Android – myślałem, że będzie lepiej

Trochę o systemie Android
Nie miałem wcześniej styczności z systemem Android. Kilku dniowa zabawa nasunęła mi jednak kilka rzeczy, których mi brakuje w tym systemie.
Pierwszą rzeczą jest brak możliwości organizowania listy ikonek/aplikacji (menu), drugą rzeczą jakiej mi brakuje to opcja/możliwość powiększania i zmniejszania ikonek na pulpitach, oraz takiego samego operowania wielkością w odniesieniu do widgets.
Brakuje mi też w tym systemie opcji listowania ikonek kiedy telefon jest poziomo. To trochę dziwne, że np. przeglądając stronę, czy operując aparatem, – telefon trzymam poziomo) przechodząc do listy aplikacji, ukazują się one pionowo, co wymusza obracanie telefonem – trochę to dziwne.

To jest dla mnie najmniej zrozumiałe w tym systemie: Dlaczego w systemie mam 3 przeglądarki internetowe, gdzie 2 są na stałe zainstalowane i nie można ich usunąć? Dlaczego w systemie są aplikacje, z których nigdy nie skorzystam… i nie można ich usunąć np. poczta, Książki Play, Do zrobienia czy Radio?

Brakuje mi też w tym systemie opcji dla słabo widzących (naprawdę duże czcionki), co wyklucza korzystanie z tego telefonu przez osoby starsze.

Powyższy cytat pochodzi z notki o Alcatelu i dość dobrze obrazuje w pewnym sensie mój zawód tym systemem.

Ktoś może pomyśleć, że inne systemy były gorsze.

Nie do końca.
Taki Symbian w wersji S60 3rd Edition może posiadał opcje, które komuś wydawały by się teraz śmieszne np. możliwość dodawania miniaturek zdjęć do wizytówek z numerami telefonów, czy dźwięki, schematy kolorów i czcionki (Android chyba nie ma opcji zmiany czcionki na inną – tak oryginalnie z poziomu ustawień telefonu), ale posiadał tę opcję, która dawała nam namiastkę wolności i możliwości takiego sklecenia sobie wszystkiego, jak nikt inny nie ma: Możliwość zdefiniowania skrótów klawiszy, klawiszy programowych i opcji układu menu. Opcja układu menu to nie tylko zmiana układu, ale też możliwość przestawiania ikonek jak się chce np. ikonka ustawień na środku (wchodząc do menu zarys wyboru ikonki ustawiał się zawsze na środku), po prawej wiadomości (sms), po lewej ikonka gry itd…
I tego mi w Android brakuje.

Odnośnie iOS to miałem z nim styczność tylko przez chwilę i tylko na iPadzie. Teraz kiedy przypomnę sobie iOS to mam wrażenie, że jest on… jakoś tak lepiej dopieszczony i wymodelowany, ale mimo wszystko i tak za wiele w nim zmienić nie możemy.

Android to taki gnome-shell czy Unity na telefon, fajnie może i wygląda, ale zbyt wiele nie możemy w nim zmienić jeśli chodzi o własną inwencję twórczą. Ponieważ tak jak w Unity, czy gnome-shell – panel, lista ikonek, sortowanie ikonek, układ doków jest stała i nie możemy sobie tego zmienić, tak samo jest z Androidem – system na telefon jest fajny (pozwala dzwonić, wysyłać sms, instalować aplikacje, które rozszerzają jego funkcjonalność), ale jeśli chodzi o wolność… to raczej jej nie mamy.

Ponieważ, śmiem twierdzić, że nawet aplikacji na Androida jest jak na lekarstwo. Większość to jakieś szmiry, czy głupawe „coś”, które do niczego się nie przydają.
Przykład pierwszy z brzegu: wpisuje wordpress, otrzymuję na pierwszym miejscu aplikacje do blogowania (o to chodziło), ale już kolejne to: skype, firefox, opera i inne kompletnie nie związane z blogami rzeczy. Tak samo jest z frazami: blog, czy blogspot.
A najbardziej dziwią mnie aplikacje, które się po prostu powielają np. aplikacje odnośnie oszczędzania baterii. Każda z tych że aplikacji wyłącza wifi i inne elementy w systemie, aby nie pobierały one mocy. Różnica między tymi aplikacjami jest taka, że każda ma inny panel ustawień i pewnych możliwości, ale tak naprawdę wszystkie robią dokładnie to samo – próbują oszczędzać baterię.

