Lubuntu – instalujemy nowe: Unity 5

Posiadacze Ubuntu 11.10 mogą patrzeć na Unity w wersji 5 trochę z nie małym smutkiem. Ponieważ nowe Unity, które przynosi trochę zmian nie ukazało się jeszcze w repo – 5.2.x

Więc, czy warto jest się już teraz przesiąść na nowe Unity?

Jak napisał to ktoś na Planecie Ubuntu – nowe Ubuntu choć nadal w wersji testowej jest stabilne – co do Unity, stwierdzam że zbyt wiele problemów z nim nie mam (doświadczenia po wykonaniu czynności opisanych poniżej).

I choć nie mam Unity na swoim Ubuntu, a bazuję na LXDE – to mimo wszystko nic nie stoi na przeszkodzie, aby sobie zainstalować Unity w wersji testowej czyli 5.2.x – nawet jeśli to pociąga za sobą instalację masę tego, z czego składa się gnome3.

Pytanie tylko: czy będę musiał zainstalować wszystko to co zostanie mi oznaczone do instalacji?

Nie 🙂

I w tym tekście postaram się wypunktować: co możecie OD-znaczyć, aby tego nie instalować, a co będzie trzeba zainstalować.

Ponieważ, nie wiem czy wiecie, ale Unity, czy gnome3 mogą działać sprawnie i stabilnie bez wielu rzeczy jakie są proponowane lub oznaczane jako ich zależności lub dodatki do nich 🙂

Jak napisałem: mam lubuntu (wykastrowane Ubuntu postawione na LXDE) i teraz postanowiłem sobie zainstalować Unity i sprawdzić: co tam pojawiło się nowego 🙂

To co, zaczynamy? 😉

Aby wykonać wszystko bez komplikacji, będziemy potrzebować: synaptic (jeśli nie macie, zainstalujcie sobie po przez Centrum Aplikacji Ubuntu), gedit, Terminal/Consola (gnome-terminal lub lxterminal albo inny terminal) i spokój jeśli coś pójdzie nie tak.

Poniższe czynności wykonujecie na własną odpowiedzialność. Nie biorę odpowiedzialności za to, iż wasz system się wysypie, zacznie zawieszać lub zasypać was błędami po zalogowaniu do pulpitu/systemu.

====================

Repo:
Terminal: sudo gedit /etc/apt/sources.list

Unity 5 dla 11.10 >> deb http://ppa.launchpad.net/unity-team/staging/ubuntu oneiric main

Unity 5 dla 12.04 >> deb http://ppa.launchpad.net/unity-team/staging/ubuntu precise main

Po zapisaniu zmian w gedit, przechodzimy do Synaptic i wykonujemy: aktualizację wszystkich repo.

Wyszukujemy frazę Unity i po ukazaniu się listy paczek, które pasują do tego co szukamy – sprawdzamy sobie wersję Unity:
ctrl+e .

Co można OD-znaczyć, a co musimy pozostawić?

Przechodzimy w Synaptic do: Własne Filtry. I na liście jaka nam się pokaże w okienku powyżej zaznaczamy: Zadania do wykonania.

Ukaże się nam lista paczek, jakie będą zainstalowane w naszym lubuntu.

1. Jeśli nie chcecie lub nie lubicie menu na panelu u góry w Unity ala OS X – nie musicie tego instalować: Unity i tak mimo tego będzie działać, a menu będzie się pojawić w standardowy sposób: pod belką programu.
Wyszukujemy frazę: appmenu i oznaczamy wszystko to co ma być zainstalowane: indicator-appmenu, appmenu-qt, appmenu-gtk3, appmenu-gtk.

(ponownie: Własne Filtry >> Zadania do wykonania)

2. Elementy nie potrzebne: libspeex… , a jeśli nie macie zamiaru kupować muzyki przez Unity to OD-znaczacie: unity-lens-music i unity-scope-musicscores. Jeśli zaś nie chcecie mieć możliwości wyszukiwania plików w Unity, kasujecie: unity-lens-files. Jeśli nie macie zamiaru łączyć się z serwisami po przez gnome3 lub unity (gmail, kalendarz google, dokumenty google) – oznaczacie: gnome-online-accounts.

