Uruchamianie systemu: ubuntu – arch linux – windows 10

Steve Jobs: „Gdyby można było w ten sposób uratować komuś życie, dałbyś radę skrócić czas startu systemu o dziesięć sekund?”*

Kiedy patrzy się na system, uważa się, że pewne niedociągnięcia można pominąć. Ale tak naprawdę, choćby jedno niedociągnięcie może sprawić, że tobie to nie będzie przeszkadzać, ale 10 innym osobom już tak.

Wykonałem kilka niezbyt dokładnych (starałem się, aby były dokładne) pomiarów odnośnie uruchamiania się systemu. Dane mogą… zdziwić 😉

(poniższe wartości to sekundy)
Ubuntu 15.10 (długo na dysku, aktualizacja systemu z jednej wersji do drugiej) – 43
Ubuntu-next (15.10) (unity8) – 45
Lubuntu 15.10 Alpha 2 (czysta instalacja) – 29
Lubuntu 15.10 Alpha 2 (po zainstalowaniu kilkunastu programów i czego tam się chce) – 35
Arch linux – 30
Debian unstable – 37
Windows10 – 32

Menadżer logowania:
Arch, ubuntu, lubuntu, debian – lxdm.
Windows 10 – własny.
Ubuntu-next – lightdm.

Najdziwniejsze było dla mnie to, że mój stary system, który miałem na dysku jakiś czas uruchamiał się ponad 40 sekund. Podobny wynik uzyskuje Ubuntu-next (Unity8). Zaskoczyło mnie Lubuntu 15.10 aplha 2, które po czystej instalacji na dysk uruchamiało się 26. Ale może to być spowodowane tym, że podczas ładowania systemu, nie były montowane żadne dyski oprócz systemowego i home. Ale obecny wynik, 35 sekund do ukazania się lxdm to moim zdaniem… sukces. Wyznacznikiem szybkiego załadowania systemu do pokazania się np. lxdm jest dla Arch. Ten system ładuje się bardzo szybko, co może być spowodowane szybkim montowaniem dysków, jak i też brakiem dodatkowych rzeczy, które spowalniają cały ten proces. Może też kogoś zachwycić czas Windowsa, choć dla mnie jak na taki system, z takim budżetem to raczej… średni wynik.

Podsumowując, liderem dla mnie zostaje Arch linux, później jest lubuntu 15.10 alpha 2 (oby nie zostało to zepsute), później Windows 10, Debian unstable i to co pozostało…

Nie chcę tu nikogo obrazić, bo nie ma fedory, mageia, czy opensuse, ale nie mam tych dystrybucji zainstalowanych, więc logiczne jest, że… nie mogę podać czasu ich uruchamiania się 🙂

* – cytat pochodzi z książki: Walter Isaacson – Seve Jobs wydanej w 2011 przez Insignis Media.
(mam nadzieję, że nikt mnie nie powisi za to jedno zdanie ;))

Reklamy

Windows 10 – prosto, wygodnie, mobilnie

Windows 8/8.1 był, moim zdaniem, próbą wymuszenia na użytkownikach komputerów i laptopów uświadomienia sobie, że mobilność jest wszędzie i trzeba się z tym pogodzić.

Ale użytkownicy pokazali M$ środkowy palec, praktycznie olewając Windows 8/8.1. Nic dziwnego. Czy ktokolwiek lubi, kiedy zmusza się go do czegoś?

Windows 10 to… poprawione W8.
Tak samo jak Microsoft wypuścił 7, co było przecież jedynie i aż poprawioną Vistą.

Zacznijmy od tego, że obraz Windows 10 (.iso) można pobrać legalnie, przy użyciu programu (legalnego dawanego przez Microsoft) i wypalić sobie na nośniku DVD (legalnie).
Gdzie jest haczyk?
Podczas instalacji jesteśmy pytani o numer rejestracyjny/aktywacyjny. Problem w tym, że laptopy/komputery z Windows 8/8.1 nie posiadają takowego numeru pod spodem, tak jak to było kiedyś. Numer jest „wdrukowany” w UEFI/Bios (informacja z internetu).
Oznacza to, że możesz pominąć wpisywanie tego numeru (opcja w oknie instalacyjnym), ale po połączeniu się z internetem, zobaczysz powiadomienie o aktywacji.
Nadal nie rozumiecie?
Nie posiadając numeru rejestracyjnego, bo jest on wpisany w wasz laptop/bios/uefi, nie jesteście wstanie aktywować Windows 10, a co za tym idzie… musicie go kupić, aby otrzymać numer. To oznacza, że jedynie co możecie zrobić to… dokonać jednorazowej aktualizacji, z 7/8/8.1 do 10.
Tak wynika z procesu instalacyjnego i faktów z jakimi się stykamy.

