Krótko i na temat: gtk3.12

Ostatnio obejrzałem filmik o nowościach w gtk3.12.

Naprawdę, dopiero teraz gtk3/gtk+ otrzymuje możliwość przenoszenia kart? Ktoś sobie ze mnie żartuje? A może rewolucyjne ma być to, że w oknach pojawiły się, opcjonalnie, przyciski minimalizowania i powiększenia na pełny ekran – naprawdę, dopiero teraz? A może to cudowne usprawnienie w postaci jednego menu, które się przesuwa odnośnie opcji – szkoda, że nikt nie zauważył że to oznacza więcej klikania, bo normalnie zaznaczam sobie opcje klikając w ikonkę widzę opcję którą chcę wybrać, najeżdżam otwiera mi się nowe menu i zaznaczam to co chcę. W nowej wersji będzie tak: klikam w ikonę, klikam w dane miejsce, aby zobaczyć dane opcje, cofam się bo nie znalazłem tego co chciałem, znowu gdzie klikam i klikam i… klikam. Nie rozumiem zamysłu twórców gnome do psucia, czy niszczenia naprawdę fajnych koncepcji. Do tego przyglądam się programowi do filmów od gnome, który z panelu do obsługi filmu wygląda jak w pysk strzelił prawie to samo co ma apple u siebie. Jak kopiować to od najlepszych, ale żeby aż tak? Twórcy gnome są tak wypaleni z pomysłów, że muszą kopiować czy opierać się na innych systemach?

2011-02-10 – wydanie pierwszego gtk3. Ponad 3 lata i gtk otrzymuje możliwość przemieszczania kart… lepiej teraz niż wcale, prawda.

Reklamy

pitivi 0.91 – Ubuntu 13.10

Wczoraj postanowiłem sprawdzić, czy może znalazł się ktoś, kto zbudował paczkę nowej wersji pitivi dla systemu Debian, Ubuntu.
Udało mi się skompilować pitivi 0.91, ale… program nie chciał działać.

Okazało się, że Debian posiada wersję 0.91, ale jest ona w [experimental].

Nie myśląc długo postanowiłem sobie sprawdzić mój ulubiony program do edycji filmów w nowej wersji.
Nie obyło się bez problemów z zależnościami, ale to jest pikuś.

Pitivi 0.91 potrzebuje do działania python-gi i python-gi-cairo w wersji 3.10.x – oznacza to, że trzeba się pożegnać z kazam 1.3.0, który jako jedyny program na linux potrafi nagrywać dźwięk z gry, programu i z mikrofonu jednocześnie, do tego jest dość łaskawy dla procesora. Oczywiście rozwiązaniem jest zainstalowanie kazam 1.4.3, który nie bazuje na ffmpeg, tylko na gstreamer 1.0. Na gstreamer 1.0 bazuje też najnowsze pitivi 0.91, co mnie osobiście nie cieszyło.

Kiedy już udało mi się uruchomić program, okazało się, że jest wersja pitivi 0.92, o której nie ma żadnej informacji. Ale co tam, ważne że 0.91 działa 🙂

Pitivi 0.91 to w pewnym sensie stare pitivi 0.15.x, ale mimo wszystko z błędami, fanaberiami i nie trafionymi pomysłami.

Nagrywanie pitivi 0.91 wykaząło, że kazam (1.4.3) i pitvi (0.91) to czasami użycie procesora na poziomie 70% – 99%, zaś starsza wersja pitivi 0.15.2 i kazam 1.3.0 to użycie procesora na poziomie… 40%. Nie jest to dziwne, że każdy program, który przechodzi na gs 1.0 zwiększa zapotrzebowanie na moc procesora o 100% – 200%.

Bardzo fajnie będzie to widać na filmiku poniżej, gdzie użycie jednego efektu i nałożenie dwóch materiałów na siebie skutkuje ich… przycinaniem się na podglądzie. Wiem, że do tego dochodzi jeszcze kazam, którym nagrywam wszystko, ale… aby obciążyć i5 na tyle, aby podgląd materiału się zacinał? Co więcej, można zauważyć też w poniższym nagraniu, że nagranie… haczy czasami, co jest winą… kazam i nadmierne zapotrzebowanie na moc CPU.

Dlatego napiszę tak: trochę się zawiodłem na pitivi 0.91. Liczyłem na naprawdę coś dobrego, co będzie lepsze od starszej wersji, a tym czasem wróciłem do 0.15.2, bo wolę się męczyć z programem, niż patrzeć jak potrzebuje on 50% – 70% mocy CPU, aby działać, gdzie starsza wersja potrzebuje od 5% do 20%.

