Fedora 21 (Workstation)

Na głównej stronie dystrybucji próżno szukać informacji (na dzień 11.12.2014) informacji o oficjalnym wydaniu 21 jako wersji stabilnej.

Jednak z tego co rzuciło mi się oczy, przed pobraniem wydania 21 Fedory, to stwierdzenie, po kliknięciu w Workstation na stronie getfedora.org, i przejściu na kolejną stronę… Najlepsza linuksowa stacja robocza.
Naprawdę? Naprawdę Fedora to najlepsza stacja robocza?
A w czym ona jest lepsza od innych dystrybucji?

Pobranie Fedory 21 nie jest łatwe, bo link prowadzi do… błędy.
Ale jeśli ktoś siedzi w systemach linux nie od dziś, to znajdzie inny sposób na dotarcie do obrazu .iso:
— 32 bit:
http://ftp.icm.edu.pl/pub/Linux/fedora/linux//releases/21/Workstation/i386/iso/Fedora-Live-Workstation-i686-21-5.iso

— 64 bit:
http://ftp.icm.edu.pl/pub/Linux/fedora/linux//releases/21/Workstation/x86_64/iso/Fedora-Live-Workstation-x86_64-21-5.iso

Xfce, Lxde, Kde…:
(wybieracie odpowiednią dla siebie architekturę procesora, a później odpowiednią wersję z danym pulpitem)
http://ftp.icm.edu.pl/pub/Linux/fedora/linux//releases/21/Live/

Zabawne, że wersja gnome-shell to 1,4 GB, zaś KDE to niecałe 1 GB.

Nowością w wydaniu gnome-shell ma być możliwość uruchomienia „pulpitu” przy użyciu Wayland, a raczej XWayland.
Ale, aby tego dokonać na obrazie uruchamianym z USB (live) trzeba wejść do panelu ustawień, później wybrać Users, odblokować (na belce – Unlock), teraz nacisnąć na pole gdzie powinno być hasło, po wpisaniu jakiegoś tam hasła z uwzględnieniem cyfry i znaku, wylogować się, nacisnąć na znacznik użytkownika, w menu wyboru pulpitów wybrać GNOME on Wayland, wpisać hasło i zalogować się.

Co do samej Fedory, czy gnome-shell. Tutaj nic się nie zmieniło.
Jedynie klikając na pulpit/tapetę zobaczymy menu przez które możemy otworzyć panel ustawień, albo zmienić tapetę – chyba umknęło mi to ostatnim razem.
Dziwne jest też to, że uruchamiając gnome-shell po raz pierwszy animacja pojawiania się ikonek i znikania w przycisku (lista aplikacji) nie działa, ale po zalogowaniu na sesję wayland – działa, po wylogowaniu i zalogowaniu na sesję Xorg.org, też już działa.

Nie będę tutaj pisał, co dana dystrybucja zawiera w sobie, bo to dla mnie bez znaczenia 🙂 Ważniejsze jest to, co nowego, innowacyjnego, ciekawego i fajnego wnieśli od siebie twórcy do pulpitu, systemu.
Fedora 21 to możliwość testowania gnome-shell w środowisku Wayland, nic po za tym, nic więcej nowego nie uświadczymy w tym wydaniu. To nadal ta sama dystrybucja z odświeżonymi pakietami i z nową wersją gnome-shell.

Reklamy

Co by było, gdyby Steve Jobs wymyślił linux?

Przeczytałem książkę o Steve Jobsie i dociera do mnie powoli fakt, że linux, a w szczególności pulpity są w nim… gównem – każdy pulpit (tak określał świat Jobs: albo coś jest genialne, albo jest gównem).

Filozofia Jobsa była prosta: prostota, wygoda, im prościej i mniej, tym lepiej.

Spójrzmy na KDE: za przeproszeniem burdel w panelu ustawień (czepiam się tego od lat), masę ustawień, których ludzie nie rozumieją lub się w nie nie zagłębiają, bo ich nie rozumieją. Czasami skomplikowana procedura „wyłapania” i dotarcia do danego ustawienia.
Jak dla mnie, trochę przekombinowane ustawienia panelu (ustawienie wysokości polega na wejściu w edycję panelu) – przecież to można w prosty sposób uprościć. Brak znaczących zmian odnośnie wyglądu np. nikt nie wpadł na to, aby każdy program miał inne tło swojego okna zależnie od tego, co to jest za program i do czego służy jednocześnie ze zmianą koloru lub tła belki programu.
Przesadne obudowanie się masą elementów, których większość nie wykorzysta lub nie wykorzystuje.