Drugim kruczkiem i mitem jest fakt, że po dokonaniu aktualizacji z pirackiego Windows 7 lub 8/8.1 to Windows 10 będzie legalny.
A co na to regulamin:

Dobrze się wczytaliście?
„…nie oryginalnego produktu… nie czyni oryginalne… legalną…”
Masz pirata, to mimo aktualizacji, twój system jest piracki i nielegalny.

Niebezpieczne – zdalne aktywowanie sprawdzania legalności systemu?:

Masz nielegalny system, może on zostać zastąpiony legalnym, ale z obowiązkiem jego aktywacji (obowiązek zakupu klucza), nie aktywujesz – system zostanie zablokowany lub możesz spodziewać się pewnych panów w domu.

A jak sprawuje się sam system?
Jest dobrze, choć tyłka nie urywa 😉

System działa szybko, jeśli jest zainstalowany na czysto (nie testowałem jeszcze systemu po aktualizacji z 8/8.1 do 10). Pierwsze co rzuca się w oczy to nowe menu Start, tapeta, czarny panel na dole, uproszczony do granic możliwości panel sterowania (wersja menu Start), wirtualne pulpity, mechanizm rozmieszczania okien po pulpicie, uproszczenia i uproszczenia.

Co fajnego/nowego?
Menu start – dawny panel z Windows 8 został zmniejszony i wstawiony w formie menu ala stare Windowsy. Jak to się sprawdza?
Dość dobrze. Naprawdę. Kafelki można powiększać lub zmniejszać, albo wyrzucić całkiem, można też organizować sobie jak się chce. Okno menu Start… można zmniejszać lub zwiększać (regulowana wysokość i szerokość).

Koniec z klikaniem w okno, aby je przewijać.
  
Automatyczne rozmieszczanie okien po bokach ala KDE Plasma 5, ale dużo bardziej rozbudowane. Po „wstawieniu” danego okna w róg ekranu, pokazują się programy zminimalizowane lub także otwarte, które nam są proponowane jako okna do ustawienia obok (automatycznie). Innymi słowy, chcesz pracować w dwóch oknach? Windows 10 ci w tym pomoże, bez ręcznego wskazywania kolejnych okien.
Czy to naprawdę prawda, że w Windows 10 nie trzeba klikać, aby przewijać inne okno?
Tak (niestety).

Inwigilacja?

Nie znalazłem opcji… wyłączenia tego!

Podsumowując.
Windows 10 to uproszczone i delikatnie ulepszone Windows 8/8.1. Powrót menu Start, kafelki (w menu Start), które można wyrzucić, regulowana wysokość, czy szerokość menu Start, zapożyczenie od linux wykrywania kursora nad oknem, aby nie móc klikać we wszystko aby coś zrobić w danym oknie, inwigilacja, obowiązek zakupu systemu w momencie chęci czystej lub nowej instalacji (laptopy bez kodu aktywacyjnego na spodzie lub przyklejonego do obudowy), wirtualne pulpity, rozbudowane rozmieszczanie okien na pulpicie po „wstawieniu” okna w dany róg lub bok ekranu, i inne uproszczenia.
A jeszcze krócej: W10, to połączenie pewnych rozwiązań z Linux, z tym co oferuje OSX.

