wieści z placu boju

Ogólnie to dzieje się u mnie dość wiele… choć są to sprawy osobiste, niż związane z blogiem czy linux.

Dokładnie kilka tygodni temu, kiedy to Polska borykała się z groźbą powodzi i podtopień, postanowiłem przetestować kilka dystrybucji, których używałem kiedyś: czyli przegląd tego co już miałem, ale to wyleciało z mojego dysku.

Jak się okazało, ani openSuse, ani Sabayon linux, openindiana (openSolaris), ani żadna inna dystrybucja nie ostała się na dysku, oprócz tych co już miałem.

Zacznę może od początku…
A na początku był mint Debian. Po wykonaniu aktualizacji, zachciało mi się gnome-shell. A że w Debianie gs jest tylko w sid, więc wykonałem aktualizację do tej wersji. Wszystko było fajnie do momentu, kiedy to… doszło do aktualizacji paczki Perl i zostało zaznaczone że paczki linux (czyli jądro) muszą zostać skasowane – no dobra. Ale jak system może pracować bez jądra? Właśnie i Debian sam mi pokazał, że nie jest mi on dany być na dysku.

Kolejną dystrybucją był openIndiana czyli społecznościowa wersja openSolaris.
Jak się okazało, działa ona dość fajnie, ale rozwaliła mi trochę układ partycji, łącząc dwie partycje obok siebie, czyszcząc je, a partycje swap łącząc z partycją która była obok i na której miałem zamiar zainstalować OpenIndiana – dobrze, że partycja na których miałem dane nie skasowało.
Ogólnie OpenIndiana chodzi na gnome2, ale abym widział w tym systemie rewelację, no to przepraszam, ale ja tego nie odczułem.

Później był Sabayon linux, wersja 5.4 i 5.5 – każda miała jakieś dziwne problemy i czkawkę. I nie ostała się (wersja i system) na moim dysku.

Kilka razy próbowałem openSuse, ale też aktualizacja wypada różnie 😦

Warto wspomnieć, że Sabayon linux i Mint to wersje normalne, a openSuse to wersja testowa i do tego stara, ale najlepiej sprawuje się – nawet bez aktualizacji 🙂

Myślałem nad gentoo, ale nie mam ochoty bawić się w kompilacje wielogodzinne – nie mam na to czasu i ochoty. Fedora zaś, przeraża mnie w niej instalowanie dodatkowych paczek w wersji devel i 32bit… a działa ona podobnie jak Ubuntu.

Odnośnie jeszcze dystrybucji Ubuntu 11.10 wersja testowa i Archa. Ubuntu obecnie wyhamowało ze swoim rozwojem. Nowe paczki to większość aktualizacji Gnome2 na gnome3, oraz co jakiś czas pojawia się nowe Unity, nie wiele wnoszące do samej konstrukcji i nie dające za wiele możliwości.

Arch to dystrybucja ciągła, ale to co mogę napisać to to, że obecnie pracuje on na jądrze 3.0. A w grub wpis już nie ma zakończenia …26 🙂 Arch też udostępnił systemd dla osób które chcą bawić się z tym…

Ale jak na razie żadne dystrybucja nie przeszła testu, udanej aktualizacji. I choć myślę, że najlepiej z tego by wybrnął openSuse, to nie chce mi się go kolejny raz instalować czy szukać mu nowych paczek…bo coś tak nie zagrało.

Więc jak widać, na placu boju ostały się tylko te dystrybucji które były.

Szkoda tylko, że Canonical siadło trochę na laurach z nowościami w Ubuntu, bo samym gnome3 (które trochę napsuje nerwów przy aktualizacji przy wersji stable) i kilka nowości w unity to za mało jak dla mnie aby przyciągnąć nowych użytkowników. A po za tym, za rogiem majaczy wersja TLS, a więc jak oni chcą zrobić – aby by ona była dopracowana, jak wsadzą do niej Unity i całe to badziewne gnome3??

Mam nadzieję, że do wydania stabilnego – zobaczę jeszcze jakieś nowości w Unity i polepszy się działanie ubuntu, a już na pewno powinno się zmienić lightdm, bo w takiej postaci to tylko straszy, niż prezentuje lepszy poziom od gdm 😉

I tym akcentem kończę ten wpis.

I jak napisałem, obecnie problemy osobiste i w domu sprawiają, że nawet nie myślę o blogu. Zbyt wiele mam innych spraw na głowie. I choć szkoła za pasem, a wiele osób wróci z wakacji i stałego trybu życia, w moim życiu mam nadzieję, że nastaną inne chwile – te lepsze. Bo jak na razie, mam dość problemów i ich wałkowania…

ps.
Odnośnie premiery kde 4.7 – to dziwne, bo odniosłem wrażenie jak by ona przeszła jako tak bez większego echa. Wiadomo, że w świecie linux było głośno, ale w innych miejscach już dość cicho – a może tylko tak mi się wydaje…

Ja cichaczem czekam na premierę nowej wersji gnome3, ponieważ wreszcie użytkownicy dostaną część tego co powinna otrzymać na samym początku… i choć koncepcja się nie zmieni, to mimo wszystko nowości zapowiadają się dość ciekawie 🙂

2.6.xx – ta nazwa jądra linux’a już jest do kitu – będzie inna

Jak zapowiedział twórca jądra linux’a Linusa Torvaldsa – planuje on zmianę oznaczenia jądra systemu linux.
Propozycje to przejście na cyferki 3.0 i następna cyferka – jak to było wcześniej. Są też propozycje, aby oznaczać jądro rokiem – to już będzie kosmos, a wiele dystrybucji i systemów będzie co roku zmieniać koncepcję, bo jakiś „ktoś” zaproponował oznaczanie jądra rokiem – fuck!