Gnome-shell: karygodną rzeczą jest fakt, że całe g-s to jeden plik wyglądu, który odnosi się do API gnome3. Gnome 3 miało być pulpitem, który miał spajać wszystko od gnome w jedno. I tak jest. Problem w tym, że gnome-shell niczego nie spaja. I cały czas czekam, aby gtk3 dorobiło się pełnej funkcjonalności gtk2 – np. możliwość przeskakiwania między kartami za pomocą kółka myszki – kurew#o przydatna rzecz kiedy pracuje się na kartach. To Windows nie ma takiej obsługi, gdzie trzeba wszędzie klikać. Dlaczego nie mam tego mieć także w linux, kiedy reszta pulpitów to ma?
Zmuszanie do instalowania elementów nie potrzebnych, tylko po to, aby coś w ustawieniach działało, z czego ja nigdy nie skorzystam.

Unity – wolno rozwijająca się, za mało rewolucyjna, z poukrywanymi ustawieniami wtyczka do compiz, która określana jest… pulpitem. Już samo to, że pewne opcje są poukrywane, albo jakiejś opcji nie ma w panelu ustawień oznacza, że Unity to… gówno.

xfce – ten pulpit jest jeszcze rozwijany?

lxde – miło było, gdyby panel i menu dorobił się zaokrąglania kantów, wprowadzenia rzeczywistej przezroczystości, czy choćby cieni – tak samo od siebie, bez dodatkowych elementów.

Powiecie mi, że pulpit to tylko część systemu linux?
Naprawdę?

Bo czym zachwyca się, lub co wnerwia zwykłego człowieka kiedy uruchamia linux?
a) systemd, upstart, stare jądro, stare sterowniki, udev
b) PusleAudio, Alsa,   apparmor, python, xserver
c) KDE, gnome-shell, Unity itd.

Odpowiedź: to, na co się ktoś patrzy przez większość czasu, siedząc na linux. A jest to pulpit.
Jeślibyście posadzili swoje żony, siostry, matki, babcie, kuzynów, braci, ojców przed wasz komputer/laptop – co by oni oceniali, na co by zwrócili uwagę?

A w Windows, czego ludzie się czepiają najwięcej?
Odpowiedź: gdzie coś znaleźć w tym systemie, choć tak naprawdę te osoby poruszają się po pulpicie, klikają w ikonki, przeskakują z okna na okno. Ale mówi się, że windows to system, bo pulpit zintegrowany jest z elementami systemu, gdzie nie ma innego pulpitu jak tylko ten jeden już wgrany.

Kiedyś stwierdziłem, że nie mam ochoty chwalić czegoś w systemie linux, tylko dlatego że to linux. Jeśli coś jest słabe, jeśli coś mi się nie podoba, jeśli coś mnie wnerwia, to choć jest moje zdanie, to wyrażam je, bez bronienia czegoś za to, że istnieje. Bo każdy z was może sobie to coś sprawdzić i samemu się przekonać, czy mam rację, czy może za wiele widziałem i za wiele przetestowałem i obecnie, bardzo trudno mnie zadowolić.

Nie mam też ochoty być baranem, który jak inne beczy jednym głosem, tylko dlatego, że stoję na pastwisku. Każdy ma swoje myślenie i nie każdemu może się podobać to co podoba się innym.

Warto też pamiętać, że ani Microsoft, ani Apple nie śpi, tam cały czas dłubie się, skupia i pracuje nad nowymi rozwiązaniami, technikami, systemami.

Trochę to zabawne, że używam linux, który ma ogrom niedoróbek, ale nie przeszkadza mi to. Bo jest to jedyny system, który mogę sobie zmienić, jeśli mi się coś w nim nie podoba.

ps.
Gdyby Steve Jobs zobaczył każdy z pulpitów z osoba na systemie linux, możecie być pewni, że nie zostawiłby suchej nitki na żadnych developerach.

ps2.
Wiecie, jak w OS X pojawił się efekt powiększania ikonek na docku w momencie najechania na daną ikonkę kursorem myszki?
Bo jakiś programista wpadł na pomysł, jak pomieścić dużą ilość ikon na docku i pokazał to Jobsowi, który określił to fantastycznym pomysłem. Po czym ten programista po prostu zabrał się do pracy, aby dany efekt osiągnąć.