Cała reszta musi pozostać taka jaka jest.
A do tego: zaznaczymy do instalacji: gnome-tweak-tool

I jeśli dobrze się przyjrzycie to zauważycie, że nie instalujemy gnome-shell. Lista do instalacji będzie zależna od tego: co zainstalowaliście wcześniej ze stajni gnome3 🙂

Po zainstalowaniu wszystkiego, wykonujemy restart komputera/laptopa.

W menadżerze logowania wybieramy: Ubuntu i logujemy się.

WAŻNE!!
Warto mieć w zapasie inny pulpit, jakby Unity nie chciało sie uruchomić.

Jeśli nie pojawił się żaden błąd, ale też nie widzimy Unity – przechodzimy do działającego pulpitu i tworzymy „plik wykonalny” w jakiś katalogu lub na pulpicie, gdzie wpisujemy: /usr/bin/unity

Jeszcze nie przechodzimy do Unity, ale uruchamiamy gnome-tweak-tool i ustawiamy: theme, oraz inne rzeczy jak: czcionka czy obramowanie okien + oznaczenie, że pliki mają być widoczne na pulpicie.

Wylogowanie i logujemy się na Unity. Jeśli ponownie Unity się nie uruchomi, uruchamiamy wcześniej stworzony plik i analizujemy to co się dzieje.

Jeśli nadal nic to nie daje, ponownie cofamy się do działającego pulpitu i tworzymy drugi „plik wykonalny” gdzie w jego środku będzie: ccsm (i tylko tyle).

Po kolejnym zalogowaniu się do Ubuntu (unity), uruchamiamy plik gdzie znajduje się polecenie: ccsm i zaznaczamy Ubuntu Unity Plugin.

Działanie unity odnośnie oznaczania elementów w ccsm np. gibkie okna, powoduje restart unity, podobnie z wyłączaniem jakiś dodatków.

Jeśli Unity nam się uruchomi i ustawimy sobie theme + inne rzeczy: po przez ccsm, gnome-tweak-tool – Unity powinno zachowywać się w miarę stabilnie 🙂

I powtarzam: nie biorę odpowiedzialności za problemy czy błędy wynikające z aktualizacji Unity 4 lub 5 do wersji 5.2 (czyli testowej). Robicie to na własną odpowiedzialność…

Już za chwilę… nowe Ubuntu

Posiadacze dystrybucji Ubuntu wyczekują chwili, kiedy to oficjalnie w repozytoriach pojawią się ostateczne paczki, do aktualizacji do nowej wersji. Jak i też wielu czeka na pojawienie się zmiany na stronie ubuntu.com – aby można było pobrać nowe Ubuntu.

O zmianach pisałem kilkakrotnie i się może powtórzę, ale:gnome2 zostanie w całości zastąpione gnome3 – programy, trzon gnome – czyli nie jako trzon części systemu Ubuntu. Nowe jądro, nowe sterowniki, nowy compiz i nowe Unity.

Najbardziej kłopotliwym elementem może tu być: gnome3 i nowe Unity + nowe compiz.

Nie oszukujmy się, Nowe Unity zostało pozbawione wielu wad i błędów, zmieniono jego wygląd, usprawniono compiz i zniwelowano kilka wycieków pamięci – ale to nadal mocno nie stabilny pulpit (lub jak kto woli nakładka graficzna na elementy gnome).

Obecna wersja powinna być lepiej dopracowana, ale nie do końca poprawiona.