Inną sprawą w Androidzie są uprawnienia dawane aplikacjom, które chcemy zainstalować.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy większość aplikacji chce dostępu do pamięci chronionej. Podejrzewam, że to normalne, ale czy normalne jest, że aplikacja odnośnie ćwiczeń chce mieć dostęp do naszej listy połączeń, oraz sms i mmsów? Inną dziwną rzeczą dla mnie jest pozwolenie aplikacji na lokalizowanie mnie albo po przez GPS, wifi albo sieć komórkową – po co dana aplikacja chce to robić?

ROOT, rootowanie Androida
Jestem człowiekiem, który szuka innych rozwiązań, lub próbuje różnych pomysłów, kiedy coś mnie denerwuje lub dany system lub program nie spełnia moich wymagań.
Tak było z windows i jest nadal – przeszedłem na linux, tak samo jest z gnome-shell, Unity, KDE – przeszedłem na lxde/xfce, tak było z wyglądem gtk2 – napisałem sobie poradnik, tak samo było ze starym kazam – mała modyfikacja w pliku programu pozwalała na obniżenie użycia CPU i dużo płynniejsze nagrywanie, czy swego czasu z Ubuntu – przesiadłem się na Archa, którego później porzuciłem z własnych względów.

Podobnie zaczyna być z Androidem.
System ten nie przejawia żadnych wizji, czy inwencji twórczych firmy Google pod względem możliwości systemu linux.
Brak mi w systemie Android możliwości takowych modyfikacji wyglądu, układu ikonek, menu i ustawień, które dawały by możliwość takiego ustawienia wszystkiego, aby każdy mógł mieć tak wyglądający i tak ustawiony system jak się chce np. chce mieć jeden pulpit, nie chcę mieć panelu na dole, a przyciski funkcyjne na telefonie mają mieć przypisane inne funkcje, niż to jest oryginalnie np. przycisk funkcyjny „historia” działby jako aparat, albo ustawienia, czy np. otwarcie przeglądarki czy wybranej aplikacji. I nie wiem, czy nawet za 10 lat doczekam się tego w oryginalnym Androidzie.

Najbardziej co mnie dziwi to fakt, że nie można (bez wykonania rootowania) zmienić taktowania procesora np. na niższy poziom. Są aplikacje, które na to pozwalają, więc Android sam od siebie posiada takową opcję/funkcję, ale bez roota tego nie zrobimy, bo oryginalnie ten system na to nie pozwala.

I chyba rzecz najważniejsza: prostota w wykonaniu roota w Androidzie jest na tyle prosta (z większością systemów i modeli telefonów jest to możliwe), że dziwi mnie, że producenci telefonów sami nie dają użytkownikom już odblokowanych systemów.

Android to częściowo linux – nie całkiem i nie wszystko, ale mimo wszystko – więc dlaczego nie ma on nawet połowy tej dozy wolności i swobody jak oryginalny linux?

Reklamy

Alcatel One Touch M’Pop

Kiedyś, bardzo dawno temu zetknąłem się z marką Alcatel. Zadziwiło mnie to, że choć telefon miał minimalistyczny ekranik (nie kolorowy), proste menu i przy jego pomocy wysłaliśmy SMS oraz zadzwoniliśmy, to bateria w nim wytrzymywała BARDZO DŁUGO (kilka dni).
Inne nowsze telefony przy podobnym wykorzystywaniu wytrzymywały około 2 dni, a niektóre tylko dzień.
I mówimy tutaj o rozmowach, np. około 30 min. i ciągłym (bez przerwy, cały czas) wysyłaniu SMSów.
To było zadziwiające, że Alcatel tak długo potrafił działać na jednym cyklu ładowania baterii 🙂

Przez kilka lat obracając się wśród osób stykałem się z Nokiami, Siemensami, a później Samsungami.