Tak rodzą się ciekawe rzeczy, tak wyprzedza się konkurencję, tak rozwija się to, co zostało stworzone. Ulepsza się coś, a nie tylko optymalizuje, czy naprawia błędy, trzeba to też ulepszyć i dodawać nowe, aby użytkownik nie miał wrażenia, że to tylko aktualizacja, która niewiele wprowadza, ale daje pole do popisu, aby cieszyć się nowymi elementami, czy zmianami.

Fedora 20 – po testach z Xorg i Wayland

Wczoraj wyszło, wreszcie, nowe wydanie Fedory oznaczone numerkiem 20.

Pobieramy…
Pierwsze co rzuca się w oczy to fakt, że wersja do pobrania, oryginalnie, to… 64 bit (x86_64). Aby pobrać wersję 32 bit (x86) trzeba wejść do innych opcji/wersji fedory 20. Tam też odnajdziemy wersje z innymi pulpitami takimi jak: KDE, E17, XFCE, lxde, czy mate-compiz…
Jednoznacznie twórcy Fedory dają do zrozumienia, że wersja 32 bit to opcja. Ciekawe czy przy kolejnym wydaniu będzie jeszcze możliwość pobrania wersji x86?

Jeszcze jedna rzecz mnie zainteresowała, a chodzi o wielkość obrazów (.iso) – ponad 900 MB, „płyta” z gnome-shell.
Obraz z gnome-shell (3.10) jest „cięższy” niż oraz płyty na której jest KDE. Już nie wspomnę o tym, że obrazy Fedory z XFCE, czy LXDE mają prawie po 300MB mniej, niż wydanie z g-s.
Czy to oznacza, że gnome-shell i dodatki do niego zaczynają być większe, niż środowisko KDE + programy użytkowe w tym pulpicie?

Wersja gnome:
Gnome 3.10.1 (pulpit bazowy)
Firefox 25.0 (przeglądarka www)
Evolution 3.10 (email)
LibreOffice 4.1.3.2 (pakiet biurowy)
Rhythmbox 3.0 (Audio Player)
Totem 3.10.1 (Video player)
Shotwell 0.15.0 (przeglądanie/nie wielka edycja zdjęć)
Cheese 3.10.2 (program do kamerki)
Document Viewer 3.10.3 (PDF)
Software 3.10.4 (instalacja/kasowanie elementów systemu)
Nautilus 3.10.1 (menadżer plików)

Wersja KDE:
KDE SC 4.11.3 (pulpit bazowy)
Konqueror 4.11.3 (przeglądarka www)
Kmail 4.11.3 (program do poczty)
Calligra Words 2.7.4 (pakiet biurowy)
Amarok 2.8.0 (Audio player)
Dragon Player 2.0 (Video player)
Gwenview 4.11.3 (przeglądarka zdjęć)
Okular 0.17.3 (przeglądarka PDF)
Apper 0.8.1 (instalacja/kasowanie elementów systemu)
Dolphin 4.11.3 (menadżer plików)

Wersja XFCE:
Xfce 4.10 (pulpit bazowy)
Midori 0.5.5 (przeglądarka www)
Claws Mail 3.9.2 (email)
Abiword 3.0.0 (program biurowy)
Pragha Music Player 1.1.2.2 (Music player)
Parole Media Player 0.5.2 (Video player)
Ristretto 0.6.3 (przeglądarka zdjęć)
Geany 1.23.1 (Programowanie)
Yum Extender 3.0.13 (instalacja/kasowanie elementów systemu)
Thunar 1.6.3 (menadżer plików)

Wersja LXDE:
LXDE (bazowy pulpit)
Midori 0.5.5 (przeglądarka www)
Sylpheed 3.4.0b5 (email)
Abiword 3.0.0 (program biurowy)
Gnumeric 1.12.8 (program biurowy)
LXMusic 0.4.4 (Music player)
GPicView 0.2.1 (przeglądarka zdjęć)
Yum Extender 3.0.13 (instalacja/kasowanie elementów systemu)
PCmanFM 1.1.2 (menadżer plików)