A co z linux?
Patrząc na wygląd i opcje jakie oferuje Windows 10, mogę napisać, że linux ma szansę podjąć walkę o użytkowników. Ale musi spełnić kilka warunków i usprawnić się. Obecnie W10 to system, który nadaje się na normalny komputer, ale też posiada opcję przejścia w tryb tablet-owy, który zmienia pulpit w system znany z 8, bez możliwości oglądania pulpitu. To także uproszczenia w opcjach, aby były one wygodne do ustawiania dla użytkowników tabletów. W obecnej chwili M$ stworzył system, który po części ma myśleć za użytkownika, a użytkownik ma jedynie… używać (i korzystać) ze systemu.
Windows 10 można porównać do inteligentnej łazienki. Łapiąc za klamkę i otwierając drzwi samo zapala się światło. System nie wie, czy chcemy kupę, czy siku, a może prysznic – czeka. Ale kiedy podchodzimy do muszli klozetowej, to automatycznie ją podnosi, a my siadamy na sedesie. System wie, że za moment musi wysunąć kilka listów papieru toaletowe i obmyć nam tyłek. A kiedy wstaniemy z sedesu, zamknąć klapę i spuścić wodę. Później kiedy staniemy przy umywalce, puścić wodę z mydłem i wystawić suszarkę/dmuchawę. A po naszym wyjściu, wyłączyć światło.

Na pewno system jest lepszy niż Windows 8/8.1.

Windows 10 i przyszłość – Czy to początek końca systemu linux?

Wiele osób święcie jest przekonanych, że linux rośnie w siłę.
Prawda jest taka, że większe emocje wzbudza pojawienie się nowe iPhone, Windowsa, Androida, albo jakiegoś wypasionego telefonu z Androidem, Facebook, nowy wygląd Youtube, albo afera z wyciekiem „gołych” zdjęć z chmury Apple. niż… nowe wydanie Ubuntu, albo KDE, już nie wspominając o tym, że nowe wydania jądra linux nawet nie są za bardzo nagłaśniane.

Wystarczy spojrzeć na te wykresy:
Ubuntu-Windows-OS X
https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F04r_8%2C%20%2Fm%2F055yr&cmpt=q

Ubunt-Debian-Fedora-openSuse-Mint linux:
https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F03x5qm%2C%20%2Fm%2F02996%2C%20%2Fm%2F02pxwz1%2C%20%2Fm%2F079d8p%2C%20%2Fm%2F0278lsn&cmpt=q

Canonical-Red Hat-Microsoft-Apple:
https://www.google.pl/trends/explore#q=%2Fm%2F045s92%2C%20%2Fm%2F02h5b_x%2C%20%2Fm%2F04sv4%2C%20%2Fm%2F0k8z&cmpt=q

Pokazują one wyraźnie (te wykresy), gdzie jest linux.

Wiele osób staje okoniem słysząc o Windows 10.
Jednak przyjrzyjmy się faktom:
Rok 2009, wychodzi Windows7. Rok 2012, wychodzi Windows 8. Rok 2015, to już Windows 10.

W zeszłym i tym roku (2013/2014) można przeczytać, że sprzedaż komputerów, laptopów, nawet netbooków spada (aby nie dopisać drastycznie). Rośnie za to sprzedaż tabletów, oraz smartfonów, co nie jest bez znaczenia.

Czy system linux jest przygotowany na drastyczne zmiany?
Nie.

Przeczytałem w jednym z komentarzy pod wpisem odnośnie Windows 10, że twórcy KDE są wstanie wprowadzić więcej w pół roku.
Nie mogę się z tym zgodzić.
Windows to cały system, a nie tylko pulpit – warto o tym pamiętać. I chciałbym wiedzieć, jakie innowacyjne zmiany wprowadzili twórcy KDE na przełomie 3 lat w swoim pulpicie, ale chodzi mi o naprawdę innowacyjne zmiany, a nie jakieś poprawki, czy elementy, który można znaleźć gdzieś indziej?

Jednak nie chodzi mi tutaj o to, aby wzbudzać wojny, ale wytłumaczyć: Dlaczego Windows 10 może być końcem systemu linux?

