Vivaldi – coś mi tu nie styka.

O Vivaldi pisałem ponad rok temu, i około pół roku temu.

I przyznać muszę, że przeglądarka ta dość powoli zdąża do dogonienia konkurencji. Świadczyć może o tym fakt, iż Vivaldi dopiero od pewnego czasu potrafi się w miarę rozumnie przełączać między otwartymi kartami. Nie, to nie żart, to fakt. Ale i tak, jeśli ktoś przez dłuższy czas korzystał z Firefox, czy Chrome, lub Opera itd. to przy Vivaldi może nabawić się nerwicy (to może, choć nie musi być żart). Powód?
Brak opcji wyłączającej zapamiętywanie naszego przemieszczania się po kartach.

Może to wytłumaczyć tak: otwierasz 5 serwisów, gdzie z każdego z nich otwierasz 5 linków. Jeśli ustawiłeś sobie właściwie przeglądarkę, to otworzą ci się ono przy danej karcie, nazwijmy ją – hub, a linki – linkami. I masz wybór, albo linki otwierają ci się zaraz obok karty hub, albo za ostatnią otwartą kartą – link – otwartą z danego huba. Innymi słowy, tworzą się w pewnym sensie takie zbiory kart, wywodzące się z danej karty hub.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że Vivaldi otrzymało tę opcję dopiero jakiś czas temu. Ale myk polega na tym, iż zamykając jakąkolwiek kartę z grupy, przeskakujesz na kolejną, ostatnią kartę – jeśli takowa tam się znajduje, albo na kartę po lewej – jeśli za zamykaną kartą nie znajduje się żadna z danego huba.
Ale jeśli przeglądamy karty hub w różnej kolejności, to zamknięcie karty hub skutkuje przeskokiem… na ostatnią przeglądaną kartę hub, lub inną kartę na ostatniej byliśmy. Nie zachodzi w tej przeglądarce czynność, iż zamykając kartę hub, dokonany zostanie przeskok na kolejną kartę obok (po prawej), ale ostatnią przeglądaną.
I to właśnie potrafi być takie frustrujące.
Aby to uprościć: otwierasz sobie kartę z przepisami kulinarnymi, jak naprawić jakieś urządzenie i program tv. Z każdej tej karty otwierasz 3 linki. I najpierw patrzysz na to, co w tv, później przełączasz się na kartę z przepisami i przeglądasz linki. Zamykasz linki i zostaje ci strona z przepisami, którą też zamykasz. I co, myślisz, że przeskoczysz na kartę z naprawą? Nie. Zostaniesz przeniesiony na kartę z programem tv lub kartę związaną z jakimś filmem, czy serialem o którym czytałeś/aś. Dokonasz przełączenia na link o naprawie… po zamknięciu go… przeskoczysz na kartę z… programem tv, a nie kolejną instrukcję. Dlaczego? Bo ostatnia przeglądana karta to… karta z filmem/serialem, a nie karta z instrukcją.

Powyższy opis, ukazuje problem z tą przeglądarką, i obowiązkiem zmiany przyzwyczajeń. Brakuje opcji, aby to zachowanie zatrzymać, czy ustawić.

Dlaczego o tym piszę?
Bo jak wspomniałem, w jakiś bardziej oficjalny sposób pisałem o przeglądarce już rok temu, a drugi raz pół roku temu. A nadal jakoś nie potrafię przekonać się do Vivaldi. Przeglądarką pod względem użytkowym ma problemy, które wymuszają od użytkownika nowych zachowań, czy przyzwyczajeń. Piszę to też z tego powodu, że zbliża się czas, kiedy to wersja programu osiągnie status wydania oficjalnego, 1.0 (niby już tuż, tuż). Można by się przyczepić do wyglądu, no ale to rzecz gustu, no mi nie odpowiada. Co do szybkości… To chromium, więc co tu można jeszcze zrobić, co zrobiło chrome, czy opera? Rozumiem szybsze ładowanie stron w granicach 30%, ale różnice te to 5%, no może 10% – to żadne przyspieszenie: jeśli dana strona ładuje się 15 sekund, to 10% oznacza załadowanie się strony o 1 sekundę szybciej – szok…! Wybaczcie, ale za stary jestem jaraniem się takimi wynikami.

Vivaldi dobrze rokuje, ale poczekam na wersję 2.0, kiedy to przeglądarka będzie musiała się zmierzyć z nowym silnikiem Firefox (jeśli zostanie wdrożony), oraz nie spoczywającymi na laurach twórcami Opery.

