Mageia 4 (cd-live KDE)

Wybrałem cd-live z KDE (700MB), bo nie chciało mi się pobierać 1,4 GB tylko po to, aby mieć wszystkie języki. Nie chciało mi się też pobierać 3,4 GB, aby mieć wszystkie pulpity, czy 1 GB, aby testować XFCE, które nie zmieniło się od parudziesięciu miesięcy.

Chciałem sprawdzić sobie KDE i system, czy zmieniło się w nim coś od momentu kiedy testowałem pierwsze wersje mageia.

I… się zawiodłem.

KDE w mageia (4) to podstawka. Żadnych nowych rozwiązań, podmiany stałych elementów na jakieś inne, może fajniejsze, a może gorsze, ale inne.
Jednym to będzie pasować, a innym na przykład mnie, będzie to przeszkadzać.

Oczywiście pierwszym problemem na jaki natknąłem się w związku z mageia 4 to fakt, że dystrybucja obsługuje około 5 skryptów/programów na Windows do przenoszenia obrazu .iso na pamięć USB , ale na linux polecana i preferowana jest metoda: dd.
No kór##a mać, naprawdę?
Fedora, podejrzewam że openSuse też, Sabayon linux, oraz Debian ładują się na pamięć USB przy użyciu unetbooting, ale mageia… poco? Lepiej pozwolić na to programom na Windows, niż na linux.

Przytłacza też sam czas uruchamiania się obrazu. Najpierw ładny plymouth, później długa ciemność, mignięcie – nadal się coś ładuje?, później plansza – która widoczna jest przez dłuższą chwilę i… okno z wyborem języka, ustawień czasu, klawiatury, zatwierdzenie licencji. Kiedy to wszystko przejdziemy, to kolejna plansza i… czekamy przez dobre kilkanaście sekund (10-15 sek.) na to, aby nam się załadowało KDE.
To co napisałem powyżej, to nie jest procedura instalacyjna, ale normalne uruchomienie cd-live mageia 4.

W menu mamy wszystko to z czego składa się KDE (np. akregator, telepathy-kde, ksnapshot itd.), przy okazji dostajemy: GIMP, czy Firefox i tyle.
Muzyki nie posłuchamy, bo nie ma kodeków, filmu nie obejrzymy… bo nie ma do tego programu.mageia 4

Kolejny problem to panel z mandriva, czyli panel gdzie ustawiamy sobie pewne rzeczy w mageia (4). Koszmar…
Aby uzyskać dostęp do całej palety bazy programów trzeba przeklikać się przez kilka okien, przy okazji aktualizując repozytoria. Nie wiem jak mi się udało zrobić, że program zaczął widzieć inne repo i pozwolił mi je „podłączyć”.
System instalacji programów też wydaje się skostniały. Jedno okno, drugie, trzecie, potwierdzenie i informacja o możliwości skasowania tego co zainstalowaliśmy – nie można prościej?
Wydawało mi się, że twórcy mageia wezmą się w garść, ścisną poślady i zamienią ten panel z mandriva na coś własnego, porządnego i prostszego, ale nie.
Myślałem, że twórcy dystrybucji zrobią coś, aby ich dystrybucja była odmienna od innych takich jak openSuse, czy Fedora z KDE.mageia 4

Mageia (4) to nie jest zła dystrybucja, ale w moim odczuciu na przełomie tych kilku wydań nic się nie zmieniło w dystrybucji. KDE działa tak jak działa u innych (dystrybucji), zero innowacji, jakiegoś własnego pomysłu na ten pulpit, system działa, instalacja czegokolwiek wnerwia po pewnym czasie klikania w kolejne okienka. Połapanie się w systemie repozytoriów może być dla laika kosmosem.
Nawet połączenie z siecią to kilka kliknięć więcej niż gdzieś indziej: kliknij na ikonkę, kliknij na odpowiednie łącze, kliknij na odpowiednią sieć, wpisz hasło w odpowiednie miejsce (tylko które?), kliknij potwierdzenie. Zobacz, że jedno z połączeń zostaje wycofane (powiadomienie), zobacz, że połączyłeś się z siecią (powiadomienie).
Czy to nie powinno być tak, że klikać raz (ikonka), pojawia mi się lista sieci wi-fi i połączenie kablem, wybieram odpowiednie, wpisuje hasło i to zatwierdzam, i tyle.

Nie jestem uprzedzony do mageia (4), ale uważam, że jeśli odchodzę z innej dystrybucji z zamysłem tworzenia coś własnego to pierwszą rzeczą jest… odejście do tego co było, a zrobienie coś naprawdę własnego, lepszego wedle mojego zamysłu i pomysłu.

A jeśli miałbym być chamski to bym napisał: pobierz pierwsze lub drugie wydanie mageia i porównaj je z wydaniem czwartym z zamiarem znalezienia 20 różnic jakie je różnią, bez zaliczania do tego aktualizacji jądra systemu, rpm, systemd, czy samego pulpitu oraz jego elementów.

najlepsza i najgorsza dystrybucja – 2011

W zeszłym roku popełniłem wpis, który zbulwersował wielu z was (czytelników tego bloga).
Ponieważ na szczycie postawiłem Ubuntu, później było openSuse, Arch, Sabayon linux, Debian i Fedora.