Pojawienie się Windows 8 było chłodne. Ale już informacje o windows 9, który został nazwany Windows 10, rozbudziły opadłe dawno emocje. Dlaczego tak się stało?
Nie oszukujmy się, Windows 8 miał pokazać Microsoftowi, czy ludzie są gotowi na zintegrowany całkowicie system mobilny z desktopem. Okazało się, że ludzie nie chcą tabletu na laptopach, czy komputerach. Mówisz tablet, myślisz iPad, albo coś z Androidem. Microsoft przespał w pewnym sensie zmiany na rynku telefonów, oraz komputerów, i teraz chce to naprawić (czyt. chce wrócić do gry). Microsoft zrozumiał, że komputer to komputer, laptop to laptop, a tablet to tablet, telefon to telefon. Ludzie w Microsofcie nie są tępakami i dobrze widzą co się dzieje na świecie. Smartfony zdobywają rynek, podobnie jak i tablety. Ale ludzie kupując tablet, nie wyrzucają przez okno komputera, czy laptopa, on nadal pozostaje i jest używany. Windows 10 ma naprawić to, co zepsuła „ósemka”, a mianowicie: Integrację mobilną z desktopem. I to prawdopodobnie uda się Microsoftowi, niestety. Przy okazji Microsoft podebrał jedeną z lepszych innowacji w linux, a mianowicie wirtualne pulpity. Teraz już nie będzie można mówić, że Windows nie ma czegoś, co ma linux. Miliony ludzi na całym świecie nigdy nie widziała żadnego systemu linux na oczy, co oznacza, że widząc wirtualne pulpity na systemie Windows, uznają to za pomysł… Microsoftu. Bo kto będzie słuchał małej grupki oszołomów (czyt. użytkowników linux), twierdzących że jest inaczej?

A gdzie w tym wszystkim koniec systemu linux?
To proste, linux obecnie nie ma żadnego zaplecza mobilnego.
Android to nie linux.
Jak napisałem i potwierdzają to różne źródła, sprzedaż komputerów osobistych i laptopów spada, tym samym spadać będzie także ilość sprzętu, na którym będzie można zainstalować linux. Teraz jest to zrozumiałe?
Canonical nie publikuje danych sprzedażowych laptopów ze swoim systemem. Nikt jeszcze nie zainteresował się gnome-shell na tablety. Nikt też nie zainteresował się Unity/Ubuntu na tablety. KDE kompletnie nie nadaje się na tablet, bo nie dość że jest ociężałe, do tego z wieloma zależnościami, to jeszcze na przełomie tych kilku lat nikt nie uprościł panelu ustawień, oraz nie stworzył pełnoprawnego i zintegrowanego pulpitu przyjaznemu ekranom dotykowym.
Twórcy wielu pulpitów, oraz dystrybucji nadal myślą o komputerach, czy laptopach, nie zauważając, że ilość sprzętu na który można zainstalować daną dystrybucję powoli będzie się kurczyć.

Za kilka lat (może 3 lata), wiele osób będzie korzystać z laptopa opcjonalnie, bo wszystko co ktoś robił wcześniej na komputerze, będzie wykonywać na tablecie, komunikującym się z smartwatch-em (czyt. „inteligentnym” zegarkiem). Gdzie wtedy będzie system linux, oraz jego pulpit?

Nikt o zdrowych zmysłach nie wybierze za kilka lat linux, bo nie będzie on kompatybilny z innymi urządzeniami jak: tablety, „inteligentne” zegarki, czy smartfony. Nie bez powodu rośnie także rynek gadżetów do smartfonów.

Co zrobią twórcy poszczególnych dystrybucji, jeśli za jakiś czas kupując laptopa będzie się patrzeć na system, bo będzie następować między nim, a innymi urządzeniami integracja w systemie: wszystkie urządzenia działające pod jednym systemem operacyjnym, komunikujące się miedzy sobą, bez kabli. Chcesz posłuchać sobie utworu, który znalazłeś w internecie – jeden przycisk w programie – słuchasz sobie tego utworu w telefonie, albo „super”-zegarku, choć laptopa lub tablet, a ciebie dzieli 50m. Bo czy ktoś będzie patrzeć na system linux, kiedy odbierzecie rozmowę w smartfonie, przyciśniecie przycisk na nim i cała rozmowa zostanie momentalnie przeniesiona na laptopa lub tablet, gdzie jest lepsza kamerka, do tego rozmowa jest darmowa?

Więc może czas się rozejrzeć, obudzić z letargu. Konkurencja nie śpi i wietrzy zyski właśnie z takich połączeń, jak to opisane akapit wyżej. Co więcej, takie właśnie łączenie się między urządzeniami jest przyszłością, a nie głupotą.
Microsoft wypuścił „ósemkę” i sparzył się, ale w ciągu 3 lat stworzyli system, który naprawia ten błąd, przy okazji jeszcze bardziej integruje system mobilny i desktop-owy ze sobą (aplikacje jako normalne programy w okienku).
A patrząc na ekosystem linux to jedynie… Canonical stara się gonić konkurencje (Windows, OS X) swoim Ubuntu i zapowiedziami o Ubuntu phone. Szkoda tylko, że jako jedyna firma która patrzy w przyszłość jest co chwilę piętnowana za swoje pomysły, czy plany, mimo że inni nie robią nic, dosłownie nic, aby choćby dorównać konkurencyjnym systemom.

