Vivaldi… przeglądarka internetowa.

Wpis na blogu, o dość wnerwiającej przypadłości w Vivaldi i… niecały miesiąc i zostaje wprowadzona opcja, która rozwiązuje problem.

Przypadek?
A może twórcy Vivaldi podglądają co użytkownicy piszą w internecie o ich programie?

Fakt jest taki, iż obecnie Vivaldi, wreszcie, w jakiś sposób przyrównało się do innych przeglądarek wobec użytkowania, dokładając 10 gr. od siebie.

vivaldi

Faktem jest, że Vivaldi na początku miesiąca pojawiło się jako wersja stabilna, dla powszechnego i szerokiego grona użytkowników, a po 2 tygodniach pojawia się opcja dla kart, która normalizuje korzystanie z przeglądarki… Czy wynika z tego, że nie tylko mnie brak tej opcji potrafił odrzucić?

Nie zmienia to jednak faktu, że przeglądarka ma pewne problemy, a żeby nie napisać drobne braki.
Jednym z nich jest brak zapamiętywania przez Vivaldi wszystkiego wpisywanego w formularz lub okna dialogowe, z loginem na czele (albo ja nie widzę takiej opcji).

Inną dziwną rzeczą jest powielanie się opcji:
vivaldi i vivaldi

Czym się te opcje różnią? Bo ja jakoś nie znajduję między nimi jakiejś wielkiej różnicy.
Zabawne w tym jest to, że może i wyszukiwanie oryginalnie nie działa, ale… wpisując w pasek adresu frazę, czy słowo zaczynające się od g …, i tak uruchamia google i wyszukiwanie. Więc gdzie tu sens tych opcji, kiedy można je bez problemu obejść?

Vivaldi nie jest złe, ale do ideału jeszcze długa i żmudna droga.
Bo to co na pewno przydało by się tej przeglądarce to… optymalizacja i usprawnienie procesu ładowania kart, bo kilka kart, a wiatrak potrafi wkręcić się na dość wysokie obroty, mimo iż jakoś nie ma ku temu powodów.

ps.
Twórcy zapowiedzieli, iż z wersją 1.1 zakończą wsparcie dla starszych wersji systemów Windows (XP i Vista) i OS. Warto mieć to na uwadze.

Reklamy

Opera w ręce (przejęta przez) Chińczyków?

Wszystko na to wskazuje…

Pytanie jakie mi się nasuwa: Po co chińska firma (konsorcjum) przejmuje przeglądarkę, która jakiś wielkich popularności nie osiągnęła, co więcej opiera się na silniku, z które korzysta kilka przeglądarek?

Innym pytaniem jest: Czy przejęcie Opery, oznacza przejęcie tak naprawdę wszystkiego związanego z Operą, a więc także opery mini i opery na telefony dotykowe (to wie różne przeglądarki)?

Jeśli tak ma wyglądać przejmowanie Opery, to… żeby nie powiedzieć… lipa.

Opera w wersji desktop radzi sobie… średnio, żeby nie napisać, słabo. W tej materii panoszy się Chrome (Google) i Firefox (Mozilla). Mógłbym napisać, że jeszcze Safari, ale popularność tej przeglądarki są rozdmuchiwana przez Apple, zaś IE/Edge… Ile osób używa tych przeglądarek w swoim Windowsie? O systemie linux nie wspominam, bo nie dość że jest tego więcej, do tego każda z przeglądarek ma raczej znikomy udział wśród użytkowników nawet dystrybucji.

I wielokrotnie już pisałem na moim blogu o Operze, czy przeglądarkach, ale teraz patrząc na Operę (Desktop), to odnoszę wrażenie, że Opera chcąc być indywidualna i podążać własną drogą popełniła jeden istotny błąd: nie wyprzedzała konkurentów niczym, a w pewnym aspektach kulała, czy nie miała zaimplementowanych czy wprowadzonych elementów, które były u konkurencji.