Jak będzie teraz?
Czytaj dalej „najlepsza i najgorsza dystrybucja – 2011”

już za kilka dni: mageia

Jeśli ktoś jest fanem Mageia, to lepiej niech tego nie czyta – wolę ostrzec 🙂
———————————————

Moim zdaniem. rozgłos towarzyszący pojawieniu się mageia i tego co tak naprawdę twórcy,
którzy odeszli od mandriva zrobili – to chwyt marketingowy.
Dlaczego tak uważam?

Ponieważ mageia to kopia mandriva, z lekkimi zmianami. To taki Mint w odniesieniu do Ubuntu – czy to dobrze, czy źle – ocenimy za kilka dni, kiedy to mageia 1 ujrzy światło dzienne. Tak, tak – szykuje się impreza, tzn. wydanie dystrybucji, w której pokłada się nadzieję, na coś nowego i świeżego. Ale jak to zaznaczają sami twórcy: rewolucji nie będzie. Czy to oznacza, że rozgłos na rzecz mageia nie miał na celu przypomnienia użytkownikom o Mandriva? Myślę że tak. Moim zdaniem inaczej by to było, jak by twórcy mageia zaprezentowali własny theme, własny moduł do konfiguracji systemu, własne coś – a tu wszystko to mandriva tylko lekko poprawiona. Jedyny co twórcy zrobili dobrego to założyli własne repo, bo bazując na tym z dystrybucji „matki“ było by nie halo.
Wielu was może bulwersować moje podejście do tematu, ale nie mam co ukrywać swojego rozczarowania mageia – nie tego się spodziewałem.
Kolejną rzeczą jest to, że twórcy mageia wprowadzili dziwny podział nośników. CD około 600 MB to dwie wersje procesorowe – 32 i 64 bit. Ale już wersje DVD to rozbicie na 32 i 64 bit. W moim odczuciu powinno być na odwrót.

Więc co tak naprawdę zobaczymy w mageia: jądro 2.6.38.4 (może być nowsze, ale za pewne .38), KDE 4.6.2 (może nawet już 4.6.3), chrmomium 12.x i firefox 4.0.
Obecne wydanie RC to już tylko poprawki tego co zostało stworzone i wielkie przygotowania do finalnego wydania.

Jak napisałem: zawiodłem się.
Na samym początku jeszcze wierzyłem, że twórcy pokażą coś, zaprezentują coś – a tu kupa. Podobno w kolejnych wydaniach ma coś się zmienić – tylko co?
Chcąc tak naprawdę odciąć się od dystrybucji mandriva, twórcy mageia musieli by zmienić w systemie wszystko, dosłownie wszystko. Porzucić moduł do konfiguracji systemu, stworzyć inny, własny. Kolejną rzecz musiało by być zaprezentowanie radykalnych zmian, jak i własnych propozycji zmian we własnym projekcie.
Czy to się stanie, czy użytkownicy którzy zawierzyli mageia dostaną to na co czekają – może i tak, a może i nie. Wszystko zależy od tego, na ile mageia będzie blisko z mandriva i ile tak naprawdę osób zaufa mageia. A zaufanie jest najtrudniej odbudować… czekam na informacje: co zostanie zrobione w kolejnym wydaniu i oby tym razem nie musiał tak bardzo krytykować dobrego pomysłu, którego potencjał okazał się słomianym zapałem.

linux to tak naprawdę kilka dystrybucji

To co przedstawia się początkującym, to zafałszowana rzeczywistość. Ponieważ, jeśli ktoś zapoznał się z kilkoma dystrybucjami, to zauważy że nie wiele się one różnią.
Oczywiście distrowatch przedstawia ranking 100 dystrybucji. I trzeba tu napisać prawdę: dystrybucji jest kilka, tylko zawsze znajdą się osoby, które zachcą choć na chwilę zabłysnąć i tworzą dystrybucję w oparciu o coś, co już zostało stworzone. Ponieważ głównych dystrybucji na obecną chwilę, jest tylko garstka: Debian, Fedora, openSuse, Arch, Ubuntu, Slackware, Gentoo, Mandriva, FreeBSD i PClinuxOS czy pardus- reszta ma nikłe szanse na zaprezentowanie w śród użytkowników. Fedora, opensuse, Ubuntu, PClinuxOS, Mandriva i Pardus to dystrybucje dla początkujących. Debian, Arch, gentoo, freebsd, slackware – to dystrybucje dla zaawansowanych. Reszta to przeróbki dystrybucji wymienionych powyżej np. Mint, centOS, chakra, mageia. Najbardziej „ulepszaną” dystrybucją jest Ubuntu, co dziwi – ponieważ wywodzi się ono z Debiana. Widać, albo jest to dystrybucja, która daje łatwą możliwość stworzenia własnej dystrybucji, albo tak wiele jej brakuje.

Ale patrząc na głównych graczy o użytkownika, można gdybać – dlaczego popularność zdobywają dystrybucje budowane na innej, jak sabayon czy Mint – przecież one czerpią garściami z pracy innych osób, ale widać ludzie nawet o tym nie wiedzą i instalują dystrybucje myśląc, że to system jedyny w swoim rodzaju.

Co nie zmienia faktu, że najlepiej jest sprawdzić oryginał. Ponieważ dopiero wtedy mamy możliwość przekonania się, co zmieniono a co zepsuto.
Dlatego uważam, że każda osoba powinna zacząć przygodę od głównej dystrybucji, a dopiero później przesiąść się na coś, co ma być niby lepsze. Inaczej, jak mamy mieć porównanie, która dystrybucja jest lepsza, jeśli nawet nie wiemy jak działa oryginał.