Aby zrozumieć moje słowa, wystarczy wypróbować OS X, poczytać o Windows 10 – co piszę się między wierszami, przetestować system iPhona, , albo Windows phone, Android, wystarczy też wziąć do ręki iPada i sprawdzić sobie jego działanie, jego system, albo tablet z Androidem z mnóstwem aplikacji dostępnych od ręki. Wystarczy też dać do ręki dziecku tablet, albo smartfon i zobaczyć, jak szybko ono potrafi zrozumieć, co i gdzie, aby działało. Dopiero wtedy dociera do człowieka, w jakim kierunku idzie cała ta technika, oraz dlaczego linux za nią nie nadąża, albo przestaje nadążać.
A jeśli linux nie będzie nadal nadążać za konkurencją, szybko zostanie… tylko wspomnieniem.

Windows 10 – nowy Start?

Nie będzie Windows 9, a tylko (i aż) Windows 10.

Informacja już obiegła świat, że Windows 10 będzie posiadać „Menu Start”, oraz wyzbędzie się widoku Metro/Kafelków na pełnym ekranie. Gdzieś tam też przeczytałem, że osoby posiadające Windows 8/8.1 otrzymają możliwość aktualizacji systemu do kolejnego wydania… całkiem za darmo.
Dlaczego Windows 7 może nie otrzymać możliwości aktualizacji za darmo do Windows 10?
To proste. Windows 10 będzie, tak jak Windows 8, opierać się o UEFI, a nie BIOS, co za tym idzie, Windows 10 nie będzie bazować na MBR, tak jak to robi „siódemka”.
Oznacza to, że aby posiadać nowy system trzeba go od podstaw zainstalować, a nie „aktualizować”.
Sam Microsoft to zaznacza:

>> Czy mogę przywrócić stary system operacyjny?

Jeśli na komputerze był pierwotnie zainstalowany system Windows 8, możesz spróbować przywrócić system Windows 8 za pomocą funkcji odświeżania komputera. Nie wpłynie to na pliki osobiste, ale aplikacje niezainstalowane fabrycznie na komputerze trzeba będzie zainstalować ponownie. Aby uzyskać więcej informacji, zobacz Jak odświeżyć komputer, zresetować jego ustawienia do stanu początkowego albo przywrócić go do wcześniejszego stanu.

Jeśli na komputerze był zainstalowany system Windows 7, Windows Vista lub Windows XP, trzeba będzie ponownie zainstalować poprzednią wersję systemu Windows za pomocą nośnika odzyskiwania lub instalacyjnego otrzymanego wraz z komputerem (na ogół dysk DVD).

Jeśli nie masz takiego nośnika, możesz go utworzyć przed przeprowadzeniem aktualizacji za pomocą oprogramowania dostarczonego przez producenta komputera z partycji odzyskiwania. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z sekcją pomocy w witrynie producenta komputera. Po zainstalowaniu systemu Windows 8.1 nie będzie można użyć partycji odzyskiwania na komputerze, aby przywrócić poprzednią wersję systemu Windows.

Źródło: http://windows.microsoft.com/pl-pl/windows-8/upgrade-to-windows-8

Jak widać, dokonując „aktualizacji” z poprzednich wersji Windows (XP, Vista, 7) do Windows 8/8.1 stary system jest kasowany, a na jego miejsce instalowany jest nowy. I nie ma możliwości cofnięcia tej decyzji, jak tylko ponowna instalacja starszej wersji z fizycznego nośnika, jeśli ta nowsza (Windows 8/8.1) komuś nie przypadła do gustu.
Oczywiście pojawiły się już narzędzia, które umożliwiają dokonanie kopi systemu, aby później ją przywrócić, ale nie zmiana to faktu, że Windows 7 i poprzednie wydania to co innego, niż Windows 8, z UEFI, brakiem typowego BIOSu, czy wycofaniem się z MBR.

Wracając jednak do Windows 10…
To nie dziwi mnie informacja o wycofaniu się z pomysłu kafelków i wdrożenie ich w formie „skróconej” w menu start.

