego, czy może 8, niestabilnej, ale z nowościami.

Wszystko przez to, że rynek się zmienia w szybkim tempie. HP prawdopodobnie zarzuci produkcję komputerów (laptopów), na rzecz chińskiego producenta, czyli Lenovo, które już obecnie jest liderem w tej materii. Wiele producentów widząc spadki sprzedażowe laptopów, netbooków i komputerów stacjonarnych, będzie wycofywać się z rynku światowego.

Takie mam zdanie na temat przyszłości Ubuntu, jego wersji mobilnej, oraz unity8, czy nawet wydania 9. Moim zdaniem Canonical zgubnie dłubie nad unity7, ale to tylko moje zdanie. Uważam także, że Canonical za powoli wprowadza do systemu nowości, czy potrzebne zmiany. System linux przespał rewolucję mobilną, ale ma szansę to nadrobić, bo jest najbardziej elastyczny. Ale jeśli się tego nie zrobi, to linux stanie się tylko i wyłącznie systemem marginalnym, którego używać będą pojedyncze jednostki.

Windows 8/8.1 – Co z tym systemem jest nie tak?

Ostatnio po wykonanej aktualizacji z 8 do 8.1 w moim systemie Windows, zacząłem przyglądać mu się trochę dokładniej. Okazało się, że tak spierdo#go systemu jeszcze nie widziałem.

Wszystkie poniższe fakty wydarzyły się naprawdę.

1. Wielkość kafelków.
Fajna opcja, prawda? Co powiecie na to, że nie można ustalić standardowej wielkości, tak aby kafelki pojawiały się tylko jako małe, albo bardzo duże kwadraty. Dzięki temu każdy nowo pojawiający się kafelek ma średnią wielkość, ZAWSZE.
I jak ja mam większość kafelków małych (najmniejsze), to muszę raz za razem zmieniać wielkość nowego kafelka, ZAWSZE.

2. Brak możliwości organizowania kafelek w grupy.
Jak można było zapomnieć, nie dać, lub pominąć coś tak oczywistego, normalnego i naturalnego jak: możliwość grupowania kafelek w mniejsze grupy.
Jeśli komukolwiek zechce się stworzyć np. pasek pionowy składający się z jednego kafelka i pozostałych poniżej – nie ma takiej opcji. Jeśli zechcę ktoś stworzyć grupę kafelek, gdzie 4 z nich, w poziomie, będzie wyżej, a poniżej (z odstępem) będzie chciał sobie ustawić 4 inne, także w poziomie, kafelki – nie mam takiej opcji.

To po jakiego uja jest w kafelkach możliwość rozdzielania na grupy, kiedy nie można posortować kafelek wg. swojego uznania i jak się tego chce?

3. Skasowałeś (czyt. odinstalowałeś) jakąś aplikację, i chcesz ją zainstalować ponownie… jesteś w dupie.
Po wykonaniu aktualizacji (8 do 8.1) skasowałem aplikację/kafelek: Zdrowie i kondycja. Ale postanowiłem sobie go przywrócić, tzn. przywrócić ten kafelek (aplikację).
I tu dochodzimy do totalnej głupoty i, żeby nie napisać, debilizmu systemu W8/W8.1 – aby zainstalować ponownie kafelek ze sklepu trzeba założyć lub zalogować się na konto hotmail, albo outlook.com (nowy hotmail.com). No kór#a mać, że co trzeba zrobić? A dlaczego mam logować się na konto internetowe, jak przecież chcę zainstalować aplikację, która była standardowo zainstalowana podczas aktualizacji systemu!?

3. Podałeś dane odnośnie konta w internecie, zapomnij o logowaniu się do systemu bez internetu.
Założyłem nowe konto w internecie na serwerze M$ i zainstalowałem tą durną i do niczego mi nie potrzebną aplikację. Co się okazało kolejnego dnia?
Że aby zalogować się na laptopa muszę:
a) mieć połączenie internetowe!!
b) podać hasło do… (Uwaga!!) konta internetowego.
Bez powyższych dwóch rzeczy…. nie można zalogować się do systemu!!

 4. Zachciało ci się instalować aplikacje ze sklepu M$, przy obowiązkowym logowaniu się do konta internetowego, to teraz będziesz musiał stworzyć konto… lokalne, aby wrócić do tego co było wcześniej.
Przecież to jakiś absurd i utrudnianie ludziom życia. Rozumiem, że to ma nabić liczbę użytkowników poczty M$, ale zmuszanie ludzi do zakładania konta, czy logowania się, bo chcę jedną cholerną, zjebaną aplikację z ich sklepu?