Przeglądarkowe oszukiwanie…

Wykonując test na http://html5test.com/ wyniki są różne zależnie od przeglądarki:
(poniżej moje wyniki)

Firefox nightly – 478
opera dev – 497
midori (0.5.11) – 376
vivladi (dev) – 521
chrome (dev) – 521
Chromium (45) – 521
qupzilla – 380
>> Aktualizacja:
webbrowser-app (przeglądarka Unity8 – wykrywa: chromium 35) – 520
Firefox 37 – 449
Firefox 41 – 466

Okazuje się, że twórcy vivaldi nie zaimplementowali w swoje przeglądarce opcji wyłączenia akceleracji sprzętowej, dlatego wynik vivaldi wynosi 521 i taki będzie wynosić (chyba, że pozwolą wyłączyć tę opcję). Myk polega na tym, że kiedy wyłączymy w chromium i chrome akcelerację sprzętową, powtórzę, wyłączymy… to wynik zostanie obniżony o 20 punktów, bo tyle przyznaje strona za WebGL 3D, a wynik wyniesie 501. Jeśli w Operze (dev) włączę akcelerację sprzętową, to wynik tej przeglądarki wzrasta do poziomu… 517, bez włączonej tej opcji wynik ten wynosi 497. I tu mam pewną nowinkę, ponieważ w przypadku Firefox włączenie, czy wyłączenie tej opcji nie zmienia niczego, wynik pozostaje taki sam, ponieważ w firefox (dev) opcja ta nie wpływa na to, czy webgl 3d będzie działać czy nie.

To pokazuje, że na wyłączeniu lub włączeniu jeden opcji w przeglądarce można sobie podbić (sztucznie) wynik 🙂 Co nie zmienia faktu, że opera delikatnie odstaje od chrome/chromium/vivladi (ale jedynie delikatnie), firefox goni resztę z lekką zadyszką, a midori spokojnie spaceruje sobie za rękę z qupzilla, praktycznie nie przejmując się niczym.

firefox 35.0a1

Pojawiło się nowe wydanie Firefox 32.0, które coś tam wnosi i poprawia, ale nie ma to zbytnio znaczenia na tle konkurenta, czyli chrome.
Na co dzień, już od kilku lat, korzystam z chrome i choć przeglądarka ta nie jest idealna, to spełnia swoje najważniejsze zadanie: szybko ładuje strony, a przy 40 otwartych kartach nadal działa bez zarzutu.  I mowa tutaj o stabilnym wydaniu, a nie wersji beta, czy unstable/dev.

Czy firefox ma szansę wygrać bitwę z konkurentem?
Tak, ale pod jednym warunkiem, że ktoś zdecyduje się zainstalować i korzystać z wersji night. Tylko to, rozwojowe, wydanie jest wstanie dorównać chrome, a w niektórych aspektach przewyższyć lub wyprzedzić.

firefox 35.0a1

W wersji 34.0 pojawił się nowy panel ustawień w Firefox, który ostał się na stałe.
firefox 35.0a1

Szybkość ładowania się stron w wersji 34.0a1 była porównywalna z tym co oferuje chrome, jednak pojawił się problem z oknem podglądu kodu strony, do tego w pewnym monecie strony takie jak google były źle wyświetlane.

Co nowego, na pierwszy rzut oka, można znaleźć w wersji 35.0a1?
Menadżer wyglądu przeglądarki:
firefox 35.0a1

firefox 35.0a1

Brakuje mi jednak jednej opcji, a która występuje w wersji na system Windows: możliwość ukrycia belki programu ala chrome.

Inną nowością jest… (nie wiem co to i do czego to):
firefox 35.0a1

Ale to co najważniejsze to fakt, że szybkość ładowania się treści i stron w 35.0a1 jest prawie taka sama, jak nie lepsza niż w chrome (stable). Wejście w link na jakiejś stronie to chwila, a kilka sekund później mamy załadowaną stronę. Jednak firefox nadal ma małe problemy ze stronami przeładowanymi różnego typu elementami, gdzie widać gołym okiem, jak przeglądarka próbuje to jakoś ogarnąć (czyt. szybko załadować) i dopiero po chwili zaskakuje i strona ładuje się momentalnie.