Dopiero wydanie 12.04, które ma otrzymać długie wsparcie w poprawki bezpieczeństwa ma być takie jakie chce tego Canonical. Dopracowane, działające szybko, stabilnie i nie powodujące większych problemów.
A więc, czym są wydania 11.04 i 11.10?
11.04 to próba sklejania systemu z kawałków mocno już starych i nie potrafiących ze sobą działać tak jak by tego chciano – gnome2, gnome3, Unity, nowe sterowniki, stare sterowniki, zmiany w kompilatorach, gtk3, gtk2, zmiany w glib2 – to wszystko miało odbicie w nie działającym dobrze Unity, zawieszaniu się go, czy resetowaniu. Sam system działał dziwnie i czasami nieprzewidywalnie – a wszystko przez to, że Canonical popełniło wiele błędów. A jednym z nich było to, że twórcy Ubuntu wciskali każdemu kto zainstalował Ubuntu, próbę uruchomienia compiz i Unity. Ten mały błąd miał konsekwencje w złym odbiorze Ubuntu – wiele osób zraziło się do tegoż wydania, a nawet zmieniło dystrybucje lub co gorsza zraziło się do systemów linux. Canonical zapomniało o unity-2d – które działało bez wsparcia compiz.
Obecnie w czystej instalacji Ubuntu Unity-2d powinno być wgrane standardowo, ale czy początkujący wiedzą co to jest? Unity-2d nie jest reklamowane w żadnym spocie o Ubuntu, nie jest też pokazywane na szerszą skalę.

I może teraz kogoś zmartwię, ale uważam że Canonical powinno skupić się na rozwijaniu Unity-2d + oddzielenie Unity od compiz. Aby można było posiadać efekty na U-2d, bez uruchamiania oryginalnego Unity. Ponieważ na dobrą sprawę wersja 2d nie ma żadnych, powtarzam – żadnych ustawień odnośnie bocznego panelu i jego wielkości, przezroczystości paneli, czasu chowania się, oznakowania uruchomionych programów na panelu. Mam nadzieję, że w wersji 12.04 to się zmieni, ponieważ Canonical więcej by zyskał jak by to wersja 2d stała się standardem, ze swoimi rozwiązaniami (przewijanie listy, po przez pchanie listy z ikonkami w górę lub w dół – a jak by tak palcem przesuwać tak listę, jak kursorem – to dopiero potencjał).

A więc, jeśli nie trawisz Unity, wypróbuj wersję 2d, która może i nie jest jeszcze w pewnych częściach dopracowana (brak ikonek w tray), to mimo wszystko – moim zdaniem – działa i prezentuje się lepiej od oryginalnego Unity 🙂

Większych zmian nie ma co się spodziewać 😉 Ponieważ już samo to, że po aktualizacji lub czystej instalacji każdy z was otrzyma gnome3 zintegrowane z Ubuntu – to już samo to jest nowością. A do tego trzeba dodać zmianę na stanowisku klienta poczty, co wywołało masę głosów zachwytu, ale i też buczenia, które pojawiło się kiedy ktoś chciał się pozbyć klienta Mozilli z Ubuntu 😉

Czy warto czekać na nowe Ubuntu?
Jeśli posiadasz na dysku wersję 11.04 to czekanie jest dla ciebie obowiązkowe – ponieważ może się okazać, że w nowej wersji wiele twoich problemów zniknie, ale pojawią się nowe 🙂 Jeśli nie byłeś/aś zadowolony/ona z Ubuntu 11.04 to 11.10 może tylko troszeczkę poprawić to wrażenie na plus.

Inaczej pisząc, nie liczcie na cud – raczej liczcie na to, że pewne błędy znikną, a inne się pojawią. Nie liczcie też na jakiś zwrot w stronę gnome2, bo tego nie będzie – twórcy gnome już o to się postarali. Nie liczcie, że Ubuntu będzie szło w masowe zmiany, bo raczej to się nie stanie, nowa wersja systemu Apple psuje ludziom nerwy, ale Microsoft i hype na nowy windows będzie podsycany, więc zmiany w Ubuntu będą ku temu, aby choć troszeczkę podebrać użytkowników konkurencji (pojawienie się klienta ubuntu one na windows). Obecnie rozpoczyna się walka o użytkowników, oraz pozostanie w rankingach.
I jak napisałem w poprzedniej notce, linux to nie jest medium którego można się nauczyć od razu i po przez wchodzi się do pulpitu i się część rzeczy wie i rozumie – nie, tutaj czegoś takiego nie ma. I tylko Ubuntu próbuje wyjść na przeciw początkującym, oddając w ich ręce system, który może i tak na początku nie zrozumieją ale z czasem może się okazać, że te same osoby zaczną wchodzić w system na tyle, że to co było na początku trudne, po jakimś czasie stanie się oczywiste.