Na koniec… nie wspomnę o tym, że podgląd dodawanych filmików nie działa, skala czasu „nie rozciąga” się kiedy kręcimy kółkiem na skali (trzeba nacisnąć Shift, aby zaskoczyła ta opcja), albo fakt, że opcje na skraju, które odnoszą się do filmiku nie działają. I kto wpadł na pomysł, aby przycisk do cięcia filmu, czy jego rozdzielenia ze ścierzką dźwiękową przesunąć na prawy róg? A co powicie na to, że listę efektów można układać tylko z… opisem, a nie jak w wersji 0.15.x – jedna koło siebie (kafelkowo).

Gnome-Shell 3.10 – 34786 zmian, których prawie nie widać

Tak… zainstalowałem gnome-shell 3.10.

Tak… wywaliłem gnome-shell 3.10 na drugi dzień.

Tak… nie zauważyłem znaczących zmian w g-s.

Tak… nadal jest to dla mnie koszmarna nakładka, która jest nazywana pulpitem.

Zacznę od plusów 🙂
Fajnym pomysłem jest wyrzucenie belki programów (tylko wybrane programy) i przesunięcie przycisku zamykającego niżej.
Czy chowający się i znikający pasek z możliwością wyszukiwania to fajna sprawa, bo działa to w oparciu o przycisk?
Kolejny element, który muszę kliknąć. Czy nie lepiej byłoby wywalić ten pasek i dać możliwość wyszukiwania ala wyszukiwanie plików/katalogów po nazwie w Nautilus? Przecież znikająca po 5 sek. informacja w takim oknie, że jest taka możliwość wyszukiwania ala Nautilus była by lepsza, niż kolejny powód, aby klikać… co to, przybliżamy się do Windows?

A teraz wady…
Brak przycisku minimalizacji pokazuje, że pomysł z likwidacją belki nie do końca był przemyślany.

Nie działające gnome-tweak-tool – żadnego błędu w terminalu, żadnego powiadomienia, a program się nie uruchamia.

Regulacja głośności, sieci itd. na panelu jako całość – fajne, tylko gdzie przycisk… restart!!

NADAL nie naprawiono błędu panelu z „Ulubionymi”. Kiedy dodamy wiele ikonek do panelu… jeśli zostanie on przeładowany, ikonki zanikają, ponieważ nie mieszczą się. Ponieważ na tym panelu wyświetlane są też ikonki programów lub elementów uruchomionych na „pulpicie”.

Kto wpadł na ten idiotyczny pomysł, aby zwykły suwak na liście Aplikacji zastąpić kulkami, które przełączają się skokowo, a nie płynnie.

Dlaczego zbiorcze ikonki nie są wyróżnione w jakiś „fajny” sposób?

Dlaczego panel wyszukiwania w podglądzie wykazuje mi jakieś dodatkowe i zbędne rzeczy?

Dlaczego pasek powiadomień reaguje z dłuugim opóźnieniem?

I dlaczego gnome-shell zajmuje, u mnie, 277MB pamięci 5 minut po jego uruchomieniu?

Dlaczego nazywy programów są ucinane na liście aplikacji, jeśli są one dłuższe niż jakaś tam ilość znaków w pierwszej linii?

—————————————————

To nie liczne zarzuty jakie mam wobec gnome-shell 3.10.
34786 zmian, zmian które chyba objęty elementy gnome 3, ale zapomniano o gnome-shell.

Obecnie gnome-shell jest prawie takie same jakie było w pierwszym dniu wydania. Sztywny panel na górze, podgląd uruchomionych okien po najechaniu na kant ekranu, lista ikonek widoczna w jednej dużej przesuwanej liście.
Koncepcja, która nie znalazła żadnego zwolennika, który chciałby wykorzystać gnome-shell na tablecie.

Ale, aby nie było…

Komu przeszkadzał ten suwak…?

A gdzie przycisk… restart?

Okna mogą wychodzić poza panel… szał!!

Pasek do wyszukiwania pod przyciskiem… rewolucja!!

Ja tylko przez chwilą uruchomił pulpit i jeden program.

Dlaczego na tym powiadomieniu nie ma żadnych przycisków np. Zatwierdź lub Anuluj?
(Aby zatwierdzić, trzeba nacisnąć enter. W innym takim „pustym” powiadomieniu, aby zatwierdzić coś trzeba użyć Tab i enter, bo naciśniecie Enter (bez Tab-u) anuluje całą operację)

Na koniec…
Postanowiłem odwiedzić stronę extensions gnome-shell, gdzie znajdziemy dodatki instalowane do g-s, bez jakiegokolwiek podawania hasła, tylko zwykłe potwierdzenie.
Wszystko działa dość fajnie, ale do momentu kiedy okazuje się, że… na 5 dodatków zadziałał tylko jeden.
Ale to nic, bo i tutaj zostało coś zjebane, bo WIELE dodatków powiela się, lub nie są one już kompatybilne z daną wersją gnome-shell, o czym kurna nie jestem nawet informowany. To, że wchodzę na stronę (extensions gnome-shell
) korzystając z LXDE to mi wykrywa, ale już wersji gnome-shell nie potrafi mi wykryć… słabo.
A zapytam tak w powietrze: ktoś ma piecze nad tą stroną i tymi dodatkami (czyt. kontroluje, testuje, bada pod względem złośliwego kodu)?