Gdyby twórcy firefox porzucili obecne wydanie i od razu wdrożyli, jako wydanie stabilne, wersję 35.0, to możecie mi wierzyć lub nie, ale wielu albo powróciło by do firefox, albo przekonało do niego. Zaś google miałoby niemały orzech do zgryzienia, aby wyjść przed nowe wydanie firefox. Ale, że cykl wydań przeglądarki od Mozilli jest jaki jest, więc wszystko się toczy swoim, dość powolnym torem. Szkoda, że konkurencja także nie śpi i nad swoimi programami też dłubie.

ps.
Wydanie 35.0a1 to niecałe 51 MB, zaś wersja stabilna: 32.0 to około 40 MB, wersja 34.0a1 osiągała wielkość 48 MB. To pokazuje, że co wydanie to coś dochodzi do przeglądarki, aby była lepsza, przy okazji puchnie ona w oczach (plik instalacyjny, pobierany ze strony mozilli).

Koniec z Adobe flash player od wersji 11.2 w linux

Jeśli ktoś wierzył, a nie wiem czy gdzieś (komentarz, wpis) nie napisałem że Adobe może całkiem wycofać się z rozwijania Adobe Flash player, który pozwala na: oglądania filmików na prawie wszystkich serwisach z filmikami, jak i też wiele stron oferuje materiały w tej technologi np. debata na temat ACTA z premierem była na gazeta.pl wyświetlana we flash, a nie po przez wtyczkę od Microsoftu – to obecnie ma na to dowód: źródło.

Obecnie Adobe zapowiedziało, że ostatnią wersją flash playera od Adobe będzie 11.2, a później tylko przeglądarka od google, czyli chrome będzie oferować nową wersję flash-a, którą to chrome ma wbudowaną w sobie. Pozostałe osoby będą musiały zadowolić się wersją 11.2 i jej ewentualnymi poprawkami bezpieczeństwa.

Linux ma otwarte rozwiązania odnośnie flasha, problem w tym że obecnie: youtube nie pozwala na uruchomienie filmików w tej wersji jaką on oferuje, stwierdzając że player nie jest kompatybilny, albo jest za stary – inne serwisy, co widzimy jako komunikat o aktualizację.

A jeśli ktoś przygląda się rozwojowi otwartych wtyczek odnośnie technologi flash player, to wie że one za szybko i intensywnie się nie rozwijają. Do tego mają masę problemów z uruchomieniem czegokolwiek, czy trzymaniem niskiego poziomu CPU jak już coś uda im się uruchomić.

Gdzie może tkwić szkopuł?
A no w tym, że to zablokuje w pewnym sensie inne przeglądarki na systemie linux. Bo jak znam życie, youtube i inne serwisy szybko zrobią aktualizację playerów, aby inne wersje niż nowe nie miały prawa na nich bytu. Przy okazji chrome może zacząć zdobywać prawie całkowitą dominację na systemach linux. Przy okazji może to też być chwyt odnośnie chromeOS, który będzie najbardziej nadawał się do przeglądania internetu i działaniu w chmurze niż inne dystrybucje, które będą chciały sobie uszczknąć tortu ze sprzedaży hardware i software w jednym np. Canonical/Ubuntu. Bo na co komu system, na którym nie zagramy w grę flash, czy nie będziemy mogli oglądać filmików? A jak wiemy w 80% dystrybucjach to Firefox jest dodawany jako przeglądarka, a nie chrome lub chromium.

Kolejnym zablokowanym w tej „umowie” może być chromium, który bazujący na open source – nie posiada wtyczki flash w sobie.

Wracając do tematu: obecnie najlepszym rozwiązaniem było by przyspieszenie prac nad GNU gnash, bo jeśli się to nie stanie za rok, może być tak że linux straci możliwość korzystania z serwisów z filmami i to na własne życzenie.

Co nie zmienia faktu, że albo naprawdę jest nas tak mało, albo google nie źle posmarowało aby zyskać ten exclusive dla chrome.

ps.
html5 obecnie nie dorósł do miana zamiennika flash playera. Kilka spraw: u mnie filmiki w html5 są przyspieszone, przepalone lub rwie się na nich dźwięk (koszmar), albo obraz jest skokowy – filmik skacze co kilka klatek, już nie wspomnę o tym, że innym problemem jest… nie ładowanie się takowego filmiku lub jego bardzo, bardzo długi okres ładowania, nawet jeśli jest on 1min.

A tym samym: html5 na różnych dystrybucjach, nawet na operze wypada tragicznie, niż dobrze i moim zdaniem jeszcze trochę czasu minie, zanim zacznie mu dorównywać.

ps2
A więc nie zdziwcie się jak może w tym roku, a może w kolejnym ze strony Adobe Flash player zniknie opcja linux. A dystrybucje zatrzymają się na wersji 11.2.xa po jakiś czasie natraficie na napis: zainstaluj chrome, albo zmień system – bo dany serwis nie wspiera linux 😛