Jeśli nie Windows to co?

Nie wiem, czy kiedyś nie zadałem już tego pytania na tym blogu, ale dzisiaj zadaje je albo ponownie, albo po raz pierwszy.

Jeśli nie Windows to co?

Linux?
Coś z rodziny BSD?
A może hakingtosh?

Normalna osoba, które kupuje komputer lub laptopa z zainstalowanym systemem na dysku w większości przypadków nie jest wstanie wykonać reinstalację sama. Tak wiem, że większość osób, które tu trafiają (czyt. na ten blog) jest to wstanie zrobić, ale przeanalizujcie wiedzę informatyczną osób:
jeśli mieszkacie w bloku –  waszych sąsiadów z tej samej klatki, a nawet bloku – ile w nim mieszka osób, które ma komputer i posiada wiedzę, aby daną procedurę wykonać (reinstalację Windows lub instalację linux)?
jeśli mieszkacie w domu – czy osoby na wasze ulicy i jej przyległych mają komputer i wiedzę, jak wykonać reinstalację systemu  Windows lub instalację linux?
a ile osób w waszej rodzinie, które mają komputer/laptop – są wstanie wykonać reinstalację Windows, bez proszenia o pomoc?

I możecie mi wierzyć lub nie, ale powiedzenie komuś nieinteresującemu się, lub osobie która nie ma o tym pojęcie, że na świecie są inne systemy komputerowe… to kosmos. A jak zagadnięcie o reinstalację systemu, który działa na ich komputerze/laptopie… to czarna magia połączona z herezją. Już nie wspomnę o… instalacji innego systemu typu linux.

Przypuszczam, że tak samo jest z użytkownikami smartfonów. Choć jest pokaźna grupa ludzi, która dokonuje roota, to tak naprawdę jest to niewielki procent osób, które korzystają z telefonów z systemem android.

Tak samo wygląda (jak w przypadku rootowania telefonu z androidem) sytuacja z instalacją systemu linux na urządzeniach, gdzie jest zainstalowany Windows.
Bo jeśli ktoś nie jest wstanie czytać z uwagą instrukcji podczas nowej instalacji Windows i  wykonywać to o co chodzi w danej planszy, i naciskać „Dalej”, to nie wyobrażam sobie, aby takowa osoba przeszła proces: ustawień, partycjonowania (kasowanie partycji, wydzielanie miejsca, tworzenie nowej partycji dla swap), ustawienia katalogu głównego systemu (Czy osoby nieobeznane wiedzą, jak ten katalog/dysk/partycję/miejsce jest określane w linux?). Do tego dodał bym czasami: zatwierdzenie GRUB, pakietów, dodatkowych opcji np. sieciowych (…(imię) coś mi wyskoczyło, przyłaź, bo nie wiem o co chodzi?!).

A co powiecie na to, abyście tak (jeśli macie takową wiedzę) zaczęli tłumaczyć linux waszemu ojcu, matce, siostrze lub partnerce lub partnerowi (który bardziej interesuje się sportem i imprezowaniem niż komputerami)?
I czy bylibyście wstaniem tym osobą, które wymieniłem wyżej wytłumaczyć: strukturę katalogów systemu linux, dlaczego w ich katalogu użytkownika jest po pewnym czasie  „burdel”, jak się przestawia wygląd pulpitu, albo jak wykonać aktualizację systemu, przy okazji przekazali wiedzę odnośnie zamienników dla programów z Windows, a do tego odkryli meandry katalogów z kropkami na początku?

Wiem, że bez tej wiedzy można spokojnie korzystać z linux, ale… jeśli pojawi się błąd, czy problem, trzeba jakoś go rozwiązać i co wtedy?
Bo jeśliby się przyjrzeć, to reinstalacja linux nie jest taka prosta jak w Windows, gdzie przeniesie się kilka katalogów użytkownika na partycję, gdzie są instalki wszystkich potrzebnych programów i tyle.
W linux, jeśli nie zrobiliście osobnej partycji na katalog użytkownika, trzeba pamiętać o liście repozytoriów (przydatne w przypadku dystrybucji ubuntu i jemu podobnych), katalog z pakietami – aby nie pobierać ich ponownie po instalacji i wykonaniu aktualizacji. Do tego dochodzi pamięć o wewnętrznych zmianach i odwołaniach – jeśli takowe zostały wykonane. No i oczywiście instalacją i kasowanie elementów, które były w systemie wcześniej lub zostały one usunięte.

I cały czas się zastanawiam: Jeśli nie Windows to co?

