KDE Plasma 5 – dążenie do…

KDE Plasma 5 jakoś do mnie nie przemawiał. Były kilka powodów. A to w trayicon nie pokazywały się programy gtk, a to brakuje mi kilku małych, ale przydatnych opcji w różnych elementach itp.

KDE Plasma 5 aktualizuję prawie co dziennie, ale sprawdzam nowości, czy zmiany raz na, około, miesiąc.

Uruchamiając wczoraj KDE 5, nie miałem zamiaru zbyt długo siedzieć na tym pulpicie. Ale uruchomiłem program pocztowy (claws-mail), i co zobaczyłem?

Postanowiłem uruchomić Pidgin, czy liferea…
Okazało się, że wszystkie ikonki z tych programów pokazały się w trayicon.


I działają…

Jest to o tyle dobre, że KDE 5 zaczęło być użyteczne, jeśli mogę tak napisać.

Jednakże, kilku rzeczy mi brakuje:
— szerszej edycji daty około zegarka.
— zmiany długości pasków na Pasku Zadań.
— 
ujednolicenia wielkości ikon dodawanych do panelu, a tych dodawanych jako programy uruchamiający.
— możliwość przenoszenia między sobą ikon dodawanych jako programy uruchamiający.
— powrót opcji z kalendarza z KDE4, gdzie była opcja pokazująca wszystkie święta, uroczystości i innych dni.
— wskazanie px w przypadku powiększania i zmniejszania panelu.

ps.
W Arch linux poprawkę/kod do tego, aby w trayicon pojawiały się także programy gtk posiadał od pewnego czasu w AUR 🙂

Reklamy

Windows 10 – prosto, wygodnie, mobilnie

Windows 8/8.1 był, moim zdaniem, próbą wymuszenia na użytkownikach komputerów i laptopów uświadomienia sobie, że mobilność jest wszędzie i trzeba się z tym pogodzić.

Ale użytkownicy pokazali M$ środkowy palec, praktycznie olewając Windows 8/8.1. Nic dziwnego. Czy ktokolwiek lubi, kiedy zmusza się go do czegoś?

Windows 10 to… poprawione W8.
Tak samo jak Microsoft wypuścił 7, co było przecież jedynie i aż poprawioną Vistą.

Zacznijmy od tego, że obraz Windows 10 (.iso) można pobrać legalnie, przy użyciu programu (legalnego dawanego przez Microsoft) i wypalić sobie na nośniku DVD (legalnie).
Gdzie jest haczyk?
Podczas instalacji jesteśmy pytani o numer rejestracyjny/aktywacyjny. Problem w tym, że laptopy/komputery z Windows 8/8.1 nie posiadają takowego numeru pod spodem, tak jak to było kiedyś. Numer jest „wdrukowany” w UEFI/Bios (informacja z internetu).
Oznacza to, że możesz pominąć wpisywanie tego numeru (opcja w oknie instalacyjnym), ale po połączeniu się z internetem, zobaczysz powiadomienie o aktywacji.
Nadal nie rozumiecie?
Nie posiadając numeru rejestracyjnego, bo jest on wpisany w wasz laptop/bios/uefi, nie jesteście wstanie aktywować Windows 10, a co za tym idzie… musicie go kupić, aby otrzymać numer. To oznacza, że jedynie co możecie zrobić to… dokonać jednorazowej aktualizacji, z 7/8/8.1 do 10.
Tak wynika z procesu instalacyjnego i faktów z jakimi się stykamy.

Drugim kruczkiem i mitem jest fakt, że po dokonaniu aktualizacji z pirackiego Windows 7 lub 8/8.1 to Windows 10 będzie legalny.
A co na to regulamin:

Dobrze się wczytaliście?
„…nie oryginalnego produktu… nie czyni oryginalne… legalną…”
Masz pirata, to mimo aktualizacji, twój system jest piracki i nielegalny.

Niebezpieczne – zdalne aktywowanie sprawdzania legalności systemu?:

Masz nielegalny system, może on zostać zastąpiony legalnym, ale z obowiązkiem jego aktywacji (obowiązek zakupu klucza), nie aktywujesz – system zostanie zablokowany lub możesz spodziewać się pewnych panów w domu.