Jakie było moje zdziwienie, że firma Alcatel nadal produkuje telefony.

W moje łapy trafił Alcatel One Touch M’Pop

Alcatel one touch mpop Alcatel one touch mpop

Telefon dość dobrze leży w dłoni, do tego nie ma całkowitego kanciastego kształtu. Dziwić może jednak lekko przypłaszczona dolna krawędź, gdzie nie znajdziemy mikrofonu, więc po co takie profilowanie? Przez to też dolny panel z trzema przyciskami charakterystycznymi dla Androida (cofnij, Pulpit, historia) jest dłuższy niż się to może wydawać.

Na górnym brzegu znajdziemy: wejście słuchawkowe i przycisk włączania/wyłączania/wybudzania/blokowania i nic więcej.Alcatel one touch mpop

Alcatel one Touch mpop - mic

Mikrofon zaś znajduje się… tutaj.

Jeśli chodzi o specyfikację, to telefon ma 1 GHz procesor, 512 RAMu, i około 4 GB dysku, gdzie my dostajemy niecałe 2 GB miejsca na własne śmieci. Do tego dochodzi Android 4.1.1, 4 calowy ekran o rozdzielczości 480×800 px (233 ppi) i 16M kolorów, jak i też aparat 5 Mp bez autofocusa, oraz bez żadnej diody czy lampy.

Telefonik ma też dość dobry głośnik (choć porównania nie mam co do innych producentów, czy modeli). Ale jeśli chodzi o głośnik słuchawki i mikrofonu – to są one naprawdę dobre, osoby z którymi rozmawiamy nie mają problemów aby nas zrozumieć i nic nie trzeszczy.

Telefon posiada też wejście na dwie karty sim, oraz miejsce na kartę microSD (do 32GB).

Oczywiście mamy tutaj też wifi, accelerometer, czy GPS (A-GPS), oraz obsługę sieci 3G.

Teraz trochę o ekranie 🙂
Ekran reaguje momentalnie i szybko, oraz jest on precyzyjny, jest też ostry jeśli chodzi o obraz i żywe kolory (kolory nie są wyblakłe).

Trochę o aparacie 😐
Aparat to 5 Mp, więc spodziewałem się dość dobrej jakości zdjęć. Problem w tym, że aparat ten nie posiada autofocusa (5 MP, 2592 x 1944 pixels, autofocus (only OT-5020W model)), to sprawia że zdjęcia wychodzą… dość dobrze – ale tylko wtedy kiedy mamy wszystko dobrze oświetlone i doświetlone, średnio – w pomieszczeniach czy w momencie słabego światła, przy pół mroku, czy tylko kilku słabych źródłach światła… słabo, aby nie powiedzieć beznadziejnie.
Muszę tutaj wspomnieć, że telefon nagrywa filmy w 720p, co oznacza że optyki nie ma słabej tej aparat, zabrano mu tylko kilku opcji.
Problem pojawia się też w momencie chęci zrobienia zdjęcia jakiemuś robalowi, kwiatkowi, czy czemuś małemu. Telefon nie potrafi zrobić wyraźnego i dobrego zdjęcia, nawet kiedy oddalimy się od obiektu na około 10 – 15 cm.
Brak też w telefonie przycisku odpowiadającemu typowo aparatowi. Ponieważ przyciski ściszania i pogłaśniania działają jak migawka, ale robią zdjęcia jak przycisk na kranie – momentalnie. Przyciśniecie tej że regulacji pozwala nam na robienie serii zdjęć, tylko pytanie moje jest… komu ta opcja jest potrzebna, kiedy naciśnięcie na przycisk zrobienia zdjęcia, robi je w 1sek.?