Nie wiem.
Jakiś, naprawdę, prosty w instalację linux, tylko jaki?

Znam osoby, które potrafiłyby skasować Windows instalując Ubuntu, zamiast go zainstalować na tym samym laptopie…

Jakieś propozycje?

ps.
Większość powyższych przemyśleć została oparta o własne doświadczenia w rodzinie, albo przy zetknięciu się z różnymi osobami.

Reklamy

Apel do początkujących, którzy zaczynają z linux

Nie jest to ani jakaś manifa, czy protest. Jest to kilka rad, porad i doświadczeń na bazie swoich i może nawet wielu innych użytkowników linux.

Kiedy ja zaczynałem z linux internet dopiero się w Polsce rozwijał. Kiedy słyszę, że dopiero połowa Polaków ma internet, to zastanawiam się, czy czasem ten internet w Polsce się rozwinął, czy nadal rozwija. Mniejsza z tym…

Obecnie większość młodych ma internet, jak nie w domu to w komórce.

I wielu obecnie już starych użytkowników linux doszło do pewnej wprawy odnośnie linuxa. Ale uczyli się oni na zasadzie: prób i błędów, czytając man, sprawdzając –help, poszukując informacji w książkach, jak mieli dostęp do komputera i internetu to na różnych forach. Tłumacząc man, przy użyciu słownika Angielskiego, na Polski.

Ale masę z nich tłumaczyło sobie wiele rzeczy na swój rozum, swoim etapem na tle doświadczenie z linux.

I dlatego pierwsza rada: Jeśli jestem początkującym użytkownikiem linux – najpierw poznaj pulpit, jakie ma możliwości, co potrafi. Poznaj jego obsługę i to, jak się w nim operuje.

Kolejna rada to: nie skacz na głęboką wodę, kiedy nie wiesz jaka głęboka jest woda. Tłumacząc to na normalny język: usłyszałeś o linux, pobrałeś, zainstalowałeś – nie oczekuj, że od razu wszystko będziesz już wiedział, bo go zainstalowałeś.

Trzecia rada/podpowiedź: Nie ma tu piracenia programów, gier na ten system. Chyba że piracisz gry z windows, to linux cię w tym temacie nie uratuje, kiedy prokurator przyjdzie z nakazem. Piracka gra to piracka gra, nie ważne na jakim systemie uruchamiana.

Kolejna sprawa, to daleko idąca konfiguracja. Czyli: chce już teraz, właśnie teraz wszystko wiedzieć, wszystko poznać i mieć te informacje. Wybaczcie początkujący, ale to WY macie najpierw się dowiedzieć czegoś, a później pytać o coś zaawansowanych. Żaden zaawansowany użytkownik, albo taki który już trochę siedzi na linux, nie będzie was niańczyć i nie będzie wam wykładał łopatologicznie czegoś co jest proste dla niego.

To trochę tak jak z osobami grającymi w jakieś MMO, czy sieciowego FPS-a – takie osoby posługują się sloganami i frazami, bo one wiedzą, że ci co mają zrozumieć to zrozumieją, ci co nie wiedzą o co chodzi POWINNI SAMI OD SIEBIE się tego dowiedzieć. To trochę tak jak zasiąść do auta rajdowego założyć kask, stać na START i pytać się jakiegoś kierowcy obok: Przepraszam, a co znaczy „ostry 70 hamuj”, albo ” średni 60 ciąć”?
Dla kierowcy, który stałby z boku byłby to szok – jak ktoś może jechać w radzie i nie wiedzieć tego.

Rozumiem, że ktoś chce dostać odpowiedź od kogoś, chce poznać wyjaśnienie. Ale wiele osób rozumuje dane frazy na swój sposób. Dla jednego Pulpit to całe spektrum pulpitu, a dla drugiego pulpit to: xfce, gnome2, KDE4, KDE3 i tyle. Reszta to jakieś menadżery plików lub nakładki graficzne. Dla jeszcze innego pulpit oznacza: kde, gnome i nic więcej.