A jak sprawuje się sam system?
Jest dobrze, choć tyłka nie urywa 😉

System działa szybko, jeśli jest zainstalowany na czysto (nie testowałem jeszcze systemu po aktualizacji z 8/8.1 do 10). Pierwsze co rzuca się w oczy to nowe menu Start, tapeta, czarny panel na dole, uproszczony do granic możliwości panel sterowania (wersja menu Start), wirtualne pulpity, mechanizm rozmieszczania okien po pulpicie, uproszczenia i uproszczenia.

Co fajnego/nowego?
Menu start – dawny panel z Windows 8 został zmniejszony i wstawiony w formie menu ala stare Windowsy. Jak to się sprawdza?
Dość dobrze. Naprawdę. Kafelki można powiększać lub zmniejszać, albo wyrzucić całkiem, można też organizować sobie jak się chce. Okno menu Start… można zmniejszać lub zwiększać (regulowana wysokość i szerokość).

Koniec z klikaniem w okno, aby je przewijać.
  
Automatyczne rozmieszczanie okien po bokach ala KDE Plasma 5, ale dużo bardziej rozbudowane. Po „wstawieniu” danego okna w róg ekranu, pokazują się programy zminimalizowane lub także otwarte, które nam są proponowane jako okna do ustawienia obok (automatycznie). Innymi słowy, chcesz pracować w dwóch oknach? Windows 10 ci w tym pomoże, bez ręcznego wskazywania kolejnych okien.
Czy to naprawdę prawda, że w Windows 10 nie trzeba klikać, aby przewijać inne okno?
Tak (niestety).

Inwigilacja?

Nie znalazłem opcji… wyłączenia tego!

Podsumowując.
Windows 10 to uproszczone i delikatnie ulepszone Windows 8/8.1. Powrót menu Start, kafelki (w menu Start), które można wyrzucić, regulowana wysokość, czy szerokość menu Start, zapożyczenie od linux wykrywania kursora nad oknem, aby nie móc klikać we wszystko aby coś zrobić w danym oknie, inwigilacja, obowiązek zakupu systemu w momencie chęci czystej lub nowej instalacji (laptopy bez kodu aktywacyjnego na spodzie lub przyklejonego do obudowy), wirtualne pulpity, rozbudowane rozmieszczanie okien na pulpicie po „wstawieniu” okna w dany róg lub bok ekranu, i inne uproszczenia.
A jeszcze krócej: W10, to połączenie pewnych rozwiązań z Linux, z tym co oferuje OSX.

A co z linux?
Patrząc na wygląd i opcje jakie oferuje Windows 10, mogę napisać, że linux ma szansę podjąć walkę o użytkowników. Ale musi spełnić kilka warunków i usprawnić się. Obecnie W10 to system, który nadaje się na normalny komputer, ale też posiada opcję przejścia w tryb tablet-owy, który zmienia pulpit w system znany z 8, bez możliwości oglądania pulpitu. To także uproszczenia w opcjach, aby były one wygodne do ustawiania dla użytkowników tabletów. W obecnej chwili M$ stworzył system, który po części ma myśleć za użytkownika, a użytkownik ma jedynie… używać (i korzystać) ze systemu.
Windows 10 można porównać do inteligentnej łazienki. Łapiąc za klamkę i otwierając drzwi samo zapala się światło. System nie wie, czy chcemy kupę, czy siku, a może prysznic – czeka. Ale kiedy podchodzimy do muszli klozetowej, to automatycznie ją podnosi, a my siadamy na sedesie. System wie, że za moment musi wysunąć kilka listów papieru toaletowe i obmyć nam tyłek. A kiedy wstaniemy z sedesu, zamknąć klapę i spuścić wodę. Później kiedy staniemy przy umywalce, puścić wodę z mydłem i wystawić suszarkę/dmuchawę. A po naszym wyjściu, wyłączyć światło.

Na pewno system jest lepszy niż Windows 8/8.1.

Co myślę o linux?

W obecnej chwili nie ma rzeczy, która by mnie w linux elektryzowała, fascynowała, podniecała. Chyba za długo już siedzę w linux, za wiele nadziei pokładanych w różne projekty, dystrybucje, czy programy, a i tak na koniec jest jak jest.

Nie można się oszukiwać. Linux to system społeczny, wpierany przez użytkowników i napędzany przez nich. Tworzą go profesjonalni programiści, którym ktoś musi płacić, no chyba że ktoś to robi z pasji, chęci, czy nauki, ale w innym przypadku… trzeba płacić.