Wersja mate-compiz:
MATE 1.6.1 (pulpit bazowy)
Midori 0.5.5 (przeglądarka www)
Claws Mail 3.9.2 (poczta email)
eye of Mate 1.6.1 (przeglądarka zdjęć)
Atril Document Viewer 1.6.1 (PDF)
Yum Extender 3.0.13 (instalacja/kasowanie elementów systemu)

Uruchamiamy…
Dwa tryby uruchomienia…

Normalny tryb to działające Plymouth, oraz efekty w gnome-shell, drugi to brak plymouth i brak płynnych przejść, czy wyłaniania się.
Odczuwalnie drugi tryb działa szybciej.

Tryb pierwszy:

Tryb drugi:

Ważne staje się tutaj napisanie, że wayland jest możliwy do uruchomienia tylko wtedy, kiedy wybierzemy pierwszy tryb (czyli ten oryginalny).

Testowanie…

Wayland…
Wayland nie jest normalnie dostępny w Fedorze 20, kiedy uruchamiamy obraz płyty-live z karty pamięci czy pendrive. Aby go włączyć musimy uruchomić obraz-live w normalnym trybie graficznym (u mnie w basic graphics mode dana metoda nie działała – niebieski ekran), kiedy już uruchomi się nam g-s wciskamy na klawiaturze: Ctrl+Alt+F2 (przeskoczymy do trybu tekstowego). Wpisujemy: root (system pyta nas o login). Teraz „zabijamy” gnome-shell: killall gnome-shell. I uruchamiamy gnome-shell w wersji wayland: session-gnome --session gnome-wayland

Po wydaniu ostatniego polecenia powinniśmy zobaczyć gnome-shell i proces ustawiania języka (można wybrać Polski, bez wylogowania się z g-s).

Pierwsze co ja zauważyłem, to dużo wolniej poruszający się kursor myszki, czyżby gorsza czułość?
Działają programy, które otrzymujemy w standardzie po uruchomieniu Fedora 20. Jednak czasami g-s-wayland potrafi się wysypać np. kiedy otrzymamy jakieś powiadomienie z przeglądarki, czy od tak po prostu… coś mu nie tego się spodoba.

Muszę też napisać, że Wayland w Fedora 20 jest jakiś… przekłamany. Ponieważ mimo, że uruchamiamy g-s w wersji wayland, w procesach nie uświadczymy wayland, ani Xwayland. Wszystko opiera się o Xorg.

Więc czy wayland w Fedora 20 to wayland, czy małe kłamstewko?

Trochę o gnome-shell, wersja 3.10…Wydawało mi się, że pulpity kierujące się w stronę mobilnych urządzeń muszą być:
a) szybkie
b) przejrzyste
c) wygodne

Szkoda, że gnome-shell nie jest przejrzyste, a już na pewno g-s nie jest wygodne.
(Nadal nie działa przeskakiwanie kółkiem myszki między kartami np. gedit, czy chrome, co działa w Unity, xfce, lxde, czy KDE.)

Zmiana języka w gnome-shell 3.10 (nie wiem jak w poprzednich wersjach), to kilka kliknięć: wejście do panelu ustawień, wybranie ikonki odnoszącej się do języka, naciśnięcie na odpowiednią opcję (wybór zmiany języka, pod spodem mamy opcję zmiany ustawienia języka klawiatury), naciśnięcie na „trzy kropki” – otwarcie pełnej listy języków do wyboru, znalezienie języka
„Polski” i…obowiązek wylogowania się z g-s, aby zmiana została uwzględniona. Tyle kliknięć, aby zmienić głupi język w gnome-shell?

Menu okien w znaczniku na panelu.
Czy to jest naprawdę dobry pomysł?Chcąc ustawić coś w nautilus denerwowało mnie to, że nie ma on możliwości przejścia do opcji z pozycji okna. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że przecież opcje zostały przeniesione do „dzyndzla” na panelu.
Nie było by to złe gdyby nie fakt, że menu działa w oparciu o gnome-shell a nie okno, co powoduje że proces gnome-shell zaczyna powoli zabierać więcej miejsca w pamięci.

