Ubuntu (13.10) : kde 4.11 beta 2 – co to kurna jest?

Jeśli chodzi o wersje beta środowiska graficznego KDE to mam dziwne doświadczenia.

Z jednej strony któraś wersja beta działa naprawdę fajnie, zaś pozostałe (kolejne lub wcześniejsze) są słabe (czyt. zamulają).

Kolejna sprawa to numerek. Jeśli widzę przyszłą wersję to myślę sobie, że zawiera ona to co zawiera wersja stabilna + nowości, które pojawią się w nowym wydaniu (czyt. ulepszenia, przyspieszenie środowiska, optymalizacja).

Nie od dzisiaj wiadomo, że KDE jest „trochę” opasłe, działa trochę mulasto, do tego ma włączone jakieś indeksowania plików, które nie są mi do szczęścia potrzebne, czy inne bajery, szmery.

Pierwszą betę wydania 4.11, którą zainstalowałem… nie testowałem.

Więc postanowiłem sprawdzić sobie drugie wydanie beta.

Pierwszy problem, na który natrafiłem to fakt, że menadżer okien kwin ma w zależnościach mesa 9.1.3.
A że ja mam zainstalowane 9.1.1 bo lepiej działa w grach uruchamianych przy użyciu wine, porzuciłem instalację kwin.
Przecież compiz, czy openbox powinien pociągnąć obramowanie okien i możliwość nimi przesuwania.

Oczywiście o gles mogłem pomarzyć, bo tej paczki Canonical nie przygotowuje dla wersji testowych KDE… szkoda.

Samo KDE 4.11 beta 2 działa tak jak wersja 4.10, czyli szału nie ma.
Skoku przyspieszenie nie zauważyłem gołym okiem, jak i samo działanie jest dość normalne, jak na KDE.

Jedyne co mnie zdziwiło to fakt, że mając uruchomione to co na lxde, przy uruchomieniu Dolphina (menadżer plików w KDE, jakby ktoś nie kojarzył), jego uruchomienie trwało… 12 sek.
Nie wiem, co było przeliczane, zliczane, czy obliczane… wiadome jest, że uruchomienie menadżera plików od KDE w wersji 4.11 beta 2 trwało masakrycznie długo. Ale to nic, ponieważ, chrome (google) przy dłuższym posiedzeniu zaczyna lekko mulić w działaniu.
Nawet po wyłączeniu wszystkich programów i przy pozostawieniu chrome z 6 kartami, Dalphin ładuje się z widocznym gołym okiem… opóźnieniem.

Po dłuższej sesji z KDE 4. 11 beta 2 stwierdziłem, że dłużej nie dam rady siedzieć na pulpicie, który ma problemy z optymalizacją.

Moim zdaniem KDE potrzebuje optymalizacji, ponieważ nowe rzeczy, czy przesiadki z czegoś na coś to dla KDE kolejna porcja kodu, śmieci i wdrażania, które dopiero w późniejszych wydaniach jest optymalizowane. A im późniejsze wydanie to kolejna wersja… i koło się zamyka.
Mam nadzieję, że KDE 5 będzie… dobre 🙂

Nie wiem dlaczego, ale przy otwartych 50 kartach w chrome + smplayer z włączoną muzyką + pidgin + claws mail + liferea + gra i lxde działa sprawnie i bez problemów.
Drugie wydanie beta KDE 4.11 przy połowie tego co wymieniłem linijkę wyżej muli się, zwalnia i potrafi niektóre rzeczy pokazywać (czyt. uruchamiać) z widocznym przeskokiem czasowym.

W moim odczuciu takie xfce, czy lxde nadal pozostaje demonem prędkości jeśli chodzi o działanie w porównaniu do KDE.

Liczyłem, że QML przyspieszy KDE, a tu się okazuje, że… ja tego przyspieszenie nie zauważyłem.

Zobaczę, czy wersja finalna będzie lepsza, czy też nie będzie godna uwagi i czy przekona mnie do przesiadki z LXDE.

 

Ps.
KDE 4.11 beta 2 było testowane z wykorzystaniu openbox jako menadżera okien.

Ubuntu 11.10 beta (64 bit)

Wczoraj ukazała się wersja beta ubuntu 11.10.

Nie chcę tu przytaczać nowości i poprawek, bo nie o to mi chodzi. Chcę tu się skupić całkiem na czymś innym. A mianowicie ogólnie opisać wrażenia z użytkowania Ubuntu.