To powoduje, że z systemem linux jest jak jest. Niby idzie do przodu, niby się wszystko rozwija, ale z popularnością jest jednak wielka lipa. Nie działają akcje użytkowników, którzy sami są reklamą, bo pokazują, że linux nadaje się do codziennego używania, jak i też akcje ze sprzętem, na którym to zainstalowany jest linux. Canonical jakoś nie trąbi, jakoby w Chinach sprzedaż laptopów z ich systemem biła rekordy popularności. Brak też oficjalnych informacji, że gnome-shell, czy plasma 5 znajdą się na tablecie/tabletach, czy telefonach. Jedynie Canonical coś tam bąka, że unity8 na telefony jest i nawet telefony wchodzą do sprzedaży. Naprawdę? Przecież Unity8 to na obecną chwilę chłam i tragedia – Czy ktoś poważny zainteresował się tym tworem?

Programy, które wzbudzają we mnie jakiś entuzjazm to: vivaldi – choć do normalnego użytkowania wybieram chrome, shotcut – bo to taki połączenie pitivi z kdenlive, obs-studio – bo wreszcie ktoś stworzył działający program, bez udziwnień i durnych opcji w ustawieniach, aby nagrywać obraz z gry, czy pulpit z dwoma źródłami dźwięku, minetest – bo z nudów to i klocki fascynują, nawet po kilku latach, simutrans – choć ostatnio nie gram, bo to pożeracz czasu.

Co przestało mnie kręcić?
wine – stabilna wersja mi wystarcza, opera – chrome, chromium, firefox, midori… vivaldi itd. Czy potrzebna jest kolejna przeglądarka, która będzie robić to samo, co pozostałe, bez fajnych rozwiązań?, kdenlive – bo zmian, których oczekuję nigdy nie będzie, pidgin – ile osób dłubie przy tym komunikatorze? 1?, 3?,  gnome-shell – Nie mam co liczyć na pełnoprawny pulpit, KDE Plasma 5 – Ile można czekać na naprawę głupich i irytujących błędów? 5 lat?, mate – żadnej nowości, lxqt – nie tego oczekiwałem w odniesieniu do lxde, pitivi – nowa wersja to chyba żart i to bardzo słaby, kde3 (tde) – fajne, przyjemne, ale ktoś dłubie nad kodem?

Jak widać, nie wiele już mnie rajcuje w systemie linux.
Pulpit: lxde – prosty, lekki, działa.
Aby pliki były widoczne: spacefm – mniej RAMu zajmuje niż pcmanfm.
Programy: trochę w qt (kde), trochę od gnome (bo zamienniki gorsze), trochę gtk2, xfce4.

Co myślę o linux?
Nie ma co pisać, ani nawet myśleć, że jakikolwiek rok będzie rokiem linux-a. Zapomnijcie o tym. Po pierwsze, konkurencja na to nie pozwoli, bo na tym zarabia: Apple, Microsoft – gdyby linux zaczął zdobywać rynek, oni tracą co dziennie swoje wpływy, a na to pozwolić sobie nie mogą, bo z tego żyją. Drastycznie rozrasta się i rozwija rynek mobilny, telefony dotykowe, tablety. Czy linux jest na to przygotowany? Gnome-shell, KDE Plasma 5 – Jeśli by tak było, to dlaczego nadal nikt się tymi elementami nie zainteresował? Samsung? LG? Sony? Czy nawet Alcatel? Ktokolwiek sobie wyobraża „dziabanie” paluchem w kant roku na ekranie w g-s, aby wywołać listę aplikacji, czy tego co mamy uruchomione? Bo ja nie.

Linux idzie własną, powolną drogą ku… czemuś tam 😉 Bo nie są to, ani urządzenia mobilne, ani telefony, ani też do końca laptopy, czy zwykłe komputery. Chyba zagubił się ten linux w tym świecie, nie wiedząc – czy ma się rozerwać, czy może skurczyć w sobie.

Kde 3 (TDE), mate – Klasyka, która daje radę?

Moim zdaniem, daje radę i to w dużo lepszym stopniu niż to się może wydawać.