Zabawne jest w tym to, że zakładając to konto lokalne, gdzie podasz inną nazwę konta zostaniesz zalogowany na to samo, swoje, konto, ale z innym oznaczeniem nazwy (jeśli ją zmieniłeś), oraz nowym hasłem.

Aby zmienić konto internetowe na lokalne trzeba (jak napisałem powyżej) posiadać połączenie z internetem, wpisać hasło jakie podawałeś/aś podczas rejestracji konta hotmail/outlook, czy hasło jakim logujesz się na swoje konto hotmail/outlook i to konto podałeś/aś podczas instalacji kafelka, wejść do panelu sterowania, wejść do: Dodaj użytkownika, nacisnąć (na samej górze obok awatara):  Wprowadź zmiany na moim koncie w ustawieniach komputera, kiedy pojawi się plansza, na samej górze widnieje napis: Rozłącz (pod loginem i linijką z email). Wtedy pojawi się informacja, czy chcemy przełączyć na konto lokalne, co oczywiście potwierdzamy, wcześniej podając hasło do konta internetowego (czyt. hotmail/outlook).

Kto na to wpadł i dlaczego, nie wiem?

5. Najgorszy system jaki miałem zaszczyt używać.
Windows 8/8.1 pod wieloma względami mnie przeraża. Cała filozofia podobna do Apple (gdzie podaje się email – swój, czy zakłada nowy), to droga donikąd.

I kto wpadł na ten zajebiście spierd#ny pomysł, aby połączyć element konta, z dyskami/partycjami?

Czy to nie wygląda… „pięknie”?

Tip: Każda uruchomiona aplikacja kafelkowa jaką uruchomicie i przełączycie się na pulpit nadal działa w tle. W im więcej wejdziecie aplikacji kafelkowych, tym więcej zajętego RAMu przez elementy, do których albo nie wrócicie, albo zrobiliście to co zamierzaliście i wyszliście z nich.

Oczywiście muszę nadmienić o tym, że M$ może skanować lub przeglądać wasze pliki, jeśli są przesłanki odnośnie posiadania: pirackiej kopi, czy innych zagadnień związanych z nielegalnymi praktykami.

Wielu użytkowników zarzuca firmie Microsoft, że bez odpowiedniego zezwolenia mogła sprawdzać prywatne dane użytkowników. Okazuje się, że jest taka możliwość, ponieważ dane są przechowywane na serwerach należących do firmy. Dodatkowo każdy korzystający z poczty Outlook akceptuje regulamin, w którym zawarta jest informacja, że w szczególnych sytuacjach korporacja może prześwietlić prywatne pliki należące do określonego użytkownika.

Źródło: osnews.pl

Jak dla mnie, Windows 8/8.1 na obecną chwilę jest klapą, pomyłką i nie udanym eksperymentem. Szkoda, że M$ nie spojrzał na spadającą popularność gnome w systemie linux, kiedy twórcy gnome pokazali światu, że następcą bardzo dobrego gnome2 będzie coś, co nawet teraz nie dorównuje poprzednikowi.

Nigdy nie przekonam się do kafelków na moim laptopie. Szkoda, że M$ próbuje na siłę mnie do nich przekonać np. zmuszając mnie do przeglądania zdjęć w przeglądarce kafelkowej – sic!

ps.
Zainstalowałem sobie w systemie aplikację do obróbki zdjęć (oczywiście wersja tylko kafelkowa). Uruchamiam aplikację, jako że nie mam żadnych materiału filmowego, chcę nagrać coś z kamerki. Uruchamia się panel, widzę siebie na ekranie (kamerka działa), ale… ikonka nagrywania jest szara (czyt. nieaktywna)!
No to sobie sprawdziłem tą aplikację… że niech mnie uj strzeli.

ps2.
System: klikaj wszędzie gdzie chcesz coś zrobić, po krótkiej chwili zaczyna doprowadzać mnie do frustracji.

Windows 8.1 – zmiany na lepsze?

Dzisiaj postanowiłem zrobić dobry uczynek i dokonać aktualizacji swojego Windows 8, który został wgrany standardowo w laptopa.

Nie wspomnę o tym, że pobieranie około 3,6 czy coś koło tego GB to raczej znak, że pobieram pełny system, a nie poprawki, czy większą aktualizację.
Samo pobieranie to nic w porównaniu z konfigurowaniem się systemu, analizowaniem, przetwarzaniem itd. U mnie trwało to… 3h +/- 30 min.
Oczywiście aktualizacja wprowadza zmiany w EFI, ustawiając Windows na szczycie listy.