WADY telefonu
Powyżej macie kilka pozytywów (mniejszych, czy większych), ale telefonik ma jedną podstawową wadę: bardzo szybko rozładowywująca się  bateria.
Jeśli nie stosujecie żadnych aplikacji, które oszczędzają baterię (wyłączają wszystko np. wifi itd.) to telefon przy normalnym naświetleniu ekranu i przy normalnym użytkowaniu padnie wam po… około dniu zabawy.
Mi by się udało rozładować baterię w ciągu kilku godzin (około 4, 5h) gdzie korzystałbym z różnych aplikacji i miał włączone cały czas wifi).
I nie mam tu na myśli używanego telefonu, ale nowego, co powinno dać do myślenia.

Jeśli telefon leży wygaszony to bateria praktycznie się nie zużywa. Ale kiedy będziemy chcieli zobaczyć sobie maila, przejrzeć informacje, czy odpisać sms, albo zadzwonić, to szybko przekonamy się że bateria bardzo szybko się rozładowywuje i z 100% mamy już 95, albo 90% – im więcej robimy na ekranie, tym procent baterii szybciej spada.
Jeśli zaś czasami napiszecie sms, zadzwonicie i uruchomicie jakąś aplikację i będziecie wyłączać wifi po zakończeniu korzystania z telefonu, to baterii starczy wam tak na… dzień może trochę na drugi dzień.
Jeśli nie będziecie wyłączać wifi, często rozmawiać, wysyłać sms i korzystać z aplikacji, to szybko przekonacie się, że na koniec dnia trzeba ten telefon naładować.

Inną wadą o której muszę tutaj wspomnieć to sygnalizacja naładowania baterii. Kiedy bateria ma około 15% zaczyna migać biała dioda na obudowie (koło frontowego aparatu) i miga ona tak, aż telefon się całkiem nie rozładuje. Kiedy podłączymy ładowanie, to dioda ta pali się cały czas. Nie gaśnie, nawet jeśli telefon jest naładowany, ale nadal podłączony do ładowarki. Więc po co ona jest, jeśli nie sygnalizuje tak naprawdę naładowania telefonu, bo chyba gasła by ona, gdyby telefon się naładował, prawda (logika tak podpowiada)?

Wspominam o tej diodzie, ponieważ służy ona też do sygnalizowania nam, czy mamy nie odebrane połączenia, albo nie przeczytane sms. A kiedy ona sygnalizuje niski poziom baterii cały czas, to przestaje być użyteczna w przypadku innych powiadomień.

Trochę o systemie Android
Nie miałem wcześniej styczności z systemem Android. Kilku dniowa zabawa nasunęła mi jednak kilka rzeczy, których mi brakuje w tym systemie.
Pierwszą rzeczą jest brak możliwości organizowania listy ikonek/aplikacji (menu), drugą rzeczą jakiej mi brakuje to opcja/możliwość powiększania i zmniejszania ikonek na pulpitach, oraz takiego samego operowania wielkością w odniesieniu do widgets.
Brakuje mi też w tym systemie opcji listowania ikonek kiedy telefon jest poziomo. To trochę dziwne, że np. przeglądając stronę, czy operując aparatem, – telefon trzymam poziomo) przechodząc do listy aplikacji, ukazują się one pionowo, co wymusza obracanie telefonem – trochę to dziwne.

To jest dla mnie najmniej zrozumiałe w tym systemie: Dlaczego w systemie mam 3 przeglądarki internetowe, gdzie 2 są na stałe zainstalowane i nie można ich usunąć? Dlaczego w systemie są aplikacje, z których nigdy nie skorzystam… i nie można ich usunąć np. poczta, Książki Play, Do zrobienia czy Radio?

Brakuje mi też w tym systemie opcji dla słabo widzących (naprawdę duże czcionki), co wyklucza korzystanie z tego telefonu przez osoby starsze.