Linusa Torvaldsa twierdzi, że jądro na tyle się zmieniło, że czas zmienić jego oznaczenie cyferek.
W moim odczuciu, jako użytkownika – to i może coś tam się zmieniło, ale tak naprawdę dla szarego człowieka to zmian jest niewiele.
Jedyną znaczą zmianą było dodanie wsparcia wifi do jądra, co poprawiło działanie kart wifi w laptopach i komputerach (lepszy zasięg, lepsze wyłapywanie sieci, nie zrywanie połączenia tak często). Kolejną, która nadal się dzieje to ulepszanie wsparcia (wreszcie) obsługi kart graficznych odnośnie ich otwartych sterowników. Nowy format partycji mnie osobiście nie zachwycił, a raczej po prostu się pojawił. Kolejny bardziej jest nastawiony na serwery jak i kolejne, które planuje się wprowadzić do jądra.
Szary użytkownik zauważy też, że nowe jądra zostały odchudzone ze starych sterowników – a to gwarantuje niektórym starym sprzętom – brak uruchomienia się lub poprawnego działania 🙂

Ciekawi mnie w tym wszystkim jedno: czy przedstawi się nam użytkownikom listę ZNACZĄCYCH i przełomowych zmian, które sprawiły że użytkowanie systemu stało się lepsze, szybsze i wygodniejsze.
Czy tak naprawdę zmiany w jądrze to bardziej zmiany na rzecz administratorów i serwerów.

Ponieważ, czy widzę różnicę w zainstalowanym jądrze 2.6.32, a 2.6.39?
Tak 🙂 39 podobno pobiera więcej energii i… a tak to ja różnicy w uruchamianiu się systemu nie widzę, szybkości tego uruchamiania nie widzę, działaniu systemu nie widzę… a to, że mając 39 mam ext4 – przecież instalując system na ext2 będzie wszystko działać też na 39 – więc nowy format partycji to słaba reklama.
Więc… nowa nazwa to tak tylko kolejny problem dla twórców dystrybucji i innych urządzeń, gdzie trzeba będzie wszystko przystosować do nowego nazewnictwa.

kernel 2.6.39 rc1 – Ubuntu 11.04 natty

Nie odpowiadam za uszkodzenia systemu, awarie systemu lub jakieś problemy związane z instalacją tego jądra! Instalację wykonuje się na własną odpowiedzialność…
Trzeba zauważyć, że jest to wersja rc2 więc może zawierać błędy i powodować problemy z systemem (choć ja jakoś jeszcze ich nie miałem).

Dla obu wersji:
linux-headers-2.6.39

wersja dla systemu 64 bit (amd64) – obie paczki instalujemy:
–> linux-headers-2.6.39

–> linux-image-2.6.39

wersja dla systemu 32 bit (i386) – obie paczki instalujemy:
–> linux-headers-2.6.39

–> linux-image-2.6.39

Za pewne za jakiś czas ten kernel pojawi się w repozytoriach ubuntu – natty 11.04, ale jak ktoś chce już teraz sprawdzić – jak się sprawuje nowe jądro to można pobrać i zainstalować 🙂

Jak już się przekonałem nie jednokrotnie, nowe jądra nie wiele wnoszą do działania samego systemu i jego szybkości. I choć nowe wersje kernel-a poprawiają błędy i przyspieszają działanie, to normalny użytkownik tego nie odczuwa w takim stopniu jak osoby, który posiadają serwery, czy graficy komputerowi, którym program będzie działał odrobinę lepiej i szybciej.

Wersja kernel, dla systemu Ubuntu 11.04 (natty).

kernel 2.6.38rc3 – Ubuntu 11.04 natty

Nie odpowiadam za uszkodzenia systemu, awarie systemu lub jakieś problemy związane z instalacją tego jądra! Instalację wykonuje się na własną odpowiedzialność…
Trzeba zauważyć, że jest to wersja rc2 więc może zawierać błędy i powodować problemy z systemem (choć ja jakoś jeszcze ich nie miałem).

Dla obu wersji:
linux-headers-2.6.38-rc3

wersja dla systemu 64 bit (amd64) – obie paczki instalujemy:
–> linux-headers-2.6.38rc3

–> linux-image-2.6.38rc3

wersja dla systemu 32 bit (i386) – obie paczki instalujemy:
–> linux-headers-2.6.38-rc3

–> linux-image-2.6.38-rc3

Wersja tak jak widać to rc2 i nie była i nie będzie przez mnie testowana. Za pewne za jakiś czas pojawi się kernel w repozytoriach ubuntu – natty 11.04, ale jak ktoś chce już teraz sprawdzić – jak się sprawuje nowe jądro to można pobrać i zainstalować 🙂

Jak już się przekonałem nie jednokrotnie, nowe jądra nie wiele wnoszą do działania samego systemu i jego szybkości. I choć nowe wersje kernel-a poprawiają błędy i przyspieszają działanie, to normalny użytkownik tego nie odczuwa w takim stopniu jak osoby, który posiadają serwery, czy graficy komputerowi, którym program będzie działał odrobinę lepiej i szybciej. W wydaniu .38 wprowadzona powinna być już łatka do przyspieszenia działania, oraz dokonano wielu poprawek odnośnie sterowników do kart graficznych.

Wersja kernel, dla systemu Ubuntu 11.04 (natty).

–aktualizacja–
Post został zaktualizowany do wersji 2.6.38rc3.
W repozytoriach Ubuntu 11.04 jest już wersja .38 jądra, więc osoby posiadające wersje repo Natty, nie potrzebują instalować czegokolwiek – ponieważ zostanie to zrobione podczas aktualizacji.