Jednak największą nowością, moim zdaniem, w „dziesiątce” będą… wirtualne pulpity. Tak jest, element który gości w systemach linux od kilkunastu już lat, dopiero teraz zostanie skopiowany do systemu Windows.

Widać ewidentnie, że Microsoft przyjrzał się dokładnie i OSX, i pulpitom linux, i postanowił w oparciu o trzon Windows 8 zbudować coś nowego, innego i przyciągającego nowego, jak i starego użytkownika komputera.

Jednak nie mogę się zgodzić z tym, aby to Microsoft stworzył całkiem nowy system, ponieważ tak nie jest.
Jedynie co się zmieni w odniesieniu do Windows 8/8.1, to to, że w wydaniu 10 aplikacje kafelkowe nie będą działać w obrębie kafelek, jak i też nie będą tworzyć coś na zasadzie własnej powłoki, ale wszystko będzie się odbywać na pulpicie, tak jak dawniej. To był właśnie minus aplikacji kafelkowych w Windows 8/8.1, że uruchamiając je, operowaliśmy tylko w ich obrębie. Można było wycofać się do listy kafelek, albo pulpitu, ale wracając do aplikacji kafelkowej, nie można było użyć np. 3 innych aplikacji kafelkowych w obrębie jednego ekranu, a najprościej pisząc: wchodzicie do map, nie macie dostępu do aplikacji fitness, albo pogody, chyba że użyjemy bocznego panelu, ale jest to mało intuicyjne i wygodne,  oraz nie każdy pamięta o tej opcji/funkcji.

Windows 8 był niewypałem, podobnie jak i aktualizacja 8.1, która w żaden sposób nie pomogła „ósemce” wejść na salony. Powód jest prosty, Windows 8 miał zmienić branżę i dostosować się jednocześnie do nowych trendów, jednak te trendy poszły w inną stronę, a system poniósł porażkę. Oczywiście chodzi o ekrany dotykowe w tabletach, oraz mizerna ilość laptopów/netbooków z tymi że ekranami. Nie wypaliło? Nie wypaliło.
Ale z drugiej strony, Microsoft wykorzystał porażkę „ósemki”, aby dać sobie czas przebudować, przetworzyć i przekonstruować aplikacje kafelkowe tak, aby nie działały jako pełnoekranowe usługi, ale stały się jeszcze bardziej integralną częścią systemu, w postaci „normalnych” programów.

Windows 10 będzie dużo lepszy od 8/8.1, co do tego nie ma cienia wątpliwości. Jednak warto spojrzeć w kontekście „dziesiątki” przez pryzmat pulpitów na systemie linux. Gnome-shell nadal uparcie trzyma się wyglądu desktop-tablet. Jego twórcy ani myślą zmieniać tej koncepcji, choć nie sprawdza się ona, a nawet taki Microsoft wycofuje się z tej koncepcji, jakoby jeden przycisk odnosił nas do listy aplikacji. Nadal żaden producent nie zainteresował się gnome-shell na tablety, mimo że twórcy utworzyli portal z dodatkami.
Podobnie jest z KDE, które zamiast się odchudzać, upraszczać i odnawiać, nadal celuje w edycję najdrobniejszych szczegółów, których początkujący użytkownicy nie ogarną.
Nawet Canonical próbuje coś działać z Unity, ale… ile można, oraz jak długo. Można traktować użytkownika jak idiotę, ale ten idiota kiedyś się wyedukuje i zaczynie zauważać, że Unity jest mocno ograniczone i co wtedy?

W przyszłym roku Windows 10 pojawi się na pułkach sklepowych, zaprezentuje rzeczy, o których próżno może marzyć np. takie Ubuntu – połączenie pulpitów i aplikacji w jednym, ale mimo wszystko osobnym systemie, oraz uruchamianie aplikacji „mobilnych”/kafelkowych nie na pełnym ekranie jak na tablecie, ale okienkowo, jak normalny program – a co od dawna próbuje zrobić Canonical.


(powyżej opcja rozmieszczania aplikacji, przy wykorzystaniu optymalnie miejsca na ekranie)

Konkurencja nie stoi w miejscu, jak się to może wydawać użytkownikom linux, a nadchodzący Windows 10 prezentuje się na tle 7 i 8/8.1 naprawdę dobrze. A jak prezentuje się Windows 10 na tle linux? A czy coś się zmieniło tak bardzo w świecie linux na przełomie 2 lat?