najlepsza i najgorsza dystrybucja – 2011

W zeszłym roku popełniłem wpis, który zbulwersował wielu z was (czytelników tego bloga).
Ponieważ na szczycie postawiłem Ubuntu, później było openSuse, Arch, Sabayon linux, Debian i Fedora.

Jak będzie teraz?
Czytaj dalej „najlepsza i najgorsza dystrybucja – 2011”

już za kilka dni: mageia

Jeśli ktoś jest fanem Mageia, to lepiej niech tego nie czyta – wolę ostrzec 🙂
———————————————

Moim zdaniem. rozgłos towarzyszący pojawieniu się mageia i tego co tak naprawdę twórcy,
którzy odeszli od mandriva zrobili – to chwyt marketingowy.
Dlaczego tak uważam?

Ponieważ mageia to kopia mandriva, z lekkimi zmianami. To taki Mint w odniesieniu do Ubuntu – czy to dobrze, czy źle – ocenimy za kilka dni, kiedy to mageia 1 ujrzy światło dzienne. Tak, tak – szykuje się impreza, tzn. wydanie dystrybucji, w której pokłada się nadzieję, na coś nowego i świeżego. Ale jak to zaznaczają sami twórcy: rewolucji nie będzie. Czy to oznacza, że rozgłos na rzecz mageia nie miał na celu przypomnienia użytkownikom o Mandriva? Myślę że tak. Moim zdaniem inaczej by to było, jak by twórcy mageia zaprezentowali własny theme, własny moduł do konfiguracji systemu, własne coś – a tu wszystko to mandriva tylko lekko poprawiona. Jedyny co twórcy zrobili dobrego to założyli własne repo, bo bazując na tym z dystrybucji „matki“ było by nie halo.
Wielu was może bulwersować moje podejście do tematu, ale nie mam co ukrywać swojego rozczarowania mageia – nie tego się spodziewałem.
Kolejną rzeczą jest to, że twórcy mageia wprowadzili dziwny podział nośników. CD około 600 MB to dwie wersje procesorowe – 32 i 64 bit. Ale już wersje DVD to rozbicie na 32 i 64 bit. W moim odczuciu powinno być na odwrót.

Więc co tak naprawdę zobaczymy w mageia: jądro 2.6.38.4 (może być nowsze, ale za pewne .38), KDE 4.6.2 (może nawet już 4.6.3), chrmomium 12.x i firefox 4.0.
Obecne wydanie RC to już tylko poprawki tego co zostało stworzone i wielkie przygotowania do finalnego wydania.

Jak napisałem: zawiodłem się.
Na samym początku jeszcze wierzyłem, że twórcy pokażą coś, zaprezentują coś – a tu kupa. Podobno w kolejnych wydaniach ma coś się zmienić – tylko co?
Chcąc tak naprawdę odciąć się od dystrybucji mandriva, twórcy mageia musieli by zmienić w systemie wszystko, dosłownie wszystko. Porzucić moduł do konfiguracji systemu, stworzyć inny, własny. Kolejną rzecz musiało by być zaprezentowanie radykalnych zmian, jak i własnych propozycji zmian we własnym projekcie.
Czy to się stanie, czy użytkownicy którzy zawierzyli mageia dostaną to na co czekają – może i tak, a może i nie. Wszystko zależy od tego, na ile mageia będzie blisko z mandriva i ile tak naprawdę osób zaufa mageia. A zaufanie jest najtrudniej odbudować… czekam na informacje: co zostanie zrobione w kolejnym wydaniu i oby tym razem nie musiał tak bardzo krytykować dobrego pomysłu, którego potencjał okazał się słomianym zapałem.

każdego dnia inna dystrybucja…

Ostatnio przez moją partycję do testów różnych dystrybucji przetoczyła się ich istna lawina…
Dlatego przedstawię co zainstalowałem i krótki opis, dlaczego to znikło z dysku…

Bodhi rc3
— stare paczki
…twórcy nie kwapią się, aby paczki najpopularniejszych programów przebudować pod ich system. Dlatego w repo mamy starego pidgin-a, czy inkscape…
Podpięcie najnowszego repo Ubuntu, powoduje konflikt z paczkami od twórców bodhi i w tym momencie jesteśmy w czarnej dupie Inez. Bo dzięki temu, ani nie zrobimy aktualizacji paczek ubuntu, ani też nie będziemy w stanie uporać się z problemami np. kompilacji (gdzie pojawi się błąd wersji komponentów).
Może wreszcie czas, aby twórcy bodhi przeszli na nowszą wersję Ubuntu…
Przykład: chcąc nowego pidgin, potrzebna jest aktualizacja kilku paczek w systemie, ale okazuje się że jedna czy dwie paczki to elementy zmodyfikowane przez twórców bodhi i zostajemy zablokowani. Przy próbie przejścia całkiem na Ubuntu, okazuje się że bodhi się wysypuje i zaczyna powodować błędy.
Co oznacza tylko jedno, bodhi to nie tylko stara wersja Ubuntu, to też stare programy.