Co dzięki temu zyskałem?
Około, na oko, 3x dłużej ładujący się system, około 3x dłużej ładujący się pulpit (od wpisania hasła, do ukazania się pulpitu).
Jednak Widnows nic się nie zmienił… każda aktualizacja wydłuża jego proces uruchamiania.

A co z tymi poprawkami i nowościami?
Moim zdaniem, to tylko wprowadzenia tego co powinno być od początku, choć i tak, moim zdaniem, wiele brakuje. Innymi słowy… bieda.

Znaczek/ikonka Windows w rogu:

Możliwość ustawienia, czy po uruchomieniu systemu chcemy oglądać kafelki czy nie:

Możliwość ustawienia sobie szerokości czegoś z kafelków:


Czy nie pięknie wygląda zawartość pulpitu, taka ściśnięta?

Znacznik, ikonka pozwalająca przenieść się na listę… wszystkich elementów?

Lista wszystkich elementów? z zaznaczeniem nowości. Od teraz wszytko co nowo zainstalowane na tej liście nosi przydomek: NOWA.

HIT!! Kafelkowy kalkulator, jakby nie było normalnego w systemie… Dlaczego nie klaszczecie!? To jest przebój!! 😉

Podsumowanie.
3x dłużej ładujący się system i profil, elementy które, moim zdaniem, powinny być od początku, wprowadzanie do systemu większego śmiecia pod postacią: lista lektur, kuchnia,  alarmy, ćwiczenia/fitness (czy jakoś tak) i kilka innych.

Czy naprawdę potrzebuję przepisów kulinarnych, alarmu, ćwiczeń/fitnessu na moim laptopie?
Od kiedy to ludzie biegają z tabletami przy dupie? Czy ja wyglądam na idiotę, aby biegać z laptopem pod pachą, bo mam do tego aplikację? Przepisy kulinarne to dobry pomysł, ale na tablety, a nie na mojego laptopa. Alarmy, a po kiego uja mi to w laptopie, co on budzik jakiś czy co?

Ale trzeba pochwalić developerów Windows 8-kupy, że dodali ala menu z innych windowsów. Uruchamia się to menu naciskając na ikonkę w roku prawym przyciskiem myszy. Tak… menu z dawnych Windowsów to takie menu, ale w formie menu podręcznego.
Siąść i płakać.

Bawi mnie za to fakt, że uruchamiając kalkulator kafelkowy, i wciskając ikonkę (najechanie myszką w lewy dolny róg) przełączam się na kafelki. Ponownie najeżdżam na ikonkę windows (będąc w kafelkach) i… przełączam się na… nie na pulpit (tak jak mam w zamyśle), ale na kalkulator kafelkowy. I tak można sobie klikać i się przemieszczać: kafelki – aplikacja kafelkowa, aplikacja – kafelki itd.. A jak człowiek chce przejść na Pulpit, to musi wejść do widoku kafelkowego i… nacisnąć odpowiedni kafelek: Pulpit.
Jak można było to tak spierdolić? Przecież to logiczne kurna jest, że jak naciskam tą ikonkę Windows w rogu to chcę przejść do pulpitu, a nie do kafelek, czy powracać do gównianej aplikacji kafelkowej.

Aktualizacja, a raczej nowa wersja systemu Windows 8.1 to nic innego jak ulepszenia i nowości dla osób, które mają ten system na tablecie. Dla osób, które mają Windows na laptopach, ta aktualizacja nie wnosi tak naprawdę nic fajnego, dobrego, czy poprawionego.

Warto też nadmienić, że system „kafelkowy” najpierw przedstawiło Apple podczas prezentacji w osx w 2010 roku, a system został wydany w 2011 roku, gdzie Windows 8 został zaprezentowany w 2011 roku, ale wydany dopiero… w 2012.
Problem w tym, że panel z ikonkami miał już iPad, który zadebiutował w… 2010 roku.

2010 roku:
(oglądać od 00:10:14)

ps.
Szkoda, że Microsoft nie wpadł na to, aby udostępnić opcję, która zmniejszała by obramowanie okna, które na domiar złego wygląda bardzo podobnie jak to, co mam uruchamiając lxde/openbox.

Oczywiście obramowanie to można sobie zmniejszyć, grzebiąc w rejestrze.

ps2.
Po aktualizacji do 8.1 kafelki przesuwają się, jeśli dojedziemy kursorem myszki do kantu i zaczniemy kursor przesuwać dalej w bok. Taki sam efekt uzyskujemy gdzie pokręcimy kółkiem myszki.
Wow…