Podsumowanie
Telefon jest szybki, ekran wyraźny, kolory ostre, a dotyk precyzyjny. Reakcja na nasze palce jest momentalna, chyba że nie trafiamy w dane pole 😉 Z wyglądu telefon prezentuje się naprawdę fajnie i nie można mu nic zarzucić. 5 Mp daje radę, ale brak autofocusa boli i to czasami bardzo. Opcja nagrywania filmików w 720p powinna pokazać, że telefon nie ma słabej optyki, brak mu tylko kilku opcji. Telefon posiada drugi aparat 0,3 Mp, dwa sloty na karty SIM, slot na kartę pamięci gdzie możemy wsadzić nawet 32GB microSD, oraz wbudowany compas (nie sprawdzone – opis telefonu tak sugeruje).
Telefon jest naprawdę dobry, jak na taki przedział cenowy i konkurencje.
Jedyną wadą, moim zdaniem, i chyba największą to jego bateria. Ja korzystając z wifi i zabawie z różnymi aplikacjami (żadne tam gry), czy graficznie wypasione rzeczy rozładowałem telefon w kilka godzin, co raczej rekomendacją nie jest. Zabawne jest to, że producent wykazuje: 13 h 30 min (sieć 2G) i 13 h (sieć 3G) – na ciągłej rozmowie, i 400 h (sieć 2G) i 410 h ( sieć 3G) – kiedy telefon jest wygaszony. Z moich obserwacji wynika, że telefon wytrzymał by około 4 – 5h rozmowy i 2h zabawy aplikacjami. Ponieważ kto normalny włącza telefon, aby z niego nie korzystać? 😉

Ubuntu i linux w jednym mieszkali domu, linux na dole, a Ubuntu na górze…

Mir, Ubuntu Phone OS, Ubuntu na tablety, Unity next – natłok informacji o Ubuntu może przyprawiać o ból głowy.

Ja do wszystkiego podchodzę sceptycznie, ponieważ to, że internet pozwala nam na docieranie do informacji w kilka sekund po tym jak coś się stanie (już nie wspomnę o transmisjach live), tak pierwsza cześć tego zdania nie ma znaczenia w gronie Polaków. Nie ma znaczenia, ponieważ wielu Polaków myśli lokalnie, a nie globalnie.

Po za tym, Canonical pokazało w miarę działający system (chodzi o telefony), który będzie dopiero rozwijany, a wiele osób już krzyczy i zdziera tapety w pokoju w ataku szału, bo jak linux na telefon, „na pal, na pal”.
Mir – element systemu, który ma zastąpić Xa. Chciałbym zobaczyć porównania osiągów i działania do wayland, bo jak na razie to tylko… plany Canonical.

Nikt jeszcze się nie nauczył, że Canonical zawsze robi na początku wiele szumu o nic, a później dopiero dopieszcza wszystko.
Przecież najlepiej widać to na Unity, które na początku miało masakryczną ilość błędów, wiele opcji nie było, cała konstrukcja była ociężała i miała wiele wycieków pamięci. Dopiero teraz można powiedzieć, że Unity nadaje się do używania i korzystania.

A co do samej idei Ubuntu, to można to już teraz zauważyć, że Canonical (a raczej jej główny szef), chce zrobić z niego system podobny do Androida. Innymi słowy, znalazła się osoba, która chce zbudować system, który będzie brał od linux to co najlepsze, a to co złe będzie odrzucał, wprowadzając własne elementy. Przecież Android podlega takiej zasadzie: jadro linux, ale reszta to już co innego, bo to co jest w linux w niektórych przypadkach to syf.

Jeśli nadal uważasz, że Ubuntu to zło, to co powiesz kiedy dowiesz się, że Ubuntu przestanie reprezentować ekosystem linux w taki sposób, jaki robi to teraz??

Wiele osób też nie zauważa, że linux tak naprawdę stoi w miejscu. Tak wiem, zostanę spalony na stosie i obetnie mi się jaja 😉
Ale taka jest prawda, linux rozwija się, ale robi to naprawdę powoli. Można to zauważyć np. na podstawie Fedory. Dystrybucji, która zmienia się wewnętrznie (bo przecież elementy linux się rozwijają) i nic po za tym (czyt. aktualizacja elementów systemu do najnowszych, bez własnych pomysłów, programów), ale nie zmienia się zewnętrznie. Czy ktoś w Red Hat myśli o Fedorze jako o systemie na tablet, testował ktoś tą dystrybucję na tablecie, w telefonie?