Jak dla mnie gnome-shell stoi w miejscu i drepcze jak chłopiec, któremu chce się siusius. „Pulpit” bazuje nadal na tym samym, bez możliwości rozwoju czy innowacyjności.

A wystarczyło by, aby zamiast tej ikonki (gdzie ukrywa się menu danego okna/programu) wstawić ikonki programów uruchomionych, zaś menu schować w ikonce w oknie danego programu.

Podsumowanie…
Fedora 20 to nie jest zły system/dystrybucja. Ale nowy element do instalacji i kasowania programów i elementów w systemie jest słaby, żeby nie napisać do dupy. Lista programów czasami się nie ładuje, nie ma możliwości zatrzymania instalacji (pobierania danego elementu), brak możliwości szybkiego przejścia do listy tego co nam się instaluje (trzeba się wycofać do panelu początkowego). Dziwi mnie też fakt, że obraz płyty z gnome jest większy niż z KDE, czy naprawdę g-s potrzebuje stoper, czy informacje o pogodzie jako osobny program do gnome? Kto normalny będzie z tego korzystał na pulpicie? Samo gnome-shell i jego pomysły na menu także mnie odrzucają i odpychają, co za idiota wpadł na to, że to będzie wygodne?

Fedora sama w sobie nie jest zła i działa naprawdę sprawnie i szybko. Tylko co mi po tym, jak każda inna dystrybucja oferuje mi to samo?

ps.
gnome-shell-wayland nie da się nagrać, ani gtk-recordmydesktop (jedyny wybór w Software), ani naciskając Ctrl+Shift+Alt+R.

Dużo lepiej sprawdza się yum zamiast Software – wiem, co się dzieje i kiedy, i mogę to przerwać).

cinnamon 2.0 – to naprawdę jest fajne.

(przedstawił bym tutaj materiał wideo, ale okazuje się, że każdy program do nagrywania pulpitu ma problemy z nagraniem cinnamon 😦 )

To, czym jest cinnamon chyba nie muszę tutaj piać, bo osoby siedzące w systemie linux musiały lub nawet testowały cinnamon.

Obecnie pojawiła się wersja 2.0 tego… forka gnome-shell?, pulpitu?, elementu opartego o API gnome3?.

Cinnamon miał i nadal ma być elementem w Mint, który zastępuje Unity (przecież mint oparty jest o ubuntu) i gnome-shell (oryginalny twór od twórców gnome).

I tak jak poprzednie wydania cinnamon sobie odpuszczałem widząc je na grafikach w internecie, tak wersję 2.0 postanowiłem sobie… przetestować.

I tu zaskoczę nie jedną osobę, ale jest… naprawdę dobrze 🙂
Mógłbym nawet napisać, że jestem mocno zaskoczony cinnamon 2.0.

Mając doświadczenia z Unity i gnome-shell 3.10, w cinnamon zaskoczyła mnie ilość ustawień, możliwości edycji panelu, edycji elementów na panelu, oraz to jak to wszystko działa i się prezentuje.
Twórcy wykorzystali nawet mój pomysł wobec chyba xfce lub mate albo KDE, że brakuje mi w ustawieniach przycisku, który pozwalał by wyłączać i włączać ustawienia zaawansowane – osoba nie mająca pojęcia co i jak ustawia tylko pewne ustawienia, zaś osoba wtajemniczona ustawia sobie więcej.

Panel z ustawieniami ZAAWANSOWANYMI.

 

Nemo:


…zmiana bocznego panelu: katalogi, drzewo lub schowanie go

A w ustawieniach nemo:

Możliwość usunięcia bookmarks z menu – fajna opcja 🙂

A poniżej, opcje których brakuje mi czasami w menadżerach plików:

Zaś w samym panelu ustawień  środowiska znajdziemy (poniżej):

1.

2.

1. Ustawienia zaawansowane
2. Ustawienia normalne

Ustawienie efektów (element zaawansowany).