A więc, jakie jest najnowsze Ubuntu…

Jest dobrze, a nawet powiem że jest bardzo dobrze. Może kogoś zdziwię, ale ja z Unity miałem styczność prawie pół roku w poprzedniej wersji i obecnie gdzie Unity będzie już całkiem czymś innym. I… mi ona nie przeszkadza. Jeśli wam Unity przeszkadza, to snuję teorię, że problem tkwi w was – a nie systemie. Ustawienie sobie compiz na którym opiera się Unity to podstawia. Nikt nikomu nie zabrania ustawienia sobie rogów ekranu do szybszej pracy (z czego korzystam), nikt też nikomu nie zabrania stworzyć sobie odpowiednie skróty klawiszowe do odpowiednich poglądów, aby szybko reagować. Nikt też nie zabrania wam zmienić czasów pokazania się panelu z boku, po najechaniu tam myszką – może on się pokazywać z widocznym opóźnieniem, a może natychmiast, a może dopiero po bardzo długim czasie trzymania tam kursora dopiero się ukazać.

Co poprawiło Canonical to to, że można reszcie dodawać do boku (nowe unity tego nie miało) ikonki z menu. Działa menu, działa przeciąganie ikonek. Działa też wybór grup: internet, grafika i itd. Można skasować sobie wtyczkę lens-music i skasować banshee i mono – Ubuntu nie protestuje (a może tylko u mnie).

Co cieszy, to to, że Canonical zlikwidowało wycieki pamięci z systemu, Unity i innych rzeczy w Ubuntu. Po uruchomieniu Ubuntu obecnie, wiatrak chłodzący w laptopie cichnie i to dosłownie. A procesor nie wykazuje żadnych skoków mocy, czy przeciążeń. Tylko jedna dystrybucja ma takie działanie, a mianowicie Arch – ale w jego przypadku obowiązkiem staje się ustawienie taktowania w pliku konfiguracji regulacji mocy procesora >> cpufreq. Inaczej Arch potrafi mocno nadwyrężyć nasze uszy buczeniem wiatraczka (laptop).

O unity już było, o jego działaniu też. O CPU też napisałem.
Co jeszcze mogę wam napisać?

Odnośnie Unity-2d. Działa przeciąganie ikonek na boczny panel, przestał działać tray, widać poprawki w działaniu.

Obecnie też w wersji testowej pojawia się już wersja gnome3 3.2 beta (czyli 2.1.90).

O czym warto wspomnieć, jeśli czekacie na wersję stabilną?
Warto przestawić się na Unity lub spróbować sobie unity-2d. To nic trudnego 🙂 kwestia przyzwyczajeń. Unity w najnowszej wersji będzie całkiem czymś innym niż obecnie to widzicie.

A dlaczego to piszę? Bo Ubuntu 11.10 to gnome3. A więc, wersja 11.04 to ostatni system Ubuntu, gdzie jest gnome2 z dwoma panelami.
Teraz rozumiecie 🙂
Jeśli pozostaniecie na U11.04 czeka was powolne cofanie się, bo wasz system przestanie być na dobrą sprawę wspierany w nowe wersje programów, komunikatorów, czy nawet sterowników. Otrzymacie TYLKO poprawki bezpieczeństwa i tylko tyle.
Warto to sobie uświadomić, że albo Unity, albo… gnome-shell. W innym przypadku możecie wybrać: xfce lub KDE4 albo lxde. Nie ma innych dróg odnośnie pulpitu w Ubuntu. Więc jeśli pracujecie na gnome2, zacznijcie instalować sobie już inne pulpity i przyzwyczajać się do nich. Bo najnowszej wersji Ubuntu, gnome2 już nie ma i… NIE BĘDZIE! Canonical dokonało już pełnej przesiadki z gnome2 na gnome3 i jego elementy, które nie są kompatybilne ze starą wersją gnome.
I teraz, kiedy to wydania stabilnego i głównej aktualizacji jeszcze trochę zostało, warto obrać: jaki pulpit chcecie używać zamiast gnome2. Inaczej zostaniecie skazani na gówniane gnome-shell.