Nadal można usłyszeć echa oburzenia, jak to Steam na Ubuntu, przecież na systemie linux nie gra się w gry, ten system nie nadaje się do grania, to NIE WYPALI.
Obecnie wiele portali podaje statystyki, które świadczą o tym, że… jednak linux nadaje się do grania, jednak linux to nie jakieś zadupie czarnej dziury. Nie jednemu dane podawane przez Valve zamykają jadaczkę, którą kłapał, że gry i linux – takie połączenie to herezja.
Za jakiś czas może się okazać, że linux przegoni mac os, i co wtedy?
Wybuchną zamieszki na ulicach, bo obrońcy „prawdziwego” linuksa będą walczyć z heretykami, którzy grają w gry na linux, przy pomocy klienta steam?

Teraz słyszę, że Ubuntu na telefon czy tablet to nowinka, fajne, ale kto tego będzie używał.
Już Firefox OS pokazał, że znajdą się ludzie, którzy będą tego używać, będą chcieli mieć dany system w telefonie, bo mogą, bo im się on podoba.

I dlatego zaczynam chłodno podchodzić do działań Canonical, bo co ma być to będzie, czy tego chcę czy nie. Wiele projektów, które teraz oglądam była tworzona przez jakiś czas, a to oznacza, że dużo wcześniej podjęto decyzje o wdrożeniu danego projektu w życie. Czy miałem tego świadomość, czy ktoś pytał się mnie o zdanie?

A dla osób, które nie rozumieją zamysłu Canonical co do Ubuntu, to radzę wreszcie otworzyć swoje mózgi na szerokie i dalekosiężne myślenie. Ubuntu ma być systemem reprezentatywnym, systemem który wyszedł z kanałów (podziemia) i pokazał, nadal pokazuje, że linux jest dla ludzi, że nie jest to zły system, on jest tylko inny. Jest to też system, który nadaje się na telefon, na tablet, na telewizory i nie jest on już przeznaczony dla wąskiego grona ludzi, którzy zatrzymali się w rozwoju linux na poziomie Terminala.

Linux to system, o którym coraz częściej się mówi, zauważa i pokazuje, czego zmienić się już nie da. Może czas na spojrzenie na linux jak na system, który jest dla wszystkich. Bo idea, że system ten jest tylko dla siebie… oznaczać może, w obecnym świecie, po prostu śmierć. Innymi słowy, może czas zacząć globalnie, a nie tylko lokalnie 🙂

System mobilny zabiły linux’a

Najpierw daje linka do tekstu: http://blogs.forrester.com/mike_gualtieri/11-10-25-mobile_proliferation_killed_linux_hopes_for_world_domination?cm_mmc=RSS-_-IT-_-942-_-blog_1858.

Problem w tym, że już kilka razy zwracałem na to uwagę, ale nikt nie potrafił przyznać mi racji.

Jednak mam inne spostrzeżenia wobec tej wiadomości/wpisu – ktoś wyraża własne zdanie na jakiś temat i choć ludzie się z tym nie zgadzają i wyrażają to – wątpię, aby dana osoba zmieniła swoje nastawianie i zmieniła zamysł który zawarła w danej treści. Ale wolę to zostawić, ponieważ to co uważam i myślę (a świadczą o tym wszystkie wpisy na tym blogu) jest uważana przez wielu totalnym debilizmem – więc wolę tego nie drążyć.

Zaś temat z linka świadczy o tym, że nie tylko ja zaczynam zauważać pewne rzeczy jakie powoli zaczynają dotykać system linux. Będąc jego gwoździem do trumny, niż szansą na popularność.

I prosił bym, że jeśli chcecie dyskutować to weźcie udział w dyskusji na tamtej stronie 🙂 Dziękuję…