Panel – każdy obszar można przemieścić w inne miejsce na panelu:

Menu:

Edycja menu? Jak najbardziej… 🙂

Dodawanie elementu na Pulpit, czy na panel:

Elementy na panelu – te w standardzie, albo stworzone przez społeczność:

Czy zatem, cinnamon 2.0 to idealny twór?
Nie 😐

Ponieważ są pewne rzeczy w cinnamon, które nie wyglądają dobrze:
— brak pełnego spolszczenia
Są miejsca w ustawieniach, gdzie nie ma przetłumaczonych pewnych rzeczy.
— „zwarty układ” (opcja w nemo odnoszące się do każdego katalogu) nie działa w każdym katalogu
— brak opcji „Zwarty układ” dla katalogów i plików na pulpicie
— zasobożerność – około 95 – 180 MB zajętej pamięci RAM zaraz po uruchomieniu
(w momencie pisania tego tekstu cinnamon wykazuje 6% użycia procesora (cały czas) i 324 MB zajętej pamięci RAM – bez uwzględniania systemu, czyli to sam cinnamon)
— wybierając tapetę na pulpit, po ponownych wejściu w listę katalogów i plików, menadżer nie zapamiętuje w jakim katalogu ostatnio byliśmy – trzeba od nowa przebijać się przez katalogi, czy miejsca, aby dotrzeć w wybrane miejsce.
— po dodaniu do panelu ikonek i próbie ich przemieszczeniu, zaczęły się one klonować lub blokować – restart naprawia ten błąd
— mdm (menadżer logowania od cinnamon) nie posiada listy użytkowników (chyba że to wina jakiejś opcji)

Podsumowując:
Może zachwycam się tym, co już cinnamon miało, może… a może właśnie ta wersja pokazała mi, że ten twór ma potencjał jako konkurencja dla Unity, czy gnome-shell.
Mogę pochwalić cinnamon za to jak się prezentuje, że można sobie większość rzeczy ustawić, jak wygląda panel, jakie ma ustawienia, jak prezentuje się menu, oraz za to, że w pewnych miejscach cinnamon bije na głowę g-s, unity, czy nawet lxde, albo xfce.
Wybaczcie, ale opcje ustawienia namo… praktycznie mogę sobie tak ustawić ten menadżer plików, że będzie całkiem czymś inny niż standardowe namo, oczywiście z wyglądu, ale mimo wszystko… ktoś mi na to pozwala.
Wszystko działa sprawnie i szybko, bez zacinania się, czy czekania. Naciskam i w moment pojawia się okno programu.

Dlaczego cinnamon nie stanie się moim „pulpitem” podstawowym?
Pierwsza kwestia: przepełnienie plików i katalogów na pulpicie, tak to wygląda w cinnamon:

W przypadku xfce – większość plików i katalogów nie była by pokazana, zaś w lxde… wszystkie te pliki mieszczą się na jednym obszarze pulpitu.

Sprawa druga: ilość zajmowanej pamięci RAM. Wybaczcie, ale choć mam tego RAMu trochę, to mam włączonych kilka rzeczy w systemie, do tego gram, przeglądam internet w przeglądarce i dla mnie po pewnym czasie każdy MB jest ważny. Po uruchomieniu Ubuntu, na którym testuję cinnamon 2.0 menadżer urządzeń wykazuje mi w przypadku lxde około 160 MB (system + pulpit), zaś w przypadku cinnamon ilość zajętego RAMu wynosi… około 480 MB (system + „pulpit”).
ram
Ubuntu: ile zajmuje uruchomiony system + lxde + po wywalniu rzeczy nie potrzebnych?
(W powyższej grafice ujęty został też program do robienia rzutów ekranowych)

Sprawa trzecia (ostatnia): zależności gnome. W przypadku lxde, czy xfce elementy gnome mnie nie interesują. W przypadku cinnamon pewne elementy gnome muszą być zainstalowane, czy tego chcę czy nie. Najlepsze jest to, że kiedy zaznaczałem cinnamon do instalacji, pojawiała się lista na której było: unity i parę innych rzeczy, które miały zostać zainstalowane. W takich przypadkach przydaje się opcja –no-install-recommends – która blokuje instalację elementów rekomendowanych. Dzięki właśnie tej opcji, jakieś unity, czy inne śmieci mi się nie zainstalowały przy instalacji cinnamon.

… o.k to ja wracam na lxde, bo nie dość że tam nie ma problemów z elementami na pulpicie, to mniej RAMu zajęte 🙂