Dlatego wyżej napisałem, że czas przeprosić się z Unity, wypróbować unity-2d. Albo wybrać inny pulpit. Gnome2 jest martwe i trzeba to sobie powiedzieć jasno. Nikt nie chce go rozwijać, naprawiać i poprawiać. To już jest trup uśmiercony przez jego własnych twórców.

Ale się rozpisałem… mam nadzieję, że nie po przynudzałem za bardzo 😉

Więc kończąc mój wywód, Ubuntu 11.10 beta to poprawki stabilności, działania i optymalizacja. Optymalizacja, którą można zauważyć gołym okiem.

I może się wielu ze mną nie zgodzić, ale Ubuntu w obecnej formie staje się powoli godnym konkurentem wobec innych systemów jak windows czy OS X. Widać to po zmianie koncepcji Unity, po wprowadzeniu unity-2d które działa naprawdę fajnie (płynne poruszanie się listy ikonek – super wygląda, a do tego że listę ikonek można przeciągać naciskając myszką na środek listy i poruszać listą ruchami myszki, z płynnym przewijaniem – aż cieszy oko). Fedora wydaje się być zagłębiona w kręgu swoich użytkowników, podobnie z opensuse. Ale tylko Ubuntu jako jedyne ma zamiar znaleźć się w marketach, gdzie będzie sprzedawane na laptopach, gdzie będzie można sobie sprawdzić jego działanie. I choć jak na razie będzie to w Ameryce, to i tak już coś znaczy. Bo jak na razie, żadna inna firma tworząca daną dystrybucję nie wyszła z taką inicjatywą do ludzi.

Ubuntu posiada największą społeczność, jak i też największe szanse, aby wybić się do ludzi, do ich świadomości.
A wersja 11.10 zrobi to z jeszcze większym rozmachem, prezentując to, czego nie mają inni. Działanie, optymalizacja, własny wygląd, własne rozwiązania.

A tym bardziej, że Ubuntu sprawdza się idealnie w przeglądaniu internetu, słuchaniu muzyki, oglądaniu filmów, czy jeśli chodzi o pomoc w problemach. Ponieważ forów, stron, blogów powstało o Ubuntu tyle, że nie znalezienie rozwiązania problemu może tkwić nie w systemie, ale braku sterowników, czy tego że inni twórcy (danego sterownika czy programu) nie wprowadzili czegoś.

A więc… będąc notorycznym użytkownikiem Ubuntu (ale nie fanatykiem) i Archa. Mogę powiedzieć, że jeśli ktoś chce rozpocząć przygodę z linux, Ubuntu jest odpowiednim wyborem. Ale na miejscu początkujących poczekał bym na wersje 11.10, która pokaże że linux nie powiedział ostatniego słowa odnośnie tego: co można wymyślić, wprowadzić i udoskonalić – aby wybić się ponad przeciętność jakiej próżno szukać w innych systemach.

A teraz życzę miłego dnia.

ps.
Mając Archa i lxde, KDE4, gnome-shell na nim – wybieram lxde – reszta pulpitów jest tylko do… sprawdzenia, co nowego tam twórcy wsadzili.

W Ubuntu mam Unity, unity-2d i… lxde. O gnome-shell nie piszę, bo on jest w standardzie (11.10). I jakoś nie widzę sensu posiadania innego pulpitu w Ubuntu. Chcę prostoty, wybiorę lxde. W innym przypadku działam na Unity.

I teraz, jak to ja mając lxde gdzie panel z listą programów mam na dole, a menu, godzinę i tray na górze (jak w gnome2) potrafię się przestawić w momencie kiedy uruchamiam Ubuntu z Unity i jakoś mi ani panel z boku nie przeszkadza, czy to, że menu mam w innym stylu. A przecież powinno mnie to denerwować i frustrować – a tak nie jest i się nie dzieje.
Ponieważ brak szybkiego przestawienia się na inny pulpit szybko pokazuje, jak ktoś ogranicza samego siebie ala windows.
Jeśli nie potraficie się przestawić z jednego pulpitu na drugi i psioczycie na to, bo w nim nie można tego przestawić, to tylko świadczy o tym, że działanie wg. tego co prezentuje i przyzwyczaja was windows – panel tylko na dole.

I takim osobą proponuję, aby zainstalowały sobie inny pulpit i pracowały w nim przez tydzień. Ale aby go sobie ustawiły pod siebie, poznały, zagłębiły się w dostosowanie pulpitu pod siebie. A okaże się, że dany pulpit da się użytkować i to w miarę sprawnie.