Co innego z Opera mini, czy Opera na Smartfony. W tym segmencie Opera praktycznie nie miała konkurentów, co może trochę dziwić. Przecież Firefox, czy Chrome występują na telefony dotykowe, a jednak to Opera mobilna mógłbym stwierdzić, że wiedzie prym. I to tutaj Chińczycy mogą widzieć potencjał w Operze, wersja mobilna. UC browser mimo chęci i szybkiego ładowania stron, jakoś nie zdobywa wśród europejczyków popularności.

Czy przejęcie, jeśli do takowego dojdzie, zmieni w Operze?
Coś może zmienić, ponieważ Chińskie konsorcjum będzie chciało po jakimś czasie realizować własny kierunek dla przeglądarki, nie ważne czy to się komuś będzie podobać czy nie.

Dość nie oczekiwaną informacją jest fakt, że Opera beta zaczyna przypominać… Vivaldi. Czy to przypadek, nie sądzę.

Oby, jeśli dojdzie do przejecie, Opera wyszła na prostą, a twórcy zaczęli bardziej patrzeć na użytkowników, a nie na swoje widzi-mi-się, czy „własną” drogę rozwoju. Ponieważ obecnie to użytkownicy deklarują swoje poparcie lub odrzucenie, przez kliknięcia w przycisk: Pobierz (daną przeglądarkę), a nie jak było kiedyś, po przez innych użytkowników.
Teraz nikt nie pobierze przeglądarki, bo ktoś inny jej używa, albo bo ktoś tam sobie stwierdza, że to fajne. Te czasy już minęły, i czas dostosować się do użytkowników i realiów.

Opera (34 – developer) vs Vivaldi-snapshot

O Operze już pisałem, chyba kilka razy.

Ale postanowiłem sprawdzić, jak tam prezentuje się przeglądarka, która kiedyś (bardzo dawno temu) mnie zachwyciła.

Może zachwycać szybkość ładowanych stron internetowych, bo to stoi na wysokim poziomie. Ale dla mnie to nie wszystko. Sporadycznie używam Firefox (dev), nie po to aby się przekonać, co nowego, ale po prostu, jako zamiennik do chrome.

Opera nadal, moim zdaniem, nie domaga funkcjonalnością, której ja oczekuje i do której przyzwyczaiłem się na chrome.

Aby nie było, to Opera nie jest złą przeglądarką, ale obecnie (już nie wspomnę o systemie linux) konkurencja jest na tyle duża, że podstawowe funkcje przestają mieć takie wielkie znaczenie.

Vivaldi testowałem od momentu, kiedy to było możliwe. Jedyne co działało to przeglądanie stron, i kilka opcji. Ale z każdym nowym wydaniem snapshot przybywało opcji, i poprawiano błędy. Zaimplementowano nawet funkcję przełączania się między kartami za pomocą kółka myszki na systemie linux. Tak, Vivaldi ma tę funkcję, ale działała (powtarzam: działała) ona odwrotnie tzn. ruch kółka w górę, przeskok na karty po prawej, ruch w dół, przeskok o kartę na lewo – ale obecnie działa to już normalnie (czyt. odwrotnie). I choć przeglądarka wygląda na pierwszy rzut koszmarnie, to można się do tego przyzwyczaić. Twórcy pragną też w swoim założeniu pozwolić użytkownikowi na dostosowanie sobie programu do swoich preferencji, czy potrzeb np. możliwość ustawienia paska adresu na dole, paska kart po prawej/lewej, czy na dole itp. Co ważne, to przeglądarka nie grzeszy prędkością ładowania stron. Pomaga licznik na pasku adresu, ale nie zmienia to faktu, że Vivaldi demonem ładowania stron nie jest. I co ważne, Vivaldi pozwala na instalowanie dodatków dedykowanych chrome.