Obecnie czekam na uruchomienie repo 12.04 i pobranie pierwszych paczek dla nowej wersji (z wersją 11.10 jestem od 6 miesięcy – czyli od momentu pojawienia się pierwszych aktualizacji wtedy nowej wersji Ubuntu i już mi się ono trochę obyło).

Jedno będzie mnie cieszyć: jeśli Canonical wywiąże się z obietnic: dwie wersje procesorowe na jednym obrazie iso – gdzie pobieramy jeden plik, ale nie musimy się martwić już przy instalacji u kogoś, jaką wersję danej osobie zainstalować – 32 (bo taki mamy nośnik) czy 64 (bo ktoś ma taki procesor).

To miłej aktualizacji życzę…;)

gnome 3.2 – wnioski

(poniżej wyrażam moje zdanie na temat gnome3/gnome-shell 3.2 – nie musicie się z nim zgadzam, ani go podzielać, ale każdy powinien go uszanować 🙂 )

Nowości są wyszczególnione tutaj: http://library.gnome.org/misc/release-notes/3.2/

Problem w tym, że choć Arch już dostał w testing nowe wydanie gnome 3.2 to aby mieć prawie wszystko, trzeba zainstalować pakiety zbiorcze (lub wyszczególnić sobie nowe elementy gnome) gnome i gnome-extra.
Ponieważ kilka nowości nie zostało powiązanych z gnome-shell, ale są jako opcja do pulpitu np. sushi – kibicowałem temu projektowi, ale z tego jak on działa to jeszcze wiele pracy przed osobą która go stworzyła. Ponieważ mając miniaturki, podgląd bez możliwości przełączania się między zdjęciami – raczej do niczego mi się nie przyda 😉 (jest to moje osobiste zdanie). Po za tym pachnie ono tabletem – za pewne działa to tak, że wskazując palcem zdjęcie i przytrzymując jakiś czas ten palec – pojawia się podgląd zdjęcia lub film.

Co jednak można wyłapać: że gdm naprawdę się zmienił w coś nawet ładnego – ale jeśli chodzi o optymalizację jeszcze daleka droga (długie uruchamianie się).
Co do reszty, to można stwierdzić że twórcy wtyczek będą mieć problem, bo ich dodatki nie działają w nowym gnome3 (gnome-shell).

Pojawił się pewien problem, ponieważ gnome3/gnome-shell z Arch linux różni się od wersji jaka pojawiła się w Ubuntu. Największą różnicą i moim zdaniem najlepszą jest to, że twórcy Ubuntu oddzielili gnome-shell od pulpitu z dwoma panelami u góry i na dole. Pozwalając tym samym z poziomu menadżera logowania dostać się do jednego pulpitu gnome lub do drugiego. W archu jest nadal przełącznik z gnome-shell (w ustawieniach) do widoku „klasycznego” – co pokazuje, że gnome3 w archu jest kompilacją ze źródeł, bez usprawnień, modyfikacji czy dodatków wewnątrz pulpitu.

Co do reszty drastycznych zmian, których nie widać na początku.
Nie wiem jak mam się do nich odnosić, naprawdę. Wprowadzanie konta on-line do pulpitu pachnie mi od razu jakimś śledzeniem, podglądaniem a nawet włamaniem do systemu i wykradzeniem haseł i loginów do różnych kont w internecie – jeśli ktoś znajdzie lukę w jądrze linux i włamie się do komputera, a ten ktoś wprowadził w gnome-shell trzy konta z hasłami (sprawa oczywista), to przed włamywaczem otwarta droga do poznania wszystkich naszych loginów i haseł – bez męczenia się.
Inna sprawa to taka, że pachnie mi to ukłonem ku tabletom, kolejny ukłon?.