Podsumowanie.
Kiedy pierwszy raz zainstalowałem gnome-shell zjechałem ten „pulpit”. Teraz dużo chłodniej podchodzę do tej nakładki. Jednak zadziwia mnie, jak twórcy spoczęli na laurach w temacie wprowadzania innowacyjności do g-s. Bo jeśli jakaś zdolna grupa zabrała by się za gnome-shell, mogła by wycisnąć z tego dużo, dużo więcej, co byłoby ciekawsze, lepsze i wygodniejsze w użytkowaniu. Pokazali to ludzie z Minta tworząc cinnamon, da się, da… tylko trzeba chcieć.
I pamiętajmy o tym, że pierwsze gnome-shell było tworzone 2 lata?, bo już nie pamiętam, i do teraz koncepcja ta nie została zmieniona, szkoda.

xmir, mir, ubuntu, unity next… przyszłość.

Ostatnio coraz więcej informacji wypływa odnośnie mir, xmir, ubuntu i Canonical.

Żadna informacja nie jest dobra dla Canonical. Nie dość że nie udało im się zebrać stosownej kwoty na swój telefon, to przy okazji xubuntu i lubuntu (dystrybucje mimo wszystko zwierające w nazwie ubuntu) stwierdziły, że nie przejdę tak jak oryginał na mir/xmir. Do pieca dołożył Intel, który wypiął się na Canonical i zjednał się jeszcze bardziej z Red Hat (czyt. twórcami gnome) – link.

Czy to oznacza, że mir to wyrzucanie pieniędzy w błoto przez Canonical.

Nie do końca 🙂

Prawda jest taka, że Canonical nikogo nie zmusza do używania Mir, który moim zdaniem, ma być zoptymalizowany do działania na urządzeniach mobilnych (czyt. tablety, telefony). Ponieważ, jeśli ten stan zostanie osiągnięty, to odbije się to pozytywnie także na działaniu mir na laptopach i komputerach stacjonarnych.
Co innego wayland, który jest następcą Xów i musi on być zoptymalizowany do działania na komputerach, a nie urządzeniach mobilnych.

I nikt nie zabroni Canonical na przystosowanie w przyszłości Unity do wayland, kiedy stanie się on stabilnym wydaniem i zostanie rozpracowany na czynniki pierwsze.

Jeśli więc patrzymy na Mir w kontekście tabletów i telefonów to tutaj może się okazać, że Ubuntu phone nie ma nic do powiedzenia. Przecież wystarczy popatrzeć na takie systemy jak: Windows Phone (Microsoft), Blackberry OS, Firefox OS.
Każdy z wymienionych systemów nie zdobył sobie popularności takiej jakiej oczekiwali ich twórcy. Do tego taki Windows Phone ma wsparcie dużych firm, a jego udział w runku na świecie jest nie wielki, Blackberry kiedyś dość znacząca firma, obecnie jej system i telefony… słabo wypadają (wiem, że w Polsce może ta firma nie była popularna, ale ja patrzę na świat, a nie Polskę), Firefox OS tak naprawdę nie wiem, czy zdobył on jakąś popularność, bo T-mobile reklamuje go na potęgę, ciekawe dlaczego: bo ten system jest tak dobry, czy może dlatego że ludzi on nie przekonuje, kiedy się z nim zetkną?).
I teraz do tej stawki wchodzi Ubuntu Phone, który nie dość że startuje, to jeszcze zbyt wiele aplikacji nie będzie posiadać na samym początku, nie wiem czy w ogóle będzie je posiadać, jeśli ktoś nie zainteresuje się tym systemem.

A patrząc na siebie, to napiszę, że nie kupił bym telefonu z ubuntu phone tylko po to, aby mieć ten system, kiedy posiadam już inny telefon… z androidem.

Oznacza to, że Ubuntu phone musiało by przewyższać optymalizacją, działaniem i pomysłami takiego Adnroida i iOS, aby zyskać coś na tym polu. W innym przypadku, raczej świata nie zawojuje. A czy Canonical będzie wstanie wymyślić na nowo koło w temacie systemów mobilnych? Tutaj można liczyć się z zaskoczeniem 🙂

Obecnie warto czekać na nowe Ubuntu, aby przekonać się, czy ten Mir to naprawdę takie zło, czy raczej robiono z igły widły. Warto też zainteresować się Fedora 20, która prawdopodobnie otrzyma wstępne wsparcie wayland – co zapewne będzie dobrym motywem do porównań wydajności i działania: Mir vs wayland.

Wygląda na to, że większość nieścisłości i informacji zostanie rozwiana na tej jesieni… będzie się działo 🙂