I nie piję tutaj do nikogo, ale mam nadzieję że ten wpis/tekst trafi do nowych użytkowników. Aby oni zrozumieli, że linux to inny system i aby go poznać TRZEBA SIĘ GO UCZYĆ OD PODSTAW, tak jak uczy się go na kursach komputerowych 1 stopnia, czyli jak stworzyć plik, jak przenosi się katalogi, jak się zapisuje pliki, czym można je otworzyć, jak zakłada się maila i jakie programy do przeglądania internetu czy pisania podań mamy na Windows. Tak samo jest na Linux – dokładnie tak samo. I trzeba przejść cały proces poznawania tegoż systemu. Inaczej, nikt wam nie będzie go tłumaczył, bo to powinno leżeć w waszej woli aby się z tymi PODSTAWAMI zaznajomić, a nie że ktoś wam to będzie wykładał. Osobie, która prowadzi kurs płaci się za omawianie tego, dlaczego więc zaawansowani użytkownicy mają wykładać coś co każdy początkujący powinien od siebie poznać, jeśli takim zaawansowanym za to nie płacą. Co więcej: wielokrotnie zaawansowani użytkownicy piszą blogi, prowadzą jakieś strony gdzie opisują pewne rzeczy, pewne sprawy. I jeśli by się ktoś przyjrzał pierwszym wpisom, pierwszym tekstom. To okazało by się, że tam właśnie zwarte są (lub nie) informacje co, jak i dlaczego. Każdy użytkownik, który pisze z czasem pisze bardziej bogato w frazy. Przecież nie będzie on tłumaczyć czegoś 10 raz, kiedy on to wie. A wszystko przez to, że blog jest i dla autora i dla czytelników – w tej kolejności. A jeśli autor coś poznaje i wie co do czego, po co ma tłumaczyć coś co sam już wie. Ktoś kto czyta bloga sam poznaje dane rzeczy i już wie co znaczą dane słowa – bo je poznaje razem z autorem, więc po co ma poznawać ich znaczenie po raz 10 z rzędu?

Linux wymaga samozaparcia, chęci odkrywania go i poznawania. Każda dystrybucja inaczej podchodzi do kwestii repozytoriów, instalacji programów czy kwestii paczek lub programów: fedora ma rpm, a Ubuntu czy Debian ma deb – to trzeba sobie samemu przyswoić, trzeba chcieć to przyswoić. I co najważniejsze: obyć się z tym.

To trochę tak jak z dzieckiem i komputerem. Zostawcie dziecko przy komputerze na chwilę, a system może lub będzie do ponownej instalacji. Tak samo jest z początkującymi, którzy od razu chcą wiedzieć wszystko i robią wszystko aby to poznać. A później… yyyy… nie działa, zjeb##o się, ale gówno ten linux, linux ssie. No sorry, ale kto wam kazał robić wszystko na raz? Czy ktoś wam kazał instalować masę gówna, którego i tak nie znacie i nie potraficie powiedzieć do czego ono jest?

Mam nadzieję, że wielu początkujących i zaczynających z linux po przeczytaniu tego powyższego tekstu zrozumie:

ŻE LINUXa SIĘ SMAKUJE, JAK WYKWINTNE WINO, CZY WYKWINTNE DANIE. Powoli odkrywa się to co w nim najlepsze, bez pośpiechu i nerwów. Powoli przyswajając i oswajając się z tym systemem.

I czy w dobie internetu w komórkach i innych miejscach np. na rynku w miastach gdzie można siąść i sobie korzystać z łącza za darmo nie można poczytać o czymś, aby samemu i po swojemu poznawać linux, zamiast przyjmować kogoś rozumowanie? Czy dochodzenie do czegoś samemu nie daje większej satysfakcji i przyjemności, niż jak ktoś nam coś poda na tacy już gotowe?

Jeśli nauczycie się odkrywać linux, bez pośpiechu – za pewien czas odkryjecie, że to nie było ani takie trudne, a przy okazji nie było to takie nudne – wystarczyło chcieć 🙂

o to linux

O to linux to blog, na którym staram się przedstawić początkującym w dość prosty sposób to co powinni oni wiedzieć na temat linuxa.

Jak wiecie, wiedza jaką trzeba przyswoić na początku może nie jest tak wielka, bo co tam można przyswajać no ale mimo wszystko inny system to inny system 🙂

http://otolinux.blogspot.com

Ten blog ma pomóc osobą, które nie są związane z linux a korzystają z komputera na zasadzie: internet, czasami sobie film obejrzę wieczorem, a w dzień puszczam sobie muzykę.

Dlaczego blog/strona nie przekona i nie ma przekonać młodych, którzy grają w gry, którzy nie przejmują się legalnością w sieci, którzy posiadają piracki system, piracką muzykę, pirackie filmy czy pirackie programy co gorsza zarabiając na nich np. tworząc grafiki na strony czy budując w ich oparciu coś na czym ktoś inny będzie zarabiał np. strony na allegro.
Bo za bardzo to co oni ukradli ich więzi.