I patrząc pod tym kontem to zaczyna mieć się ważenie, że twórcy w tej wersji gnome3 porzucają nadzieje użytkowników gnome2 na normalność: przełącznik czcionek, zero ustawień odnośnie panelu u góry, ten sam trzon pulpitu jaki był, zmiany odnośnie dodania kont on-line, zmiany w możliwości traktowania strony jako programu, zmiany w większym obszarze przycisków w ustawieniach, sushi, klawiatura na ekranie nasuwająca na myśl klawiaturę na tablet, zmiany w ustawieniach czcionki – znacznik do złapania palcem (gnome-tweak-tool), dodanie elementów odnośnie kontaktów i dokumentów, które działają z google-documents – to wszystko ma służyć pokazaniu, że gnome-shell nadaje się na tablety, że wiąże z nimi przyszłość i że przeglądarka dokumentów od google pokazuje gdzie twórcy mają zwykłych użytkowników. Ponieważ na komputerze, ktoś użyje przeglądarki i będzie mieć to samo, niż wklika sobie program do przeglądania tychże plików.

Wnioski:
Powiem szczerze, spodziewałem się czegoś innego i odmiennego. Miałem nadzieję, że twórcy gnome wezmą sobie do serca krytykę użytkowników laptopów i komputerów – w tym krytykę twórcy jądra linux. I wprowadzą zmiany właśnie dla nich (ustawienia, możliwości zmiany wielkości panelu, jego miejsca, możliwość przesuwania sobie elementów tegoż panelu itd.). A otrzymaliśmy gnome3 z poprawkami, rozwinięciem idei dla tabletów i tylko dla nich, optymalizację aby na tabletach gnome-shell działało lepiej i szybciej. Wszystkie zmiany są podyktowane tabletami i rozwijaniem tej idei.
Bo dla mnie osobiście, wszystkie zmiany w gnome3 nie usprawniły korzystania z gnome-shell, czy widoku z dwoma panelami. To nadal ten sam pulpit, ten sam jeden górny panel, z którym nic nie da się zrobić. To nadal wtyczki i dodatki, które wprowadzają to co powinni twórcy sami od siebie wprowadzić w gnome-shell, a muszą to robić użytkownicy dla użytkowników – a nie o to tu chodzi.

Wersja 3.4 zapowiedziana została na kwiecień 2012. I zmiany jakie już zostały podane dla tej wersji nie napawają mnie optymizmem. Bo są to zmiany kolejny raz typowo tablet-owe.

Co dla mnie oznacza jedno, czas pożegnać się całkiem z gnome-shell i czekać aż twórcy wtyczek dostosują je do nowego gnome3, bo w innym wypadku nie mam ochoty męczyć się z skakaniem do podglądu aby przywołać dany program czy dane okno.

Bo odnośnie normalnym komputerów zmian – brak.

Czy będę czekał na kwiecień?
Nie – piszę szczerze. Zawiodłem się na wydaniu 3.2, nie takich zmian oczekiwałem w głębi duszy, nie tego też chciałem. Myślałem, że twórcy gnome w wersji 3 rozbudują po cichy opcje, dodadzą coś aby pozwolić dostosować pulpit pod siebie. Ale nic z tego nie zostało zrobione. Pulpit ewidentnie próbuje na dodatek kopiować idee OS X – odnośniki w ustawieniach do innych ustawień, okienko pojawiające się z góry, sztywny panel u góry – tandetna kopia iOS i tak zaczynam patrzeć na gnome-shell. Dlatego nie czekam na nowe już wydania, bo nie ma na co czekać. Twórcy już dawno olali mnie i normalnych użytkowników, próbując zaskarbić sobie sympatię u producentów tabletów. Szkoda, że nawet oni ich nie chcą… bo mają własny zamysł i własne pomysły i własny system, który nie dość że jest lepszy, to ma dużo większe zaplecze developerów, którzy tworzą coraz to nowsze gry, programy do pobrania z ich sklepiku. Niż gnome-shell, które… właśnie czym ono jest: pulpitem, graficzną nakładką dla tabletów, czy może chorą wizją podróbki iOS??

Jak napisałem, ja nie czekam już na nowe gnome3, bo tak naprawdę nie ma na co czekać – miłego dnia.
Przepraszam, teraz to ja czekam na nowe wersje wtyczek 😉 Bo bez nich gnome-shell to kupa.