Mam wrażenie, że Opera stoi w miejscu, a nowe pomysły, czy funkcje są wciskane do przeglądarki na siłę. Twórcy stracili werwę i wolę walki, oraz chęci na rozwijanie programu, który i może spełnia swoje podstawowe funkcje, ale nie zachwyca niczym innym. W przypadku Vivaldi, mamy program cały czas w fazie rozwoju, ale rozwoju dynamicznego, przeładowanego pomysłami, czy poprawkami błędów. Obecnie brakuje mi opcji ładowania programu zmaksymalizowanego, bo cała reszta spełnia swoje zadanie, nawet jeśli strony ładują się z właściwą sobie szybkością.

GG linux

To, że wyszło GG na system linux wiadomo nie od dziś.
To, że Adobe porzuciło rozwijanie wersji na system linux, także większość użytkowników tegoż systemu wie. Ostatnia wersja to: 11.2.

Kiedy pod koniec 2014 roku postanowiłem sprawdzić, co w GG piszczy, na system linux, to pojawił się błąd z flash, ponieważ program wymagał 11.3.
Obecna wersja (GG 12.4.62) na Ubuntu uruchomiła się bez żadnego błędu.

gg linux

Co zabawne, choć numer gg mam od… dobrych kilkunastu lat (do testów), to jednak program wymusza odnowienie danych, oraz wprowadzenie hasła od nowa.
To co zadziwia w ustawieniach to…
g2

Niby fajna opcja, ale nie ma żadnych informacji o tym, czy ktoś nie ma dostępu do tych zapisów, oraz kto może otrzymać dostęp do, jakby nie było, rozmów prywatnych.
(Opcja standardowo włączona)

I choć panel ustawień jest znośny i pozwala na dostosowanie sobie pewnych elementów pod siebie (choć nie wszystkich), to nie zachwyca on ilością ustawień:
gg linux

Jednak największym mankamentem GG na system linux (choć podejrzewam, że nie tylko na ten system. Przecież od zawsze GG ma problem w tym aspekcie), jest zasobożerność:g4

Chrome z trzema otwartymi kartami (w tym okno edycji tego posta) zajmuje mniej, niż okno GG z dwoma kontaktami na krzyż.
Pidgin z kilkunastoma różnymi rodzajami włączonych kont, zajmuje niecałe 90MB.

Muszę też wspomnieć, że GG nie wyzbyło się reklam z okna komunikatora i rozmowy.

gg linux

Z GG otrzymuje się: komunikator, wyszukiwarkę osób (konta GG), wyszukiwarkę losowej osoby do rozmowy, wirtualny dysk o pojemności 5 GB, możliwość połączenia komunikatora z pocztą i aplikacje, które 2 marca 2015 zostaną wyłączone.
W systemie GG są dostępne także… prezenty.

g6

 

 

Co ważne, to to, że pidgin wykrywa kiedy ktoś pisze używając programu GG, choć wysyłanie np. zdjęć wygląda trochę podejrzanie. Polega to na przesłaniu zdjęcia na dysk GG, a nie rzeczywiste przesłanie pliku.
Oczywiście wysłanie zdjęcia przy pomocy pidgin do GG nie działa, nawet sam pidgin nie wykrywa zdjęcia w oknie rozmowy, podobnie z rozmowami wideo, które nie działają (gg << >> pidgin).

GG nie jest złe, jeśli mamy pocztę WP.pl, komunikujemy się z osobami używając konta gg, oraz ochotę używać dysku wirtualnego połączonego z komunikatorem. Przy okazji godząc się na wysokie użycie pamięci itd. to GG będzie skrojone idealnie. Nie oczekuj, że GG na system linux będzie olśnieniem, cudownym pomysłem na komunikację z ludźmi. W dobie komunikacji z poziomu FB, oraz G+/gmail (hangout), GG to raczej alternatywa dla zabicia nudy, niż obowiązkowy element w prowadzeniu rozmów.

System: Ubuntu 15.04 (dev)