I dlatego tych osób nie da się w żaden sposób przekonać do linuxa. A wszystko przez właśnie posiadanie rzeczy, które ktoś ukradł i mając na uwadze, że może robić to dalej ponieważ system i tak ma piracki, że nie ma sensu przesiadać się na coś legalnego i darmowego, jeśli będąc tak naprawdę przestępcą można mieć wszystko i cieszyć się życiem. Bez zamartwiania się o płatne programy, płacenie za gry, czy muzykę. Bo to nie należy do danej osoby, bo jest kradzione.

Tym samym blog szybciej przekona wasze ciotki, mamy, ojców i wujków, jak i też inne osoby już starsze do zmiany systemu niż osoby młode, które już wybrały drogę jaką chcą kroczyć 🙂

ps.
Microsoft i tak wie, że dane osoby cały czas działają na pirackim systemie. Wie, bo one robią aktualizację identyfikując się przez kod i kilka innych elementów podajecie wtedy serwerowi info: mam piracki system.

Skąd Microsoft widział by ile konsol (Xbox360) i gdzie one się znajdują zostało złamanych?

Przy okazji: skąd Microsoft wiedziało by ile użytkowników ma XP a ile przeszło na 7?

Zalew informacji

Jak by nie zauważyć, to co zostało powiedziane przez osobę z filmiku (a nie jestem to ja), jest na tyle prawdziwe co sensowne i naturalne.

Problem w tym, że od jakiegoś czasu chciałem dać wam do myślenia zamiast wykładać kawę na ławę. Od jakiegoś czas zachodzą we mnie zmiany odnośnie systemów linux. Zaprzestanie pogoni za kolejnymi wydaniami dystrybucji, rozpoczęcie i realizacja moich nowych blogów/pomysłów, jak i też powolne odchodzenie od testowania czego się da i jak się da.

W poprzedniej notce napisałem o 3 drogach i trochę wezwałem do tego, aby zacząć pisać o linux, o tym co robicie i jak wam to idzie.

Chciałbym nakłonić was do próby podzielenia się z innymi waszymi: doświadczeniami, doznaniami i przemyśleniami. Właśnie po to, aby ktoś kto szuka informacji o danym systemie, dystrybucji, programie, problemie miał wybór, mógł przeczytać kilka opinii i wyrobić sobie na ich postawie własne zdanie. Zdanie, które skłoni go do tego, aby sprawdzić daną dystrybucję: czy naprawdę ona jest taka a nie inna 🙂

To też uczy pewnej tolerancji wobec innych użytkowników, którzy wkładają swoją energię i chęci na pisanie bloga lub poradników. Tak, robienie coś swojego i wkładanie w to serca buduje pewne poczucie, że jednak to takie proste i łatwe nie jest.

I napiszę wam, że jeśli uważacie że dany kolor to biały, a druga osoba uważa że kremowy, to czy ktoś nie może powiedzieć że jest to kolor mleka?

Moim zdaniem im więcej będzie osób piszących własne zdanie na dany temat, to temat z filmiku będzie trochę nie aktualny – ponieważ po jakimś czasie zacznie się krystalizować to co jest prawdą 🙂
Co nie zmienia faktu, że jeśli się komuś np. KDE4 nie podoba, to czy inna osoba ma prawo go „nawracać”, bo ona polubiła XFCE?
Moim zdaniem: niech każdy lubi to co mu się podoba, nawet jeśli jest w błędzie. Ponieważ za jakiś czas może ona poprawić się i stwierdzić coś odmiennego niż np. rok temu 🙂 Ale ona sama musi do czegoś dojść swoim tokiem myślenia, a nie że ktoś ją zmusza do myślenia tak a nie inaczej.

ps.
Czy to nie jest fajne, kiedy tak po roku albo pół ktoś zada wam pytanie na temat linuxa, a wy odpowiecie: pisałem o tym na początku bloga, wejdź i poczytaj 🙂 Możecie mi wierzyć, kopara w dół. Bo wy udzielacie się w społeczności linuxa, piszecie bloga, udzielacie się gdzieś, robicie coś co jest związane z waszym systemem… uwierzcie mi, mało która osoba która ma windows robi coś ku swojemu systemowi, jak tylko grając w gry i ciesząc się tym że Ferefox uruchamia się 10 sek -a system jest piracki, podobnie też jak i 3/4 gier. A wszystko dlatego, że wy wiecie że jest coś ponad tym, że dany system istnieje i posiada on takie a nie inne walory, zalety i wady. Ale można coś jeszcze z nim i w nim robić, opisując to w internecie, gdzie inne osoby to komentują lub czytają 🙂