Sabayon KDE 5.5
— konflikt między paczkami twórców Sabayon linux a gentoo
Ten konflikt burzy całą przyjemność z użytkowania tej dystrybucji. Nie mówię już o tym, że Sabayon Gnome 5.4 nie potrafił mi się zainstalować na dysku, nawet nie wiem dlaczego.
Ale jedno chcę tu napisać, jedno z lepiej działających KDE jakie widziałem. Rożnicę widać gołym okiem, w działaniu, prędkości, animacji – podobnie tylko działa KDE w najnowszym opensuse.
Problemem też było grub1 na Ubuntu, które nie potrafiło uruchomić Sabayona…

Pardus 2011 E17
— ubogość bazy programowej i dziwne odniesienie się do obecności danego programu w repo.
Jest to dla mnie dziwne, że nadal w Pardus nie ma KDE 4.6 – po raz. A dwa że wiele programów nie da się wyszukać po przez dostarczony program w pardus, do instalacji i aktualizacji systemu. Po za tym, nawet nie wiadomo kiedy można się w tej dystrybucji spodziewać nowych wersji programów, które już dawno się ukazały. I może ktoś mnie źle zrozumieć, ale twórcy spaprali wersję e17 całkowicie… nie dość że e17 zostało wrzucone od tak, to jeszcze wykazuje w wielu miejscach wiele błędów.

Foresight Linux
— problemy wewnętrzne
Po zainstalowaniu okazuje się, że nic w niej nie uruchomimy. Ponieważ u mnie wykazywała ona błędy w terminalu, czego nie dało się obejść bez aktualizacji, a nawet ona nie była do końca zrozumiała. Ponieważ niektóre programy dało się zainstalować, a przy niektórych pokazywał się komunikat błędu. Po za tym, dystrybucja nie zachwyciła mnie – jakoś tak, brakowało mi w niej własnej inwencji od twórców.
Dystrybucję można zainstalować na ext3, ext2 czy xte – nie ma ext4 i ma ona problemy z montowaniem dysków.

PclinuxOS e17
— brak czystego wsparcia dla 64 bit, problemy podczas instalacji. Jednak wolę 64 bit…
Instalacja musiała być wykonana 3 razy, za pierwszym instalator się zawiesił, za drugim się po prostu wyłączył, a za trzecim zainstalował wszystko…
Problem w tym, że pslinuxos jest dziwnie przekombinowane: nie dość że instaluje mi się system i586 ze wskazaniem na i686 – co to jest? A do tego dochodzi to, że coś jest kombinowane z virtualbox. No dobra, ale jak można wytłumaczyć w /etc plików o nazwie mandriva? – to jest to system autorski, czy raczej produkt jak mageia? Myślałem, że pslinuxos to dystrybucja nie bazująca na innej, a tu się okazuje że to G nie prawda. A do tego e17 w pclinuxos działa z błędami i potrafi miło obciążyć CPU… szok.
Wielki zawód… naprawdę.

Mint Debian
— kashubian?
Ten kaszubski mnie dobił. Ale też dobiło mnie to, że twórcy mint, nie dołożyli nawet starań, aby to co już było w wersji opartej na Ubuntu trochę podrasować… zawiodłem, się bo myślałem że naprawdę mint jest lepszy od Ubuntu a tu wyszło to, raczej mint Debian nie jest lepszy od oryginalnego debiana.

Pc-bsd
— nie chwycił mnie ten system…
Już kiedyś miałem styczność z tą przeróbką freebsd, ale pomyślałem że może sobie zobaczę jak się teraz to wszystko prezentuje. Doznania były średnie, a nawet można powiedzieć marne… System działa, ale ma problemy z grub (linux), u mnie nie potrafił się uruchomić (przeczytałem chyba z 5 poradników i żaden nie zadziałał). Nie mam zamiaru oceniać tutaj free-BSD po przez pryzmat doświadczeń z PC-bsd – ale daje to jakaś wykładniczą, wobec wszystkich systemów z końcówką -BSD

slackware 13 64 bit
— dziwne wsparcie dla wersji 64 bit
System ten zaistniał na mojej partycji przez chwilę, ale tylko przez chwilę, bo dziwne zależności między wersją tych samych programów czy paczek w tej dystrybucji doprowadził do tego, że system zaczął mieć problemy. Wiele paczek, które w wersji 32 bit już zostały zaktualizowane w wersji 64 bit nadal wszystko czekało na aktualizację – nie było to dla mnie dobre, nie jest to dobre nigdzie.
Widać to po Arch linux, gdzie obie wersje procesora pojawiają się w tym samym czasie na repo, aby nie było takich sytuacji że jedni stają się lepsi, a drudzy gorsi. O społeczność warto i trzeba dbać… a odnośnie slackware, jakoś poczułem się dziwnie olany.