Obecnie ludzie mają do wyboru: unity7/unity8 – Ubuntu, gnome-shell – Fedora, KDE (obecnie już w wersji 5, plasma) – opensuse, czy inne, albo e19/e18 – bodhi.
Oczywiście pomijam lubuntu, czy kubuntu, bo nie wnoszą one nic do tej listy. Nie zapominam o starych pulpitach, jak mate, czy kde3.

I będzie tutaj o klasykach, a raczej jednym z nich, bo mate w porównaniu do gnome2 raczej nie wiele się różni. TDE też nie wiele odbiega od kde3, ale za to się rozwija, przy okazji utrzymywane są „stare” aplikacje, które są jedynie dodatkiem do pulpitu, a jednak są utrzymywane przy życiu (program pocztowy, program do RSS, komunikator itp.)

Czy TDE (kde3) jest lepsze od… Plasma 5 (Kde5)?
To zależy, czego szukamy?

Plasma 5 to kolejna odsłona drogi obranej po porzuceniu kde3 i rozpoczęciu kierowania się trendami, które zaczęły obowiązywać u konkurencji, zwrócenie się w stronę obrazu pulpitu od Apple, z jednoczesną próbą dogodzenia użytkownikom na Windows (jeden panel – na dole). Ale pojawił się problem, bo użytkownicy przyzwyczajeni do KDE3, chcieli podobną ilość ustawień i opcji, co oznaczało misz-masz pomysłów, tworów i rozwiązań. Tak powstało KDE 4. Przecież KDE4 na początku swojej drogi było odrzucane przez użytkowników KDE3, bo miało ogromne braki, bo w wielu miejscach kulało, albo po prostu… nie działało to tak jak wcześniej – Pamięta ktoś te czasy? Podobnie sprawa ma się obecnie z Plasma 5, która niedomaga, ma braki i w wielu miejscach nie zachwyca. Ale to właśnie Plasma 5 jest wg. twórców KDE przyszłością do ich pulpitu.

To może dziwne, ale używając KDE3 (TDE) i KDE5, odnoszę wraże jakby KDE4 było… pomyłką. Powód jest prosty, KDE3 nadal działa i jako pulpit sprawdza się dość dobrze. Może nie jest tak… cukierkowe i lukrowe jak KDE4, ale dla to nawet zaleta 🙂

Dawno temu zachwyciłem się KDE3, mając w pamięci próby przyzwyczajenia się do KDE4. Wtedy KDE3 było dla mnie nowym okryciem, bo nadal działało i radziło sobie naprawdę dobrze.
Obecnie KDE3 (TDE) już tak mnie nie zachwyca, bo jakby nie było, przybyło mi lat ;), to jednak nadal jest to przyjemny pulpit. Zaletą jest fakt, że nie muszę się tutaj męczyć z brakiem tray, czy efektami, albo powolnym działaniem. kde3

Oczywiście wybrałem wersję (devel), bo jak testować i używać, to najnowsze 😉
(Powyżej – poniżej, Panel Ustawień)

tde

kde3

Oczywiście TDE 14.x nie jest bez wad.
Wadą jest tutaj, moim zdaniem, brak możliwości zmniejszenia panelu do niższej wartości niż 24 (mini). Inną wadą jest fakt, że dodatki dodane do panelu potrafią zniknąć. Brak tutaj też jednego miejsca w ustawieniach, gdzie ustawiałoby się wszystkie rzeczy związane z efektami, cieniami, przezroczystością itd.
Inne wady to: czasami występujący błąd z ładowaniem się pulpitu, albo zawieszeniem się panelu ustawień, kiedy zechcemy podejrzeć informacje o elementach w naszym komputerze/laptopie.

Zaletą jest fakt, że pulpit po załadowaniu zajmuje w pamięci (z elementami systemu), około 340 MB. W porównaniu z Plasma 5, która potrafi zajmować 450-600, to sukces (w tym, około 300 MB, to sam proces plasma-shell). Inną zaletą jest to, że jeśli nie chcemy korzystać z menadżera efektów TDE, to twórcy oddają w nasze ręce compiz (0.8). Wszystko działa i nie powoduje błędów, jak na razie 😉

TDE to desktop, który daje radę. Nie ma tutaj lukrowania, czy spłaszczania, nie znajdziecie też tutaj próby przystosowania pulpitu komputerowego na mobilny, albo próbę połączenia tych idei.

TDE testowane na Ubuntu, bo na Arch linux repozytorium nie jest aktywne.