Inaczej patrząc, jeśli w domu macie windows 7, a w pracy XP, to czy nie wymaga to od was przestawiania się w obsłudze, działaniu i opcjach danego systemu?
Podobnie jest z pulpitami… bez ustawienia sobie ich i zagłębienia się w to: co one naprawdę oferują, zawsze będziecie narzekać że coś jest ograniczone.
W przypadku gnome-shell jest to zrozumiałe, bo sami twórcy go ograniczyli, nie dając żadnych możliwości. Ale Unity… macie compiz – ustawicie je sobie pod siebie, aby stało się ono waszym przyjacielem, a zobaczycie jak prosto, łatwo i przyjemnie korzysta się z 2/3 tego co nam oferuje compiz. A tym samym także Unity.
Wystarczy chcieć, zamiast narzekać – taka jest moja teoria odnośnie osób, które nie pokusiły się o najmniejsze chęci ustawienia sobie compiz, a po prostu skasowały unity. A może czas zrozumieć, że gnome2 umarło i najwięksi nie mają już gnome2 w swoich dystrybucjach 🙂 Fedora – gnome3, openSuse – gnome3, Ubuntu (przyszłe wydanie) – gnome3, mint (będzie musiał przejść na gnome3 inaczej zacznie się cofać), arch – już od bardzo dawna gnome3, debian – sid – gnome3, gentoo – gnome3, sabayon linux – gnome3, mandriva – kde4 (brak wsparcia dla innych pulpitów), mageia – gnome3.
W obecnej chwili tylko starsze dystrybucje mają gnome2, ale i one z czasem będę musiały przejść na elementy gnome3 a wiec i… gnome-shell.
Taka jest kolej rzeczy i czas sobie to uświadomić, że albo inny pulpit, albo gnome-shell, które dopiero was ograniczy. Jeśli mi nie wierzycie, sprawdźcie sobie to sami, zainstalujcie i zobaczcie na własnej skórze to, o czym ja wiem od momentu pojawienia się gnome-shell. A nawet twórca jądra linux skrytykował gnome-shell że nie nadaje się ono do pracy – co powinno coś znaczyć.

I tym akcentem kończę te moje wypociny 🙂

Miłego dnia… i może dałem wam do myślenia, że jeśli jesteście zwolennikami gnome2 i Ubuntu czasu macie coraz mniej na podjęcie decyzji: jaki pulpit zagości u was – zamiast gnome2.

adobe flash 11 beta 2 (linux, mac, windows)

Dwa dni temu ukazała się już druga beta Adobe Flash Player-a… do nowości doszła nowa rzecz, odnośnie obrazów w wysokiej rozdzielczości.

Jeśli ktoś korzysta z wersji na 64 bit, to powinien się on ucieszyć nową wersją. Pozostałe osoby, które czekają na finalną wersję mogą być pewne, że za niedługo się ona pojawi. W przypadku osób posiadających wersję systemu 64 bit ta wersja jest obowiązkowa, w przypadku osób mających 32 bit, ta wersja to tylko informacja, że Adobe nie siadło na laurach. Ale przecież nikt nie powiedział, że i osoby posiadające wersje 32 bit systemu nie mogą sobie przetestować wersji beta 😉

Download/Pobierze

iCloud (Apple)

Najpierw mały wstęp, odnośnie pewnych wniosków 😉

Kiedy zobaczyłem poniższy filmik, pokazujący wersję beta usług w chmurze od Apple – mocno zacisnąłem wargi i zacząłem ubolewać na systemem linux.

Wygląd ekranu logowania, wyglądu tego jak wyglądają dane usługi – po prostu mnie zabiła. Nie dość że jest to pomysłowe, ładne, to jeszcze większość wzoruje się na takim grubym kalendarzu który ktoś otwiera i ma tam kontakty, adresy, dni… a w przypadku komputera, mamy kontakty, maile, kalendarz, czy terminarz. Wszystko ładnie pokazane, opakowane – z pomysłem.

I dziwię się, że twórcy linux nie wpadli na podobny pomysł w kontekście programu na danym pulpicie.

Bo dla mnie choć to prosty pomysł, to naprawdę prezentuje się wyśmienicie 🙂 a może tylko mi się podoba. I tak wiem, że to strona internetowa, ale mimo wszystko pomysł jest fajny.