Mageia
— brak dopracowania…
Wróciłem do mageia, choć to tylko chwilowe, aby zapchać pustą partycję. Po za tym, pojawiła się nowe testowe wydanie, więc nawet i dobrze, że postanowiłem zainstalować mageia. Brakuje mi jednak trochę dopracowania w różnych miejscach tej dystrybucji. Co dziwne, prezentuje się ona dużo lepiej niż pclinuxos, a obie dystrybucje bazują n a mandriva – czerpiąc od niej wszystko to co najlepsze. Tak, macie rację w pclinuxos uświadczycie ten sam program do zarządzania systemem co w mandriva i mageia… różnica jest w tym, że mageia nie ukrywa się z tym, że bazuje na mandriva i będzie chciała zaprezentować coś swojego, nowego, po prostu innego niż to jest w mandriva.

——————————————
Oczywiście tytuł może trochę mylić, ponieważ jedne dystrybucje istniały na dysku dzień inne dwa lub nawet trzy dni. Ale zawsze postanawiałem, że czas poszukać czegoś innego…
Jest to spowodowane tym, że niektóre dystrybucje (czyt. ich twórcy) nie wnoszą do użytkowania, doznań i chęci użytkowania nic swojego, własnego na tyle dobrego, aby można było się cieszyć z samego użytkowania danej dystrybucji. Ważne jest też to, aby dystrybucja posiada dobre wsparcie w najnowsze wersje… nikt nie chce siedzieć na starociach, które do tego mają błędy.

W obecnej chwili pobieram fedora 15 alpha i zainteresowałem się Ututo – dystrybucją bazująca na gentoo i posiadające instalator działający w wersji live… może tym razem przekonam się do gentoo i jego idei. UTUTO to też coś więcej niż tylko dystrybucja. Ponieważ to nazwa projektu, który ma za zadanie zacieranie różnic informatycznych między krajami rozwijającymi się, a rozwiniętymi – a to już coś 🙂

ps.
Pobrane zostało też gentoo 11 live-dvd. Ale jak się okazało, jest to taki myk twórców. Ponieważ nie da się zainstalować tej wersji na dysku… chyba że po przez chroot, a ja za takie coś dziękuje.
Jak widać, nadal pojawia się coś nowego w temacie dystrybucji… oczywiście jeśli znajdę odrobinę siły, napiszę o tym co zostało ostatnio przetestowane 🙂
A teraz życzę miłego dnia…

linux to tak naprawdę kilka dystrybucji

To co przedstawia się początkującym, to zafałszowana rzeczywistość. Ponieważ, jeśli ktoś zapoznał się z kilkoma dystrybucjami, to zauważy że nie wiele się one różnią.
Oczywiście distrowatch przedstawia ranking 100 dystrybucji. I trzeba tu napisać prawdę: dystrybucji jest kilka, tylko zawsze znajdą się osoby, które zachcą choć na chwilę zabłysnąć i tworzą dystrybucję w oparciu o coś, co już zostało stworzone. Ponieważ głównych dystrybucji na obecną chwilę, jest tylko garstka: Debian, Fedora, openSuse, Arch, Ubuntu, Slackware, Gentoo, Mandriva, FreeBSD i PClinuxOS czy pardus- reszta ma nikłe szanse na zaprezentowanie w śród użytkowników. Fedora, opensuse, Ubuntu, PClinuxOS, Mandriva i Pardus to dystrybucje dla początkujących. Debian, Arch, gentoo, freebsd, slackware – to dystrybucje dla zaawansowanych. Reszta to przeróbki dystrybucji wymienionych powyżej np. Mint, centOS, chakra, mageia. Najbardziej „ulepszaną” dystrybucją jest Ubuntu, co dziwi – ponieważ wywodzi się ono z Debiana. Widać, albo jest to dystrybucja, która daje łatwą możliwość stworzenia własnej dystrybucji, albo tak wiele jej brakuje.

Ale patrząc na głównych graczy o użytkownika, można gdybać – dlaczego popularność zdobywają dystrybucje budowane na innej, jak sabayon czy Mint – przecież one czerpią garściami z pracy innych osób, ale widać ludzie nawet o tym nie wiedzą i instalują dystrybucje myśląc, że to system jedyny w swoim rodzaju.

Co nie zmienia faktu, że najlepiej jest sprawdzić oryginał. Ponieważ dopiero wtedy mamy możliwość przekonania się, co zmieniono a co zepsuto.
Dlatego uważam, że każda osoba powinna zacząć przygodę od głównej dystrybucji, a dopiero później przesiąść się na coś, co ma być niby lepsze. Inaczej, jak mamy mieć porównanie, która dystrybucja jest lepsza, jeśli nawet nie wiemy jak działa oryginał.